sobota, 31 grudnia 2016

Wyrmwood (2014)

W teorii "Wyrmwood" to kino, którym powinienem być zachwycony. Jest brutalny, ma kilka absurdalnych pomysłów, całość jest jednocześnie zrobiona na serio i z przymrużeniem oka. Dlaczego więc nie przypadł mi do gustu? Chyba dlatego, że twórcy za bardzo starają się być wyluzowani. To udawanie niezbyt dobrze im wychodzi, więc "Wyrmwood" zrobił na mnie wrażenie filmu wymęczonego. Nie ma lekkości, szczególnie w tych scenach, w których fundowane są widzom filmowe suchary i czerstwe one-linery.


Pan (2015)

Zazwyczaj przy tego rodzaju filmach piszę "pomysł fajny, ale wykonanie słabe". Nie tym razem. Nie rozumiem, jak ktokolwiek uznał, że scenariusz Jasona Fuchsa nadawał się do realizacji. Tu nawet punkt wyjścia wydaje się słaby, a rozwinięcie fabuły jest tak żałośnie nijakie, że nigdy w życiu nie pomyślałbym, iż ktokolwiek mógłby tym być zainteresowany.


czwartek, 29 grudnia 2016

Tampoon (2015)

Jak większość krótkometrażówek, tak i "Tampoon" to nic więcej, jak tylko pomysł. Ale za to jaki! Morderczy tampon to naprawdę przednia idea. Szkoda więc, że sam film nie wykorzystuje jej do końca. Reżyserka mogła dłużej celebrować pomysł a to dorzucając więcej absurdalnych scen radzenia sobie z waginalnym natrętem, a to przez zdecydowanie się na dodanie do filmu krwi (tej ostatniej naprawdę brakuje, i nie mam tu na myśli tylko krwi menstruacyjnej).


Ocena: 6

wtorek, 27 grudnia 2016

In Secret (2013)

Czy o szczęście warto walczyć za wszelką cenę? Czy może nie jest tak, że uczucia zależne są od kontekstu? O to pytania, które nieśmiało próbuje stawiać "Teresa Raquin". Nieśmiało, bowiem w interpretacji Charliego Strattona moralne znaki zapytania są potraktowane jako dekoracje i kostiumy. Mają uatrakcyjnić film, ale nie stanowią jego jądra.


Passengers (2016)

Jestem mile zaskoczony. Jon Spaihts jednak ma jakieś tam pojęcie o SF. W "Pasażerach" odnalazłem bowiem echo tego, co w literaturze science-fiction lubię najbardziej, czyli niejednoznaczność moralną i zadawanie pytań, na które nie ma łatwych odpowiedzi.


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Comet (2014)

"To fikcja, a i tak boli" mówili bohaterowie "Rekonstrukcji" Christoffera Boego. Teraz mogliby to powtórzyć bohaterowie "Komety". Co w tym filmie jest prawdą, a co snem? A może, jak ogłasza to wszem i wobec plansza z napisami początkowymi, są to różne wersje tej samej opowieści, wycięte i sklejone w jedno z  kilku światów równoległych? Te pytanie nie mają tu jednak racji bytu. "Kometa" nie jest bowiem historią linearną. Tu nie chodzi o to, co przydarzyło się bohaterom. "Kometa" to opowieść o nich samych, o ich relacji, o paradoksie miłości i czasu.


Crouching Tiger, Hidden Dragon: Sword of Destiny (2016)

Wschodnie sztuki walki "sprzedaje się" na świecie nie tylko jako techniki pokonywania przeciwnika, lecz jako styl życia, holistyczną filozofię mówiąca o tym, że rozwój fizyczny wpływa na rozwój duchowy. Jednak "Sword of Destiny" pokazuje, że te slogany nie warte są nawet funta kłaków. Bohaterowie filmu panują nad światem fizycznym w sposób zaprzeczający prawom natury. A mimo to nie są lepiej przygotowani do radzenia sobie z problemami duchowymi, emocjonalnymi. Pozostają w dalszym ciągu chorągiewkami powiewającymi zależnie od tego, skąd nadciągają huragany miłości, nienawiści, ambicji i honoru. Są bezradni jak noworodki, a uduchowione teksty, którymi rzucają raz za razem, są tylko pustymi frazesami, słabiutką formą ukrywania się przed prawdą.


niedziela, 25 grudnia 2016

Collateral Beauty (2016)

Śmierć. Miłość. Czas. Dla bohatera "Ukrytego piękna" były to abstrakcje, które zmienił w fundamenty sukcesu swojej firmy reklamowej. Zarabiał na nich miliony dolarów, wyzyskując fakt, że są to rzeczy zrozumiałe dla każdego człowieka. Ale kiedy poznał na własnej skórze ciemną stronę tych pojęć, załamał się. Odciął się od świata, na czym zaczęła tracić jego firma, a co za tym idzie jego współpracownicy. Ci próbowali więc mu pomóc, ale ponieśli klęskę. Jak bowiem można wydobyć kogoś z doliny żałoby, skoro ten ktoś nie chce pomocy? W końcu sięgnęli po desperackie środki: wkroczyli do jego świata, przemówili do niego językiem szaleństwa, wierząc, że to pobudzi go do działania, a w konsekwencji uratuje dla świata.


Like You Mean It (2015)

"I żyli długo i szczęśliwie" – chyba żadne inne słowa w historii ludzkości nie wyrządziły światu większej szkody. W tym jednym zdaniu zawiera się bowiem źródło tragedii, jaką jest prawie każdy związek oparty na miłości. Mówi ono bowiem, że liczy się tylko zdobycie miłości, znalezienie się razem w tym samym czasie i miejscu i pokonanie wszelkich przeszkód, jakie pojawiają się na drodze do związku. Sam związek to już pestka, postscriptum, oczywiste, niekończące się szczęście.


Beyond the Reach (2014)

Biedny Jean-Baptiste Léonetti. Kiedy dostał ofertę z Hollywood, pewnie skakał pod sufit z radości. W końcu dla wielu twórców jest to ziemia święta. Ale teraz pewnie się wstydzi "Pojedynku na pustyni". Coś tak śmierdzącego na pustyni może zostawić tylko wielbłąd cierpiący na problemy gastryczne.


Strangerland (2015)

Trudne jest życie rodziców nimfomanki. Pragną córki porządnej, normalnej, która znajdzie męża, założy własną rodzinę. A tymczasem dostało się im dziecko, które ledwo podrosło na tyle, by dowiedzieć się, czym jest seks, a już rozkłada nogi na prawo i lewo. Jest obcym. Dzikimi stworzeniem, która próbuje się oswoić. Ale kończy się to rebelią, a w końcu utratą dziecka. Niektórzy nie są bowiem w stanie podążać drogą normalności, udawać przyzwoitych ludzi, którzy po kryjomu, w tajemnicy, oddają się zdradom na boku.


środa, 21 grudnia 2016

Underworld: Blood Wars (2016)

Na "Wojny krwi" poszedłem siłą rozpędu, bo widziałem poprzednie części. Choć z "Przebudzenia" kompletnie nic nie pamiętam. To, co tym razem zobaczyłem, wzbudziło moje zainteresowanie. Pomyślałem sobie, że chętnie był to obejrzał... gdyby tylko był to serial.


wtorek, 20 grudnia 2016

La danseuse (2016)

Porzućcie nadzieję ci, którzy pragniecie obejrzeć "Tancerkę" w nadziei, że dowiecie się czego o Loïe Fuller. Zamiast filmu szczerze polecam wpis na Wikipedii. Zawiera zdecydowanie bogatszą biografię i więcej interesujących ciekawostek z życia prekursorki współczesnego tańca. Obraz Stéphanie Di Giusto to bowiem jednak wielka kupa śmieci.


poniedziałek, 19 grudnia 2016

La fille inconnue (2016)

Lekarz. Trudno wyobrazić sobie bardziej intymną profesję. W końcu poznaje pacjentów w sposób niezwykle dogłębny, zaglądam tam, gdzie mało kto, grzebie, prześwietla, mierzy i maca. Gromadzi całą masę informacji o nawykach, chorobach, lękach. A jednak, tak naprawdę nic nie wie o nich. Ludzie są przypadkami, chorobami do zdiagnozowania. Takie podejście tworzy złudne poczucie bezpieczeństwa. I u pacjentów, którzy wychodzą z gabinetu z przekonaniem, że ich sekrety są wciąż ich. I u lekarzy, którzy mogą zachować dystans, mieć własne życie niezależnie od problemów pacjentów. Maszyna interakcji wydaje się funkcjonować bez zarzutu.


niedziela, 18 grudnia 2016

As Cool as I Am (2013)

"Taka fajna jak ja" to kino obyczajowe z – teoretycznie – optymistycznym finałem. Teoretycznie, bo w praktyce trudno się z tym zgodzić. Film pokazuje bowiem, że jedynym źródłem szczęścia w życiu jest kariera. Jeśli mamy farta znaleźć posadę, w której będziemy się mogli zrealizować, to wtedy praca ta pozwoli nam zagłuszyć wszelkie problemy osobiste. Bo te nigdy się nie kończą.


7 años (2016)

"7 años" to skromniejsza wersja "Metody". Tym razem są tylko cztery osoby i nie są nieznajomymi. To współwłaściciele firmy, która wpadła w tarapaty prawne. Grozi im to, że trafią do więzienia, ale bohaterowie znaleźli rozwiązanie: jedno z nich weźmie winę na siebie. Tylko które? Do tego potrzebny jest mediator. W ciągu kolejnych paru godzin wypranych zostanie sporo brudów. Każdy z zainteresowany chciałby bowiem, żeby winę wziął na siebie ktoś inny. Podczas słownych utarczek wszystkie chwyt są usprawiedliwione. A prawda, której nie chciało się znać, może wpłynąć na czyjąś decyzję.


Closet Monster (2015)

Czym skorupka za młodu nasiąknie... Oscar ma 18 lat i całe życie przed sobą. Tyle tylko, że najpierw musi zacząć żyć. Co nie jest łatwe, kiedy w dzieciństwie przesiąkł strachem. Lęk ten miał źródło w dwóch traumatycznych wydarzeniach. Pierwszym było brutalne pobicie młodego geja przez nastolatków, czego Oscar był świadkiem. Drugim było rozstanie rodziców i fakt, że pozostał w domu z ojcem. Ojcem, który był troskliwy, który go kochał, ale który miał swoje wady, był niedojrzały, chimeryczny i którego niektóre wypowiedzi tylko wzmacniały lęki Oscara.


Paterson (2016)

W swoim najnowszym filmie Jim Jarmusch kreśli niezwykły portret miasta. Punktem wyjścia jest dla niego koncepcja, że miasto to żywy organizm. Ale Jarmusch oczywiście potraktował ją na swój oryginalny sposób: jednocześnie bardzo dosłownie i mocno alegorycznie. Paterson ma tu bowiem całkiem prawdziwe ciało. Żyje wśród mieszkańców, przysłuchuje się im, obserwuje, czasem wchodzi w interakcje. Paterson jest awatarem miasta, jest jego ucieleśnieniem, poetą i poezją w jednym. Paterson i Paterson są też u Jarmuscha bliźniakami: tacy sami, a jednocześnie zupełnie inni. Albo jak Trójca Święta (tyle że tym razem są tylko dwie osoby).


