poniedziałek, 30 listopada 2015

Stretch (2014)

Wyczucie czasu to połowa sukcesu w komedii. Tempo narracji, punktowanie kolejnych żartów – bez tego nawet najlepszy pomysł nie ma szans wybrzmieć. A kiedy komedia porusza dziwaczne, odjechane tematy, wtedy montaż staje się podstawą. Wydawało mi się, że Joe Carnahan zna te prawdy bardzo dobrze. W końcu nakręcił kiedyś "Asa w rękawie". Niestety było to prawie 10 lat temu, a od tamtej pory nie potrafi powtórzyć tego sukcesu.


Carol (2015)

Są historie, gdzie przesadna ckliwość mi przeszkadza (na przykład "Brooklyn"), ale i takie, w których jest jak najbardziej na miejscu. Taką opowieścią jest właśnie "Carol", ale reżyser niestety wybrał inną drogę, co mnie osobiście trochę rozczarowało.


Extract (2009)

Choć chciałem "Ekstrakt" zobaczyć już dawno, to jednak długo się zbierałem, zanim w końcu po niego sięgnąłem. Jak się okazało, moja intuicja chciała mnie ochronić przed filmem, który zapowiadany jest jako komedia, a który prawie w ogóle nie jest zabawny.


niedziela, 29 listopada 2015

The Drop (2014)

Błogosławcie cichych, aby na zawsze nimi pozostali. Nie jest to bowiem ich prawdziwe "ja", lecz maska, jaką przybierają na potrzeby społeczeństwa. Nie muszą tego robić. W końcu świat to miejsce, gdzie wielu, jeśli nie większość ludzi, oddaje się grzesznym popędom.  Ale cisi są jedynymi, którzy są świadomi, czym te popędy są i jaka jest za nie cena. Stąd też maska, która nie do końca pasuje do świata, która czyni z nich osoby z pogranicza autyzmu, niezręczne w kontaktach z innymi ludźmi. Ale jest to jedyna obrona przed prawdą. Obrona, którą stosują nie na swój użytek, lecz na potrzeby świata. Cisi są niczym potomkowie Azraela (gdyby anioły rzecz jasna mogły mieć potomków), którzy żyją pośród nas, ale nie są jednym z nas.


sobota, 28 listopada 2015

Brooklyn (2015)

Jeśli chodzi o książki, to czytam przede wszystkim fantastykę. Mam jednak kilku pisarzy głównego nurtu, których uwielbiam. Jednym z nich jest Colm Tóibín. Jego "Mistrz" i "The Story of the Night" należą do najlepszych powieści, jakie w życiu miałem okazję przeczytać. Na ich tle "Brooklyn" wypada słabiej, ale w porównaniu z dziełami innych pisarzy jest wciąż kawałem doskonałej literatury. Czego nie widać w filmowej ekranizacji.


Latin Lover (2015)

Oglądając "Włoskiego kochanka" miałem wrażenie, że jest to przyjemny i sympatyczny film. Dopiero później, kiedy zacząłem się nad fabułą zastanawiać, dotarło do mnie, że jego przesłanie wcale nie jest wesołe. Obraz pokazuje bowiem jak wiele potrzeba czasu, by człowiek doszedł do porządku ze swoimi przeżyciami.


piątek, 27 listopada 2015

Something Better to Come (2014)

Mam ambiwalentny stosunek do kina reprezentowanego przez filmy takie jak "Nadejdą lepsze czasy". Z jednej strony cieszę się, że powstają. Nie pozwalają bowiem ludziom zapomnieć o rzeczach, które bardzo, ale to bardzo chcieliby wymazać. Z drugiej strony zawsze przy tego rodzaju projektach odnoszę wrażenie, że świadomie a częściej nieświadomie ich twórcy powielają postawę "biały wśród dzikusów". Za tą postawą mogą kryć się szlachetne pobudki, jak choćby chęć niesienia pomocy. Ale to pragnienie wymaga jednak postawienia się w sytuacji tego "lepszego", który raczy poświęcać swój czas, by wyciągnąć rękę "prymitywom", który niesie kaganek oświaty, cywilizacji, postępu pomiędzy ciemne masy.


