środa, 29 lipca 2015

Pixels (2015)

Na "Piksele" wybrałem się pełen najgorszych obaw. Na szczęście większość z nich się nie spełniła. Co wcale nie znaczy, że film pozbawiony jest wad. Ma ich nawet całkiem sporo. Niemniej jednak wśród wielu rzeczy, które nie udało się zrobić poprawnie, są i takie, z którymi trafiono w dziesiątkę.


Paper Towns (2015)

Rzadko zdarza się, by tytuł filmu tak dobrze oddawał jego treść. Tym razem (niestety) tytuł należy potraktować nie tylko dosłownie, ale wręcz jako ostrzeżenie. Wszystko tu jest papierowe, zaczynając od bohaterów, a na przesłaniu kończąc. Bardziej redundantnej fabuły nie sposób sobie wyobrazić.


wtorek, 28 lipca 2015

The Vatican Tapes (2015)

"Taśmy Watykanu" to kolejny horror, który próbuje straszyć jednocześnie nie strasząc, bo w końcu ma kategorię PG-13. W rezultacie film jest mieszanką gatunkowych stereotypów i naiwnych scenek, które starają się budować klimat ale bez większego powodzenia. Mimo to film oglądało mi się nawet nieźle. Głównie za sprawą ogólnego pomysłu i finału, który tak naprawdę powinien być wstępem dla filmu. Z kina wyszedłem z poczuciem niedosytu. Kiedy zrobiło się ciekawie, nagle pojawiły się napisy.


niedziela, 26 lipca 2015

A escondidas (2014)

W zasadzie niewiele mam do powiedzenia na temat "Uciekinierów". Ot historyjka o nastolatkach, jakich wiele. Widać, że reżyser naoglądał się amerykańskich niezależnych produkcji i spróbował przenieść ich klimat na grunt Hiszpanii. Transplantacja się udała, ale tylko na podstawowym poziomie. A że już mam trochę dość typowych sundance'owych opowiastek, tak więc ta nie zrobiła na mnie większego wrażenia.


The Disappearance of Eleanor Rigby: Her (2013)

Miałem rację, że "The Disappearance of Eleanor Rigby" należy rozpatrywać jako całość, a nie jako niezależne filmy. Niestety po "Him" liczyłem, że ta całościowa perspektywa sprawi, że podniosę ocenę poszczególnych filmów. Tak się jednak nie stało. A w każdym razie nie w przypadku "Her".


Gåten Ragnarok (2013)

"Legenda Ragnarok" z założenia nie mogła być filmem wielkim. Ale mogła – i powinna być! – niezłą pulpową rozrywką. Pomysł był jak najbardziej w porządku: archeolog wybiera się śladami księżniczki wikingów, by odkryć tajemnicę pewnej niejasnej inskrypcji runicznej. W wyprawie towarzyszy mu dwójka dzieci, przyjaciel i dwie inne osoby, które odegrają ważną rolę w całej historii. Nie jest to, jak widać, najbardziej odkrywcza z fabuł, ale dawała możliwości na przyjemną przygodową historyjkę z elementami grozy/horroru.


piątek, 24 lipca 2015

Self/less (2015)

Ryan Reynolds zaczyna mi coraz bardziej imponować. Widać, że facet wie, jakie ma priorytety i potrafi konsekwentnie dążyć do ich realizacji. Bo też jak inaczej można tłumaczyć to, że najpierw w "Głosach" a teraz w "Kluczu do wieczności" gra bohaterów z daleko posuniętą dysocjacją osobowości. Obie role są jedynie wprawkami do tego, co zapewne pokaże w "Deadpoolu". I jeśli tak rzeczywiście jest, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko mu przyklasnąć.