Dad's Army (2016)

Kiedy dowiedziałem się, że powstaje kinowa wersja "Dad's Army", od razu film znalazł się na liście tytułów, które koniecznie muszę obejrzeć. Obsada tylko zwiększyła mój apetyt. I nawet reżyser nie był w stanie mnie od straszyć. Bo co prawda ma na swoim koncie gnioty pokroju "Dorian Gray", ale potrafił też nakręcić kilka świetnych tytułów ("Idealny mąż", "Dziewczyny z St. Trinian"). Niestety okazało się, że tym razem za kamerą stał ten gorszy Oliver Parker.


piątek, 16 grudnia 2016

Rogue One: A Star Wars Story (2016)

Gareth Edwards to reżyserski odpowiednik Jaia Courtneya. Facet jest zły, ale jakimś cudem dostaje raz za razem w swoje ręce wielkie projekty. I, co najgorsze, nie wyciąga z nich żadnych wniosków. Widać wyraźnie, że Tony Gilroy próbował wyczyścić bałagan zrobiony przez Edwardsa, ale mu się nie udało. Wszystkie grzechy główne "Godzilli" pojawiają się i w "Łotrze 1". Po prostu mniej rzucają się w oczy.


środa, 14 grudnia 2016

Radin! (2016)

SPOILERY

Na pozór jest to typowa komedia o tym, jak to skostniały system zostaje rozwalony poprzez nieoczekiwane pojawienie się nowego elementu. Tak naprawdę jednak "Dusigrosz" jest fantastyczną ilustracją tego, jak potężną bronią jest szantaż emocjonalny. Szczególnie w przypadku relacji rodzic-dziecko.


poniedziałek, 12 grudnia 2016

Kubo and the Two Strings (2016)

Choć moje oceny nie do końca na to wskazują, to jestem wielkim fanem produkcji studia Laika. Podoba mi się to, z jaką konsekwencją starają się iść własną drogą zamiast robić komputerowe animacje podobne do wszystkiego. Problemem jest to, że żadna z dotychczasowych produkcji fabularnie nie spełniła moich oczekiwań. Dotąd za najlepszy film studia uważałem "ParaNormana". Ale teraz to się zmieniło. "Kubo i dwie struny" jest o klasę lepszy.


niedziela, 11 grudnia 2016

Score (1973/1976) (soft cut)

"Score" jest dzieckiem swoich czasów, idealnym przedstawicielem nurtu zwanego "porno chic". I jak na przedstawiciela tego nurtu przystało, nie zadowala się po prostu byciem pornografią. Nie, "Score" ma zdecydowanie ambicje bycia pełnoprawnym filmem. Stąd fabuła oparta jest na off-broadwayowskiej sztuce, w której występował młodziutki Sylvester Stallone. Scenariusz jest mocno rozbudowany, a akcent położony został na dialogi. Jeszcze większe ambicje miał reżyser, który co chwilę eksperymentuje z obrazami, stosując dziwne kadry albo robiąc zaskakujące zbliżenia, a nawet korzysta z krzywych zwierciadeł.


Our Kind of Traitor (2016)

Dwie rzeczy uwierają podczas oglądania "Zdrajcy w naszym typie". Pierwszą dałem radę zignorować. Drugiej już jednak nie.


piątek, 9 grudnia 2016

Mal de pierres (2016)

Fascynuje mnie to, jak czasami twórcy uparcie podążają tropem mało interesującej historii, przez co kompletnie ignorują tę, która jest naprawdę fascynująca. "Z innego świata" jest tego najlepszym przykładem.


Office Christmas Party (2016)

Wydawało mi się, że nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań wobec tego filmu. Naprawdę zadowoliłbym się prymitywnym humorem spod butki z piwem. Nie liczyłem nawet na fabułę. Jak dla mnie mogłaby być ona bardzo umowna, jeśli tylko tytułowa firmowa gwiazdka byłaby prawdziwym świętem Bachusa. Niestety film Josha Gordona i Willa Specka nic z tego mi nie zaoferował.


Creative Control (2015)

Benjamin Dickinson stworzył bardzo ciekawy świat. Bliski współczesności, ale jednak z technologią nieco bardziej zaawansowaną. W tym świecie augmented reality (rzeczywistość rozszerzona) jest już o krok od pełnej realizacji. To zaś służy reżyserowi jako baza do dywagowania na temat tego, czym jest doświadczanie rzeczywistości i w jaki sposób można poszerzać jej granice.


poniedziałek, 5 grudnia 2016

Franny (2015)

Oglądając "Franny'ego" łatwo przyszło mi zrozumieć, dlaczego Richard Gere zgodził się w nim wystąpić. Jest tu kilka scen, które na papierze musiały kusić każdego aktora. Tytułowy bohater to postać skomplikowana, pełna sprzeczności. Bogacz, filantrop, a zarazem lekoman żyjący w cieniu śmierci i nieukojonego poczucia winy. Jego ból, jego dziwaczne zachowania są w scenariuszu dość dokładnie zaprezentowane i Gere czytając tekst z całą pewnością czuł, że to jest rzecz, która pozwoli mu na popisową grę.


곡성 (2016)

Manichejska wizja świata podana w typowo koreańskim stylu. "Lament" to ponura wizja ludzkiej egzystencji. Jest koszmarną wersją "Toy Story", gdzie ludzie są zabawkami w rękach Dobra i Zła. Ale zabawa jest perfidna, ponieważ pozostawia ludzi wolnych w kluczowych momentach, zarazem pozbawiając ich istotnych informacji uniemożliwiając tym samym podjęcie właściwych decyzji. W efekcie ludzie miotają się na ślepo, zostają postawieni w sytuacjach bez wyjścia, gdzie nawet Dobro każe bohaterom kierować się ślepą wiarą nie dając nic, co mogłoby tę wiarę usprawiedliwić. Zresztą podział na Dobro i Zło jest tutaj dość umowny i dokonany zostaje na podstawie sposobów manipulacji człowiekiem, jakich jedna i druga strona się podejmuje.


niedziela, 4 grudnia 2016

Scouts Guide to the Zombie Apocalypse (2015)

Jak miło, że reżyser "Paranormal Activity: Naznaczeni" jednak ma czasem fajne pomysły. "Łowcy zombie" to ten rodzaj absurdalnego kina, który uwielbiam. Pół filmu składa się z momentów WTF, jak zombie-cyce, zombie bez dolnej szczęki robiące minetę, bezzębne zombie próbujące wgryźć się w tyłek... Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać.


sobota, 3 grudnia 2016

The Windmill Massacre (2016)

Film kompletnie niepotrzebny. Jest głupi, kiepsko pomyślany, słabo zagrany, a przede wszystkim ma niewiele do zaoferowania, jeśli chodzi o efekciarską przemoc. Kończy się więc na tym, że rzeczywiście – zgodnie z hasłem reklamowym z plakatu – film ścina z nóg. Ale czyni to z nudów, a nie za sprawą brutalności czy intensywnego klimatu.


Bacalaureat (2016)

Bardzo liczyłem na ten film. I jak to (niestety) często bywa w takich sytuacjach, nie sprostał on moim oczekiwaniom. Och, to nie jest zła rzecz. Po prostu nie jest szczególnie udana.


środa, 30 listopada 2016

A Monster Calls (2016)

Sporo ostatnio filmów o dziecięcej traumie. Ciekawe dlaczego. "Siedem minut po północy" przywraca moją wiarę w ten podgatunek (czy jak to tam zwać). Jest bowiem o niebo lepszy od "9. życia Louisa Draxa".


wtorek, 29 listopada 2016

Ocho apellidos vascos (2014)

"Hiszpański temperament" to typowa hiszpańska komedyjka. Jest prościutka, wręcz głupiutka, sceny humorystyczne balansują na granicy kiczu (albo jawnie ją przekraczają) i są często mocno przerysowane. Ale zarazem jest w tym wszystkim urok, bezpretensjonalności i żywioł, który sprawia, że film stanowi przyjemną rozrywkę.


Lion (2016)

"Lion. Droga do domu" ma jeden cel – wywołać u widza wzruszenie. I z zadania tego wywiązuje się w 100%. Już sama (prawdziwa!) historia chłopca, który gubi się w zamieszkałych przez miliard ludzi Indiach, by ćwierć wieku później, po tym, jak został wychowany przez australijską rodzinę, podjąć próbę odnalezienia najbliższych, wystarczy, by w oczach pojawiły się łzy. Ale debiutujący w pełnym metrażu Garth Davis nie zostawił nic przypadkowi i dla tych, którym historia nie wystarczy, zafundował prawdziwy karnawał pięknych zdjęć i cudownej muzyki. Wspólnie bombarduje to widza tak potężną dawką ckliwości, że tylko osoby o najbardziej zatwardziałych sercach nie uronią choćby łezki.


poniedziałek, 28 listopada 2016

Snowden (2016)

Nie potrafię zrozumieć, co chciał osiągnąć Oliver Stone kręcąc "Snowdena". O tytułowym bohaterze nie mówi nic nowego. Nie wykorzystuje jego historii, by zastanowić się nad naturą świata odartego z prawa do prywatności. Zaś 1/3 filmu stanowi ni mniej ni więcej, jak tylko aktorską rekonstrukcję making ofu dokumentu "Citizenfour". Ponieważ jednak ja dzieło Laury Poitras widziałem, takie podejście Stone'a było dla mnie mocno rozczarowujące. Tym bardziej, że po "Citizenfour" czułem niedosyt; miałem wrażenie, że historia Snowdena nie została w pełni pokazana. I niestety po filmie Stone'a nic się nie zmieniło.


The Light Between Oceans (2016)

Na filmy pokroju "Światło między oceanami" mówię "kino ilustracyjne". Są one bowiem niczym więcej i niczym mniej, li tylko ładnymi ilustracjami do historii, która toczy się niejako obok. W tym przypadku mamy dramat dwóch kobiet i jednego mężczyzny, którzy muszą zmierzyć się z bólem utraty dziecka i pokusami, jakie pragnienie potomka rodzi. Ale historia, pełna wzlotów i upadków, bólu i radości, tutaj sprowadza się do ładnych zdjęć, niezłej muzyki i solidnej gry aktorskiej. Na ekranie prezentuje się to wszystko w porządku, ale pozostaje puste. Nie ma w tym emocjonalnego mięsa. Reżyser nie potrafił mnie wciągnąć w historię trójki bohaterów.


The Good Dinosaur (2015)

Na tchórza patrzy się w naszej kulturze z góry. To postać, która jest bagatelizowana, niedoceniana, ignorowana. I jest to wielki błąd, ponieważ tchórz jest istotą niebezpieczną, bojąc się zmiany nieświadomie jest wywołującym ją czynnikiem, katalizatorem zdarzeń, które czasem są destrukcyjne, czasem transformacyjne. I o tym właśnie opowiada "Dobry dinozaur".


niedziela, 27 listopada 2016

In-Lawfully Yours (2016)

"In-Lawfully Yours" to w gruncie rzeczy nic więcej, jak chrześcijańska propaganda. Jest to przypowieść o zagubionej owieczce i parafraza historii Rut w jednym, ubrana w szaty komedii romantycznej. Brzmi strasznie, prawda? Ale jeszcze straszniejsze jest to, że mi się ten film spodobał.