El abrazo de la serpiente (2015)

Z pozoru "W objęciach węża" to woda na młyn ksenofobicznych poglądów. Inspirowana prawdziwymi historiami opowieść o dwóch wyprawach, których celem jest mityczna roślina, pokazuje bowiem, czym kończy się kontakt z obcym. I nie jest istotne, czy ów obcy ma dobre czy złe intencje. Sam fakt jego pojawienia się jest już siłą destrukcyjną. Jego obecność bowiem kwestionuje tradycję, niszczy zastany porządek rzeczy, podważa dotychczasowe prawa i wiedzę, deprawuje umysł i wiarę, wymazuje przekazywaną od pokoleń historię zastępując ją innymi wartościami, poglądami, normami. I to wszystko, kiedy obcy jest w miarę łagodnie nastawiony. Jeśli jest agresywny w zawłaszczaniu przestrzeni, wtedy w jego cieniu panuje śmierć, ból i cierpienie. Efekt zawsze jest ten sam: koniec epoki.


czwartek, 26 listopada 2015

Macbeth (2015)

Byłem pod wielkim wrażeniem poprzedniego filmu Justina Kurzela, dlatego też bardzo, ale to bardzo czekałem na jego "Makbeta". Niestety wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że będzie to moje największe filmowe rozczarowanie roku.


środa, 25 listopada 2015

Bridge of Spies (2015)

Po przeciętnym "Lincolnie" Spielberg nie pozbierał się i nakręcił film jeszcze bardziej "starczy". Choć nie. To nie do końca prawda. "Most szpiegów" to tak naprawdę dwa filmy sklejone w jeden. I pierwszy z nich jest bardzo dobry. Problem stanowi ten drugi, od którego całość dostała swoją nazwę.


wtorek, 24 listopada 2015

The Competition (2015)

O obsesji, która wyrywa się spod kontroli i nakręca spiralę destrukcji, można opowiadać na wiele sposobów. "The Competition" to wersja komediowo-rozrywkowa.


Victoria (2015)

Popularne przysłowie mówi, że pozory mogą mylić. Jego prawdziwość przetestował Sebastian Schipper w filmie "Victoria". I jak można się było tego spodziewać, rzeczywistość tylko częściowo potwierdza słowa mądrości ludowej.


niedziela, 22 listopada 2015

Aferim! (2015)

"Aferim!" przydałoby się, żeby obejrzał każdy, który bezrefleksyjnie rozpływa się nad "tradycyjnymi wartościami". Ale coś mi się wydaje, że osoby takie pozostałyby głuche na przesłanie filmu wybierając jedynie to, co chcą usłyszeć.


Mia madre (2015)

Życie jest pozbawione sensu. Istniejemy tylko po to, żeby umrzeć. Wszystko, co dokonamy, wszystko, kim jesteśmy również rozwieje się w proch. Czasem nastąpi to szybko, innym razem będziemy żyć jeszcze pokolenie lub dwa w pamięci innych, tylko nieliczni mają szansę na długowieczne trwanie.


The Philly Kid (2012)

Twórcy "Bestii w ringu" bardzo przewrotnie rozumieją słowa "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie". Ich zdaniem oznacza to tyle co: świat jest brutalnym miejscem pełnym przemocy, postaraj się więc mieć lepszy miecz, by nie być tym, kto od niego ginie, lecz tym, który mieczem zadaje finalny cios.


sobota, 21 listopada 2015

Cut Snake (2014)

Czas – jak na coś, co nie istnieje, potrafi naprawdę nieźle zamieszać w ludzkim życiu. Boleśnie przekonał się o tym Jim, jeden z bohaterów "Zranionego węża".


piątek, 20 listopada 2015

The Shaman (2015)

Takie krótkometrażówki lubię. "The Shaman" ma świetny pomysł, który w krótkiej formie nie został do końca wyczerpany. Pojawiło się wystarczająco dużo, żeby mnie zaintrygować, ale pozostało też sporo "białych plam", które sprawiły, że pragnę zobaczyć więce historii osadzonych w tym świecie.


