niedziela, 31 maja 2015

Kung Fury (2015)

Ten film powinni obejrzeć wszyscy ci, którzy uważają współczesną epokę za czasy upadku kultury masowej. "Kung Fury" doskonale pokazuje, jak wiele jeszcze brakuje drugiej dekadzie XXI wieku do dna, jakim były lata 80.


sobota, 30 maja 2015

Open Windows (2014)

"Link do zbrodni" nie powinien nigdy zostać nakręcony. Jeśli Nacho Vigalondo naprawdę chciał opowiedzieć tę historię, to lepiej zrobiłby pisząc powieść.


czwartek, 28 maja 2015

Poltergeist (2015)

Zastanawiam się, czy Gil Kenan wie, jak blisko był zrobienia jednego z najbardziej rozrywkowych filmów roku? Bo jestem pewien, że marketingowcy nie mieli o tym pojęcia i na siłę próbowali przypiąć "Poltergeistowi" łatę horroru. Tymczasem większej krzywdy nie można było zrobić filmowi. To w żadnym wypadku nie jest horror! I każdy, kto wybierze się do kina licząc na porcję strachu i klimatu (bo nie przemocy, skoro kategoria wiekowa to PG-13), wyjdzie bardzo zawiedziony.


Champs (2015)

Kiedy zobaczyłem nazwisko Tysona wśród producentów, a potem okazało się, że jest on również jednym z głównych bohaterów "Mistrzów", zacząłem się zastanawiać. Czy można wierzyć w szczerość Tysona, kiedy opowiada o swojej karierze? Czy jest to raczej próba sprawienia, by ludzie przestali utożsamiać go z Żelaznym Mikiem, bokserską bestią, gwałcicielem, koneserem męskich uszu? Moje wątpliwości nie rozwiały się wraz z zakończeniem seansu. "Mistrzowie" są bowiem dokumentem, który pokazuje bokserów jako ofiary. Najpierw są ofiarami w życiu prywatnym, pochodząc z biednych, często rozbitych domów. Potem są ofiarami systemu sprawiedliwości. Gdy jakimś cudem wybijają się i zostają mistrzami, zostają ofiarami własnej pychy. A kiedy ich kariery załamują się, stają się ofiarami cudzej przebiegłości i własnej ignorancji, bankrutami, których majątki jeszcze nie tak dawno szacowano w setkach milionach dolarów. Próbując uciec przed własnymi słabościami, ulegli im wszystkim, wpadając z deszczu pod rynnę.


wtorek, 26 maja 2015

Woman in Gold (2015)

Filmy takie jak "Złota dama" udowadniają, że jedynym rozsądnym stanem rzeczy jest anarchia. Państwo i wszystkie związane z nim instytucje wymuszają istnienie kryzysów, bowiem tylko wtedy możliwa jest zmiana. Istotą państwa – a przynajmniej tak to wygląda obserwując zachowanie austriackich instytucji w tym filmie – jest bronienie status quo, nawet jeśli jest ono oparte na bezprawiu. Wynika to z faktu, że państwo samo w sobie jest molochem, dla którego naturalnym stanem jest bezruch. Żeby tego giganta ruszyć nie wystarczy mieć rację, należy doprowadzić do kryzysu, który zatrzęsie posadami, a i wtedy taki moloch ledwie tylko drgnie. A kryzys, jako siła życiowa funkcjonowania państwa, to bardzo kiepski pomysł. Pół biedy, jeśli przybiera mało bolesny kształt procesu sądowego, czasami jednak jego efektem bywa totalitarna ideologia.


Penthouse North (2013)

Jak bardzo Michaelowi Keatonowi potrzebny był "Birdman" widać najlepiej na przykładzie "Uwięzionej w mroku". Ten film należy do bezkształtnej masy produkcyjniaków, które powstają tylko po to, żeby telewizje miały czym wypełnić czas antenowy. Oglądając historię ślepej kobiety i dwóch zbirów próbujących wydobyć z niej cenne informacje nie ma się żadnych złudzeń, że Keaton jest na krawędzi przepaści i jeszcze krok, a wpadnie do tego samego piekła, w którym egzystują Val Kilmer, Steven Seagal i inni.


niedziela, 24 maja 2015

Mad Max: Fury Road (2015)

Szczerze mówiąc nie wiem, czy jestem mile zaskoczony, czy też zawiedziony "Mad Maksem: Na drodze gniewu". A wszystko przez konformację rzeczywistości z moimi oczekiwaniami.