Córki dancingu (2015)

Reżyserka i scenarzysta "Córek dancingu" mieli w rękach wszystkie figury. Powinni więc rozegrać szlema, a im ledwo udało się ugrać 3 bez atu.


Feriado (2014)

W teorii ma to być (kolejna) opowieść o dorastaniu, o odkrywaniu tego, kim się jest w świecie, który zajęty jest własnymi katastrofami. W rzeczywistości jest to wydmuszka cierpiąca na przerost ambicji i braki w reżyserskim rzemiośle.


sobota, 26 listopada 2016

Allied (2016)

Robert Zemeckis w tym stuleciu wciąż nie na kręcił dobrego filmu. Choć tym razem poszło mu lepiej niż przy "The Walk". Steven Knight zaś po raz kolejny przekonał mnie o tym, że daleko mu do bycia moim ulubionym scenarzystą.


czwartek, 24 listopada 2016

Bad Santa 2 (2016)

No dobra, na "Złym Mikołaju 2" śmiałem się co chwila w głos. Ale jak tu nie parskać śmiechem, kiedy bez przerwy z głośników docierają kolejne przezabawne dialogi. Są sprośne, politycznie niepoprawne, pełne ciętych ripost i jeszcze ostrzejszych prób zrównania rozmówcy z ziemią. Słuchałem ich z przyjemnością, bo też nieustannie dostarczały mi całą masę zabawy.


Shut In (2016)

Chciałbym móc napisać, że jesteś rozczarowany "Osaczoną". Nie byłaby to jednak prawda. Już zwiastun nie nastrajał zbyt pozytywnie. Naomi Watts też budziła podejrzenia, bo ostatnio aktorce przytrafiają się same nietrafione decyzje obsadowe. Wreszcie osoba reżysera nie gwarantował wysokiego poziomu. Co prawda jego "Hammer of Gods" nie był taki najgorszy, ale tylko dlatego, że (zamierzenie lub nie) był to film ironiczny .


środa, 23 listopada 2016

Sully (2016)

Wyobraź sobie taką oto sytuację: Masz ochotę na drożdżówkę z jabłkiem. Idziesz więc do cukierni, w której w przeszłości kupiłeś jedne z najlepszych ciast, jakie jadłeś w życiu. Widzisz wyłożone drożdżówki i na pierwszy rzut oka wyglądają w porządku. Kuszą kształtem, kolorem i wielkością. Kupujesz więc jedną. Pierwszy gryz... Nie jest dobrze. Ciasto okazuje się plastelinowe, zapychające, ale nie w pożądany sposób. Nie masz wątpliwości, że do jego wypieku wykorzystano składniki pośledniej jakości, a mąka i jaja stanowiły zapewne dodatek do spulchniaczy ciasta i innych sztucznych dodatków. Ale w końcu to tylko ciasto drożdżówki, więc bierzesz drugi gryz, a potem trzeci. I wciąż nic, samo mało apetyczne ciasto. A gdzie nadzienie? Sfrustrowany gryziesz drożdżówkę z drugiej strony. I znów dostajesz samo ciasto, do którego zresztą już się przyzwyczajasz i przestaje ci przeszkadzać. W końcu docierasz do nadzienia. Jabłka jest niewiele, zwłaszcza w stosunku do wielkości całej drożdżówki. Ale za to jak jest przyprawione! Skromnie, bez udziwnień, ale w idealnych proporcjach. Jedząc je czujesz się jak w niebie. Jednak po dwóch kęsach jest już po wszystkim i pozostaje tylko reszta bezsmakowego gluta.


wtorek, 22 listopada 2016

Arrival (2016)

Christopher Nolan powinien pójść do Denisa Villeneuve'a na korepetycje, podobnie zresztą jak większość hollywoodzkich twórców kręcących filmy SF. Może w końcu zrozumieliby, że gatunek ten jest czymś więcej niż tylko pretekstem do efekciarstwa. Villeneuve jest reżyserem, który daje mi nadzieję, że SF może w końcu zająć w kinie należne mu miejsce jako gatunek pełen mądrych, poruszających intelektualnie i emocjonalnie historii. Takich, jakich niezliczoną liczbę znajdzie się w literaturze science fiction.


poniedziałek, 21 listopada 2016

Trust Me (2013)

Jak mówi stare porzekadło: "Lepsze jest wrogiem dobrego". I świetnie pokazuje to przykład filmu Clarka Gregga "Sprawa zaufania". Reżyserowi nie wystarczyła prosta opowieść o podszewce Hollywoodu, musiał w to upchnąć nieco zbyt mocno naciąganą fabułę i garść realizmu magicznego. Może w innych rękach udałoby się to skomponować w interesującą całość. W wersji Gregga po prostu rozłazi się na boki.


Beautiful Something (2015)

"Piękny przedmiot pożądania" jest drugim filmem Josepha Grahama, który widziałem. Sięgnąłem po niego dlatego, że poprzedni film – "Strapped" – pozytywnie mnie zaskoczył. Tym razem nie było tak dobrze.


niedziela, 20 listopada 2016

High Strung (2016)

Czy filmy taneczne naprawdę tak często muszą być tak złe? Ja rozumiem, że fabuła nie jest w nich priorytetem, ale na Boga, jakieś standardy trzeba przecież trzymać. W przypadku "High Strung" lepiej byłoby, gdyby twórcy kompletnie zrezygnowali z historii i po prostu zaserwowali serię wideoklipów muzyczno-tanecznych. To, co tutaj uchodzi za fabułę, jest tak idiotyczne, że przez pół filmu płakałem ze śmiechu na widok tego, co się na ekranie wyprawiało.



The Late Bloomer (2016)

"The Late Bloomer" to historia mężczyzny (inspirowana faktami), który odkrywa, że za sprawą guza mózgu nigdy nie przeszedł procesu dojrzewania. Po usunięciu guza jego organizm w przyspieszonym tempie zaczyna nadrabiać czas. Brzmi jak murowany przepis na komediowy sukces, prawda? Niestety film Kevina Pollacka fantastyczny punkt wyjścia sprowadził do przewidywalnej, sympatycznej ramotki.


czwartek, 17 listopada 2016

The Childhood of a Leader (2015)

Przepis na wychowanie potwora, który jest w stanie zdobyć kontrolę nad znaczną częścią świata, jest bardzo prosty. A przynajmniej do takiego wniosku można dojść oglądając "Dzieciństwo wodza".


środa, 16 listopada 2016

Nocturnal Animals (2016)

Tom Ford zaczyna "Zwierzęta nocy" od mocnego uderzania. Pierwsza scena jest po prostu świetna, nietypowa i wizualnie fascynująca. Składa widzowi dwie obietnice. Po pierwsze, że będzie to uczta dla zmysłów. Po drugie, że zaprezentuje nam zbitki znaczeniowe nietypowe dla kina, a przez to oferujące nowy punkt widzenia, nową jakość.


poniedziałek, 14 listopada 2016

The 9th Life of Louis Drax (2016)

Jest tylko jeden sposób, w jaki mogę sobie wytłumaczy to, dlaczego "9 życie Louisa Draxa" powstało. Otóż na planie "Rogów" Alexandre Aja musiał się bez pamięci zakochać w jednym z młodych aktorów – Maksie Minghelli. I kiedy ten zwierzył mu się, że marzy o napisaniu scenariusza, Aja obiecał, że jego tekst przeniesie na ekran. Co gorsza, zaślepiony uczuciem Aja, zamiast poprawić scenariusz napisany przez niedoświadczonego Minghellę (to jest jego pierwszy zrealizowany tekst), pozostał mu wierny. Efekt tego jest katastrofalny.


niedziela, 13 listopada 2016

Phoenix (2014)

Lepiej późno niż wcale. Kiedy "Feniks" trafił do naszych kin, z różnych względów odpuściłem go sobie. Na szczęście sam tytuł zapamiętałem i postanowiłem obejrzeć w późniejszym terminie. I dobrze, bo Christian Petzold po raz kolejny stworzył kawał naprawdę porządnego kina.


Jackie & Ryan (2014)

Mam wrażenie, że filmy takie jak "Jackie i Ryan" powstają z lenistwa. Reżyserka chce coś nakręcić, ma inwestorów, którzy rzucili kasę, więc robi film, który jest kompletnie o niczym, kręcony na zasadzie "kopiuj-wklej". Bo jak inaczej podchodzić do historii włóczęgi, który wkracza w życie kobiety właśnie rozwodzącej się z mężem i walczącej o prawdo do opieki nad córką?


Ce qu'on a (2014)

Są filmy, w których odkrywanie tajemnicy bohaterów stanowi jądro opowieści. Ale są też takie, gdzie jest to kompletnie niepotrzebne i działa szkodliwie na ogólną ocenę. "Ce qu'on a" należy do tej drugiej kategorii.


sobota, 12 listopada 2016

The Accountant (2016)

Tak naprawdę połowę z tego, co napisałem przy "Witajcie u mnie", mógłbym powtórzyć i tutaj. "Księgowy" opowiada bowiem o podobnym rodzaju wyobcowania. Główny bohater cierpi na zespół Aspergera i tak jak Alice musi walczyć o swoje miejsce w świecie.


Welcome to Me (2014)

"Witajcie u mnie" także opowiada o wyobcowaniu. Tym razem jego powodem jest psychiczne zaburzenie zwane osobowością borderline. To właśnie na nie cierpi główna bohaterka. Film jest historią tego, jak taka osoba funkcjonuje w normalnym świecie, wśród zwyczajnych ludzi i jak może radzić sobie z przeszkodami, o których istnieniu inni nie mają pojęcia i z tymi, o których ona nic nie wie.


piątek, 11 listopada 2016

The Surface (2015)

Dzisiejszy dzień minął mi – zupełnie przypadkiem – pod znakiem filmów o wyobcowaniu i poszukiwaniu miejsca w świecie, do którego się nie do końca pasuje. "The Surface" jest najgorszym z nich.


środa, 9 listopada 2016

Крякнутые каникулы (2016)

Żaden horror nie wzbudził równie wielkiego mojego przerażenia, co ta animacja. Kiedy pomyślę, jakimi śmieciami wypychane są dziecięce umysły, to mrozi mi się krew w żyłach. Szczególnie wtedy, kiedy uświadamiam sobie fakt, że przecież sam kiedyś byłem dzieckiem i pochłaniałem podobne badziewia bezrefleksyjnie, a może nawet z entuzjazmem.


poniedziałek, 7 listopada 2016

Godless (2015)

"Godless" pozytywnie mnie zaskoczył. Spodziewałem się pełnej amatorszczyzny, którą na siłę twórcy będą starali się ignorować, udając, że robią film typowo kinowy. Joshua Lim podszedł jednak do problemu racjonalnie i dzięki temu odniósł sukces. Nie wybiera się z motyką na Słońce. Wie, z jakimi ograniczeniami ma do czynienia (czy to w zakresie realizacji czy też gry aktorskiej). Postawił więc na prostotę i z surowych kadrów postarał się wycisnąć ile tylko się dało.


niedziela, 6 listopada 2016

Pawn Sacrifice (2014)

11 listopada odbędzie się pierwszy mecz szachowych mistrzostw świata, w których pretendentem do tytułu jest Siergiej Kariakin, mogący poszczycić się już tym, że jest najmłodszym arcymistrzem w historii. To dobry moment, by sięgnąć po historię mistrzostw świata sprzed lat, kiedy to pretendentem do tytułu był ówcześnie najmłodszy arcymistrz w historii, Bobby Fisher. Niestety temat został kompletnie zmasakrowany przez jednego z konsekwentnie najbardziej nieudolnych hollywoodzkich reżyserów – Edwarda Zwicka. Nie rozumiem, jakim cudem jest on wciąż zatrudniany do priorytetowych projektów.


