środa, 30 marca 2016

My Big Fat Greek Wedding 2 (2016)

Przed laty "Moje wielkie greckie wesele" bardzo mi się podobało. Ujęło mnie bezpretensjonalnym urokiem i żywiołowością bohaterów. Byłem więc ciekaw, co też Nia Vardalos przygotowała na kontynuację. Niestety, tak jak się tego obawiałem, nie była w stanie uzasadnić pomysł powstania sequela. Choć nie poddała się bez walki.


wtorek, 29 marca 2016

Batman v Superman: Dawn of Justice (2016)

Zack Snyder nie wyniósł żadnych wniosków z prac nad "Człowiekiem ze stali". "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" jest widowiskiem kalekim i to przede wszystkim z winy reżysera i jeszcze bardziej Goyera (i pozostałych scenarzystów). Panowie nie wiedzą co to umiar. Nie potrafią się powstrzymać i dlatego próbują na siłę wcisnąć wszystko, co tylko możliwe. Przez to film trwa dwie i pół godziny, choć spokojnie można byłoby go skrócić o godzinę i widowisko tylko by na tym zyskało.


niedziela, 27 marca 2016

Swim Little Fish Swim (2013)

Ten film leżał długo, zanim po niego sięgnąłem. I teraz, kiedy go obejrzałem, zupełnie nie rozumiem, dlaczego chciałem go zobaczyć. To było prawie traumatyczne przeżycie.


sobota, 26 marca 2016

Senza nessuna pietà (2014)

Standard. On cichy brutal, ona – prostytutka. On jest mięśniakiem w lokalnej mafii, ale choć mało mówi, wcale nie oznacza to, że nie ma uczuć. Ba, on ma nawet honor. I to go wpakuje w kłopoty. Ona początkowo będzie go drażnić, dopóki nie zorientuje się, że pod grubą skórą kryje się miękkie wnętrze.


Me Him Her (2015)

Jestem zaskoczony wysoką oceną tego filmu (na Filmwebie 6,1, na IMDb 5,4). Zazwyczaj, kiedy mi się podobają tego typu filmy, to mają one baaardzo niskie noty. Wynika to z rodzaju humoru, jaki sobą reprezentują. "Dlaczego mi nie powiedziałeś?" jest dziwaczną mieszanką głupoty i wyrafinowania, introwertyzmu i ekshibicjonizmu, a wszystko to zostało głęboko zanurzone w sosie z absurdu i groteski. Naprawdę wątpię, by dowcipy Maxa Landisa bawiły tłumy, ale ja płakałem ze śmiechu na penisowych koszmarach, tagline'ach do serialu, pojedynku na premierze.


piątek, 25 marca 2016

Miracles from Heaven (2016)

Oto jedna ze scen filmu: Do matki umierającej na nieuleczalną chorobę dziewczynki podchodzą zatroskani parafianie i mówią, że skoro Bóg nie uzdrowił dziecka, to znaczy, że jest w rodzinie jakiś grzech (matki, ojca lub samego dziecka), który powstrzymuje Boga przed działaniem. Bohaterka reaguje ze zrozumiałym oburzeniem. Zaś widz może poczuć się pokrzepiony myślą, że twórcy tego prochrześcijańskiego filmu dalecy są faryzejskich metod.


wtorek, 22 marca 2016

Triple 9 (2016)

Gratulacje dla Johna Hillcoata. Za to, że potrafił z "Psów mafii" uczynić wciągający film pomimo braku fabuły. Kilkanaście rozbudowanych postaci, zwroty akcji, piętrowe zależności. I co z tego? Nic. Mafijny wątek jest kretyński, czego najlepszym dowodem jest to, że twórcy nawet go nie zamknęli (bo choć mega rozbudowany, był w rzeczywistości niczym więcej li tylko pretekstem). Scenariusz musiał stanowić taki burdel, że Kate Winslet najwyraźniej nie zrozumiała, że gra w poważnym filmie. Jej Irina wydaje się mieć więcej wspólnego z Rhondą z "Grimsby'ego" czy Mugatu z "Zoolandera" niż z poważnymi złoczyńcami. Co – jak się okazuje – nie ma dla kształtu filmu znaczenia.


poniedziałek, 21 marca 2016

The Lady in the Van (2015)

Zazwyczaj z dużą dozą ostrożności podchodzę do filmów, których scenariusz przygotowuje autor pierwowzoru. Ale Alan Bennett poradził sobie całkiem nieźle z zadaniem. "Dama w vanie" to ciepła, pełna ironicznego humoru i całkiem inteligentna opowieść o relacji między dramatopisarzem a bezdomną kobietą. Reżyser zaś świetnie wyczuł materiał Bennetta pozwalając wybrzmieć dwójce głównych bohaterów.


