środa, 30 grudnia 2015

Our Idiot Brother (2011)

Ned na pierwszy rzut oka rzeczywiście może wyglądać na idiotę. Ale zarazem trudno mu tej postawy nie zazdrościć. Dzięki swej prostoduszności, otwartości, wierze w uniwersalność dobra posiada swoistą odporność na całe zło tego świata. Może trafić do więzienia, może zostać brutalnie porzucony przez dziewczynę (na ile brutalna może być pacyfistka), może być pozbawiony pracy, ale i tak wydaje się szczęśliwszy od trzech sióstr, z których każda na pozór ma lepiej ułożone od niego życia. Dla mnie Ned to oczywiście kosmita, ale w jego obcości jest coś uroczego i fascynującego (co jednak nie zmienia faktu, że mógłby sobie jedynie życzyć takiego brata, ale sam kimś takim nie chciałbym być).


wtorek, 29 grudnia 2015

Rapture-Palooza (2013)

Po film sięgnąłem w ciemno, wyłącznie za sprawą obsady. Tyle komediowych nazwisk zdawało się gwarantować zabawę na sto-dwa. Niestety reżyserowi nie udało się skanalizować potencjału i zamiast rewii gagów dostałem ledwie letnią komedyjkę, która może budzić emocje wyłącznie u osób z silną potrzebą obrony swoich przekonań religijnych.


poniedziałek, 28 grudnia 2015

The Sapphires (2012)

Po "The Sapphires" sięgnąłem w zasadzie wyłącznie ze względu na sympatię dla Chrisa O'Dowda (który zawsze będzie miał u mnie fory za sprawą serialu "The IT Crowd"). Spodziewałem się, że będzie to kolejna typowa opowiastka o nobodies, którzy mają talent i nagle stają się sławni. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu okazało się, że jest inaczej.


niedziela, 27 grudnia 2015

Get Hard (2015)

"Cienki Bolek" to dość typowa komedia oparta na interakcjach dwóch typów, których różni wszystko. Jeden jest biały, bogaty, wykształcony i nie ma zielonego pojęcia o tym, jak żyje 99% populacji. Drugi jest czarny, biedny, oblatany w cytatach filmowych, ale niemający pojęcia, kim jest Lady Makbet. Łączy ich jedno: obaj są sympatyczni i nigdy nie złamali prawa. Jednak ten pierwszy został skazany na defraudację olbrzymiej góry pieniędzy. Ten drugi udawać będzie byłego więźnia, który odsiedział wyrok za morderstwo.


The Cobbler (2014)

Jestem wielkim fanem reżyserskiej twórczości Toma McCarthy'ego. Dotychczas mnie nie rozczarował, a jego debiut – "Dróżnik" – należ do moich ulubionych filmów. Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o "Magiku z Nowego Jorku". Z wielkim trudem wytrwałem do końca.


sobota, 26 grudnia 2015

Boy Meets Girl (2014)

Dorastając budujemy wokół siebie kokony bezpieczeństwa. Kiedy jednak zaczynamy na nich polegać zawsze, w sposób niezauważalny stają się klatkami więziennymi. Czasami są widoczne na pierwszy rzut oka i akceptowane jako mniejsze zło (jak w przypadku Ricky). Innym razem wydają się na tyle przezroczyste, że w zwykłych okolicznościach w ogóle się ich nie zauważa (jak w przypadku Robby'ego i Franceski). Jednak zawsze istnieją, nieustannie odgradzając nas od tego, co mogłoby się wydarzyć, oferując w zamian znośny kompromis.


piątek, 25 grudnia 2015

Zombeavers (2014)

W poprzednim poście po raz kolejny przyznałem się do tego, że lubię filmy robione praktycznie bez budżetu. Pustki w kasie często nie przekładają się na biedę na ekranie. Ale mam granice tolerancji. I niestety "Zombeavers" jest jednym z tych tytułów, które nie sprostały moim oczekiwaniom.