Despicable Me 2 (2013)

Po przeciętnym "Jak ukraść Księżyc" "Minionki rozrabiają" nie uczyniły nic, by wynieść serię na nowy poziom. Kontynuacja jest dla mnie ambitną porażką, wersją testową, która z dziwnych powodów nie została poprawiona.


sobota, 23 maja 2015

The Eye of the Storm (2011)

Powieść zdobywcy Nagrody Nobla, a w obsadzie Charlotte Rampling, Geoffrey Rush i Judy Davis. Do tego całkiem intrygujący zarys fabuły. W takich warunkach łatwo przyszło mi zignorować fakt, że Fred Schepisi, którego nie darzę szczególną sympatią, jest autorem filmu. Po obejrzeniu "Oka cyklonu" niestety okazało się, że to właśnie na reżyserze powinienem był skupić moją uwagę, bo to za jego sprawą film nie funkcjonuje.


Hours (2013)

"Godziny – wyścig z czasem" to nieudany eksperyment filmowy. Dzięki obrazowi Paul Walker chciał się pokazać jako aktor dramatyczny, zaś Eric Heisserer próbował odnaleźć się w innym repertuarze niż horror. Obaj ponieśli porażkę.


Journal d'une femme de chambre (2015)

Nie jestem szczególnie wielkim fanem twórczości Benoîta Jacquota i po tym filmie zdecydowanie to się nie zmieni. "Dziennik panny służącej" jest dla mnie opowieścią na wskroś fałszywą. Nie uwierzyłem w ani jedną rzecz, jaką reżyser mi pokazał. Wszystko jest tu sztuczne, wyolbrzymione, a jednocześnie kompletnie rozmazane. Ten paradoks najlepiej widać na przykładzie relacji Célestine z Josephem. Więź ich łącząca jest wyraźnie akcentowana od ich pierwszego spotkania. Zarazem jednak trudno wyczuć między nimi jakąkolwiek nić emocjonalnego porozumienia. Wszystko rozgrywa się tu na poziomie obrazów. Ale są one puste.


piątek, 22 maja 2015

Cut Bank (2014)

"Miasteczko Cut Bank" to kino epigońskie. Jego reżyser tak bardzo zapatrzył się w braci Coen, że zatracił samego siebie (o ile w ogóle posiada własne twórcze "ja"). W rezultacie mogę tylko żałować, że filmu nie nakręcili Coenowie, bo wtedy z całą pewnością film by mi się podobał.


środa, 20 maja 2015

Song of the Sea (2014)

Nie jestem fanem kina terapeutycznego. Zazwyczaj wypada przemądrzale, protekcjonalnie, moralizatorsko, a przede wszystkim nienaturalnie. Jednak "Sekrety morza" są inne. Tomm Moore sięgnął po celtyckie mity, by opowiedzieć o tym, czym jest w życiu człowieka poczucie straty i żałoba. Połączenie folkloru irlandzkiego z dość rzadko dziś spotykaną na dużym ekranie kreską sprawiło, że "Sekrety morza" stały się piękną, miejscami magiczną przypowieścią. A przede wszystkim niezwykle mądrą.


wtorek, 19 maja 2015

Avengers: Age of Ultron (2015)

Gdybym chciał oglądać "Transformers" Baya, to bym poszedł na "Wiek zagłady". Po Whedonie spodziewałem się jednak czegoś więcej niż zwyczajnego łubudu. Niestety efekty specjalne są jedyną atrakcją "Avengers: Czasu Ultrona". I to dość kiepską. Szybko się bowiem nudzą.


poniedziałek, 18 maja 2015

Call Me Crazy: A Five Film (2013)

Pięć reżyserek (głównie aktorek) opowiada o tym, jak to jest być kobietą cierpiącą na zaburzenia psychiczne lub żyjącą z kimś, kto na takie zaburzenie cierpi. Temat bogaty i możliwość potencjalnych fabuł wydaje się nieskończona. Nie dla autorek nowelek zebranych w ramach "Pięciu filmów o szaleństwie". W tym przypadku tytuł mówi wszystko i naprawdę nie ma potrzeby oglądania samego obrazu.


