sobota, 31 października 2015

El desierto (2013)

Czy na pewno w grupie jest raźniej? Sądząc po tym, co pokazał Christoph Behl w "Pustyni", to odpowiedź niekoniecznie jest twierdząca. Owszem, kiedy jest się samemu, to tęskni się za towarzystwem. Jednak póki jest nadzieja, że to towarzystwo się znajdzie, to determinacja, by trwać, pozostaje na wysokim poziomie. Kiedy jednak jest się członkiem grupy, do tego bardzo małej grupy, która musi dzielić ze sobą niewielką przestrzeń, wtedy rzeczy się komplikują. To nie przetrwanie staje się problemem, lecz to, co dzieje się pomiędzy członkami grupy. A to, poddawane sprzecznym naciskom, często prowadzi do wypaczeń, deformacji, patologii.


czwartek, 29 października 2015

Black Mass (2015)

Wbrew moim obawom to nie Depp okazał się zawadą w "Pakcie z diabłem". Choć nie całkiem pozbył się maniery (nie jestem pewien, czy w ogóle jest to już w jego przypadku możliwe), to przytemperował ją bardzo mocno, co okazało się mieć pozytywne skutki. Jego Whitey jest fascynującym psychopatą, idealnym drapieżnikiem chwytającym ofiary z zaskoczenia. Reszta obsady również spisała się nieźle, choć obyło się bez aktorskich fajerwerków.


środa, 28 października 2015

Burnt (2015)

Siłą "Ugotowanego" i w zasadzie jego jedynym atutem są zdjęcia. Kulinarne dzieła wyglądają przepięknie. Jakby żywcem zostały wyjęte z bogato ilustrowanej książki kucharskiej. Świetnie też twórcom poszło ukazanie kuchennego chaosu. Zbliżenia, ostre cięcia budują fascynujący wizerunek świata, w którym pozorny bałagan prowadzi do porządku na talerzu.


poniedziałek, 26 października 2015

Crimson Peak (2015)

Guillermo del Toro nakręcił film, który nie miał prawa powstać. "Crimson Peak" to ekstrawagancka produkcja, która wykorzystuje budżet nie z myślą o sprzedaży biletów, lecz do urzeczywistnienia wizji reżysera. Jest to rzecz barokowa, efekciarska, gdzie rozmach ma większe znaczenie niż treść (ze wszech miar idiotyczna). Z tego też powodu film kojarzy mi się z "Jupiter: Intronizacja". Dokładnie tak samo postąpili Wachowscy tworząc swoje rozdmuchane widowisko.


niedziela, 25 października 2015

By the Gun (2014)

Osoby słabe psychiczne, tchórze zupełnie niesłusznie są ignorowani i bagatelizowani. To właśnie oni często stają się przyczyną upadku niejednej potężnej osoby. A wszystko przez fakt, że są nieprzewidywalni, kiedy za wszelką cenę próbują udawać kogoś, kim nie są. Stają się wtedy zmienną, od której zależy los wszystkich. Kimś takim jest Nick Tortano. Wychowany na kulcie gangstera, wbrew woli ojca dołączył do mafijnej organizacji Salvatore'a Vitaglii. Odgrywa chwata, udaje, że jest wielkim gangsterem. Jednak kiedy trzeba kogoś sprzątnąć, waha się. Nick ma niestety kumpla. Bardzo źle dobranego kumpla. To psychopata, który w nosie ma konsekwencje swoich czynów. To przez niego Nick wpadnie w tarapaty. To on zmieni go we wściekłego psa.


Kapgang (2014)

"Szybkim krokiem" to opowieść o przekraczaniu progu dorosłości podana w bardzo skondensowany sposób. Młody Martin w ciągu kilku dni doświadczy śmierci, rozczarowania ojcem, chaosu impulsów erotycznych i uczuciowych. Jest tego tyle, że spokojnie wystarczyłoby na 1000 odcinków telenoweli, ale w filmie Nielsa Ardena Opleva wypada to zaskakująco dobrze, bez przytłaczania nieprawdopodobieństwami i ckliwością. Tylko Skandynawowie mają umiejętność równie sprawnego łączenia bólu, radości, wzruszeń i emocjonalnej niejednoznaczności.