The 10 Year Plan (2014)

Mam słabość do filmów zrobiony za psie pieniądze, w szaleńczym tempie ("The 10 Year Plan" kręcono 12 dni!). Ograniczona liczna dubli sprawia, że do ostatecznej wersji trafiają sceny nie zawsze do końca dopracowane. Niektórzy aktorzy pozostawiają wiele do życzenia. W innych scenach praca kamery jest boleśnie wyczuwana. A jednak na wszystko to mogę przymknąć oko, bo mimo to z filmu bije prawdziwa miłość do tego, co się robi i chęć podzielenia się z widzami nie swoimi filmowymi umiejętnościami, ale historią i bohaterami, którzy coś znaczą (nawet jeśli są kalką miliona podobnych bohaterów).


American Hustle (2013)

"American Hustle" jest filmowym ekwiwalentem ekskluzywnego dania kuchni molekularnej. Trudno się tym nasycić, za to z całą pewnością nie można odmówić pomysłowości i estetycznego wyrafinowania. Reżyser cyzeluje kadry, dopieszczając wrażenia wizualne do ostatniej pierdółki. Kostiumy, zdjęcia, scenografia – wszystko to jest na tip-top. Do tego dochodzą niemal perfekcyjne kreacje aktorskie większości obsady. Nie pozostaje nic tylko delektowanie się tym wszystkim.


czwartek, 24 grudnia 2015

Star Wars: The Force Awakens (2015)

SPOILERY

Mam wrażenie, że "Przebudzanie Mocy" podoba się, bo wszyscy chcieli, żeby się podobało. Po rozczarowaniu drugą trylogią większość widzów chyba zaczęła przypominać pustynne rośliny. Latami wyschnięte pozostają w stanie zawieszenia między życiem a śmiercią. Kiedy więc zaczyna padać deszcz, rozkwitają w mgnieniu oka. I nie ma znaczenia, że to kwaśny deszcz, ważne, że pada.


wtorek, 22 grudnia 2015

Demain (2015)

Kiedy oglądam dokumenty takie jak "Nasze jutro", to zawsze zastanawiam się, dlaczego są one wprowadzane do kin. Nie dlatego, że są złe, bo wcale tak nie jest (a w każdym razie nie jest tak w przypadku "Naszego jutra"), ale dlatego, że w kinie się najzwyczajniej w świecie marnują.


Słaba płeć? (2015)

Cóż za bałagan! Trudno uwierzyć w to, że "Słaba płeć?" jest skończonym filmem gotowym do prezentacji całemu światu. Przypomina raczej rzecz wciągniętą przez niszczarkę i częściowo zutylizowaną. Wątki wiszą w powietrzu, logiczne wiązanie kolejnych scen wielokrotnie nie funkcjonuje, portrety psychologiczne mają głębie na wpół wyschniętej kałuży. Na domiar złego trudno zorientować się czym tak naprawdę ma być ten film: komedią romantyczną? satyrą na "kulturę słoików"? dissem na materialistyczne podejście do życia i świata?


niedziela, 20 grudnia 2015

Wolf (2013)

Dla niektórych osób nie ma nadziei. Mogą mieć talent. Mogą mieć szczęście. Mogą mieć osoby, które widząc ich potencjał, spróbują stać się mentorami, wskazać inną drogę życia. To jednak nic nie znaczy, kiedy w grę wchodzą własne ograniczenia, kiedy pole widzenia ograniczają wewnętrzne demony.


Tiger Orange (2014)

Kultura masowa przyzwyczaiła nas do kojarzenia traumy dzieciństwa z krytycznymi wydarzeniami, z koszmarnymi rodzicami, monumentalnymi tragediami. Niestety rzeczywistość często jest bardziej prozaiczna, a przez to jeszcze smutniejsza. Wystarczy spojrzeć na bohaterów "Tiger Orange". Jeden z braci żyje samotnie zamykając się w więzieniu pustej codzienności. Drugi nie potrafi się zatrzymać, zdobyć się na odpowiedzialność. Obaj są mocno naznaczeni przez ojca, który starał się ich wychować po tym, jak porzuciła go żona (a ich matka). I choć cień ojca jest potężny, to jednak on sam wcale nie jest postacią demoniczną, To człowiek sponiewierany przez los, który starał się robić jak najlepiej, ale po prostu nie wiedział jak. To właśnie ta słabość, a nie jakaś deformacja charakteru czy spaczona motywacja życiowa, sprawiła, że nie potrafił zapewnić synom warunków do harmonijnego wzrostu.