We Steal Secrets: The Story of WikiLeaks (2013)

Alex Gibney z całą pewnością potrafi się zakręcić wokół dobrego tematu. W końcu kręcił o Jobsie, Armstrongu, Al-Kaidzie, pedofilii w kościele, przekrętach finansowych. "Ściśle tajne: Historia WikiLeaks" też porusza nośny (choć dziś już trochę zapomniany) temat. Problem polega na tym, że Gibney jest dokumentalnym wyrobnikiem. Jego filmy (a w każdym razie ten) są kopalnią interesujących faktów, z których nic nie wynika.


Two Step (2014)

SPOILERY

"Two Step" uczy jednej ważnej lekcji życiowej: jeśli masz kogoś zabić, zrób to od razu, bo co się odwlecze, to uciecze. Ten błąd popełniają wszyscy bohaterowie filmu. Webb powinien był zginąć zabity przez Duane'a lub pracujących dla niego zbirów. Ale zamiast tego Duane chciał się zadowolić jedynie wygnaniem Webba z miasta. Sam Webb z niewiadomych przyczyn zostawia przy życiu chłopka. Najwyraźniej chciwość wygrała z rozsądkiem i zostawił go żywego, by ten mógł pokrzyżować mu w finale plany.


Teens Like Phil (2012)

Dla mnie nie jest to pełnoprawny filmy. Przypomina raczej element lekcji Wiedzy o Społeczeństwie. W krótkiej formie wypunktowuje różne problemy i zachowania związane z orientacją seksualną. Ale nie dla poprowadzenia narracji, lecz w celach uświadamiających. Po jego obejrzeniu powinna nastąpić dyskusja, podczas której uczniowie mogliby mówić o tym, co zobaczyli, dlaczego i jakie to ma znaczenie dla współczesnego społeczeństwa.


niedziela, 20 marca 2016

Inflatable Swamp (2010)

Fajne pomysły, ale realizacyjnie nic nadzwyczajnego.



Yeah Kowalski! (2013)

Jeden z miliarda filmów o tym, że życie nastolatka jest pełne chaosu. Trzeba radzić sobie z rodzicami, którzy swoimi przyzwyczajeniami kompromitują dzieci, z pragnieniami, by być już prawdziwym mężczyzną i w końcu z porywami serca.


Corps perdu (2012)

O tym, jak bardzo nietrafiona była antologia krótkometrażówek, którą wybrałem, najlepiej świadczy fakt, że spośród ośmiu tytułów "Corps perdu" spodobało mi się najbardziej. A przecież jest to rzecz, którą ledwo daje się tolerować.

Boys Village (2011)

O "Boys Village" nie mam w zasadzie nic do powiedzenia. Ot, był sobie chłopak, który nie był do końca tym, za kogo starał się uchodzić. I był sobie drugi chłopak, którego los został przypieczętowany, kiedy został zauważony.


Little Gay Boy, chrisT is Dead (2012)

Nie, nie, nie. Nie kupuję tego filmu. Lubię niekonwencjonalne, a nawet naciągane użycie symboli, ale to, co zaprezentował Antony Hickling, było sporą przesadą. Owszem, na przestrzeni wieków misterium chrześcijańskiemu próbowano dopisywać różne erotyczne podteksty, ale znak równości, jaki stawia reżyser między nadstawianiem drugiego policzka, cierpienia za wiarę a masochistycznymi skłonnościami i egzystencjalnym chaosem nie ma żadnego logicznego czy emocjonalnego ugruntowania. A bez tego "Little Gay Boy, chrisT is Dead" staje się nadętym manifestem kogoś, kto bardzo chce uchodzić za artystę.


A Stable for Disabled Horses (2012)

Czy 13-minutowy film może być za długi? Otóż może, a dowodem na to jest "A Stable for Disabled Horses".


Blinders (2011)

Ugh, co za nieznośnie pretensjonalny filmik. Historia (choć "historia" to za dużo powiedziane) młodego chłopaka, którym zainteresowane są dwie osoby (i którymi on również jest zainteresowany). Nic z tego nie wynika, poza krótką, koszmarnie nabzdyczoną opowieścią o klapkach na (końskich) oczach.


sobota, 19 marca 2016

Je suis supporter du Standard (2013)

Choć "Jestem kibicem Standardu" jest dość prostą historią mężczyzny mającego fioła na punkcie drużyny piłkarskiej, to w rzeczywistości jest to opowieść o biblijnych proporcjach. Nic więc dziwnego, że żydowskie korzenie bohatera są co jakiś czas w filmie przywoływane. Losy Milou i Martine przywodzą bowiem skojarzenia z Adamem i Ewą z Księgi Rodzaju.