The Brass Teapot (2012)

Co by było, gdyby cierpienie miało sens? Gdyby ból, krzywda były rekompensowane żywą gotówką? Na pierwszy rzut oka wydaje się to fantastyczną sytuacją. Problem w tym, że cudowny imbryk nie rozróżnia motywacji, kiedy wynagradza za cierpienie. Dla tego magicznego przedmiotu liczy się sam fakt zaistnienia krzywdy. W tym momencie cała odpowiedzialność spada na właściciela artefaktu. A z ludźmi wiadomo jak jest - są słabi i w obliczu niepojętej mocy szybko pozbywają się skrupułów. Niewinne rany i krzywdy zmieniają się w coraz groźniejsze kontuzje. Zaczyna się żerowanie na cudzym cierpieniu, a kiedy to nie wystarcza, tworzy się sytuacje bolesne/niebezpieczne dla innych, rozważa się nawet morderstwo... Co gorsza imbryk zachowuje się jak typowy narkoman. Z czasem nabywa odporność i aby wyrzucić z siebie tę samą sumę pieniędzy, potrzebuje nowych lub/i silniejszych wrażeń.


sobota, 24 października 2015

The Captive (2014)

Atom Egoyan wciąż nie może się pozbierać. Jego ostatnim udanym filmem była "Adoracja". Od tamtej pory błąka się we mgle. Słyszy dzwony, ale nie potrafi wskazać, w którym kościele. Jego fabuły budowane są na intrygujących pomysłach, które pozostają martwe, pozbawione emocjonalnego pierwiastka, który byłby w stanie poruszyć mnie tak, jak kiedyś "Podróż Felicji" czy "Ararat".


I Origins (2014)

Mike Cahill naprawdę lepiej zrobiłby podrzucając innym twórcom pomysły. Kiedy sam się zabiera za ich realizację, to niestety gubi się w artystycznym sosie. Tak było z "Drugą Ziemią", tak jest i teraz z "Początkiem".


piątek, 23 października 2015

The Last Witch Hunter (2015)

Po "Łowcy czarownic" niewiele się spodziewałem. Oczekiwałem głupiej opowiastki, która jednak będzie głupia w fajny dla oka sposób. Tym bardziej, że kino fantasy znajduje się obecnie w odwrocie. Jest kilka monumentalnych widowisk, trochę filmów inspirowanych literaturą YA (większość z tych ekranizacji jest podobna do siebie jak dwie krople wody) i nic więcej. Kinowa fantastyka jest zachowawcza, bardzo bezpieczna i bazuje na kilku wyświechtanych koncepcjach fabularnych. Dlatego też SF&F zdecydowanie lepiej jest czytać niż oglądać (przy okazji, dotyczy to również seriali; tak, nawet "Gry o tron"), a do kina idę z pełną świadomością, ze dostanę ogłupiającą papkę i jedyne na co mogę liczyć, to efektowny sposób podania.


wtorek, 20 października 2015

Demon (2015)

"Demon" niestety potwierdza, że Polacy do pewnych gatunków po prostu nie mają głowy (serca? ręki?). Jednym z nich jest horror. Na całe szczęście Wrona nie zdecydował się na rozpętanie na ekranie rzezi. Postawił na pozornie prostszą opowieść, gdzie liczy się klimat niepokoju, tajemnicy. Niestety nawet to mu nie wyszło. Gdy próbuje uderzać w poważne tony, film robi się sztuczny, pompatyczny. Gdy próbuje przekroczyć gatunkowe rzemiosło i uczynić z "Demona" dzieło artystycznie, wygląda po prostu idiotycznie. Końcowy monolog Andrzeja Grabowskiego jest już szczytem bezguścia.