Ztraceni v Mnichově (2015)

Petr Zelenka najwyraźniej nadal lubi bawić się w odsłanianie kulis procesu twórczego. W "Braciach Karamazow" obserwowaliśmy trupę teatralną, teraz Zelenka zrobił making of z filmu, który nigdy nie powstał. I ponownie mamy do czynienia z niezwykle interesującym spojrzeniem na to, jak tworzy się magia. Już jako pseudodokument "Zagubieni" jest filmem interesującym. Zelenka wśród oparów absurdu pozostaje bardzo bliski temu, jak robi się kino. Reżyser odsłania przed widzami wszystkie tajniki, od kręcenia scen słonecznych w samochodzie (podczas gdy w rzeczywistości pada deszcz), poprzez tricki montażowe maskujące różne problemy, po relacje na planie i manipulacje dokonywane w celu zdobycia dofinansowania produkcji.


Testament of Youth (2014)

"Testament młodości" to jedna z najważniejszych pozycji pacyfistycznych XX wieku. Jej siła wynika z samych doświadczeń Very Brittain z czasów I wojny światowej, jak i okoliczności wydania tekstu (było to w czasie, kiedy do władzy w Niemczech dochodził Hitler, a Japonia rozpoczynała rzeź w Chinach). Ale z filmu Jamesa Kenta tego się nie dowiemy (choć na końcu pojawiają się odpowiednie adnotacje). Wszystko dlatego, że twórcy obrazu postawili na dziwaczny pomysł przerobienia biografii Brittain na poetycki melodramat.


Dyke Hard (2014)

Jestem wielkim fanem kina campowego i pozaklasowego. Dlatego też miałem wobec "Dyke Hard" spore oczekiwania. Szczególnie teraz, kiedy "Oślizgły dusiciel", pomimo paru fajnych momentów, w sumie okazał się rozczarowaniem. Ale i w tym przypadku musiałem się pogodzić z tym, że film nie spełnił moich oczekiwań.


piątek, 28 października 2016

Doctor Strange (2016)

SPOILERY

Wprowadzenie magii do świata Marvela nastąpiło bez fanfar (oczywiście pomijam fakt, że wcale nie jest to żadne wprowadzenie magii). "Doktor Strange" zamiast być filmem różnym od reszty tytułów MCU, składa się niemal wyłącznie z tego, co łączy wszystkie produkcje Marvela. Odmienność dotyczy wyłącznie rozdęcia strony wizualnej. Konstrukcja fabuły jest tak sztampowa, że zaczynam się zastanawiać, czy w Disneyu pracują sami lenie czy raczej tchórze. Jeśli ci pierwsi, to "Doktor Strange" został zrobiony według zasady: ludzie chcą więcej tego samego, więc im to dajmy, ale w innych kostiumach i scenografiach i będą zachwyceni. Jeśli ci drudzy, to "Doktor Strange" został zrobiony nie z myślą o tym, by tworzyć coś nowego, ale by nie stracić tego, co udało się wypracować w ciągu ostatniej dekady. Niezależnie od tego efekt jest ten sam: kiepsko opracowani bohaterowie, słabiutko uzasadniona przemiana psychiczna i bohaterów i złoczyńców, sporo efekciarstwa, garść geekowych easter-eggów i na tym koniec.


czwartek, 27 października 2016

Hannah: Buddhism's Untold Journey (2014)

Ugh. Ależ mnie ten film zmęczył. Na moje oko, to nie jest to wcale dokument, a jedynie rzecz powierzchownie dokument przypominająca. W rzeczywistości jest to raczej film orientacyjny, którego emisji można byłoby się spodziewać na pierwszym spotkaniu nowych członków grupy założonej lub odwołującej się do osoby Hannah Nydahl. Przez prawie półtorej godziny bowiem z ekranu płynie niekończący się strumień zachwytów i komplementów pod jej adresem. Obraz zrobiony jest zgodnie ze sztuką hagiograficzną, pokazującą postać Nydhal w samych superlatywach.


Trolls (2016)

Strażnicy Moralności! Oto nadchodzi Wasz czas! Wróg właśnie zaatakował i znów spróbuje zatruć umysły deprawującą ideologią genderową. I jest aż tak bezczelny, że w ogóle się z tym nie kryje. W przeciwieństwie do większości animacji, w "Trollach" zastosowano tak przejrzystą symbolikę, że aż natrętnie łopatologiczną. To dobrze dla Was, Strażnicy Moralności, ponieważ w ten sposób twórcy wykonali za Was robotę i nie musicie się usilnie zagłębiać w treść, by znaleźć wywrotowe myśli.


środa, 26 października 2016

Jack Reacher: Never Go Back (2016)

"Jack Reacher: Jednym strzałem" był słabym filmem. Jednak w porównaniu z tym, co pokazał Ed Zwick w "Nigdy nie wracaj", zasługuje na Oscary. Kolejna odsłona przygód Reachera jest pod każdym względem nieudolna. Szczerze mówiąc, to całość wygląda raczej jak jeden z gorszych filmów z Michaelem Dudikoffem wygrzebany przez jakiegoś szalonego fana kina pozaklasowego.


wtorek, 25 października 2016

Hacksaw Ridge (2016)

Mel Gibson znów jest wielki. "Przełęcz ocalonych" (swoją drogą kretyński polski tytuł, ponieważ w filmie nie ma żadnej przełęczy, jest za to grań) to wielkie widowisko wojenne zrobione w bardzo klasyczny sposób. Powiedziałbym nawet, że dziś już tak się nie opowiada podobnych historii.


I, Daniel Blake (2016)

W "Ja, Daniel Blake" Ken Loach nawołuje do reformy Wielkiej Brytanii. Oczywiście reformy lewicowej. Pokazując niedole bohaterów, domaga się większej opiekuńczości ze strony państwa, a przede wszystkim traktowania obywateli jako podmioty, a nie utrapienia i numery statystyczne.


Tatuagem (2013)

Kinowy obraz Dzieci Kwiatów znam głównie za sprawą filmów amerykańskich. Dlatego też "Tatuagem" wydał mi się ciekawą propozycją. To portret Brazylii lat 70., kiedy to dominowała tam skrajnie konserwatywna opcja ideologiczna łącząca patriotyzm z wiarą katolicką. W takich warunkach funkcjonuje grupa wolnych duchów. Są artystami, kochankami, prowokatorami, filozofami i politycznymi wywrotowcami. Tworzą komunę pod sztandarem sztuki. Ich przedstawienia nie tylko bawią, ale przede wszystkim są próbą skanalizowania i wyrażenia tego, co mainstream tłamsi w zarodku. Do tego świata wkracza młody chłopak, który stoi po drugiej stronie barykady. Jest żołnierzem, a zatem jego zadaniem jest być narzędziem opresji, strażnikiem jedynej słusznej ideologii. Ale daje się ponieść magii wolności. Jego dusza bowiem skażona jest deprawacją.


niedziela, 23 października 2016

Inherent Vice (2014)

Mam mieszane uczucia co do "Wady ukrytej". W żadnym wypadku nie zachwycił mnie jak wcześniejsze dzieła Paula Thomas Andersona. Jest w nim zbyt wiele wyrachowania, za dużo gwiazdorzenia. Te wszystkie rozpoznawalne nazwiska w obsadzie, często grające epizody, przeszkadzały mi, rozpraszały moja uwagę. Sprawiały, że całość wyglądałaniczym  przesadnie zdobiona budowla, której piękno tak naprawdę kryło się w prostocie.


The Greasy Strangler (2016)

Film wyłącznie dla ludzi o odpornych żołądkach. "Oślizgły dusiciel" jest bowiem wielkim karnawałem obleśności. Reżyser stworzył kilka barwnych postaci, na których widok trudno powstrzymać odruch wymiotny. Dysfunkcjonalna rodzina składająca się z ojca i syna to modelowy przykład freaków. Ale prawdziwe szaleństwo następuje dopiero wtedy, kiedy zaczynamy obserwować ich zachowania godowe. Scena seksu przez telefon wykręca bardziej od rzeźnickich sekwencji w większości filmów wojennych i obrazach typu torture-porn. A jakby tego było mało, reżyser okrasza wszystko absurdem w stężeniu trującym dla przeciętnego widza. Dlatego też "Oślizgły dusiciel" nie jest propozycją, przy której warto kupować popcorn, chyba że lubicie jego smak, kiedy będzie wracać z żołądka do pudełka, skąd przed chwilą został spożyty.


Burn Burn Burn (2015)

Typowe kino niezależne. Jest to więc ciepła opowieść o życiu i śmierci, o tym, co się naprawdę liczy, o decyzjach, które podejmujemy i tych, przed którymi uciekamy, o problemach, które wydają się nas dobijać i prawdziwych tragediach, które nadają nową perspektywę na to, co wydawało się tak ważne i niezmienne, o podróży w głąb siebie i odkrywaniu piękna w najprostszych rzeczach.


sobota, 22 października 2016

Miss Julie (2014)

To było ciekawe doświadczenie. Nie dlatego, że film był interesujący, ale właśnie dlatego, że nie był. Fascynujące było oglądanie tego, jak reżyserka prowadzi aktorów, jak ci wspinają się na wyżyny swojej gry, a wszystko to służy temu, by zamordować sztukę Augusta Strindberga.


czwartek, 20 października 2016

The Siege of Jadotville (2016)

Kiedy wielcy grają w szachy, maluczcy walczą o życie. Technologia może iść naprzód, dzidy zastąpione zostały moździerzami, ale powyższa prawda nie uległa zmianie. Bycie żołnierzem jest niewdzięczną profesją. Idziesz na front wierząc, że walczysz o dobro i lepsze jutro, a w rzeczywistości jesteś tylko pionkiem, który można zignorować, łatwo poświęcić, a kiedy jakimś cudem przetrwasz i tak zostaniesz tchórzem albo twoje zasługi zostaną przemilczane. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że historia nie jest w tym przypadku jakąkolwiek nauczycielką. Irlandczycy w Jadotville, Holendrzy w Sarajewie – można by tak wymieniać długo.


Szkoła uwodzenia Czesława M. (2016)

Czasami krytykowanie słabych filmów jest jedyną przyjemnością, jaką można mieć z ich oglądania. Ale są też takie, przy których jest mi z tego powodu smutno. Głównie wtedy, kiedy wierzę w szczerość intencji i chęci twórców, kiedy widzę, że serce mieli po właściwej stronie, że składniki, które wykorzystali, były dobre i w innych rękach zapewne dałyby świetne rezultaty. I to jest właśnie casus "Szkoły uwodzenia Czesława M.".


wtorek, 18 października 2016

Wołyń (2016)

"Wołyń" to najgorszy film Smarzowskiego, jaki widziałem. Jest kwintesencją jego stylu, powielając i wyolbrzymiając wszystko to, czego w jego kinie nie lubię. W sumie to można go pochwalić za bycie konsekwentnym, ale ja tam wolałbym, żeby jednak zmienił sposób opowiadania historii. Warsztat techniczny to przecież nie wszystko. Reżyser powinien posiadać umiejętność ożywiania opowieści. A tego niestety Smarzowskiemu brakuje.


