niedziela, 30 sierpnia 2015

Louder Than Words (2013)

Anthony'emu Fabianowi nie można odmówić chęci do innego potraktowania bardzo sztampowego tematu. Reżyser "Więcej niż słów" dwoi się i troi, by jego film nie był nudnym rozliczeniem z tragedią i bezdusznymi starciami biurokratycznymi. I tylko za sprawą wysiłków jego i obsady w ogóle dotrwałem do końca. W oglądaniu ich męczarni było bowiem coś niezdrowo fascynującego.


Two Night Stand (2014)

Dzisiaj miałem dzień z mało oryginalnymi pomysłami na fabuły. Ale tylko "Alles is liefde" potrafiło sztywną formę nieco rozluźnić. Pozostałe dwa tytuły, w tym "Romans na dwie noce", pozostają boleśnie bezpłciowe.


Alles is liefde (2007)

Typowa świąteczna produkcja wielowątkowa. Coś w stylu "To właśnie miłość" czy "Sylwestra w Nowym Jorku". Tym razem pretekstem do opowiedzenia kilku przeplatających się historii o związkach i miłości są Mikołajki, które w Holandii wyglądają zupełnie inaczej i są echem dawnej hiszpańskiej dominacji. Ceremoniał związany z tym świętem to jednak jedyna egzotyka. Reszta jest standardem: rozpadające się małżeństwo, para u progu związku, małżeństwo w kryzysie, single szukający drugiej połówki, rodzinna czarna owca próbująca odzyskać stracony czas...


sobota, 29 sierpnia 2015

Irrational Man (2015)

Woody Allen zatęsknił za czasami, kiedy człowiekiem był homo habilis albo homo erectus. Nagle go olśniło i zauważył to, co filmowcy (a przed nimi pisarze) powtarzają do znudzenia, że problemy człowieka związane są z myśleniem i wynikającą z tego cywilizacją. W "Nieracjonalnym mężczyźnie" symbolizuje to filozofia. Jest ona kaftanem obezwładniającym. Blokuje naturalne, bo pierwotne, skłonności człowieka. Allen zadaje więc pytanie: po co budować skomplikowane teorie moralne, na co nam wszystkie egzystencjalne rozterki, kiedy wystarczy uprościć proces decyzyjny, robić co nam się wydaje, że jest najlepsze i cieszyć się błogim spokojem.


piątek, 28 sierpnia 2015

Fantastic Four (2015)

To są kpiny! "Fantastyczna Czwórka" w wersji, którą zobaczyłem w kinie, trudno nazwać bowiem filmem. Do tego potrzebna jest historia, bohaterowie, a w kinie blockbusterowym także wyraźny konflikt. Niestety w widowisku Josha Tranka (lub 20th Century Fox) nic z tego nie zaistniało. Nie starczyło na to czasu, ponieważ niemal wszystko, co pokazano, jest niczym więcej jak wstępem. Tak. Choć film trwa ponad półtorej godziny, to w rzeczywistości materiału jest w nim na 20 minut (i to też zakładając, że będzie trochę lania wody). Niestety twórcy postanowili każdą scenę rozciągnąć do nieskończoności. I tak "Fantastyczna Czwórka" okazuje się filmem o budowaniu rzeczy, budowaniu lepszej wersji rzeczy, budowaniu jeszcze jednej wersji rzeczy, po czym następuje wielki finał polegający na... przygotowaniu się do budowania jeszcze większych rzeczy.


The Man from U.N.C.L.E. (2015)

Bardzo wiele sobie obiecywałem po nowym filmie Guya Ritchiego. Po pierwsze jeszcze nigdy mnie nie zawiódł (roztropnie pominąłem seans "Rejsu w nieznane"). Po drugie obraz ma fantastyczną obsadę. Może jednak na zbyt wiele liczyłem, bo ostatecznie z kina wyszedłem rozczarowany (choć film i tak mi się podobał).