Efterskalv (2015)

W swoim pierwszym pełnometrażowym filmie fabularnym Magnus von Horn pokazał jak niewiele sensu ma idea więzienia. W zamyśle człowiek idzie tam odbyć karę, a po jej zakończeniu powinniśmy zapomnieć o tym, co było. Ale więzienie niczego nie naprawia, w niczym nie pomaga, zamraża jedynie ból, cierpienie, wściekłość i strach. Kiedy więc człowiek wychodzi na wolność, pozornie zabliźnione rany rozrywane są na nowo. Nie da się narzuconymi przez system formami zachowania wymusić na ludziach porzucenie samych siebie. Nie można pójść na skróty, gdy w grę wchodzi cierpienie duszy. Nie da się uniknąć "próby ognia", bolesnego rozliczenia z przeszłością i ekspresji wszystkich emocji, nawet najbardziej negatywnych.


poniedziałek, 19 października 2015

Schneider vs. Bax (2015)

Co się stało z Aleksem van Warmerdamem? Jak ktoś o jego talencie mógł tak bardzo zepsuć pomysł, który wydawał się samograjem? Naprawdę nie mogę tego pojąć. Ogólny zarys "Schneider kontra Bax" obiecuje film na poziomie co najmniej "Borgmana". Tymczasem końcowy rezultat jest – delikatnie mówiąc – przeciętny.


Лазар (2015)

"Lazar" to historia młodego chłopaka, który zajmuje się przemytem ludzi przez granicę macedońsko-grecką. Chłopak żyje dniem dzisiejszym, a poza matką i szefem gangu niewiele rzeczy jest w stanie wywołać w nim jakiekolwiek emocje. To zmienia się, kiedy poznaje dziewczynę. Pod jej wpływem zacznie inaczej patrzeć na świat. Nie na tyle, by naprawdę zmienić coś w swoim życiu, ale wystarczająco, by zniszczyć dotąd stabilną konstrukcję swojej codzienności. A kiedy pojawia się słabość, zaraz zlecą się padlinożercy...


(2015) الآيدول‎

"Idol" zaskoczył mnie. Hany Abu-Assad kojarzy mi się raczej z mało optymistycznymi historiami. Bo też zazwyczaj wybierał tematy bliskowschodnie, które nie mogą nastrajać pozytywnie. Tymczasem "Idol" to film zrobiony ku pokrzepieniu serc. To opowieść o nadziei i marzeniu o lepszej przyszłości nie tylko konkretnego człowieka ale całego narodu


Henkesi edestä (2015)

Petri Kotwica w swoim najnowszym filmie porusza jeden z najbardziej fascynujących mechanizmów ludzkiej psychiki: patologicznej niemożności przyjęcia na siebie pełni odpowiedzialności za własne czyny. Ten mechanizm odpowiada za większość zaburzeń psychicznych (z nerwicami na czele) i znaczną część konfliktów międzyludzkich.


niedziela, 18 października 2015

Maryland (2015)

Żołnierz francuski w przerwie między jedną a drugą misją (jeśli oczywiście otrzyma zgodę lekarzy na powrót na front, co przy jego różnych zaburzeniach nie jest wcale pewne). Oczekiwanie na ponowne pójście w kamasze wypełnia pracując jako ochroniarz. W ten sposób trafia do posiadłości bogatego Libańczyka, który jest bardzo mocno powiązany z władzami. Tam będzie strzegł bezpieczeństwa gości na uroczystym przyjęciu. Kiedy okazuje się, że gospodarz musi na dwa dni wyjechać, przyjmuje posadę ochroniarza pięknej żony i małego syna.


Ni le ciel ni la terre (2015)

Pozytywne zaskoczenie. Wybierałem się na "Front w Dolinie Wakhan" sądząc, że będzie to kino wojenne, francuskie spojrzenie na walkę z talibami. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jest to w zasadzie horror. W pewnej wiosce stacjonuje oddział francuskich sił pacyfikacyjnych. Któregoś dnia bez śladu znika pies. Mało kto się tym przejął. Wkrótce jednak znika dwóch członków oddziału. I wtedy zaczynają się poszukiwania i próby znalezienia odpowiedzi. Czy zdezerterowali? Czy zostali schwytani? A jeśli tak, to przez kogo? Kiedy talibowie kontaktują się z nimi chcąc wynegocjować zwrot ich ludzi, którzy zniknęli i których – jak sądzą – przetrzymują Francuzi, sprawa robi się naprawdę dziwna...


Beast (2015)

Młody chłopak musi zmierzyć się z konsekwencjami swojego czynu. Oszustwo podczas meczu bokserskiego sprawiło, że zabił człowieka. I pewnie spróbowałby zignorować prawdę o tym, co uczynił i co to z niego czyni, ale okoliczności sprawią, że otrzyma drugą szansę, by postąpić właściwie.