środa, 18 listopada 2015

The Hunger Games: Mockingjay - Part 2 (2015)

Jestem zdumiony, że Lionsgate poszło kompletnie inną drogą od tej, jaką Hollywood wytyczyło już dawno temu. Kasowa seria powinna przecież mieć epickie zakończenie. Epickie, czyli z rozmachem, przesytem efektów i scen akcji, w których wszystko powinno być tak napompowane, by każdy kadr wrzeszczał na widzów "TO JUŻ KONIEC". Ale "Kosogłos. Część 2" nie ma w sobie nic z przepychu blockbustera. To film skromny, czerpiący garściami z fantastyki lat 70. ubiegłego wieku. Dlatego też nie ma tu wielkich scen batalistycznych, bardzo niewiele jest dramatyczno-pompatycznych przemówień (najwyraźniej ich limit został wyczerpany w poprzedniej części). Wiele osób może się więc poczuć oszukanymi. Pozbawieni bowiem zostali finału. Ale ja jestem zachwycony.


poniedziałek, 16 listopada 2015

బాహుబలి:ద బిగినింగ్ (2015)

Hollywood może się schować. Stolicę epickiego kina fantasy należy przenieść do Tollywood. To, co nakręcił S. S. Rajamouli, jest absolutnie niesamowite. Gigantyczny rozmach, świetne piosenki, fajna fabuła, w której znalazło się miejsce na wszystko. No i przemoc. Takie widowisko nie mogłoby powstać w Ameryce. Producenci musieliby bowiem mocno się namęczyć, by nie dostać kategorii NC-17.


Steve Jobs (2015)

Cóż, trzeci sezon "Newsroomu" okazał się skuteczną szczepionką. Najwyraźniej po nim stałem się odporny na wszystkie scenariuszowe chwyty Aarona Sorkina. Jego drobiazgowo budowane dialogi nie robią już na mnie wrażenia. Jego przemówienia wkładane w usta bohaterów pozostawiły mnie obojętnym. Sorkinowi nie udało się tym razem zamydlić mi oczu. "Steve Jobs" pokazuje to, co wiedziałem już wcześniej, choć przed trzecim sezonem "Newsroomu" nigdy mi specjalnie nie przeszkadzało, że Sorkin tak bardzo kocha słowa, że czasami ma w nosie, czy coś się za nimi kryje.


L'ombre des femmes (2015)

"W cieniu kobiet" przynosi złą wiadomość tym wszystkim, którzy wybrali sobie za partnera anemiczną osoba licząc, że zdrada z ich strony im nie grozi. Jak się okazuje nawet najbardziej nieruchliwa postać może w odpowiednich okolicznościach wykrzesać z siebie wystarczająco energii, by skoczyć w bok.


Dheepan (2015)

Zastanawiam się, czy Jacques Audiard kręcąc "Imigrantów" wykazał się niezwykłym patriotyzmem, czy też raczej wprost przeciwnie, filmem tym oczernia swoją ojczyznę.


sobota, 14 listopada 2015

First Period (2013)

Wow! Po "First Period" sięgnąłem licząc na głupawą komedyjkę. Chciałem po prostu miło i niezobowiązująco spędzić czas. Po filmie, w którym dwie główne żeńskie role grają mężczyźni, a całość stylizowana jest na kino licealne z lat 80. ubiegłego wieku, naprawdę nie spodziewałem się zbyt wiele. Ależ byłem w błędzie!


Cheatin' (2013)

Poznanie tej jedynej osoby, z którą chce się spędzić resztę życia, powinno być końcem historii. Ale jeśli złapało się byczka, na którego chrapkę mają też inni, wtedy najgorsze dopiero nadejdzie. A przynajmniej tego uczy widzów Bill Plympton w swojej animacji zatytułowanej "Zdrada".


środa, 11 listopada 2015

Road to Paloma (2014)

Reżyserski debiut Jasona Momoy to film, jakich powstają tysiące. I większość z nich nie zostanie zapamiętana. Ten sam los czeka także "Drogę do Palomy".