Amer (2009)

Kobiecość jako nabyta choroba psychiczna? Idea wydaje się karkołomna, ale Hélène Cattet i Bruno Forzani byli w stanie sprzedać ją w sposób bardziej niż udany. Wykorzystując formułę giallo stworzyli niepokojąco hipnotyczną wizję świata widzianego oczami pewnej kobiety.


środa, 26 sierpnia 2015

Praia do Futuro (2014)

Mówimy, że ktoś "żyje w strachu". Tak, jakby można było żyć bez niego. Ale tak przecież nie jest. Życie to strach. Lęk jest siłą napędzającą nasze działanie, nawet jeśli nie chcemy tego zaakceptować. Czasem jest iskrą, która pcha nas w ramiona drugiej osoby. Czasem jest motywacją do ucieczki od tego, co znane, do zanurzenia się w egoistycznym pragnieniu znalezienia wewnętrznej równowagi. Strach może przynosić ukojenie, ale jest też źródłem bólu. Jedyne, co nam pozostaje, to być tego świadomym.


Hellion (2014)

Zbuntowany nastolatek. Cierpiący, niepotrafiący sobie z bólem poradzić, co prowadzi do agresji, destrukcji, chaosu. Rodzice, często równie doświadczeni przez los, egzystują po drugiej stronie przepaści i nie są w stanie przerzucić mostu porozumienia. Chłopak (albo dziewczyna) wydaje się być na najlepszej drodze ku zagładzie. Ale wtedy pojawia się sąsiad-gbur, którego oschła powierzchowność okaże się idealnym falochronem odbierającym nawałnicę targającą duszę bohatera; albo trener-alkoholik, który skanalizuje całą agresję głównej postaci w działanie pożyteczne dla wszystkich; albo też orka, dzięki której bohater będzie mógł przełamać swą dumę i odkryć bogate pokłady altruizmu...


Fack ju Göhte (2013)

Większość filmowców musi mieć naprawdę złe wspomnienia z okresu szkolnego. Z ich dzieł wynika jasno, że nie szanują zawodu nauczyciela. Pokazują, że każdy głupi może go wykonywać. Nawet kryminalista-półanalfabeta radzi sobie lepiej niż osoby, które spędziły ładnych parę lat na wkuwaniu tajników pedagogiki. Gdybym był nauczycielem, byłbym urażony filmem "Fack ju Göhte". Na szczęście nie jestem, więc mogłem spokojnie oddać się zabawie.


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

No (2012)

Makiawelizm bardzo często uważany jest za coś złego, demonicznego, bezdusznego. Pablo Larraín postanowił pokazać, że sama w sobie idea nie jest szkodliwa. Wszystko zależy od tego, do jakich celów jest wykorzystywana. Prezentacji dokonał na przykładzie Chile z 1988 roku.


The Disappearance of Eleanor Rigby: Them (2014)

Teoretycznie "The Disappearance of Eleanor Rigby: Them" jest niczym więcej jak zlepkiem dwóch historii, które już poznałem "w całości". Ale – jak to często bywa w kinie – suma bywa czymś więcej (lub mniej) niż by to wynikało z normalnego rachunku. W przypadku historii Eleanor i Conora, połączenie ich historii okazała się zbawienne.


Boven is het stil (2013)

"Boven is het stil" jest opowieścią o życiu w przysłowiowej wieży. To egzystencja samotna ale zarazem bezpieczna. Dobrowolna (?) separacja czyni życie uczuciowe bezpiecznym, ale wbrew pozorom nie jałowym. Wystarczy spojrzeć na Helmera, głównego bohatera "Boven is het stil". W jego życiu króluje cisza, rutyna, praca i pustka. I ojciec, który jedną nogą jest już w grobie. Ale za kamienną powierzchownością i stoickim spokojem kryje się człowiek wrażliwy, pełen delikatności i uczuciowości. Ta skryta przed światem natura i tak promieniuje, czego efektem jest takie a nie inne zachowanie tych, którzy są w jego pobliżu.


niedziela, 23 sierpnia 2015

Cruel & Unusual (2014)

Zawiera spoilery.