(2015) תיקון

Haim-Aaron, bohater filmu "Tikkun" nauczył mnie trzech rzeczy. Po pierwsze, że nadgorliwość religijna sprawia, że człowiek wygląda jak osoba upośledzona umysłowo. W każdym razie tak gra Haima-Aarona Aharon Traitel: wytrzeszcz oczu, sztywność poruszania się, katatonia. Chwilami wyglądał jak pacjent szpitala psychiatrycznego po końskiej dawce psychotropów. Owszem, mogę sobie tłumaczyć, że taki wygląd jest efektem nieuświadomionego konfliktu, jaki panuje w psychice Haima-Aarona. Być może on wcale nie chciał być religijny, ale przez totalną indoktrynację nie mógł nawet w myślach brać pod rozwagę taką opcję, więc z lęku, że mógłby tak zacząć myśleć, głębiej zanurzał się w rytualne objawy swojej wiary. Jeśli tak jednak jest naprawdę, to wątek ten nie został w pełni wygrany przez reżysera.


sobota, 17 października 2015

Room (2015)

Lenny Abrahamson wciąż mnie nie zawodzi. No może "Frank" nie był jego najbardziej udanym dziełem, ale złym filmem też nie był. Zaś "Room" to już powrót do poziomu, do jakiego zdążył mnie przyzwyczaić.


Der Nachtmahr (2015)

Wielkie pozytywne zaskoczenie. "Koszmar" to film pod każdym względem spełniony. Doskonały pomysł, świetna realizacja i jeszcze lepsza muzyka. Oglądanie go sprawiało mi czystą przyjemność.


El apóstata (2015)

Jeśli nie masz pomysłu na siebie i swoje życie, to się buntuj. Bunt pozwala przynajmniej określić to, kim nie chcesz być. A skoro nie wiesz, kim chcesz być, owo "nie" staje się kluczowe do zdefiniowania samego siebie.


Valley of Love (2015)

Ambitna porażka. Reżyser dużo chciał, ale zdecydowanie zabrakło mu umiejętności. W efekcie "Dolinę miłości" traktuję raczej jak zabawę w metakino, a nie pełnoprawną opowieść.


piątek, 16 października 2015

Borgríki 2 (2014)

"Krew bohaterów" to powrót do mrocznej Islandii, którą miałem okazję poznać w filmie "Państwo w państwie". Niestety dla bohaterów, nie zrobiło się pogodniej. To wciąż ponure miejsce, gdzie dobre rzeczy nie dzieją się zbyt często.


czwartek, 15 października 2015

Tangerine (2015)

Technologia poszła mocno do przodu, ale film nakręcony komórką wciąż na ekranie kinowym nie będzie wyglądał zbyt dobrze. Potrzeba więc czegoś wyrazistego, co zrównoważy wizualne niedostatki. Reżyser "Mandarynki" znalazł to w osobach odtwórców głównych ról. Dzięki nim szybko zapomina się o surowej oprawie. Pozostają tylko i wyłącznie bohaterowie.


Parabellum (2015)

Apokalipsa i kino minimalistyczne? Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jest to mieszanka niemożliwa. Lukas Valenta Rinner pokazał jednak, że w kinie nie ma rzeczy niemożliwych.


"Parabellum", zgodnie ze swoim tytułem, opowiada o ludziach szykujących się na wojnę. A ta jest już tuż tuż. Świat, jaki znamy rozpada się na naszych oczach. W miastach narasta chaos, przemoc, desperacja. Ci, którzy przeżyją, będą zdani wyłącznie na siebie. Dobrze jest więc nauczyć się sztuki przetrwania. I tak też robi grupa bohaterów.

Nauka przetrwania w postapokaliptycznym świecie przypomina gotowanie żaby. Nie wrzuca się delikwenta do wrzątku. Dlatego też uczestnicy szkolenia zaczynają w luksusowych warunkach, lecz z czasem będzie coraz ciężej. Nie wszyscy będą w stanie przetrwać narzucony reżim, choć może to świadomość, że nawet jeśli dotrwają do końca, to i tak wrócą do zmienionej rzeczywistości, sprawiła, że się poddali.