Miss Peregrine's Home for Peculiar Children (2016)

Cóż, wybierając się na "Osobliwy dom Pani Peregrine" nie spodziewałem się po Timie Burtonie zbyt wiele, dlatego też film sprostał moim oczekiwaniom. Dekadę temu ta opowieść stałaby się pretekstem dla reżysera, by stworzyć baśń o ludziach, o poszukiwaniu swojego miejsca, tożsamości i celu. Dziś jest po prostu pretekstem do snucia banalnej historyjki, w której akcja i efekty specjalne mają większe znaczenie od bohaterów.


poniedziałek, 17 października 2016

Los Decentes (2016)

No cóż, nudyści tracąc ubrania być może zyskują wolność i bogactwo duchowe, ale najwyraźniej inteligencji im ubywa. To, co wyczyniają bohaterowie filmu "Przyzwoita kobieta" jest tak idiotyczne, że trudno jest opanować chęć łapania się za głowę i wycia wniebogłosy. Ja rozumiem potrzebę stworzenia ciekawego zakończenia, ale dlaczego reżyser zrobił z bohaterów kretynów, tego nie jestem w stanie pojąć.


niedziela, 16 października 2016

Ernelláék Farkaséknál (2016)

Miło było w końcu zobaczyć Szabolcsa Hajdu jako aktora. Dotąd znałem go jedynie jako reżysera. I muszę powiedzieć, że podoba mi się jego gra. A może po prostu wybrał sobie najciekawszą postać. Bo jego Farkas zdecydowanie do interesujących osób należy, kiedy prawie na jednym oddechu odżegnuje się od syna i deklaruje miłość do niego, kiedy wszczyna kłótnie z żoną, ale zarazem okazuje się osobą wątpiącą w swoją wartość i tęskniąca za aprobatą partnerki, kiedy wypowiada mądrość, by tak naprawdę spojrzeć z góry na innych.


(2016) اشتباك

O wielkich wydarzeniach historycznych wcale nie trzeba opowiadać z epickim rozmachem. Wystarczy wiedzieć, co chce się powiedzieć, a potem wycisnąć z tematu to, co najistotniejsze i zaserwować widzom. Tak postąpił Mohamed Diab w "Zderzeniu".


Juste la fin du monde (2016)

Czyżby Xavier Dolan już się skończył? Byłoby to smutne, bo przecież Kanadyjczyk nie ma jeszcze trzydziestki na karku. Ale oglądając "To tylko koniec świata" trudno było mi się oprzeć wrażeniu, że jako reżyser nie ma już nic nowego do pokazania, że ten film to festiwal manieryzmów, składanka w stylu "The Best Of...".


Die Nacht der 1000 Stunden (2016)

Oryginalne podejście do tematu rozliczenia z niechlubną przeszłością Austrii i problemem antysemityzmu (który nie tylko tam się odradza). Z pozoru jest to dramat rodzinny i opowieść o duchach w jednym. Ale tajemnica, którą skrywają członkowie rodu Ullichów, sprawia, że film jest czymś znacznie więcej. I jest bardzo aktualny również w Polsce (chociażby przez nierozwiązany wciąż problem reprywatyzacji).


Houston, imamo problem! (2016)

"Houston, mamy problem" można potraktować jako typową komedię. Film ma formę dokumentu i opowiada o historii Jugosławii po II wojnie światowej przez pryzmat ich programu kosmicznego. Oczywiście taki program nigdy nie istniał, a ten film tylko udaje dokument i przez to właśnie bywa zabawny. Zwłaszcza, że twórcy dodali sporo śmiesznych smaczków.


Câini (2016)

Jedna scena filmu nie czyni. Ale w pamięci pozostanie. Tak będzie w przypadku rumuńskich "Psów". Jako całość jest to film kompletnie nijaki, ale jedną scenę zapamiętam na długo.


Tereddut (2016)

Podczas seansu "Światła i cienia" miałem wrażenie, że oglądam polski film. Tylko język się nie zgadzał. Samo zaś podejście do prezentacji historii, do formy jest typowe dla naszej kinematografii (której nie jestem wielkim fanem).


Manda huevos (2016)

Fantastyczny pomysł! Przyjrzeć się ewolucji wzorca mężczyzny w Hiszpanii ostatnich 70 lat wyłącznie przez pryzmat tego, jak był on pokazywany w kinie. Szkoda więc, że ostatecznie nie taki film dostałem.


Absolutely Fabulous: The Movie (2016)

SPOILERY

Uwielbiam Edinę i Patsy. Dlatego też z wielkimi nadziejami czekałem na kinową kontynuację ich przygód. I jak często bywa w takich sytuacjach, moje oczekiwania przerosły rzeczywistość.


piątek, 14 października 2016

Masterminds (2016)

"Asy bez kasy" są doskonałą ilustracją tego, co jest nie tak z Hollywood. Film miał doskonały punkt wyjścia: tak zwariowaną prawdziwą historię, że aż trudną do uwierzenia. A mimo to dla twórców filmu było to za mało. Podkręcają więc śrubę absurdów, bo myśleli, że tak będzie fajnie. Otóż nie jest. "Asy bez kasy" jako całość wypadają słabo, bo rozciągnięta ponad miarę fabuła robi się tak sztuczna, że aż nieśmieszna.


czwartek, 13 października 2016

Hjartasteinn (2016)

Zaczyna się znakomicie. Pierwsza połowa "Serca z kamienia" to obraz dzieciaków na progu dojrzewania. Guðmundur Arnar Guðmundsson perfekcyjnie uchwycił ten moment, kiedy jednostka jest potencjałem, kiedy wszystko jest możliwe, kiedy trochę na ślepo sięga po różne, sprzeczne rzeczy, kiedy jeszcze nie wie, kim jest a kim nie, czego pragnie a czego nie. To, jak reżyser pokazuje Þóra, Kristjána i ich znajomych, zasługiwało w tej części na każdą możliwą pochwałę. Znalazło się tu miejsce i na śmiech i łzy, na egzaltowaną fascynację śmiercią (wynikającą z wyłącznie abstrakcyjnego pojmowania tego, czym ona jest), na brutalne zabawy stanowiące dowód uczucia. Guðmundsson pokazuje to z werwą, świetnym wyczuciem chwili i obrazu. Wie też, jak prowadzić młodych aktorów, przez co całość robi imponująco wiarygodne wrażenie.


True Crimes (2016)

Spośród wszystkich światów równoległych jest tylko jeden, w którym "Prawdziwe zbrodnie" może być uznany za ciekawy. To świat, w którym Alexandros Avranas jest sztuczną inteligencją, wszyscy aktorzy są sztuczną inteligencją i docelowym odbiorcą jest sztuczna inteligencja. Wtedy dla widza-człowieka film byłby fascynującym studium tego, jak nas widzą androidy.



środa, 12 października 2016

Učitelka (2016)

"Nauczycielka" to, jak dla mnie, jeden z najlepszych filmów w karierze Jana Hřebejka. A to jest naprawdę spore osiągnięcie, ponieważ jest kilka filmów reżysera, których jestem fanem (np. "Musimy sobie pomagać" czy "Czeski błąd").


Las tinieblas (2016)

Ojciec jest jedynym, który może wychodzić na zewnątrz. Dzieci trzymane są w domu, często zamykane w piwnicy. Niby dzieje się tak dla ich bezpieczeństwa. Niby po okolicy krąży jaka straszliwa bestia. Niby sam świat na zewnątrz jest zatruty i szkodliwy. Ale syn, po tym jak jego starszy brat znika, zaczyna podejrzewać, że ojciec nie mówi im całej prawdy.


Park (2016)

Z "Parkiem" jest tak jak z miejscem, w którym rozgrywa się jego akcja – popadnie w zapomnienie. Głównie dlatego, że jest bezpieczne, przewidywalne, sztampowe.


S one strane (2016)

Kolejna bałkańska produkcja próbująca pokazać, jak dziś wygląda życie ludzi, którzy parę dekad temu mordowali siebie nawzajem na potęgę (lub byli tego świadkami). Jawi się z tego ponury obraz niezapomnianych grzechów, które cieniem kładą się na życia kolejnych pokoleń. Dla pewnych wydarzeń nie ma lekarstwa. Trzeba poczekać, aż wszyscy, którzy byli w nie zaangażowani umrą. Dopiero wtedy może zacząć się proces zapominania, który jednakowoż potrwa ładnych parę pokoleń.


wtorek, 11 października 2016

The End (2016)

Chyba już nie przekonam się do reżyserskiej działalności Guillaume'a Niclouxa. "Koniec" to kolejny film, jaki widziałem i raz jeszcze wyszedłem z kina nieusatysfakcjonowany. Nicloux tym razem oferuje wycieczkę po krainie Id, ale w efekcie zaserwowały mi potężny środek nasenny, któremu oparłem się z największym trudem.


Between Us (2016)

"Między nami" to dowód na to, że małżeństwo powinno być zawsze aktem wyrachowany, aranżowanym, zawieranym przez osoby sobie obce lub co najwyżej znające się przelotnie. Ale nigdy, przenigdy nie powinno być łączone z miłością.




(2016) من السماء‏

Nie do końca wiem, co myśleć o "Zesłanym z nieba". To, że jest to film dziwny, nie ulega wątpliwości. Ale jak na mój gust nie jest dziwny tak bardzo, jak być powinien.


poniedziałek, 10 października 2016

Le fils de Jean (2016)

"Dzieciak" to genialny detoks po zatruciu amerykańskim kinem niezależnym. Na poziomie ogólnego zarysu fabularnego jest to klasyczna opowieści indie. Bez problemu mogę sobie wyobrazić wersję, w której grają Patrick Wilson, Nick Nolte, Catherine Keener. I byłaby to sztampowa opowieść pełna ciepłego humoru, lekkiej goryczy i ekscentryzmu ukrytego pod płaszczykiem normalności. Mam już dość robionych na jedno kopyto fabuł. Dlatego "Dzieciak" był dla mnie tak orzeźwiającym doświadczeniem. Bo choć sięga po standardową fabułę niezależnego kina amerykańskiego, to opowiada ją zupełnie inaczej.


(2016) מעבר להרים ולגבעות

Eran Kolirin powraca do kin z chyba najbardziej przewrotnym filmem w swojej karierze. "Za górami, za wzgórzami" pełne jest paradoksów, zarówno jeśli chodzi o treść jak i formę. To dzieło gorzkie i słodkie zarazem, zabawne i przejmująco smutne, które można traktować jako popcornowi rozrywkę albo jako wnikliwe studium człowieczeństwa.