風立ちぬ (2013)

Miałem nadzieję, że Hayao Miyazaki jest w stanie stworzyć piękną filmową biografię. Niestety bardzo się rozczarowałem. To, co prezentuje sobą "Zrywa się wiatr", jest właśnie tego rodzaju filmem biograficznym, za którym najmniej przepadam. Ślizga się on po powierzchni zdarzeń, koncentruje się na wyliczeniu kolejnych ważnych faktów z życia Jirō Horikoshiego, ale nie oferuje nic więcej. W filmie pełno jest sekwencji łamiących zasadę rzeczywistości, kiedy to wkraczamy w świat marzeń i snów bohatera. Ale wszystko to ma na celu tylko jedno: pokazanie piękna animacji. I oczywiście pod względem wizualnym nie można obrazowi cokolwiek zarzucić. Mała to jednak satysfakcja, kiedy całość jest tak pusta.


Outcast (2014)

Choć "Banita" rozgrywa się na Dalekim Wschodzie, to idealnie odzwierciedla zachodnią filozofię. Oto główny bohater prześladowany jest przez wspomnienia rzezi, jakich był współautorem. Szuka więc drogi odkupienia, którą może być pomoc młodemu następcy tronu w przeżyciu. I jak wygląda owa droga odkupienia grzechów masowego zabijania? Proste: przez kolejną serię mordów. Oczywiście bardzo łatwo przychodzi wszystkim usprawiedliwianie takiego postępowania. W końcu jedni zabijają ze szlachetnych pobudek, a drudzy z egoistycznych. A my mamy uwierzyć, że dla trupów ma to znaczenie. Nie mówiąc już o samej idei rozgrzeszenia/przebaczenia uzyskanego przemocą. Ale europejscy zbawiciele filmowi (i nie tylko) zazwyczaj dokonują swego dzieła za pomocą miecza (lub innego rodzaju broni).


Git (2015)

"Git" należy do tej grupy filmów, które budzą mój największy dyskomfort. Głównie ze względu na rozdźwięk pomiędzy intencjami twórców a wykonaniem.


niedziela, 8 listopada 2015

Wolves (2014)

Niestety debiut reżyserski Davida Haytera ma więcej wspólnego z jego mniej udanymi pracami jako scenarzysty niż z "X-Men" czy "X-Men 2". Mimo jednak absolutnej głupoty, czy może raczej ślepoty Haytera-reżysera, "Wilki" obejrzałem z przyjemnością. Po wszystkim żałowałem, że całość została narracyjnie niedopracowana. Bo tkwił tutaj potencjał na dobry horror.


Stille hjerte (2014)

Widziałem tyle skandynawskich opowieści o rodzinach w kryzysie, że zacząłem już żyć w przekonaniu, że tamtejsi twórcy potrafią je kręcić przez sen i z zawiązanymi oczami. "Spokój w sercu" otrzeźwiło mnie.


piątek, 6 listopada 2015

Suffragette (2015)

Kiedy w Hollywood głośno dyskutuje się o roli kobiet w kinie, "Sufrażystki" mogły być ważnym elementem tejże debaty. Ale obraz Sarah Gavron wyrządzić może kobietom jedynie więcej szkód niż pożytku. Zrobiony przez z kobiet, z kobietami w dominujących rolach i opowiadający o ważnym dla nich ruchu film wypada po prostu blado. Nie sposób oglądając go zrozumieć, dlaczego został on nakręcony i co tak naprawdę jego twórczynie chciały widzom powiedzieć.


Reach Me (2014)

Czy gwiazdy kina sensacyjnego/akcji mogą być zabawne? Jeśli sądzić po "Motywacji", to odpowiedź brzmi: nie, chyba że nieintencjonalnie. Choć może to ja po prostu źle do filmu podchodzę. Dla mnie to bowiem jest (czy raczej miała być) komedia. Tyle tylko, że nie bardzo twórcom wyszła.


czwartek, 5 listopada 2015

Flying Home (2014)

"Porywy serc" to doskonały przykład kina, które ze sztuką nie ma nic wspólnego. Wartość artystyczna obrazu Dominique'a Deruddere'a jest bowiem zerowa. Czy to jednak dyskwalifikuje filmy? Czy należałoby go zignorować? Absolutnie nie!