środa, 22 lipca 2015

Ted 2 (2015)

"Teda 2" oglądałem z chorą fascynacją. To było naprawdę wyjątkowe przeżycie. I wciąż nie mogę się otrząsnąć z tego, co też Seth MacFarlane zrobił. Miał w ręku wszystkie atuty. Powinien był rozegrać film koncertowo, a jednak stworzył jedną z najmniej zabawnych komedii, jakie miałem okazję zobaczyć w ostatnim czasie. Jest jeszcze mniej zabawna od "Miliona sposobów, jak zginąć na Zachodzie".


wtorek, 21 lipca 2015

Far from the Madding Crowd (2015)

Wolna wola nie istniej. Jej miejsce zajmuje iluzja, która przynosi więcej szkody niż pożytku. Nie mamy bowiem żadnego wyboru, jeśli chodzi o cel naszego życia. To, o czym możemy zdecydować, to jedynie droga, którą do celu obierzemy. Niestety w naturze człowieka leży najwyraźniej komplikowanie sobie życia i zamiast podążyć prosto, jak strzała, woli kluczyć, plątać się... i w rezultacie cierpieć.


Ant-Man (2015)

Po kiepskim "Avengers: Czas Ultrona", "Ant-Man" jest ruchem w dobrą stronę. Ale zarazem jak żaden wcześniejszy film demaskuje wszystkie słabości uniwersum Marvela. A jest nią totalna uniformizacja i terror łączenia wszystkich ze wszystkimi.


niedziela, 19 lipca 2015

The Disappearance of Eleanor Rigby: Him (2013)

Jestem trochę rozczarowany pierwszym filmem projektu Neda Bensona. Liczyłem zdecydowanie na więcej zarówno jeśli chodzi o samą fabułę, jak również o grę aktorską. Jeśli jednak weźmie się pod uwagę, że jest to pełnometrażowy debiut reżysera, to nie jest źle. Benson ma przed sobą przyszłość.


White Bird in a Blizzard (2014)

"Śnieżnym ptakiem" Gregg Araki powraca do czasów swojej młodości, kiedy był gniewnym twórcą, jednym z czołowych przedstawicieli nurtu new queer cinema. Ale jest to podróż nostalgiczna, wręcz żałobna. Araki opowiada, tak jak przed laty, o młodych ludziach zagubionych w świecie, ale nieokrzesanie i butę zastąpiła samoświadomość twórcza, zaś nieskrępowany żywioł zmienił się w wyrachowaną stylizację.


sobota, 18 lipca 2015

7 Days in Hell (2015)

W końcu zrozumiałem, dlaczego drugi sezon "Brooklyn 9-9" jest gorszy od pierwszego. Andy Samberg był po prostu zajęty tym projektem. I w sumie nieco słabszy sezon "Brooklyn 9-9" to niewielka cena za 41 minut czystego szaleństwa i absurdu najwyższej próby, jaki został zaprezentowany w "Siedmiu dniach w piekle". Teraz nie wyobrażam sobie, bym mógł filmu nie obejrzeć. A przecież jeszcze parę dni temu w ogóle nie miałem go w planach.


The Perfect Wedding (2012)

"The Perfect Weeding" z całą pewnością nie jest filmem, który może zmienić czyjeś życie. Nie jest nawet filmem, który warto zapamiętać. Co nie zmienia faktu, że jest w nim wystarczająco dużo ciepła i uroku, że oglądałem go bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia, że marnuję swój czas.


czwartek, 16 lipca 2015

Magic Mike XXL (2015)

Twórcy "Magic Mike'a" stali się ofiarami swojego własnego sukcesu. Po tym jak pierwsza część zarobiła masę kasy, sequel stał się koniecznością. Niestety wyraźnie widać, że twórcy nie mieli pomysłu na to, co zrobić, więc postanowili skopiować formułę, która poprzednio zadziałała. Jednak z nowym reżyserem nie udało się utrzymać klimatu. "Magic Mike XXL" ma wiele z elementów, jakie posiadał oryginał. Ale nie ma nic z lekkości i inteligencji poprzednika.


wtorek, 14 lipca 2015

Manglehorn (2014)

Po "Idolu" odżyła moja nadzieja, że Al Pacino się jeszcze nie skończył. Niestety "Manglehorn" szybko pozbawił mnie złudzeń. Aktor zaprezentował tu wszystkie swoje najgorsze manieryzmy, a reżyser nawet nie spróbował ich zrównoważyć czymkolwiek. W rezultacie obejrzałem koszmarne aktorskie wynaturzenie, w którym można jedynie odnaleźć słabe echo wielkości, jaką kiedyś był Pacino.


niedziela, 12 lipca 2015

Danny Collins (2015)