Ignorancja – pierwsza linia obrony każdego człowieka przed zaakceptowaniem tragicznych konsekwencji wydarzeń. Kiedy mamy być obarczeni winą, mówimy "nie wiedziałem(am)" i jesteśmy święcie przekonani, że to nas oczyszcza z zarzutów. Ale tak nie jest. Wręcz przeciwnie, to właśnie przez owo "nie wiedziałem" jesteśmy winni, ponieważ do większości tragicznych wydarzeń dochodzi właśnie za sprawą ignorancji, ślepoty.


Do Lado de Fora (2014)

Oglądając "Różowy pakt" poczułem się tak, jakbym cofną się w czasie o 20 lat. Co mnie zdziwiło, bo tego rodzaju produkcji bardziej spodziewałbym się w Polsce. Wydawało mi się bowiem, że Brazylia jednak jest dalej, jeśli chodzi o akceptację innych orientacji seksualnych.


Finsterworld (2013)

Frauke Finsterwalder próbuje uchwycić stan ducha współczesnych Niemców.  Jednak jej fabularny debiut nie oferuje nic ciekawego. Jeśli ktoś przed rozpoczęciem seansu wie, że obraz jest historią kilku osób, których losy splatają się ze sobą, to po przeczytaniu tytułu, będzie już wiedział wszystko na temat wniosków, jakie reżyserka prezentuje w swoim filmowym wykładzie. Tak, Niemcy wciąż żyją w cieniu II wojny światowej. Jedni na nowo rozdrapują rany przeszłości, inni relatywizują historię lub ją ignorują. Wszyscy zaś, bez wyjątku, są nieszczęśliwi, czy to w związkach, czy to w pracy, czy to w szkole. A często wszystko na raz.


sobota, 22 sierpnia 2015

Coldwater (2013)

System jest tak dobry, jak najsłabsze jego ogniwo. A kiedy tymi ogniwami są ludzie, to można być pewnym, że system będzie bardzo, ale to bardzo zdeformowany.


piątek, 21 sierpnia 2015

L'homme qui rit (2012)

Szczęśliwi ludzie żyją krócej. Wszystko przez to, że nie potrafią podnieść się po utracie szczęścia. Nie wiedzą, jak dalej żyć, więc wybierają ucieczkę w postaci śmierci. Ci zaś, którzy nieustannie są przez los doświadczani, którzy nie pozwalają sobie na emocjonalne wzloty, trwają, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi. Taki morał można wysnuć oglądając historię Gwynplaine'a i Dei.


Reading Into It (2005)

"Reading Into It" warto zobaczyć, jeśli ktoś lubi twórczość Matta Riddlehoovera. Ta krótkometrażówka pokazuje bowiem punkt wyjścia jego reżyserskiej działalności. Ale jest to rzecz zbyt chropowata, bym polecał jej obejrzenie osobom kompletnie postronnym.


To a Tee (2006)

Pierwszy pełnometrażowy film Matta Riddlehoovera. Łatwo to rozpoznać nawet bez sprawdzania jego filmografii. "To a Tee" cierpi bowiem na typową przypadłość debiutantów: ma za wiele pomysłów, a za mało rzeczy, które wiązałyby fabułę w jedną, konsekwentnie poprowadzoną całość. To, że mimo wszystko film się sprawdza, jest wyłącznie zasługą tego, jak dobre miał Riddlehoover pomysły.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Roadie (2011)

Carpe diem. Wydaje się, że jest to całkiem niezła filozofia życiowa. Ale kiedy minie kilka dekad i człowiek zaczyna patrzeć na świat i swoje wybory z nowej perspektywy, nagle okazuje się, że "chwytanie dnia" przed niczym nie chroni, niczego nie daje. Główny bohater filmu Michaela Cuesty połowę swojego życia spędził w trasie. Był technicznym, ale swoje przeżył, podróżował, nawiązał trochę znajomości, bawił się. Teraz jednak jego kariera dobiegła końca, a przynajmniej tak mu się wydaje. W świecie, w którym liczy się namacalność sukcesu, nie ma nic, czym mógłby się pochwalić. Pozostaje mu więc wstyd i strach przed anonimowością rozkładu, jaki oferuje starzenie się. Patrzy wstecz i nie widzi nic, poza zmarnowanym potencjałem. Patrzy wprzód i widzi tylko starość i śmierć.