czwartek, 17 grudnia 2015

Rock the Kasbah (2015)

Afganistan. Śmietnisko ludzkich żywotów. Zaludniają go pozbawieni złudzeń, zmęczeni codziennością mieszkańcy i przyjezdni, którzy niczym pijawki sycą się krwią lokalnych tragedii. I to tu wyląduje pewien muzyczny impresario-mitoman, który zawodowe porażki topi w opowieściach o tym, kim "był". Jednak nawet w takim miejscu można odnaleźć nadzieję i sens istnienia. Kiedy nie ma się już nic do stracenia (no, może poza swoim życiem), wtedy można się otworzyć na niespodzianki, od których świat aż się roi.


środa, 16 grudnia 2015

La isla mínima (2014)

Po raz kolejny przekonałem się o tym, że lepiej nie czekać na film i nie mieć żadnych związanych z nim oczekiwań. "Stare grzechy mają długie cienie" był bowiem obrazem, na który długo ostrzyłem sobie pazury. Liczyłem na soczysty, klimatyczny kryminał i niestety trochę się przeliczyłem.


wtorek, 15 grudnia 2015

Bølgen (2015)

"Fala" to praktyczny kurs surwiwalu. Lekcje, jakie przekazuje, są zaskakująco proste. Po pierwsze: zero dzieci. Bez dzieci szansa na przetrwanie wzrasta wielokrotnie. Nie trzeba ich szukać, bo oczywiście muszą się "zagubić" w najmniej odpowiednim momencie. Co gorsza dzieci narażają na niebezpieczeństwo nie tylko rodziców ale i osoby postronne. Po drugie: zero związków. Źle dobrany partner (partnerka) to najprostsza droga ku zagładzie. Lojalność zmusza bowiem do podążaniem śladami osoby, która podejmuje idiotyczne decyzji. Co prawda w przypadku tej zasady zero nie jest absolutne, ale statystycznie łatwiej jest przeżyć bez balast drugiej osoby. I wreszcie po trzecie: samochody nie są wskazane. Pojazdy mechaniczne zagrażają życiu nie tylko ich właścicieli ale również przechodzącym (czy biegnącym) obok i dlatego podczas katastrofy lepiej się trzymać od nich z daleka.


niedziela, 13 grudnia 2015

The Book of Life (2014)

Wow! "Księga życia" to (obok "Sekretów morza") najlepsza animacja, jaką widziałem w ciągu ostatnich dwóch lat. I jak "Sekrety morza" należy do tych, które prawie nikt na świecie nie obejrzał (ledwie 100 mln dolarów z kin na całym świecie). A tymczasem średniawe "Pingwiny z Madagaskaru" zgarnęły prawie 4 razy tyle. Kompletnie tego nie rozumiem. Straszne jest również to, że film miał trafić do naszych kin, ale ostatecznie dystrybutor stchórzył i wycofał jego premierę. Jeśli więc nie mieliście okazji dotąd filmu obejrzeć, to postarajcie się go znaleźć, bo naprawdę warto.


Penguins of Madagascar (2014)

Ordynarny skok na kasę. To pierwsza myśl, jaka przychodzi po obejrzeniu "Pingwinów z Madagaskaru". Ordynarna w tym sensie, że wyciągnięcie kasy od widzów było jedynym pomysłem, jaki osoby odpowiedzialne za film miały. Cała reszta jest nieprzemyślanym zlepkiem gagów, czasem lepszych, czasem gorszych. I tyle.