Bardzo miła niespodzianka. Spodziewałem się kolejnego identycznego filmu niezależnego, których mam już po dziurki w nosie. Wybrałem się na "Idola" trochę z musu, za sprawą obsady. I choć rzeczywiście jest to standard kina indie, to tym razem całość chwyciła mnie za serce.


sobota, 11 lipca 2015

The Angriest Man in Brooklyn (2014)

Czas. Jak na coś, co nie istnieje, ma niezwykle wielki wpływ na nasze życie. A w szczególności na nasze relacje z innymi ludźmi. Wszystkie nasze zachowania są niczym więcej jak funkcją czasu. Złościmy się na kogoś, bo w TEJ CHWILI tak jest nam wygodniej, ale w innych okolicznościach moglibyśmy zachować się odmiennie. Przez DWA LATA ignorujemy kogoś, bo wiemy, że KIEDYŚ istnienie możliwość pogodzenia się. Gdy jednak odkrywamy, że czas się kończy, wtedy też cała ta iluzja, jaką są nasze zachowania, pada jak domek z kart pod wpływem lekkiego podmuchu wiatru. I wtedy zaczyna się prawdziwy wyścig. Jego efektem nie jest oczywiście trwała zmiana, lecz sprawienie, by w momencie żałoby żal spowodowany utraconymi okazjami był jak najmniejszy.


piątek, 10 lipca 2015

天將雄獅 (2015)

Chiny są drugą największą gospodarką świata. I to widać w wymowie "Wojny imperiów". Imperialne ambicje Chin nie mogły być jaśniej i wyraźniej wyrażone. Ale w wykonaniu wcale tego nie widać. Oglądają film Daniela Lee miałem wrażenie, że w chińskiej kinematografii czas zatrzymał się w miejscu jakieś pół wieku temu. Dlatego też trudno brać go poważnie. To raczej kuriozum, do którego należy podejść z dystansem. A i wtedy daje się go tolerować z wielkim trudem.


czwartek, 9 lipca 2015

Une nouvelle amie (2014)

Transwestytyzm jako wyższa forma męskiej heteroseksualności? Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się absurdalny. Ale przykład bohatera "Nowej dziewczyny" pokazuje, że przy bliższym rozpatrzeniu, jest on nawet bardzo sensowny. Transwestyta jest ostatecznym drapieżnikiem, retrowirusem, który potrafi niepostrzeżenie przebić się przez bariery ochronne stawiane przez kobietę. Zwodzi on swoją własną kobiecością. Ale wiązana z nią łagodność i delikatność są tylko pozorami. W rzeczywistości kryje się za nim pragnienie totalne. Zwyczajny mężczyzna chce jedynie posiąść kobietę. David z "Nowej dziewczyny" chce zdobyć istotę kobiecości, pochłonąć ją i uczynić elementem własnego "ja". To pragnienie jest tym, co przyciąga Claire. David rozbudza w niej świadomość bycia kobietą, podsyca pragnienie bycia dostrzeżoną, celebrowaną. David, który z kobiety uczynił boskiego idola, sprawia, że Claire staje się kimś wyjątkowym. To poczucie niezwykłości jest oszałamiające, zwala z nóg lepiej od najmocniejszego bimbru.


wtorek, 7 lipca 2015

Terminator Genisys (2015)

Z "Terminator: Genisys" mam ten sam problem, co wcześniej z "Avengers: Czas Ultrona": za dużo jest tu gadania po próżnicy, za mało fabuły. Jednak produkcja Marvela zdecydowanie bardziej mnie tym irytowała. Pewnie dlatego, że jest to już "enta" część niekończącej się opowieści. Tymczasem "Genisys" jest dopiero początkiem (który – sądząc po wynikach finansowych – może być też przedwczesnym końcem).