I blodet (2016)

"We krwi" to jeden z licznej grupy filmów opowiadających o tym, jak traumatycznym przeżyciem jest wkraczanie w dorosłość. Na przykładzie Simona, głównego bohatera, możemy obserwować, jak drastyczna jest zmiana w jednostkę odpowiedzialną i dojrzałą. Dotychczasowe pewniki zostają zanegowane, więzi przyjaźni wieczne niczym sekwoje nagle zaczynają się rwać, zabawa i beztroska niekoniecznie są jeszcze priorytetami. Simon nie potrafi się w tym odnaleźć, choć jednocześnie widać, że w życiu dorosłym nie miałby problemów. Wiedzę na studiach medycznych przyswaja bardzo dobrze, na horyzoncie pojawia się też dziewczyna, która jak on niby nie chce się wiązać, ale jednocześnie widać, że między nimi iskrzy. To rozdwojenie prowadzi do epizodów psychotycznych, nagłych ataków agresji.


niedziela, 9 października 2016

Inimi Cicatrizate (2016)

Mam wrażenia, że "Zabliźnione serca" to jeden z tych filmów, przy których znajomość realiów kultury jest niezbędna, by w pełni zrozumieć przesłanie. I nie chodzi mi tu o to, że fabuła inspirowana jest życiem Maksa Blechera (który może i być sobie porównywany do Kafki czy Manna, ale zdecydowanie nie jest równie znany jak ci dwaj). Mam na myśli raczej samą zawartość filmu.


sobota, 8 października 2016

The Drowning (2016)

Z festiwalami filmowymi jest jak z pudełkiem czekoladek – nigdy nie wiesz, na co trafisz. Niemniej jednak wydaje się, że oczekiwanie przynajmniej poziomu przeciętności, nie jest wygórowanym żądaniem. Tymczasem w przypadku filmu Bette Gordon mamy do czynienia z rzeczą, która utonęła i utknęła na dnie Rowu Mariańskiego i stamtąd patrzy w górę na poziom przeciętności (powierzchnię oceanu).


Дневник машиновође (2016)

Miloš Radović spróbował zrobić film, w jakim celują Skandynawowie. To znaczy chciał połączyć humor z poważną analizą ludzkiej psychiki. Nie do końca mu się udało zamierzenie zrealizować.


X Quinientos (2016)

Są młodzi, biedni i nie-biali. Maria pochodzi z Filipin, David ma w sobie krew Indian, a przodkowie Alexa zostali sprowadzeni z Afryki. Kolor skóry ma w tym filmie olbrzymie wrażenie, choć z pozoru reżyser ani razu się do rasy swoich bohaterów wprost nie odnosi. Ale Ameryki należą do białych, przedstawiciele innych ras są zepchnięci na margines. Tę perspektywę Juan Andrés Arango oddaje formatem obrazu – 4:3. Biali i ich świat reprezentowani są przez tę część ekranu, która nie jest zagospodarowana. To, co widzimy, to wąskie pasmo dostępnych możliwości. I dla młodych ludzi nie jest to dobra wiadomość.


środa, 5 października 2016

The Girl on the Train (2016)

To miłe zobaczyć, że nie tylko w Polsce filmowcy wstydzą się prostoty w kinie. Bo "Dziewczyna z pociągu" ma w gruncie rzeczy bardzo banalną intrygę. Zamiast jednak wykorzystać ją jako pretekst do wniknięcia w głąb ludzkiej natury, która prosta nie jest, twórcy poszli w drugą stronę: zaczęli komplikować narrację tak, by banał zmienił się w skomplikowany węzeł intryg i dramatów.


Don't Breathe (2016)

Zaczęło się źle. Pierwsze 15 minut służy temu, by usprawiedliwić głównych bohaterów. Bo niby są złodziejami, którzy okradają nawet ślepych weteranów, ale to dlatego, że mają źle w życiu. Bo mieszkają w Detroit – mieście-bankrucie, gdzie kto może, ten z miasta ucieka. A bohaterka dodatkowo ma matkę-pijaczkę, która sama kasy nie zarabia, więc córce podbiera i jeszcze ją od dziwek wyzywa. Nie rozumiem tej potrzeby tworzenia empatycznej więzi z bohaterami. "Nikt nie przeżył" udowadnia, że formuła źli kontra jeszcze gorszy dostarcza całkiem sporo frajdy.


wtorek, 4 października 2016

Ostatnia rodzina (2016)

Nie zamierzałem oglądać "Ostatniej rodziny". Temat Beksińskich ani mnie ziębi ani grzeje, więc spodziewając się, że będzie to typowa biografia zbudowana na bazie wyliczanki zdarzeń istotnych w życiu Zdzisława i Tomasza, nie widziałem sensu, by po niego sięgać. Do pójścia do kina przekonał mnie potop pozytywnych ocen. Pomyślałem sobie, że może jednak to będzie dobra rzecz, że może nie jest to biograficzna sztampa, że Matuszyński wykorzystał żywoty Beksińskich, by coś widzom powiedzieć.


The Dresser (2015)

Uwielbiam starego "Garderobianego" Przede wszystkim za dwie fantastyczne kreacje aktorskie Toma Courtenaya i Alberta Finneya. Byłem więc bardzo ciekaw tego, jak poradzą sobie Ian McKellen i Anthony Hopkins.


niedziela, 2 października 2016

Inside Out (2015)

Tym razem intuicja mnie nie zawiodła. Długo odkładałem "W głowie się nie mieści". Pomimo dochodzących zewsząd entuzjastycznych głosów, jakoś nie byłem przekonany do tego filmu. I kiedy w końcu go obejrzałem, pozostałem nieprzekonany.


ARQ (2016)

Za jedno mogę pochwalić "ARQ". Fajnie wykorzystano koncepcję podróży w czasie. Co prawda przy bliższym przyjrzeniu się, jest w koncepcji czasu prezentowanej w tym filmie sporo dziur, ale w tej fabule się sprawdza. Pomysł, by stopniowo odsłaniać przed nami kolejne warstwy prawdy, może nie jest oryginalny, ale doskonale funkcjonował.


Viva (2015)

"Viva" to kolejny film o tym, że bycie sobą można osiągnąć tylko po trupach najbliższych. W przypadku tego filmu trupem ma być ojciec głównego bohatera. Jego umieranie na chorobę nowotworową sprawia, że młody chłopak będzie zmuszony do skonfrontowania się z własnymi uczuciami wobec nieobecnego przez niemal całe jego życie rodzica. A przy okazji znajdzie siłę, by walczyć o swoje marzenie. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko być wdzięcznym, że ludzie umierają.


czwartek, 29 września 2016

54: The Director’s Cut (1998/2015)

Zapewne jestem w mniejszości, ale, po obejrzeniu wersji reżyserskiej "Klubu 54", pozostaję fanem kinowego filmu sprzed lat. Wolałem tamtą "ściśniętą" wersję przypowieści o upadku słynnego klubu i krótkiej karierze pracującego w niej chłopaka. Postać grana przez Mike'a Myersa robiła tam większe wrażenie. Pewnie dlatego, że nie przysłaniał jej wątek pseudotrójkąta Shane-Anita-Greg. Piszę "pseudotrójkąta", ponieważ w wersji zaprezentowanej teraz wątek ten stanowi istotny element fabuły, ale zarazem jest potraktowany bardzo po macoszemu. Reżyser się na nim nie skupia, lecz wspomina o nim od niechcenia. Tymczasem łącząca trójkę bohaterów relacja jest pełna sprzecznych popędów, ambiwalentna i trudna do określenia. Dlatego też nonszalancki, by nie powiedzieć: lekceważący, sposób jego traktowania kompletnie tutaj nie pasuje, psując i upraszczając to, co mogło stanowić solidne jądro filmu.


wtorek, 27 września 2016

Maggie's Plan (2015)

Matko jedyna, cóż to było za męczące, bełkotliwe dzieło! "Plan Maggie" to opowieść o tym, jak to planowanie życia do ostatniego szczegółu nie jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ plany te mogą się zrealizować. I nagle okazuje się, że to, czego pragniemy, nie jest tym, czego potrzebujemy i przez lata trzeba się męczyć z konsekwencjami pomieszania tego pierwszego z tym drugim.


poniedziałek, 26 września 2016

Bridget Jones's Baby (2016)

Zbędna kontynuacja. Dwie godzinny filmu potrzebne są tylko po to, by postawić kropkę nad "i". Może nie bolałoby to aż tak bardzo, gdyby nie wprowadzano sympatycznego piątego koła u wozu. Twórcy co prawda starają się jak mogą, byle tylko "zjeść ciastko i mieć ciastko", ale finałowy efekt jest daleki od ideału.


Deepwater Horizon (2016)

Peter Berg zrobił najbardziej widowiskową telewizyjną dokudramę w historii. Fabularnie jest to rzecz na poziomie "Dlaczego ja?" i tym podobnych historii. Tyle że zamiast fikcji mamy tu rekonstrukcję prawdziwych wydarzeń. Niby jest to rzecz stworzona w hołdzie zabitym podczas eksplozji na platformie wiertniczej Deepwater Horizon, ale bohaterami zostali ci, którzy te wydarzenia przeżyli.


아가씨 (2016)

Park nie rozczarował. Stworzył kolejną wspaniałą ucztę dla zmysłów. Choć nie jest to estetyka tak bardzo rzucająca się w oczy jak na przykład w "Pani Zemście", to jednak od strony audiowizualnej jest to nadal smakowite danie. Zdjęcia są zmysłowe, malarskie, oczarowują mnóstwem detali. Co chwilę na nowo mnie zaskakiwał wycyzelowanymi kadrami. Obrazom towarzyszy wspaniała muzyka. W szczególności jeden motyw muzyczny przypadł mi do gustu.


sobota, 24 września 2016

The Magnificent Seven (2016)

Z filmem "Siedmiu wspaniałych" jest jak z bajką opowiadaną przez dziadka na dobranoc. Kiedyś była to opowieść barwna, fascynująca, pełna energii i zdarzeń, które rozbudzały wyobraźnie. Dziś dziadek cierpi na demencję, więc jego opowieść robi się rozwlekła, często skupia na nieistotnych elementach, a sceny, które ewidentnie powinny być efekciarskie, są pozbawione żywiołowości.


środa, 21 września 2016

Je me tue à le dire (2016)

Sięgając po "O matko! Umrę..." nie miałem żadnych oczekiwań. Może dlatego byłem miło zaskoczony. Xavier Seron stworzył bowiem ponury obraz mężczyzny, który zostaje skonfrontowany ze świadomością własnej śmiertelności. Teoretycznie umierająca jest jego matka. Jednak relację, jaka łączy go z rodzicielką, trudno nazwać zdrową. I kiedy ona zapada na raka, choroba "udziela się" i jemu.


poniedziałek, 19 września 2016

Bridgend (2015)

Samobójstwa w hrabstwie Bridgend mają miejsce naprawdę. Według artykułu w magazynie "People" z 2012 roku od 2007 roku samobójstwo popełniło tam 79 osób. Większość z nich była młoda (najmłodsza ofiara miała 13 lat), prawie wszyscy się powiesili. "Tajemnice Bridgend" mają być próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje.


niedziela, 18 września 2016

Those People (2015)

Jak zdefiniować na nowo relację, kiedy przez 15 lat robiło się wszystko, by nie nadać jej żadnej definicji? To pytanie staje się punktem wyjścia dla historii Charliego, Sebastiana i Tima.