L'autre vie de Richard Kemp (2013)

Po części romans, po części kryminał, po części opowieść o podróży w czasie. Taka mieszanka może przyprawić o ból głowy. Wydaje się, że oferuje za dużo szczęścia i nie może dobrze się skończyć. A jednak "Drugie życie Richarda Kempa" okazało się sukcesem. Reżyser Germinal Alvarez umiejętnie żongluje poszczególnymi tematami, dzięki czemu całość funkcjonuje na każdym poziomie.


Fast Girls (2012)

"Sprinterki" doskonale przekonują o tym, że sport jest tematem mało filmowym. Życie sportsmenki krąży wokół treningów i rutyny, która przeplatana jest rzadkimi skokami adrenaliny w postaci ważnych zawodów. Oczywiście jest niby życie osobiste, ale to trzeba też umieć włączyć w historię zmagań sportowych. A to się rzadko kiedy udaje. W "Sprinterkach" niestety twórcy ponieśli klęskę. Wątki miłosny, rodzinny i rywalizacji/przyjaźni potraktowane są tak olewczo, że w gruncie rzeczy lepiej dla filmu byłoby, gdyby je całkiem pominięto.


środa, 19 sierpnia 2015

Honeymoon (2014)

Horror z cyklu "sponsorowane przez biura podróży organizujące wypoczynek all-inclusive". Młoda para zamiast świętować ślub w luksusie zapewnianym przez zagłębia turystyczne specjalizujące się w serwowaniu hurtowego komfortu, wybrali się do domku na jeziorem poza sezonem turystycznym. W ten sposób stali się, niczym owieczka oddzielona od stada, łakomym kąskiem dla drapieżników. A tych na odludziu nigdy nie brakuje, zadając kłam samemu słowu "odludzie" (choć nie do końca, wszystko w końcu zależy od definicji "ludzia").


Bookends (2008)

Matt Riddlehoover nakręcił "Bookends" mniej więcej w tym samym czasie co "Watch Out". Niestety tu nie udało mu się wykrzesać z siebie tej samej twórczej energii. "Bookends" wpadło w koleiny banalnej opowieści o współczesnym człowieku i jego niezawodnej umiejętności do spieprzenia sobie i innym życia.


wtorek, 18 sierpnia 2015

I Put a Hit on You (2014)

"Zleciłam twoje zabójstwo" jest w zasadzie teatrem telewizji. Ograniczona przestrzeń i dwójka osób, które przede wszystkim rozmawiają. Tematem dyskusji są oni sami i ich związek.


Arthur Newman (2012)

Standardowe kino drogi. Jeden ludzki wrak spotyka drugi i razem spróbują stać się całością. Reszta to norma narracyjna, tylko zaprezentowany z niecodzienną obsadą, bo i Firth i Blunt na co dzień grywają jednak w nieco innym repertuarze.


Amour fou (2014)

Jessica Hausner w bezpardonowy sposób rozprawia się z mitem Romantyzmu. I muszę powiedzieć, że bardzo mi się to spodobało. Jej spojrzenie na tę epokę zbieżne jest bowiem z moją opinią. Podobnie jak reżyserka, nie widzę w niej nic uduchowionego, a wręcz przeciwnie, Romantyzm jest ucieczką od świata, od wolności, różnorodności, zmienności. To destrukcyjna siła przemawiająca w uwodzicielski sposób, wypaczając znaczenie pojęć.