Rinner nie wyjaśnia natury katastrofy. Ba, nie można być pewnym, czy katastrofa w ogóle ma miejsce. Być może te wszystkie "znaki", jakie pojawiają się tu i ówdzie są jedynie reinterpretacją faktów lub też zwyczajnym zafałszowanie rzeczywistości. Każda odpowiedź jest możliwa, a to dlatego, że związki przyczynowo-skutkowe reżyser ograniczył do niezbędnego minimum. Oglądamy jedynie odpryski rzeczywistości. Ma to swoje zalety. Sprawia, że wykreowana przez Rinnera wizja wciąga i intryguje. Ale w przeciwieństwie do Lisandro Alonso czy Carlosa Reygadasa ("Parabellum" narzuca skojarzenia z "Cichymi światłami") mam wrażenie, że Rinner nie wychodzi poza ogólny koncept. Nie widzę w tym filmie głębszej myśli, czegoś, co uzasadniałoby i temat i formę. Zostaje więc tylko to niekonwencjonalne połączenie, które – jestem o tym święcie przekonany – znaczną część widzów wymęczy.

Ocena: 6

środa, 14 października 2015

Truman (2015)

Cesc Gay po raz kolejny udowadnia to, co wiedziałem już po jego reżyserskim debiucie: ma niebywałą zdolność do opowiadania o męskiej przyjaźni. Tym razem relacji tej dodał pikanterii w postaci śmierci. I tak powstał jeden z ciekawszych w ostatnim czasie obrazów o mężczyznach i umieraniu.


La peur (2015)

Damien Odoul powinien jednak pozostać przy poezji. Ubieranie słów w obrazy niestety nie wychodzi mu najlepiej. Choć to może wina ambicji, a nie braku umiejętności. Wybrał sobie bowiem jedną z najtrudniejszych form filmowych, jaką tylko można zrealizować: wysoce inscenizowaną, opartą na symbolach, alegoriach i metaforach, kontemplacyjną, filozofującą, gdzie styl jest wszystkim. 9 na 10 filmów realizowanych według tej formy okazuje się nieznośnymi bohomazami (np. "Baczyński"), więc szanse powodzenia Odoul już na starcie miał minimalne.


wtorek, 13 października 2015

Noche de perros (2015)

"Pieska noc" to przykład kina niezależnego, którym fascynowałem się dekadę temu. Dwóch kumpli, z których jeden jest rozważny a drugi bezmyślny, oferuje bowiem sporo możliwości do stworzenia czasem zabawnych, czasem trzymających w napięciu scen. Jednak po dekadzie okazuje się, że wyobraźnia twórców jest mocno ograniczona i powyższa formuła popada w koleiny powtarzalności.


天の茶助 (2015)

Po "Miss Zombie" Sabu zrobił ostry skręt w swojej twórczości. Oczywiście pozostał sobą i "Podróż Chasuke" pełna jest jego specyficznego poczucia humoru i spojrzenia na świat. Jednak film ten w zasadzie mógłby być pokazywany w telewizji na Boże Narodzenie.


The Daughter (2015)

Simon Stone pokazał tym filmem, że skandynawskie dramaty rodzinne łatwo da się przenieść na australijski grunt. "Dzika kaczka" bez większych problemów zamieniła się w "Powrót".


Mænd & høns (2015)

SPOILERY

Skandynawia wyludnia się. Dla niektórych rozwiązaniem problemu jest przyjęcie imigrantów. Ale nie dla Andersa Thomasa Jensena. On oferuje drogę rewolucyjną – zoofilię i zabawy w Boga. Ciekawe, czy święty Franciszek byłby dumny z tego, jak dosłownie reżyser potraktował jego słowa o tym, że zwierzęta to nasi bracia i siostry.


niedziela, 11 października 2015

Necesito saber (2015)

Twórcy "Muszę wiedzieć" słyszą dzwony. Szkoda tylko, że nie tam, gdzie naprawdę biją. Ich krótkometrażówka jest niestety filmem straconej szansy. Ma znakomity pomysł, ale para reżyserska po drodze pobłądziła.