Guidance (2014)

"Pedagog" to jeden z tych filmów, które za humorem skrywają bardzo ponurą historię. Jest to bowiem opowieść o potędze wyparcia. W przypadku Davida, głównego bohatera, ten mechanizm obronny został posunięty do takiej skrajności, że prowadzi wprost na skraj autodestrukcji. David, to postać, która nie akceptuje siebie i tego, jak ułożyło się jego życie. Tworzy więc fikcję, ale w przeciwieństwie do podobnych mu osób, którzy w tym celu wykorzystują wirtualne narzędzia w postaci radosnych Instafotek, przenikliwych postów na Facebooku, dziesiątków tweetów sugerujących szerokie zainteresowania, on postanowił nagiąć rzeczywistość. Nie przyjmuje do wiadomości swojego stanu zdrowia, nie potrafi zdefiniować swojej seksualności (czy raczej płciowości), w końcu kreuje fikcyjną tożsamość i rzuca się w wir cudzych problemów, by nie zajmować się swoimi.


sobota, 17 września 2016

Larry Gaye: Renegade Male Flight Attendant (2015)

W zasadzie powinienem być wściekły na twórców filmu. Zastosowali bowiem sztuczkę, której szczerze nienawidzę – dorzucili do obsady na przynętę kilka rozpoznawalnych nazwisk, po czym okazało się, że każde z nich (Tucci, Harden i paru innych) pojawia się w pojedynczych, często bardzo krótkich scenach. Ale tym razem łatwo przyszło mi to wybaczyć, bowiem "Larry Gaye: Zbuntowany steward" rozbawiło mnie do łez.


piątek, 16 września 2016

Blair Witch (2016)

Na "Blair Witch" szedłem z duszą na ramieniu. Bałem się tego tytułu. "Blair Witch Project" to przecież część nieświętej trójcy – trzech najgorszych filmów lat 90. ubiegłego wieku. Ale miałem też wielkie nadzieje. Za filmem stoją przecież Adam Wingard i Simon Barrett, czyli tandem odpowiedzialny za bardzo dobrego "Następny jesteś ty" i rewelacyjnego "Gościa". Skoro potrafili wycisnąć wszystko, co najlepsze z formuły "home invasion" i vhs-owej stylistyki, to liczyłem, że i "found footage" w ich rękach stanie się w końcu czymś interesującym.


wtorek, 13 września 2016

Bad Country (2014)

Niewiele mam do powiedzenia na temat "Krainy złoczyńców". Gdyby nie całkiem przyzwoita obsada, byłby to film kompletnie nijaki. Nie, żeby w obecnej formie film zapadał w pamięci. Reżyser zrobił bowiem wszystko, by wymazać ze swojego dzieła jakiekolwiek ślady oryginalności i wyjątkowości.


poniedziałek, 12 września 2016

Dark Night (2016)

Sprytne, bardzo sprytne. Jeśli ktoś przed obejrzeniem "Dark Night" przeczyta jakiś opis filmu, to musi przygotować się na spore zaskoczenie. Opisy, przynajmniej te, na które ja się natknąłem, sugerują, że zobaczymy strzelaninę w kinie, że poznamy sześć osób, z których jednaj jest zabójcą. Ale tak nie jest. Film co prawda zaczyna się od (świetnego) ujęcia rozświetlonej policyjnymi kogutami twarzy kobiety, ale samej strzelaniny nie ujrzymy. Owszem, poznajemy też kilka osób, które będą wieczorem w feralnym kinie. Jednak reżyser i tutaj odmówi wskazania wprost tego, kto będzie strzelał (choć można się tego domyślić).


niedziela, 11 września 2016

Stonewall (2015)

Wielokrotnie powtarzałem, że jestem zwolennikiem opowiada o historycznych wydarzeniach przez pryzmat osobistych doświadczeń konkretnych bohaterów. Emmerich filmem "Stonewall" udowadnia, że nie zawsze takie podejście jest właściwe. Bo reżyser dokładnie tak, jak ja to postuluję, postąpił. Jego film to historia przystojnego prowincjusza, który przyjeżdża do Nowego Jorku, by być sobą. Na miejscu czekają go piękne i brutalne chwile, a w tle rodzi się historia.


Maudite Poutine (2016)

Jednego reżyserowi Karlowi Lemieux nie mogę odmówić. Facet ma wyczucie obrazu. "Maudite Poutine" jest filmem czarno-białym z dość surowymi zdjęciami, a mimo to ma w sobie piękno, coś magnetycznego, co przykuwa wzrok. Lemieux czyni z filmu zmysłowe przeżycie i jak mało kto potrafił zbudować klimat niepokoju i desperacji. Film ma świetny wizualnie początek, a później może pochwalić się kilkoma fantastycznymi sekwencjami, gdzie obraz i dźwięki (nie zawsze można to, co słychać, nazwać muzyką) tworzą wizję świata jednostki na krawędzi rozpadu. Reżyser świetnie oddaje stan ducha postaci, pozwolił mi poczuć coś więcej niż tylko echo subiektywnych doświadczeń bohaterów.


sobota, 10 września 2016

King of the Belgians (2016)

Jestem przekonany, że wielu osobom "King of the Belgians" bardzo się spodoba. Bo kto nie lubi fajtłapowatych acz sympatycznych bohaterów, którzy wyruszają w podróż, podczas której mają okazję zmienić się czy też po prostu zrealizować swój potencjał?


piątek, 9 września 2016

Orecchie (2016)

U swojej podstawy "Orecchie" reprezentuje ten sam typ historii, co filmy Judda Apatowa. Jest to więc opowieść o mężczyźnie, który staje przed egzystencjalnym problemem: czy pozostać sobą w takiej formie, w jakiej był nim dotychczas, czy może zmienić się, pójść na kompromis, a przez to zyskać szansę na szczęście takie, jakie jest udziałem innym. Jest to więc historia życiowej podróży bohatera, podczas której zrozumie, co się naprawdę liczy.


Morgan (2016)

SF w kinie zostało zawłaszczone przez wielkie widowiska, filmy głośne, pełne akcji, ze spektakularnymi obrazami/efektami specjalnymi. Co ma się nijak do tego, czym SF jest w literaturze. Dlatego też cieszę się za każdym razem, kiedy w kinie pojawia się coś, co odwołuje się do tego, co znam z książek. Luke Scott najwyraźniej podziela moje zdanie, ponieważ "Morgan" odwołuje się właśnie do literackiego wzorca fantastyki. Oznacza to pozornie prostą historię, która jednak wyrzuca odbiorcę z utartych ścieżek myślenia i zmusza do spojrzenia na sprawy z nowej perspektywy.


środa, 7 września 2016

Julieta (2016)

Pedro Almodóvar nie nadaje się do robienia normalnych filmów. Choć sądząc po ocenach "Juliety" jestem w tej opinii osamotniony. Dla mnie było to wielkie rozczarowanie i jeden z najsłabszych jego filmów w całej karierze.


wtorek, 6 września 2016

Demolition (2015)

Jean-Marc Vallée w "Destrukcji" próbuje uchwycić ludzką duszę. Nie jest to łatwe, ponieważ ta jest bytem chimerycznym, paradoksalnym. Dlatego też reżyser wrzuca bohaterów w sytuację skrajną – żałobę. Ta ekstremalność uwypukla skomplikowaną strukturę ludzkiej psychiki, której nie sposób ogarnąć, nazwać, którą się doświadcza, lecz przeżycie to jest tak totalnie obezwładniające, że uniemożliwia nam zrozumienie tego, co się dzieje. Bo jak można pojąć fakt, że główny bohater był mężem zmarłej w wypadku kobiety, choć w gruncie rzeczy żył obok niej a nie z nią? Jak ogarnąć to, że jej nie kochał, choć przecież łączyła ich miłość? Jak ma sam zrozumieć to, co czuje po stracie żony? Dlaczego tęskni, choć za życia mało go obchodziła? A może wcale nie jest mu smutno z jej powodu? Może to poczucie winy, że nie jest mu smutno, tak go przytłacza? Reżyser pokazuje, że przeżycia wewnętrzne człowieka wymykają się możliwości poznania i nazwania. Można tylko reagować i próbować "wyrównać ciśnienia" pomiędzy światem zewnętrznym a wewnętrznym. Czasem możliwe jest to wyłącznie poprzez destrukcję.


poniedziałek, 5 września 2016

Hell or High Water (2016)

David Mackenzie raz jeszcze udowadnia, że jest niesamowitym i bardzo wszechstronnym reżyserem. W niemal każdej konwencji potrafi się odnaleźć. Niemal, bo jednak jedną wpadkę zaliczył – "Amerykańskie ciacho". Ale było to lata temu i już dawno się zrehabilitował. Teraz zaś nakręcił swój najlepszy film. A to dużo znaczy, bo przecież "Hallam Foe" i "Ostatnia miłość na Ziemi" już wysoko stawiały poprzeczkę, a "Starred Up" i "Młody Adam" są tylko odrobinę słabsze.


Non ma fille, tu n'iras pas danser (2009)

Jestem fanem Christophe'a Honorégo. Dlatego też z wielkimi nadziejami sięgałem po "Non ma fille, tu n'iras pas danser". Niestety tym razem spotkał mnie totalny zawód. Reżyser pomylił bohaterkę z samym filmem i zamiast opowiedzieć o kobiecie miotającej się, bezskutecznie poszukującej swojego miejsca w świecie, zrobił film, który sam się miota, który nie potrafi się zdeklarować, czym ma być, czym chce być, więc rozpada się na fragmenty. Ale ta epizodyczna struktura nie ratuje całości, ponieważ nawet w poszczególnych epizodach brakuje istotnych elementów, które mogłyby obronić mnie przed znużeniem.


niedziela, 4 września 2016

Home (2016)

Fien Troch  wydaje się być belgijską wersją Larry'ego Clarka, zaś jej najnowszy film "Home" to wypisz wymaluj "Ken Park". Tyle tylko, że od strony realizacyjnej wyglądający inaczej. Belgijska reżyserka postawiła na surowy obraz, często korzysta z kamery telefonu komórkowego (a w każdym razie go imituje). Stosuje ostre najazdy, czasem obraz się trzęsie albo kadr jest pod dziwnym kątem. Wszystko to ma jednak sens. Sprawia, że opowieść staje się bardziej namacalna, rzeczywista. Doskonale też współgra z kreacjami młodych, niedoświadczonych aktorów. Loïc Bellemans, Sebastian Van Dun, Lena Suijkerbuijk są nadzwyczajni w swojej naturalności. Nawet jeśli zdarzają się im drobne potknięcia, to jak najbardziej pasuje to do granych postaci, do dzieciaków, którzy mogą się zająknąć, mogą zachowywać się niekonsekwentnie. Wygląda to, jakbyśmy oglądali surowy materiał, prawdziwe życie. Co doskonale robi filmowi, ponieważ w pewnym momencie fabularnie reżyserka stawia na mocną woltę, która w innych warunkach mogłaby pogrzebać całość. Plusem jest też strona muzyczna, która jeszcze wzmacnia klimat budowany przez obraz i grę aktorską.