The Hunter (2011)

Kto ze śmiercią przystaje, ten sam się nią staje. Tak przynajmniej jest w przypadku Martina, tytułowego bohatera "Łowcy". Jego powołaniem jest zabijanie. To uczyniło z niego samotnika, oddzielonego od świata grubą warstwą gburowatości. Ale Martin nie jest bezmyślnym zabójcą. Fakt, że wielokrotnie kończył cudze żywoty, sprawia, że jak mało kto ma szacunek do życia i rozumie jego niuanse. Dlatego też, kiedy pojawia się w domu rodziny, nad którą unosi się duszna atmosfera rozpaczy po zaginięciu ojca/męża, będzie impulsem przywracającym do świata. Ale Martin jest śmiercią. I kiedy na chwilę o tym zapomni, los mu w bolesny sposób przypomni. Spod "opieki" Żniwiarza można się wydostać tylko za sprawą ostatecznej ofiary. Martin dokona jej w imię wolności. I to sprawi, że los częściowo zostanie ułagodzony.


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Roald Dahl's Esio Trot (2014)

Cóż za miła niespodzianka! Kiedy zauważyłem, że "Pan Hoppy i żółwie" jest filmem telewizyjnym, nabrałem wątpliwości. Bałem się, że jest to kolejna małoekranowa produkcja, której jedyną wartością jest obsada (a w zasadzie nazwiska, bo twórcy nie będą wiedzieli, jak aktorów właściwie wykorzystać). O tym, że w końcu po film sięgnąłem, przesądził fakt, że powstał on na bazie prozy Roalda Dahla, którego ekranizacje bardzo często całkowicie podbijały moje serce ("Charlie i fabryk czekolady", "Fantastyczny Pan Lis"). I dobrze się stało! "Pan Hoppy i żółwie" to kolejna cudowna baśń, która podsyca wiarę w szczęśliwe zakończenie każdej historii.


Drive Hard (2014)

To zabawne, że ktokolwiek uznał scenariusz "Drive Hard" za zabawny. Trudno wyobrazić sobie bowiem coś bardziej na siłę śmiesznego. Mam więc nadzieję, że i Cusack i Jane pojawili się tu przyciśnięci finansowymi okolicznościami i po prostu musieli zapłacić na gwałt rachunki, a nie naprawdę wierzyli, że biorą udział w przebojowej komedii.


Draft Day (2014)

Amerykańskie sporty zespołowe stanowią dla mnie zagadkę. Jak można ekscytować się czymś, co polega głównie na nierobieniu czegokolwiek? Jak można uważać futbol amerykański za dyscyplinę bardziej ekscytującą niż rugby? Dlatego też sięgając po "Ostatni gwizdek" wiele się nie spodziewałem. Film obejrzałem głównie dla obsady.


niedziela, 16 sierpnia 2015

The Anomaly (2014)

W zasadzie nie mam nic do powiedzenia na temat tego filmu. "Anomalia" powstała chyba tylko po to, żeby jej reżyser Noel Clarke mógł zagrać taką postać, jaka sobie wymarzył. No i dobrze, spełnił swoje sny. Tylko dlaczego musiał do ich realizacji zaangażować obsadę, przez którą ja skusiłem się i sięgnąłem po ten tytuł?


The Eichmann Show (2015)

Nie jestem zwolennikiem filmów typu "Eichmann Show". Oglądając je mam zawsze wrażenie, że reżyserzy robią je na pół gwizdka, świadomie (lub nie) wychodząc z założenia, że temat obroni ich przed negatywnymi ocenami widzów. Co gorsza, mają rację. Nie raz przekonałem się, że ludzie nie oddzielają ważnego, dramatycznego tematu od wykonania filmu i kiedy tego rodzaju produkcję nisko oceniałem, nieodzownie rzucano mi pytanie: "jak mogę film o tym tak nisko oceniać".