Temple Grandin (2010)

Kiedy doświadczasz świata inaczej niż większość ludzi, masz przechlapane. Stajesz się istotą chorą, nienormalną, którą należy izolować lub leczyć. Przed terrorem zwyczajności nie ma ucieczki. Nawet osoby otwarte i akceptujące będą próbować (mniej lub bardziej świadomie) wymusić na Innych zachowania zgodne ze standardami, nawet jeśli są one danej jednostce obce. Inny ma tylko jedno wyjście: adaptację. Jeśli nie może być normalnym, to musi się nauczyć to imitować. Zdolność do udawania staje się wyznacznikiem "zdrowia". Im lepiej to jednostce wychodzi, im "naturalniej" wypada w relacjach z otoczeniem, tym bardziej przystosowana, akceptowana się staje. A jej strategia staje się pożądanym przez innych rodziców dzieci "specjalnej troski" systemem do ich naprowadzenia na drogę normalności.


Omnívoros (2013)

Mam nieodparte wrażenie, że obejrzałem zaledwie wycinki z filmu. Gdzie tu jest jakaś intryga? Gdzie trzymające w napięciu sceny? Gdzie brutalność? Zaskakujące zwroty akcji? Zostało coś, co w wielkim uproszczeniu można uznać za fabułę plus grupa aktorów, z których część wygląda tak, jakby pomyliła plany i powinna pojawić się raczej w jakimś filmie pornograficznym.


Los últimos días (2013)

Doskonały przykład na to, jak zmarnować świetny pomysł. Punkt wyjścia "Ostatnich dni" jest intrygujący. Oto świat ogarnia epidemia o nieznanym pochodzeniu. Wywołuje ona śmiertelną w skutkach agorafobię. Osoba, która wyjdzie na zewnątrz, dostaje tak silnego ataku paniki, że po minucie może już paść trupem. Jedynym rozwiązaniem jest życie w zamknięciu.


piątek, 18 marca 2016

Daddy's Home (2015)

Kolejna po "Siostrach" komedia, która broni się tak naprawdę dzięki dynamice gwiazd. Gdyby nie Wahlberg i Ferrell "Tata kontra tata" nie byłby warty uwagi. Ale jeśli chcecie naprawdę zobaczyć, na co stać ten duet, to lepiej zrobicie sięgając po "Policję zastępczą". Tam się można pośmiać, tu jedynie uśmiechnąć.


czwartek, 17 marca 2016

Sisters (2015)

Czy po czterdziestce można urządzać imprezy w stylu "Supersamca" lub "Projektu X". Z wyglądu tak, czego najlepszym dowodem są "Siostry". Ale choć ilościowo różnicy nie ma, to jakościowo dzieli je przepaść. Niedorzeczności, jakie wyczyniają kinowe nastolatki, wynikają bowiem z braku zrozumienia czym są konsekwencje i odpowiedzialność (nawet jeśli im samym wydaja się, że doskonale pojmują te idee). Z kolei w przypadku dorosłych urządzających szaloną domówkę ich zachowanie jest zawsze funkcją pamięci: chcą zapomnieć, jacy są dziś, i przypomnieć sobie, jacy byli za młodu.


wtorek, 15 marca 2016

Concussion (2015)

Co za anachroniczne kino! I nie jest to zaletą. "Wstrząs" wygląda jak typowa telewizyjna zapchajdziura, która została podpimpowana gwiazdami w nadziei, że zostanie w ten sposób obsypana nagrodami. W przeszłości się to sprawdzało (vide Oscar dla najlepszego aktora dla "Symfonii życia"). Niestety dla Willa Smitha (i Baldwina, i Brooksa) "Wstrząs" trafił do kin w tym samym czasie co "Spotlight" i "Big Short", które również inspirowane były prawdziwymi historiami, a nie przypominały telewizyjnych reportaży.


niedziela, 13 marca 2016

Ninja: Shadow of a Tear (2013)

Łezka kręci się w oku. "Ninja: Cień łzy" przywołuje wspomnienia, kiedy masowo wypożyczałem z lojalnej wypożyczalni kasety wideo z kopanym kinem akcji. Ten film zdecydowanie pasowałby do tamtych produkcji. Wygląda tak, jakby twórcy nie mieli pojęcia o tym, jak obecnie opowiada się historie i po prostu zrobili film dokładnie tak, jak to było w latach 90.