Swept Under (2015)

"Pozamiatane" nie jest aż tak złym filmem jak "Kongresman", ale i tak nie zalecam jego oglądania. Chyba że jesteście fanami grających w nim aktorów. Ja lubię Aarona Ashmore'a i dlatego po film sięgnąłem. I nie żałuję. Ashmore gra tak, jak się tego spodziewałem. Jest więc sympatyczny, ma fajną postać, nawet jeśli mało oryginalną.


The Runner (2015)

Ależ to była katastrofa. "Kongresman" to film, który nie funkcjonuje na jakimkolwiek poziomie. Teoretycznie mogłem się tego spodziewać. W końcu Cage grywa ostatnio w każdym śmieciowym projekcie, jeśli tylko mu zapłacą. Ale tutaj w obsadzie jest kilka nazwisk (Paulson, Nielsen, Fonda), które dawały nadzieję, że przynajmniej minimum przyzwoitości zostanie osiągnięte.


piątek, 2 września 2016

This Is Where I Leave You (2014)

Wiedziałem, że "Powiedzmy sobie wszystko" nie spodoba mi się. Mam już dość filmów opowiadających o członkach rodziny, którzy spotykają się z okazji pogrzebu i zaczynają ze sobą rozmawiać, prać brudy, odkrywać to, kim naprawdę są (lub z kim powinni być) i dostają drugą szansę na szczęście. Powinno zostać ogłoszone 10- lub 15-letnie moratorium na kręcenie takich filmów. Niech ten temat się uleży. Może po latach przerwy odzyska świeżość albo twórcy znajdą nowy sposób na jego poruszanie.


Mistress America (2015)

Lubię Noah Baumbacha. Ale wolę, kiedy pracuje z Wesem Andersonem niż z Gretą Gerwig. Ich poprzedni wspólny projekt – "Frances Ha" – średnio przypadł mi do gustu. "Mistress America" jest, niestety, tylko odrobinę lepszy.


wtorek, 30 sierpnia 2016

Hands of Stone (2016)

Dziwny to film. Wygląda tak, jakby go kręciła osoba cierpiąca na zaburzenia pamięci krótkotrwałej i każdego dnia przychodziła na plan nie pamiętając, co kręciła poprzedniego dnia. Dlatego też "Kamienne pięści" to raczej seria teledysków o życiu pięściarza niż kompletny film. Miejscami jest tak umowną realizacją typowego schematu, że trzeba dobrze ten schemat znać, żeby zorientować się, dlaczego ta a nie inna scena została w filmie umieszczona.


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Se Dio vuole (2015)

Nie spodziewałem się, że będę się na tym film aż tak dobrze bawił. Liczyłem na kolejną typową włoską komedię. I rzeczywiście taką jest. Tyle tylko, że ma całkiem fajne dialogi i kilka niezłych pomysłów. Jest się z czego pośmiać, nawet jeśli humor nie jest zbyt wyszukany.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Nerve (2016)

Kolejny "pitch movie". Jednozdaniowy zarys filmu, który zapewnił twórcom zdobycie funduszy, zapowiada ciekawą wizję. Oto dziewczyna, która nigdy w życiu nie zrobiła nic szalonego, dołącza do gry, w której musi wykonywać niezwykłe wyzwania wymyślne przez płatnych "obserwatorów". Super. Problem w tym, że "Nerve" nie rozwinęło tego pomysłu.


Me and Earl and the Dying Girl (2015)

Kiedyś uwielbiałem takie filmy. Gdyby "Earl i ja, i umierająca dziewczyna" powstał w czasach "Dróżnika", bezapelacyjnie byłby to jeden z moich ulubionych filmów. Tyle tylko, że "Dróżnik" powstał 13 lat temu, a od tamtej pory w amerykańskim kinie indie nic się nie zmieniło. Trudno jest mi się ekscytować po raz n-ty tymi samymi bohaterami, tymi samymi problemami, taką samą strukturą, niezmienną formą. A tak jest niestety tutaj. Główny bohater odstaje od średniej, ale w jego otoczeniu jest sporo równie dziwacznych osób. Ekscentryczne ma zainteresowania, ekscentrycznych ma rodziców i przynajmniej jednego nauczyciela, jeszcze bardziej ekscentryczna jest matka jego koleżanki. Jak zwykle jest śmierć, z którą musi zmierzyć się bohater. Przez to film jest opowieścią o dorastaniu, transformacji, radzeniu sobie z żałobą i przekraczaniu granic strefy komfortu.


piątek, 26 sierpnia 2016

Les nouvelles aventures d'Aladin (2015)

Nie chciałem oglądać "Nowych przygód Aladyna". Film aktorski z polskim dubbingiem – już samo to wystarczyłoby, żebym omijał go szerokim łukiem. Polskie zwiastuny niewiele zrobiły, żeby moją opinię zmienić. Ale cieszę się, że go jednak obejrzałem. Okazało się, że jest to całkiem niezła komedia.


czwartek, 25 sierpnia 2016

Mechanic: Resurrection (2016)

Nie ma co owijać w bawełnę: "Mechanik: Konfrontacja" jest filmem idiotycznym. Nie wątpię, że dla wszystkich związanych z produkcją wyznacznikiem jakości musiały być filmy pornograficzne. Sceny bez akcji są kretyńskie, a gra aktorów równie wiarygodna i drętwa, co gra gwiazdek porno w scenach dialogowych. Na rozmowy pary głównych bohaterów na rajskiej plaży można reagować tylko w jeden sposób: facepalmem.


środa, 24 sierpnia 2016

Červený kapitán (2016)

Słowacy, Czesi i Polacy wspólnymi siłami spróbowali przeszczepić na nasz grunt skandynawski kryminał. I odnieśli sukces. Niestety kopiowali słabe wzorce, czego efektem jest niedorobiona rzecz więcej obiecująca niż dostarczająca.


Mr. Right (2015)

"Pan idealny" to przykład dość specyficznego rodzaju kina. Jest to film, który tak naprawdę nie ma większej wartości. I szczerze mówiąc nie bardzo jest sens po niego sięgać. Ale jeśli już jakimś trafem zacznie się go oglądać, to okazuje się, że nie jest to wcale takie traumatyczne przeżycie. Całość robi przyjemne wrażenie. Jest to kino proste, zwiewne, idealnie nadające się dla tych, którzy w weekend robią zakupy w galerii handlowej i potrzebują półtoragodzinnej przerwy. Film Paco Cabezasa sprawia, że miło spędza się na sali kinowej czas i nie ma się wcale żalu, że marnuje się czas. Zarazem jednak po jego obejrzeniu wciąż trudno znaleźć jakieś mocne argumenty na jego polecenie.


Kollektivet (2016)

W 99 przypadkach na 100 stwierdzenie zgonu człowieka nie nastręcza większych problemów. Ale z rozpoznaniem śmierci związku jest inaczej. Często uświadomienie sobie, że już od dawna jest się dla kogoś bliskiego tylko kimś, kogo kiedyś się kochało, następuje późno, po serii nieprzyjemnych wydarzeń.


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

War Dogs (2016)

"Rekiny wojny" to przykład filmu, w którym poszczególne elementy wypadają lepiej niż ich suma. Kiedy myślę o szczegółach, to naprawdę znajduję tu wiele fajnych momentów. Czasem są to drobnostki, jak choćby scena, w której bohaterowie palą marihuanę tuż przed spotkaniem z przedstawicielami Pentagonu, a w masce ich samochodu odbija się amerykańska flaga. Innym razem są to rzeczy fundamentalne dla całego filmu, jak chociażby dobra kreacja Jonah Hilla. Bardzo łatwo mógł stać się wyłącznie zbiorem efekciarskich manieryzmów, ale aktor na to nie pozwolił, czyniąc z granego przez siebie bohatera postać wyrazistą i intrygującą.


niedziela, 21 sierpnia 2016

Ben-Hur (2016)

Na "Ben-Hura" wybierałem się przekonany, że zobaczę jeden z najgorszych filmów tego roku. Byłem pewien, że postawię mu 1, maksymalnie 2. Nie podobały mi się zwiastuny. Zamiast zachęcać robiły wszystko, by obrzydzić mi film. Nie ufałem reżyserowi. "Wanted" było słabe, a "Abraham Lincoln: Łowca wampirów" jeszcze gorszy. Wreszcie większość głosów tych, co już widzieli widowisko, była druzgocąco negatywna.


sobota, 20 sierpnia 2016

Nymphomaniac. Director's cut (2013)

SPOILERY

Lars von Trier przez lata konsekwentnie budował swoją karierę. I teraz za to płaci. "Nimfomanka" to rezultat wstydu, który nie pozwolił Duńczykowi po prostu pokazać światu historię, którą chciał opowiedzieć. Oczekiwania, które sam rozbudził, wymagały, by dodał "głębi", "kontrowersji". W efekcie całość przypomina osobę, która ukrywa swoją prawdziwą twarz pod tonami makijażu i ekstrawagancką peruką. A prawda jest taka, że "Nimfomanka" jest prościutką historią kobiety mającej problemy z budowaniem autentycznych relacji. Jej nieszczęście polega na tym, że dwukrotnie pozwoliła komuś wkroczyć do jej wewnętrznego świata. Niestety obie osoby ją porzuciły. Co gorsza, los chciał, że związały się ze sobą.


piątek, 19 sierpnia 2016

Muchacho en la barra se masturba con rabia y osadía (2015)

Tylko jeden reżyser mógł wpaść na równie rozbudowany tytuł filmu. Oczywiście chodzi mi o Meksykanina Juliána Hernándeza. Tym razem jednak zamiast poetyki reżyser postawił na dosłowność. Ale ta dosłowność jest wielką zmyłką. Jeśli bowiem ktoś sądzi, że zobaczy dokładnie to, co zapowiada tytuł, ten się grubo pomyli i będzie mocno rozczarowany.


Trémulo (2015)

Jedna z miliarda opowieści, które na przestrzeni całej historii człowieka wyrządziły więcej szkody niż pożytku. "Trémulo" opowiada o momencie, w którym między dwójką osób coś zaiskrzyło. Nie znają się, za dzień rozdzieli ich los, ale tu i teraz nie liczy się nic więcej. Są tylko oni i uczucie, które między nimi rośnie. Ta chwila pokazana została z wyczuciem i zmysłowością, przez co łatwo zrozumieć, dlaczego moment zakochiwania się jest tak kuszący, tak wspaniały, że zamiast budować związek, ludzie wolą szukać sytuacji, w których znów mogą poczuć to całkowite, obezwładniające poddanie się nieuchronnemu. I właśnie w tym kryje się problem. Mało która opowieść o trwaniu związku (uczucia) jest równie piękna, równie uwodzicielska, co opowieść o zakochiwaniu się.


Hello Carter (2013)

Czasami chciałbym mieć większy wpływ na swój gust, przez co mógłbym wymusić na sobie polubienie jakiegoś filmu. Na przykład "Cześć, Carter".


środa, 17 sierpnia 2016

Laggies (2014)

Quo vadis Lynn Shelton? Bo coś mi się zdaje, że nie tam, gdzie trzeba. Reżyserka zaczynała od prostej, ale odświeżającej opowiastki "Humpday", po której potwierdziła swoją pozycję solidnym filmem "Siostra twojej siostry". Niestety potem zaczęło się coś psuć. "Dotykalscy" mają fajny pomysł, ale rozczarowujące wykonanie. A teraz "Laggies" okazuje się równie nieudanym projektem.