Bad Words (2013)

Prawdziwie zła osoba nie jest zła z natury lecz za sprawą okoliczności. I to właśnie czyni ją tak antypatyczną i niebezpieczną. Wie, skąd przychodzi, wie, czym się stała i zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego jest taka a nie inna. Oczywiście ta wiedza nie czyni jej racji bardziej prawdziwymi. Sprawia jedynie, że jest bardziej nieprzejednana w swoim zachowaniu. Jednak to, co jest jej siłą, jest również słabością. Jej determinacja w obronie przed niesprawiedliwością świata maskuje, ale nie niweluje, pragnienie wspólnoty, przyjaźni, potrzebę zbawienia lub rehabilitacji. Oczywiście jest tego świadoma, więc "ataków" z najbardziej prawdopodobnych źródeł spodziewa się i potrafi je zneutralizować. Ale kiedy pojawia się ktoś, kto pozostaje niewykrywalny dla cynicznego radaru, kto wydaje się autentyczny w swoim zachowaniu, wtedy pozostaje bezbronna, a słabość może zostać przez innych okrutnie wykorzystana.


środa, 12 sierpnia 2015

The Homesman (2014)

Oglądanie "Eskorty" w upalny dzień, w kinie bez klimatyzacji, to nie była najbardziej trafiona decyzja z mojej strony. Możliwe że w innych okolicznościach film oceniłbym inaczej, ale dziś rzecz Tommy'ego Lee Jonesa okazała się ponad moje siły.

Absolutely Anything (2015)

O, i to jest film w sam raz na lato: lekki, miły i przyjemny. Nie grzeszy oryginalnością. Nie jest długi. Wszystko, co w filmie pokazano, już gdzieś wcześniej widziałem. Ale Terry Jones serwuje to w taki sposób, że po prostu chce się to oglądać. Nie przesadza z dobudowywaniem dodatkowych rzeczy i skupia się przede wszystkim na samym humorze.. Kiedy z nieba leje się żar i naprawdę nic nie chce się robić, "Czego dusza zapragnie" jest doskonałym wyborem relaksacyjnym.


wtorek, 11 sierpnia 2015

En duva satt på en gren och funderade på tillvaron (2014)

Roy Andersson kończy trylogię o człowieku. Przyszła więc pora na śmierć i związane z nią rozliczenie się z własnych uczynków. Z tego też powodu "Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu" rozgrywa się w czyśćcu. Każdy z bohaterów filmu jest już martwy. Ale ich egzystencja toczy się dalej według tych samych schematów, co za życia. Owszem repertuar zachowań może być czasami uboższy, czego rezultatem są często powtórzenia, ale czyż w gruncie rzeczy codzienność nie jest inną nazwą na sumę powtarzalnych zdarzeń. Naprawdę tylko szczegóły sugerują, że bohaterowie są martwi.


niedziela, 9 sierpnia 2015

Good People (2014)

"Dobrzy ludzie" to jeden z tych filmów, które fascynują wyłącznie za sprawą tego, że w ogóle powstały. Producenci obrazu muszą być największymi ściemniaczami na świecie. Jakim cudem zdołali przekonać tyle znanych osób, by w tym czymś wystąpili, pozostanie dla mnie zagadką.


Summer in February (2013)

"Lato w lutym" jest straconą okazją do opowiedzenia fascynującej historii źle ulokowanych uczuć. Doskonały pomysł ukisił się w sztywnej formie, w której nie było miejsca na namiętność.


Død snø 2 (2014)

Tommy Wirkola póki co kariery w Hollywood nie zrobił, ale wycieczka do Ameryki opłaciła się. Sporo się tam nauczył. I teraz zbiera tego owoce. To, co nie do końca udało mu się osiągnąć w "Zombie SS", z nawiązką wykonał w kontynuacji.


sobota, 8 sierpnia 2015

L'homme qu'on aimait trop (2014)

Ciężko przychodzi mi uwierzyć, że "Królową kasyna" mógł wyreżyserować André Téchiné. Wiem, że ostatnio nie był w najlepszej formie, ale wydawało mi się, że trzyma pewne standardy. Tymczasem tu miałem wrażenie, że oglądam rzecz zrobioną przez automat zaprogramowany, by udawać twórczość Francuza. Historia pełna emocji, pasji, namiętności, mrocznych popędów i destrukcyjnych skłonności została opowiedziana bezdusznie i mechanicznie. Irytowała mnie nawet nadmierna premedytacja w komponowaniu kadrów. Wszystko robiło wrażenie ciężkiego, robionego na siłę.