(2015) ההיפך

Wiem, że powinienem się rozpływać nad tą wzruszająca opowieścią o Bogu, życiu, śmierci i miłości. Ale jakoś nie mogłem. Po głowie cały czas chodziła mi myśl, że w jesziwie lepiej by zrobili, gdyby trochę mniej miejsca poświęcili na studiowanie Tory i Talmudu, a więcej na nauce radzenia sobie z przeciwprzeniesieniem.


Amnesia (2015)

Barbet Schroeder powrócił do kina po dłuższej nieobecność. Chyba jednak lepiej dla wszystkich byłoby, gdyby tego nie czynił. "Amnezja" okazała się bowiem filmem mocno przeciętnym. Owszem, mogła być interesującym obrazem, ale tylko wtedy, gdyby zrobiono z niej trzy oddzielne historie.


Čistič (2015)

"Czyściciel" okazał się mocno ponurym filmem. Pokazuje, że dla zranionych, połamanych dusz nie ma nadziei. egzystują bowiem w więzieniu powtarzalności, w magicznym kręgu, którego nikt nie jest w stanie przełamać. Nie oni sami, ponieważ jedyne co potrafią, to powstrzymywać się przez pewien czas, by potem eksplodować. Nie podobni im popaprańcy, bo mogą jedynie tworzyć iluzje normalności. I nie zwyczajni ludzie, bo tych a) nie ma b) jeśli nawet są, to żyją w tak innym świecie, że nie potrafią zrozumieć nic z ograniczeń i wyzwań przed jakimi stoją skrzywdzeni.


龍三と七人の子分たち (2015)

Takeshi Kitano w swoim najnowszym filmie opowiada się przeciwko emeryturom. Przykład kilku staruszków, którzy znudzeni emerytalną bezczynnością wracają do działalności w swoim zawodzie, pokazuje wyraźnie, że starych ludzi nie można zostawić samopas. Jeśli nie będą mieli zajęcia, to je sobie sami znajdą. A rezultat może być, przynajmniej dla niektórych, opłakany.


Das ewige Leben (2015)

Prawda was wyzwoli... no, chyba że wcześniej was zabije. Taki morał można wynieść z filmu "Wieczne życie". Były policjant, a obecnie pozbawiony pracy detektyw, Simon Brenner przekona się o tym na własnej skórze, kiedy splot okoliczności sprawi, że "zapomniana" sprawa z przeszłości zacznie wpływać na życie wielu osób. Zapomniana w cudzysłowie, ponieważ tak naprawdę nikt o wydarzeniach sprzed 30 lat nie zapomniał, ale wszyscy nauczyli się z konsekwencjami żyć. Przypomina to wrzód, który zamiast pęknąć otorbił się i siedzi sobie spokojnie tak długo, jak długo nie zostanie ruszony. Problem w tym, że przez Brennera zostanie on nie tylko ruszony, lecz brutalnie przecięty. Cały zgromadzony brud zaczynie wypływać. Ci, którzy to przetrwają, będą nieco oczyszczeni, ale wcześniej parę osób będzie musiało pożegnać się z życiem. Czy czyjaś śmierć jest ceną, jaka można zapłacić za uporządkowanie własnej przeszłości?


極道大戦争 (2015)

Do zaskakująco długiej listy całkowicie objechanych filmów, jakie widziałem w tym roku, mogę spokojnie dopisać kolejny – "Yakuza Apocalypse". Miike zawsze balansował na granicy absurdu, ale teraz odleciał już kompletnie. To, co zaprezentował w tym filmie bliższe jest twórczości Noboru Iguchiego. Ale nie narzekam. Głównie dlatego, że nie spodziewając się aż takiego natłoku szalonych pomysłów, dałem się porwać opowieści, w której jest prawie wszystko.


sobota, 10 października 2015

(2015) الزين لي فيك

"Tyle miłości" może stać się doskonałym narzędziem do burzenia stereotypów o niekompatybilności kulturowej "nas" i "innych". Choć bowiem akcja filmu rozgrywa się w Maroku, to nie ma w nim nic, co nie jest zrozumiałe pod jakąkolwiek szerokością geograficzną. Wystarczyłoby zmienić nazwy własne i język i równie dobrze historia mogłaby być nakręcona w Warszawie, Nowym Jorku czy Pekinie. Życie tych, którzy na drabinie społecznej stoją nisko, najwyraźniej wszędzie jest tak samo mizerne.