Jersey Boys (2014)

Po filmy Eastwooda zaczynam sięgać z coraz większym obrzydzeniem. Niegdyś był jednym z moich ulubionych reżyserów. Jednak po "Gran Torino" nie nakręcił już nic dobrego. A po "Medium" wszystko jest już po prostu niewarte zachodu. Z "Jersey Boys" niestety jest tak samo.


sobota, 12 grudnia 2015

In the Heart of the Sea (2015)

Tragiczna historia ostatniej wyprawy wielorybniczego statku Essex to historia, która aż prosi się o filmową wersję. Mamy tu ludzką pychę, arogancję, chciwość, ambicje, kompleksy, marzenia. Jest walka z żywiołami. Jest genialne starcie ze zwierzęciem, w którym nie człowiek jest górą. Jest dramatyczne trzymanie się życia za każdą, nawet najbardziej wygórowaną cenę. Niestety historia ta musi wciąż czekać na film, który odda jej sprawiedliwości. Obraz Rona Howarda bowiem rozczarowuje.


środa, 9 grudnia 2015

Ma ma (2015)

Życie jest zmiennością, jest płynne, elastyczne. Czasami zaskakuje nas tym, co nam jest pisane. Innym razem siłą woli możemy nagiąć, przynajmniej na chwilę, rzeczywistość. Uczucia również podlegają transformacji. A miłość wiele ma twarzy, zależnie od osoby i okoliczności. "Ma ma" to piękny hołd złożony ludzkości, jej chaotyczności, różnorodności, determinacji. To również opowieść o strachu, śmiertelności i potędze troski o drugą osobę.


I Am Michael (2015)

Justin Kelly powinien raczej kręcić schematyczne kino gatunkowe. W akcyjniakach czy horrorach odnalazłby się lepiej niż w dramacie psychologicznym. Wyraźnie bowiem lubi linie proste i mało skomplikowane figury świadczące o łatwym i przewidywalnym ciągu przyczynowo-skutkowym. Taki bowiem właśnie jest jego portret Michaela Glatze'a – postaci o wiele bardziej ciekawej i niejednoznacznej od tego, co zaprezentowano w filmie "Kim jest Michael".


wtorek, 8 grudnia 2015

Love the Coopers (2015)

Single to mają smutne życie. Nawet w krzepiących produktach filmopodobnych nie mają szans na odrobinę szczęścia. Zamiast tego muszą zadowolić się namiastką w postaci cieszenia się szczęściem innym. Taki morał można wynieść z seansu "Kochajmy się od święta", w którym wszyscy mają szansę na odrobinę radości, z wyjątkiem dwójki bohaterów (oczywiście relegowanych na drugi plan, choć granych przez w miarę rozpoznawane osoby Tomei i Mackiego).


Krampus (2015)

Na papierze musiało to wyglądać nieźle. Horror o Bożym Narodzeniu, a zamiast Świętego Mikołaja jego mroczny odpowiednik z niemieckich podań – Krampus. Postać idealnie nadająca się na bohatera nie jednego, ale całego cyklu filmów. Powinien iść ramię w ramię z Wishmasterem czy Candymanem, jako jedna z tych campowych postaci jednocześnie bawiących i wywołujących dreszczyk strachu.


niedziela, 6 grudnia 2015

The Duke of Burgundy (2014)

Romans Petera Stricklanda z kinem sprzed 40, 50 lat kwitnie w najlepsze. W "Berberian Sound Studio" pokazał, jak wspaniałym gatunkiem było/jest giallo, a teraz wziął się za dystopijne kino SF oraz filmy z kategorią wiekową X. "Duke of Burgundy. Reguły pożądania" jest bowiem fascynującą mieszanką "Fahrenheit 451" i "Emmanuelle". Strickland udowodnił, że jest prawdziwym mistrzem sfery Id, gdzie obrazy, dźwięki, kształty, barwy znaczą więcej niż idee, myśli, słowa.