niedziela, 17 maja 2015

The Bounceback (2013)

I kolejny zupełnie nietrafiony wybór filmowy. Tym razem dałem się zwieźć obsadzie. Po tym, jak "In Your Eyes" zachwyciło mnie piękną opowieścią o miłości, postanowiłem sięgnąć po kolejny obraz z Michaelem Stahlem-Davidem. Niestety "Miłosna huśtawka" okazała się nudną historyjką o niczym.


Out to Kill (2014)

Rob Williams powinien trzymać się z dala od cięższych gatunków. Lekkie komedyjki wychodzą mu całkiem dobrze (najlepszym tego przykładem może być "Make the Yuletide Gay". Za to detektywistyczny dreszczowiec typu "zgadnij, kto zabił", okazał się całkowitą porażką.


sobota, 16 maja 2015

3 in a Bed (2014)

Nie mam nic przeciwko twórcom "3 in a Bed" i temu, że zrobili ten film. Rozumiem ich pragnienie pobawienia się w filmowców, nakręcenia własnej opowieści. Pomysł na fabułę, choć mało oryginalny, to jednak nie był zły, a grupa bohaterów (szczególnie siostrzyczki głównego bohatera) sympatyczna i zabawna.


piątek, 15 maja 2015

Hot Pursuit (2015)

Wszyscy znamy takie sytuacje: doskonały dowcip, który wcale nie śmieszy, kiedy opowiada go osoba pozbawiona poczucia humoru. Takie doświadczenie jest bolesne, krępujące i jedyne, o czym się marzy słuchając usilnych starań człowieka próbującego za wszelką cenę rozbawić publikę to, by jak najszybciej się ta katorga skończyła. Dokładnie tak samo jest z "Gorącym pościgiem".


środa, 13 maja 2015

Pitch Perfect 2 (2015)

"Pitch Perfect" było bardzo fajnym filmem. Dwójka nie tylko trzyma poziom jedynki, lecz chwilami nawet go przewyższa. Elizabeth Banks zdecydowanie może uznać swój debiut reżyserski za udany.


niedziela, 10 maja 2015

The Incredible Burt Wonderstone (2013)

Steve Carell i Jim Carrey w jednym filmie. Do tego reżyser, który ma na swoim koncie wiele seriali komediowych. To powinno gwarantować przynajmniej dobrą zabawę, jeśli już nie rewelacyjną. Tymczasem jedyne co w filmie było niewiarygodne to to, jak wielką biło od niego nudą. Naprawdę trzeba to zobaczyć, by uwierzyć.


No dobra. To nie jest do końca prawda. Kilka pomysłów twórcy mieli całkiem zabawnych. Problem w tym, że trudno je zauważyć, ponieważ reżyser zakopał je pod zwałami głupoty, pretensjonalności i gagów równie śmiesznych co leczenie kanałowe. Szczególnie żałośnie wypada Jim Carrey. Ogrywa tu dowcipy, które dekadę temu zostałyby odrzucone z jego filmów jeszcze na etapie pisania pierwszego konspektu scenariusza. A przecież jest to i tak lepsze od tego, co reżyser zrobił ze Steve'em Buscemim i Olivią Wilde. Ta dwójka jest niczym więcej jak elementami dekoracji. Buscemi może się wykazać komediowym talentem w jednej scenie, co przy tych wszystkich pokładach nudy nie ma większego znaczenia. Wilde zaś jest wyłącznie ozdobą. Jej brak nie wpłynąłby znacząco na kształt fabuły.

Nie dziwię się, że film ominął nasze kina. Coś takiego wstyd jest pokazywać.

Ocena: 4

The Rise (2012)

Szczerze mówiąc nie miałem wobec "Ziemi jałowej" jakichkolwiek oczekiwań. Moją uwagę zwróciła jedynie obsada, która jest całkiem imponująca. Spall to zawsze dobry dodatek do filmu. Ostatnio oglądałem dwa seriale z Lukiem Treadawayem, więc chciałem przekonać się, jak radzi sobie w kinie. Fajnie też było zobaczyć Iwana Rheona w czymś innym niż "Gra o tron".