Lost River (2014)

Najgorzej mają ci, którzy obdarzeni są darem widzenia, ale pozbawieni są talentu, by to, co widzą i czują mogli przekuć w coś nowego, autentycznego, angażującego. Takim przeklętym twórcą jest właśnie Ryan Gosling. "Lost River" to dzieło zagubione pośród właściwie rozpoznanych idei, symboli i metafor. Gosling-reżyser jest jak osoba, która zrozumiała, czym są poszczególne litery, ale nie posiadła umiejętności, by zespolić je w zrozumiałe słowa.


niedziela, 5 lipca 2015

The Skeleton Twins (2014)

Życie jest ruchem. Im bardziej swobodnym, tym więcej szczęścia doświadczamy. Ale tak pojmowane życie jest jedynie ideałem. W rzeczywistości każdy z nas nosi jakiś balast, który ogranicza lub spowalnia naturalną ruchliwość. Czasem zaś rzucona zostaje kotwica, która uwiązuje nas na stałe do "miejsca". W takim przypadku nie ma możliwości parcia do przodu, można jedynie spoglądać w tył, imitować ruch, maskować fakt, że od 10, 15 lat nie ruszyło się miejsca.


Återträffen (2013)

W "Zjeździe absolwentów" Anna Odell przepracowuje swoje własne traumy związane z doświadczeniami szkolnymi. Co w sumie jest fajnym pomysłem. Jednak jako fabuła sprawdza się o tyle o ile. Jest rzeczą rozpiętą pomiędzy fantazjami i gdybaniem, a uniwersalnym studium badającym ludzkie interakcje. To pierwsze wydaje się puste – wolałbym zobaczyć rzeczywiste reakcje szkolnych "kolegów" Odell. To drugie nie wychodzi poza banały. Prawdziwą siłą "Zjazdu absolwentów" może być tylko jego autentyczność. A ta jest niestety tylko imitacją, która czasem się sprawdza, a czasem nie.


sobota, 4 lipca 2015

Pink Moon (2015)

Ciekawie paradoksalny i wcale nie tak nieprawdopodobny świat stworzył Sal Bardo. Homoseksualizm staje się narzędziem ocalenia Ziemi. Tylko wprowadzając związki jednopłciowe można skutecznie kontrolować rozmnażanie. A jednocześnie aborcja wciąż jest czymś nielegalnym. W takiej sytuacji największym grzechem, jaki można sobie wyobrazić, jest heteroseksualny seks bez zabezpieczeń. Trudno ukryć swoje preferencje seksualne, kiedy dowód rośnie w ciele. O tym przekona się dwójka bohaterów "Pink Moon".


Sold (2014)

Młody scenarzysta właśnie sprzedał swój pierwszy tekst. Rozsadza go szczęście i duma. Chce więc oderwać się na moment od sztucznej i wyrachowanej atmosfery LA. Ale jest dzieckiem tego świata i poza nim nie ma nic, nie zna niczego. Kiedy więc próbuje dzielić się swoją radością, wypada na narcystycznego dupka. Kiedy próbuje zobaczyć "prawdziwy świat", widzi tylko żałosnych ludzi trwoniących swój potencjał. A kiedy pojawi się podobna mu osoba, nie potrafi jej nawet tolerować. Granica między radością a pozerstwem, między otwartością a wyniosłością jest cieńsza, niż się to wydaje.


Heatstroke (2013)

Że Dorff i Stormare mogą mieć problemy finansowe i biorą każdą fuchę, jaka w padnie im w ręce, to mogę zrozumieć. Ale Maisie Williams jest na to jeszcze chyba za młoda. Nie mówiąc o tym, że jako jedna z gwiazd "Gry o tron" powinna lepiej zarządzać swoją karierą. A to dlatego, że "Pustynne piekło" rzeczywiście oferuje piekło... Tylko że jest to piekło nudy i wytartych klisz.


czwartek, 2 lipca 2015

Lucky Them (2013)

Zaczynam powoli bać się niezależnych filmów amerykańskich. Ich oglądanie jest równie atrakcyjne, co let's play, w którym sześciolatek wypełnia kolorowankę. Wszystko jest tu szablonowe, z kształtem z góry ustalonym i po prostu trzeba to wszystko czymś wypełnić. Kino indie wyraźnie zamknęło się w getcie jednej formuły i nie widać z niego żadnego wyjścia.


środa, 1 lipca 2015

Insidious: Chapter 3 (2015)

Kolejny w ostatnim czasie film, którego wolałbym nie oglądać. Bo choć pomysł na fabułę ma niezły, to jednak z jego realizacją jest bardzo źle.