Babysitting (2014)

Sympatyczny miszmasz filmowy. Reżyserzy wrzucili różne pomysły do blendera, zmiksowali je i przelali na taśmę filmową. Tego rodzaju metoda kręcenia filmów jest nieprzewidywalna. Czasami wychodzą rewelacyjne rzeczy, ale często mamy do czynienia z chaosem, którego nie da się oglądać. "Babysitting" znalazło się gdzieś po środku.


Karsten og Petras vidunderlige jul (2014)

"Magiczne święta Kacpra i Emmy" dają odpowiedź na pytanie, skąd się biorą roszczeniowi ludzie. Kimś takim będzie w przyszłości Emma. Na razie jest uroczym bachorem, ale oznaki postawy "ja, ja, ja" są już widoczne. I zamiast być temperowane, są one wzmacniane. Ten film bowiem rozczula się nad "biedną dziewczynką", której święta nie będą takie, jak sobie tego życzy, bo inni mają własne życia i własne plany, które nie musza jej uwzględniać. Zamiast jednak wpajać postawę akceptacji dla różnych okoliczności, wyrozumiałości i tolerancji, film pokazuje, że należy uczyć się sztuki manipulacji i szantażu emocjonalnego. Jeśli opanuje się je w stopniu wystarczająco wysokim, wtedy świat nagnie się do woli manipulującego. Wspaniała świąteczna nauka, nie ma co.


czwartek, 3 grudnia 2015

By the Sea (2015)

Małżeństwo z długim stażem – dla tych, którzy wierzą w monogamię, jest to rzecz, na którą patrzą z zazdrością. Ta jedyna w swoim rodzaju więź, jeśli przygląda się jej z zewnątrz, wydaje się czymś magicznym, cudem wartym każdej ceny. Ale widok "z okna" czasem bywa piękniejszy niż rzeczywistość. Bo ta więź ma swoją cenę, a jest nią Poznanie. Małżonek nie jest osobą obcą, zagadkową, dzięki czemu mógłby w oczach patrzącego być kimkolwiek tylko zechce. Za sprawą owej więzi czasem można znać partnera lepiej niż siebie samego. Ta wiedza jest czymś cudownym tak długo, jak tylko życie układa się pomyślnie. Kiedy jednak pojawiają się schody, czasem chciałoby się o pewnych sprawach zapomnieć, wymazać je z pamięci. Niestety w bliskiej relacji partnerskiej jest to po prostu nie możliwe. I nagle miłość, przywiązanie, wierność i oddanie, zamiast być cnotami stają się toksynami zatruwającymi organizm, jakim jest związek. I jak to bywa w przypadku większości chorób, zanim zrobi się lepiej, najpierw musi być gorzej. To balansowanie na krawędzi jest próbą sił, którą wielu nie przetrwa, bo nawet największa miłość ma swoje granice.


wtorek, 1 grudnia 2015

The Forger (2014)

Z każdym filmem coraz trudniej jest mi patrzeć na Johna Travoltę. Nie dlatego, że jest złym aktorem (bo czasami potrafi pokazać, że ma talent), ale za sprawą botoksu, który zmienił jego twarz w śniętą, nabrzmiałą rybę. Jaki aktor przy zdrowych zmysłach godzi się zmienić jedno ze swoich podstawowych narzędzi pracy w coś takiego? W "Fałszerzu" Travolta wygląda gorzej od Plummera, który jest o ćwierć wieku starszy. Przecież to jest niedorzeczne!


And So It Goes (2014)

Powtórka z rozrywki. Stary zgred, który stał się zgorzkniały i złośliwy zostanie odmieniony przez pojawiającą się ni stąd ni zowąd wnuczkę. "Razem czy osobno" to filmowa atrapa. Rob Reiner udaje, że coś tam opowiada, a w rzeczywistości jedyne co robi, to markuje tworzenie sympatycznego klimatu. Markuje, ponieważ całą robotę muszą za niego wykonać aktorzy. Douglas i Keaton dzielnie sobie radzą z zadaniem, ale film jako całość nie jest w stanie na ich połączonych barkach wznieść się ponad przeciętność.