czwartek, 6 sierpnia 2015

The Gift (2015)

Zemsta jest domeną kina akcji. I nie ma w tym nic dziwnego. Daje bowiem możliwość zaprezentowania wielu efektownych scen. Ale od czasu do czasu lubię zemstę wyrafinowaną, gdzie nie przemoc i sprawność w posługiwaniu się przeróżnymi narzędziami tortur jest najważniejsza, a manipulowanie umysłami. I Joel Edgerton zaoferował mi naprawdę pierwszorzędne danie.


środa, 5 sierpnia 2015

Trainwreck (2015)

Rzadko zdarza mi się wyjść z kina równie rozdartym, jak w przypadku "Wykolejonej". Odrzucała mnie moralna propaganda, jaką uprawia Judd Apatow do kwadratu (Amy Schumer okazała się być żeńską formą Apatowa). To, do czego próbowali mnie twórcy przekonać, pozostaje w całkowitej opozycji do tego, w co sam wierzę. Naprawdę, "Wykolejona" nie byłaby mi bardziej obca, gdyby nakręcono ją w całości po chińsku i puszczono bez napisów. A zarazem jest to jedna z zabawniejszych komedii tego roku. Co chwilę wybuchałem śmiechem. Zdecydowanie jest to najśmieszniejszy film Apatowa od czasu "Wpadki".


niedziela, 2 sierpnia 2015

Men, Women & Children (2014)

Ponoć nie kopie się leżącego, ale to właśnie zrobił "Uwiązanymi" Jason Reitman. Ludziom, którzy prowadzą smutne, pozbawione smaku i wyrazu egzystencje pokazał, że nie są wyjątkami, że nie mają za czym tęsknić, czego żałować, o czym marzyć, bo cały świat jest po prostu nieistotną małą, bladoniebieską kropką w przestrzeni obojętnego kosmosu. "Uwiązanymi" Reitman pokazuje, że nie ma nadziei na lepsze jutro, że wszyscy siedzimy w gównie po uszy, że ból, cierpienie, rozczarowanie definiują naszą egzystencję i że powinniśmy to zaakceptować, a może wtedy na chwilę dane nam będzie od tego wszystkiego odpocząć (co w swej naiwności nazwiemy szczęściem). Po obejrzeniu "Uwiązanych" rozsądnym rozwiązaniem byłoby podcięcie sobie żył lub połknięcie całego opakowania tabletek nasenny, ale film jest tak depresyjny, że nawet to wydaje się pozbawione sensu. Nic nie ma znaczenia, więc po co cokolwiek robić, niech sobie to życie po prostu płynie.


Robot Overlords (2014)

Po tym jak Jon Wright upił potwory, byłem bardzo ciekawy, co zrobi z robotami. Niestety tym razem nie wpadł na żaden oryginalny pomysł. "Imperium robotów. Bunt człowieka" okazał się filmem na wskroś poprawnym, pozbawionym jakiegokolwiek piętna wyjątkowości.


sobota, 1 sierpnia 2015

Kill Me Three Times (2014)

Chciwość popłaca, ale nie tym, których ona bezpośrednio dotyczy. Im bardziej ktoś czegoś chce, tym więcej straci, a zyska ktoś inny. W miasteczku Eagles Nest chciwców jest całkiem sporo. Zaplączą się w sieć, która doprowadzi do krwawej jatki.


The Gallows (2015)

Mam słabość do półamatorskich produkcji, które technicznie nie dorastają do definicji filmu kinowego, ale z których bije autentyzm i miłość do tego, co się robi. I właśnie dlatego nie potrafię wyrzucić do kosza "Szubienicy". Pomimo wszystkich jej ewidentnych wad.