The Last Straight Man (2014)

Przekleństwem człowieka jest jego wrodzona potrzeba porządkowania doświadczenia. Stąd rodzą się wszystkie etykietki, które przypisujemy sobie i innym ludziom. Ale każda etykietka ma to do siebie, że neguje istnienie indywidualizmu podporządkowując wszystko jednemu, uniwersalnemu wzorcowi. Gdy zatem przypiszemy sobie (lub innym) określoną etykietkę, to każda różnica wobec wzorca będzie budzić konflikt, ten zaś prowadzić będzie do dramatu i straconych okazji. A wystarczyłoby więcej tolerancji na indywidualne doświadczenia. W każdym razie "Mój przyjaciel heteryk" miałby zupełnie inny przebieg, gdyby tylko Cooper i Lewis potrafili być sobą, a nie tym, czego wymagają od nich etykietki.


sobota, 9 maja 2015

Bypass (2012)

Jaka jest recepta na udane życie? Proste: to kłamstwo. Kłamiąc dostajemy to, czego potrzebujemy, nawet jeśli sobie z tego nie zdajemy sprawy. To kłamstwa napędzają świat. To one sprawiają, że mimo ciągłego chaosu wydarzenia płyną harmonijnie, a tragedie są trzymane na dystans. Wszystko zaczyna się psuć, kiedy któraś ze stron wpadnie na niezdrowy pomysł szczerości. Nawet jeśli prawda wypływa na wierzch przypadkowo, zawsze prowadzi do poważnych problemów. A naprawić to może tylko świeża porcja kłamstw.


A Short History of Decay (2014)

Amerykańskie kino niezależne. Te trzy słowa mówią wszystko o filmie, zarówno o fabule, jak i o wykonaniu oraz o mojej ocenie. "Krótka historia rozkładu" jest definicją kina spod znaku indie.


The East (2013)

Zal Batmanglij sprytnie wybrnął ze ślepego zaułku, w jaki wpuścił fabułę "Grupy "Wschód"". Przez 99% czasu trwania jest to kino dość seksistowskie. Postaci kobiece zbudowane zostały na moralnie wątpliwym schemacie. Mężczyźni są zaś potraktowani o wiele łagodniej.


The Second Best Exotic Marigold Hotel (2015)

Dawno już nie wyszedłem z kina równie pozytywnie naładowany, jak po tym filmie. Co w sumie jest zaskakujące, bo "Drugi Hotel Marigold" z pozoru jest dziełem niejakim, mdłym, bezpiecznym. Na szczęście czasami pozory mylą.


środa, 6 maja 2015

The Opposite Sex (2014)

To było dziwne przeżycie. Tego rodzaju komedyjki zazwyczaj oglądam w domu na DVD. W zasadzie są one dla mnie synonimem "kina domowego". Dlatego też "Poskromić playboya" na dużym ekranie budziło mój dyskomfort. Miałem wrażenie, że film się tam marnuje, że nie pasuje do kina, a przez to, że wszystkie jego wady (których jest całkiem sporo) stają się jeszcze wyraźniej zauważalne. Sądzę, że w zaciszu domowym komedia zrobiłaby na mnie lepsze wrażenie.


niedziela, 3 maja 2015

Hercules (2014)

Kiedy "Hercules" wszedł do naszych kin, nie miałem najmniejszej ochoty go oglądać. Teraz jednak postanowiłem dać mu szansę. Mój instynkt mógł mnie przecież zawieść i film mógł okazać się fajną rozrywką. A jednak moje przeczucia były właściwe. Brett Ratner dokonał rzezi materiału wyjściowego. Jego "Hercules" wydaje się ledwie zarysem historii, która mogła stać się wstępem dla scenariusza epickiego widowiska.


Inescapable (2012)

Do listy moich ulubionych kanadyjskich reżyserów dopisuję kolejne nazwisko: Ruba Nadda. "W Kairze" było udaną opowieścią o miłości. Ale jeden film zawsze można uznać za przypadek niezwykłego przebłysku szczęścia. Jednak "Nieuchronne" wyraźnie pokazało, że Nadda ma talent do opowiadania filmowych historii.