środa, 4 listopada 2015

The Program (2015)

Kto jak kto, ale Stephen Frears powinien wiedzieć lepiej, jak kręci się ciekawe biografie. W końcu kilka ma już na swoim koncie. Tymczasem jedyną wartością "Strategii mistrza" jest udowodnienie, że sławni ludzie nie potrzebują filmowego katalogu ważnych wydarzeń z ich życia. A tym jest właśnie ten film. Zaś teza wydaje się tak oczywista, że nie wymaga udowodniania.


wtorek, 3 listopada 2015

Il racconto dei racconti (2015)

W swoim najnowszym filmie Matteo Garrone sięgnął po klasykę włoskiej literatury, jeden z pierwszych tak obszernych zbiorów baśni, z których wiele zostało później przerobionych na wersje znane do dziś (jak Kopciuszek). Oryginalny "Pentameron" składał się z 50 opowieści (a właściwie 51) opowiadanych na przestrzeni pięciu dni (w tym sensie przypomina trochę "Baśnie tysiąca i jednej nocy"). Jednak Garrone wybrał z nich ledwie kilka. I to właśnie ten wybór wydał mi się najbardziej intrygującym elementem całego filmu.


L'apôtre (2014)

Młody Akim wydawał się pewny tego, kim jest i jakie jest jego miejsce w świecie. Miał wspaniałą, kochającą rodzinę. Był przekonany, że czeka go przyszłość imama, nauczyciela i powiernika wiary. Nie wiedział, jak bardzo chroniony był przed pokusami świata. Ale wszystko to zmieniło się, kiedy w jego życiu pojawił się Fabian. To on otworzył przed Akimem drzwi do zupełnie innego świata. Poznawszy jego smak Akim zaczął wątpić w to, co dotąd uważał za pewnik. Obudziły się w nim pragnienia, o jakich istnienie nigdy by siebie nie podejrzewał. Udając przed rodziną i znajomymi, że nic się nie zmieniło, jednocześnie coraz głębiej zanurzał się w obcym a zarazem bardzo bliskim mu świecie. Ze zdumieniem odkrył, że nie jest jedynym, który czuje to co on. Spotykał się po kryjomu w parku z podobnymi do niego, by dzielić się swoimi doświadczeniami. Wymykał się, by oddawać się praktykom, które jego rodzina (a w szczególności brat, z którym wcześniej był blisko związany) uznałaby za obrzydliwe. Ale tajemnicy nie da się skrywać w nieskończoność. Tym bardziej, że Akim coraz silniej czuł potrzebę ujawnienia tego, kim jest naprawdę, życia pełną piersią swoim nowym życiem. Niestety nie wszyscy członkowie jego rodziny i społeczności będą potrafili przejść nad tym do porządku dziennego.


niedziela, 1 listopada 2015

Annie (2014)

"Annie" to kino boleśnie poprawne. Oglądając go nikt by nie pomyślał, że jest to remake popularnego musicalu. Film Willa Glucka uniknął błędów, ale ceną za to jest bezduszność. Na próżno szukać tu dziecięcej radości, wzruszeń, magii i krzepiącej nadziei. Wszyscy bohaterowie odlani zostali z topornej formy i mechanicznie wprawieni w ruch. Na seans w niedzielny poranek to wystarczy. Sądząc jednak po liczbie gwiazd zaangażowanych w produkcję, nie o to twórcom chodziło.


Mr. Turner (2014)

Tak naprawdę jedyne, co mogę napisać o "Panu Turnerze" to, że ma fantastyczne zdjęcia. Mike Leigh i Dick Pope zrobili wszystko, by każdy kadr wyglądał jak malarskie dzieło sztuki. I tak też jest. Tyle tylko, że film trwa ponad 2 godziny, a to wystarczający czas, by nawet najwspanialsze zdjęcia zaczęły męczyć, jeśli są jedynym atutem.