piątek, 9 października 2015

The Martian (2015)

"Prometeusz", "Adwokat", "Exodus" – co jeden to gorszy film. Dlatego też po "Marsjaninie" naprawdę niczego dobrego się nie spodziewałem. Zwiastun nie pomagał. Zapowiadał ckliwą bajeczkę o zaradnym Amerykaninie i całej masie zatroskanych postaci drugoplanowych, których zadanie polega na gapieniu się w ekrany telewizyjne i monitory. I rzeczywiście "Marsjanin" jest właśnie takim filmem. Ale – o dziwo – brzmi to gorzej niż wygląda.


środa, 7 października 2015

The Town That Dreaded Sundown (2014)

Ciekawy film. Głównie przez swoją formę. Z jednej strony jest to bardzo klasyczny slasher. Naprawdę trudno wyobrazić sobie coś jeszcze dokładniej skopiowane z podręcznikowej formy. Historia, bohaterowie i wszystkie zwroty akcji rozpisane zostały zgodnie ze wzorcem rozpracowanym w cyklu "Krzyk". Szczególnie bliski wydaje się pierwszy film z tego cyklu. Dlatego też "Miasteczko, które bało się zmierzchu" powinno mnie zirytować swoją absolutnie powalającą wtórnością.


wtorek, 6 października 2015

Sleeping with Other People (2015)

Amerykanie uwielbiają temat damsko-męskiej przyjaźni, która nie istniej. Ale mogliby przestać kręcić filmy o tym. Przynajmniej przez jakiś czas. Temat jest kompletnie wyczerpany i potrzeba mu mocnej, długotrwałej regeneracji. A w każdym razie ja muszę od tego tematu odpocząć.


poniedziałek, 5 października 2015

The Walk (2015)

Co za potwornie zły film! Nie mogę wyjść ze zdumienia, że Robert Zemeckis naprawdę uważał taką formę za właściwą do opowiedzenia historii Petita. Przecież to, co zaprezentował jest obraźliwe dla bohaterów tamtych wydarzeń i urąga inteligencji widza. Fascynującą opowieść o obsesji, sięganiu po niemożliwe zmienił w głupawy filmik o uroczych kretynach.


niedziela, 4 października 2015

Loitering with Intent (2014)

Podręcznikowo przeciętny przykład na amerykańskie kino niezależne. Kilka zagubionych na morzu życia osób spotyka się. Ich wzajemne relacje sprawią, że będą zmuszeni przestać udawać i spojrzą w końcu prawdzie w oczy.


45 Years (2015)

SPOILERY!

Andrew Haigh ma niezwykły dar. Jak mało kto potrafi uchwycić drobnostki w relacjach międzyludzki. Jest kronikarzem chwil emocjonalnie efemerycznych, które jednak mają poważne konsekwencje. Pokazał to już w "Zupełnie innym weekendzie", gdzie opowiadał o początku, o narodzinach uczucia. Teraz powtórzył to w "45 latach", gdzie opowiada o końcu, o rozpadzie związku.


Nightingale (2014)

Marzenia to pułapka. Powinniśmy się ich wystrzegać jak wampir promieni słonecznych. Niszczą harmonię codziennego życia i nie pozwalają wykorzystać potencjału tkwiącego w nas samych. A kiedy w takich warunkach pojawią się zewnętrzne naciski, które działają przeciwnie do siły marzeń, prawa psychicznej fizyki są nieubłagane – katastrofa prędzej czy później staje się faktem.


czwartek, 1 października 2015

Noc Walpurgi (2015)

Chyba od czasu "Matki Teresy od kotów" żaden polski film nie był w stanie zaintrygować mnie samym zwiastunem. "Nocy Walpurgi" to się jednak udało. Czarno-biały obraz i mocno teatralna forma sugerowały, że nie będzie to typowa produkcja znad Wisły. I rzeczywiście tak jest. Choć niestety więcej w tym filmie jest intencji niż rzeczywistych dokonań. Niemniej jednak Marcin Bortkiewicz poradził sobie lepiej chociażby od twórcy "Pieśni słonia".