Snitch (2013)

Po obejrzeniu "Infiltratora" zaczynam zastanawiać się, czy przypadkiem Stany Zjednoczone nie są już państwem policyjnym. Oczywiście nie w tym sensie, jak to jest w Syrii, Korei Północnej czy Chinach. System USA jest o wiele bardziej perfidny, ponieważ działa w sposób niewidoczny nawet dla obywateli. Amerykanie wierzą, że są wolni. Ale wystarczy, że trafi się na celownik Temidy, by okazało się, jak iluzoryczna jest to wiara. Bezwzględność prawa miała pomóc w zwalczaniu groźnych przestępców, a uderza przede wszystkim w maluczkich. Ale tym, co najciekawsze są wszystkie kruczki prawne, które czynią ze zwyczajnych ludzi współpracowników aparatu władzy. Zupełnie jak w czasach Stasi bliscy są zmuszeni do sypania znajomych, jeśli chcą ratować własną skórę lub muszą iść na ryzykowną współpracę, by chronić swoją rodzinę.


At Middleton (2013)

Jest coś magicznego w oglądaniu dwóch osób po przejściach zakochujących się w sobie. Uczucie typowe dla nastolatków – niespodziewane, narwane, totalne – ale doświadczają go osoby, które w życiu sporo już doświadczyły. Teraz, gdy ich dzieci wylatują z gniazda i pozostaje im już wyłącznie perspektywa pustego domu i zatracenia się w pracy, miłość jest zdumiewającym doświadczeniem. Budzi strach, ponieważ "w tym wieku" uczucie to się "po prostu nie zdarza". Jednocześnie jest bezcennym skarbem. Mając sporo rozczarowań na koncie, oni wiedzą, że miłością tą trzeba się cieszyć, póki można, bez tworzenia nierealnych oczekiwań. Po czterdziestce miłość staje się nadzieją, impulsem do trwania dalej, a nie do budowania domków z kart.


Nova Zembla (2011)

Czasy odkrywców. Szalonych, nie do końca przemyślanych wypraw w nieznane. Wizja przygody, zysków, sławy – tym karmiło się tych, którzy nie mieli nic do stracenia... oprócz życia. Ale kto myśli o śmierci, kiedy obiecuje mu się bogactwo? Ten stan ducha próbuje oddać holenderskiej widowisko "Nowa Ziemia". Niestety nie do końca się to twórcom udało.


sobota, 2 maja 2015

Djúpið (2012)

Jeśli jesteście cherlakami, w grach survivalowych jesteście pierwszymi, którzy odpadają, to "Na głębinie" podniesie Was na duchu. Z kolei, jeśli jesteście twardzielami, wiecie wszystko o przetrwaniu w dziczy, walce z żywiołami i własnymi słabościami, wtedy film Baltasara Kormákura doprowadzi Was do rozpaczy. Dlaczego? Otóż inspirowane prawdziwymi wydarzeniami "Na głębinie" wyraźnie pokazuje, że przetrwanie nie zależy od jednostki, a od czynników, nad którymi człowiek nie ma kontroli. Ba, może nawet nie być w stanie ich zidentyfikować. Przetrwanie jest więc zagadką, tajemnicą, którą można opisać jedynie słowem "cud". Dla tych, którzy polegają na sobie, jest to nie do przyjęcia. Ci zaś, którzy w innych warunkach nie mieliby szans, tak zyskują nadzieję, że będą wybrańcami.


How I Live Now (2013)

Młodość. To egocentryczne skoncentrowanie na sobie i własnych potrzebach/problemach jest zarazem błogosławieństwem i przekleństwem. Z jednej strony pomaga przetrwać szok związany z upadkiem świata, jaki znamy. Kiedy reszta kraju popada w chaos wojny, Daisy i jej młode kuzynostwo spędza idylliczne lato na prowincji. Nie wiedzą jeszcze, czym jest strach, konsekwencje jądrowej eksplozji, przemoc. Z drugiej strony, kiedy rzeczywistość w końcu w nich uderzy, będą bezbronni wobec tego, co im zgotuje los. Przetrwanie przestaje być kwestią umiejętności, a staje się wyrokiem przypadku. Jednym on sprzyja, innym nie.