You're Killing Me (2015)

Całkiem sporo sobie po tym filmie obiecywałem. Historia seryjnego zabójcy, który kompletnie nie rozumie społecznych konwenansów, ma zero empatii, a mimo wszystko "znajduje" miłość (bo jego wybranek do najbystrzejszych nie należy i źle rozumie jego szczerość), obiecywała mieszankę komedii i rzezi, czyli to, co lubię. Niestety rzeczywistość nie okazała się tak dobra, jak miałem nadzieję.


sobota, 12 marca 2016

Bang Gang (une histoire d'amour moderne) (2015)

Jeśli tak teraz wyglądają francuskie filmy o nastolatkach, miłości i seksie, to jest z tą kinematografią naprawdę źle. Jeszcze dekadę temu mogłem liczyć przynajmniej na oryginalny punkt widzenia, jeśli już nie na formę. Tymczasem Eva Husson uznała, że rozebranie kilku młodych aktorów wystarczy, by być innym. Czy jednak w dzisiejszych czasach nagość w kinie robi jeszcze na kimś wrażenie? Jak dla mnie, chwyt ten już dawno stał się nudny. Tym bardziej, że nagość dla samej nagości można pokazać na ograniczoną liczbę sposobów. I nie jest to wcale zbiór obszerny.


Risen (2016)

Sprzedać pomysł na ten film nie było chyba zbyt trudno. "Rzymski trybun prowadzi śledztwo w sprawie zniknięcia ciała Jezusa i pogłosek o jego zmartwychwstaniu". Brzmi wspaniale, prawda? Mnie tym film kupił. Niestety na pomyśle się skończyło.


May in the Summer (2013)

Czuję się trochę oszukany. "Lata May" nigdy w życiu bym nie obejrzał, gdybym wiedział, że dwójka aktorska, za sprawą której po film sięgnąłem, nie ma nic do grania. No, trochę przesadzam. Hiam Abass jest obecna na ekranie, a jej wątek choć zbyt oczywisty, to dał jej przynajmniej okazję zagrania jednej niezłej sceny. Jednak Alexander Siddig to już inna para kaloszy. Jest w zasadzie wyłącznie głosem w słuchawce. To jak dla mnie zdecydowanie za mało.


piątek, 11 marca 2016

El Clan (2015)

Pablo Trapero sięgnął do niedawnej historii Argentyny, by coś powiedzieć. Ale co, tego nie jestem pewien. Bo w "El Clan" padają same truizmy o tym, że organy władzy są strukturami mafijnymi hodującymi patologie, że władza nie uznaje lojalności i ci, którzy dziś z niej korzystają, jutro staną się jej ofiarami. Te prawdy kino wykorzystuje tak często, że same w sobie nie robią na mnie żadnego wrażenia, lecz stają się tłem dla czegoś więcej.


The Divergent Series: Allegiant (2016)

SPOILERY

"Wierna" przypomina dwie "ważne" życiowe lekcje. Po pierwsze, jedynym sposobem na zjednoczenie zwaśnionych stron jest wojna. Oczywiście wywołana po znalezieniu wspólnego wroga. Mistrzowie propagandy potrafią go stworzyć z niczego, manipulując lękami i uprzedzeniami tłumu. Ale w świecie z "Serii Niezgodnej" nie ma nawet praktyków, a co dopiero mówić o mistrzach, więc bohaterowie mogą uważać się za wielkich szczęściarzy, że istnieje zewnętrzny wróg ich wszystkich.


środa, 9 marca 2016

Soft Lad (2015)

Przez pierwsze 20 minut nie mogłem skupić się na fabule. A wszystko przez akcent, z jakim mówili bohaterowie. Uwielbiam go, więc słuchałem głosów, nie wsłuchując się tak naprawdę w to, co mówią. Później żałowałem, że zacząłem zwracać baczniejszą uwagę na fabułę, bo jest ona bardzo grubymi nićmi szyta.



wtorek, 8 marca 2016

Zoolander 2 (2016)

Kiedy zobaczyłem oceny krytyków, a potem wyniki box office'owe, to zacząłem się bać, że coś jest nie tak z "Zoolanderem 2". Obawy tym bardziej uzasadnione, że twórcy powracają do bohaterów po bardzo długiej przerwie, a takie powroty nie zawsze się udają. Ale na szczęście okazało się, że po prostu większość oglądających nie nadaje na tej samej komediowej fali co twórcy. Mnie to na szczęście nie dotyczyło. I na filmie bawiłem się doskonale.


poniedziałek, 7 marca 2016

Babysitting 2 (2015)

Jak wiadomo sequele dzielą się w zasadzie na dwa rodzaje: kontynuacje i powtórki. "Wszystko zostanie  w rodzinie" zdecydowanie należy do tego drugiego typu. O czym większość widzów idących do kina zapewne nie będzie widzieć, bo polski dystrybutor skrzętnie ukrywa fakt, że film jest sequelem.


London Has Fallen (2016)

"Londyn w ogniu" nie powtórzył sukcesu "Olimpu". Pierwsza część była prostą jak cep konstrukcją. Ale prezentowała się na tyle dobrze, że całość zostawiła po sobie niezłe wrażenie. O dwójce nie będę mógł powiedzieć tego samego. Film przypomina drożdżówkę z budyniem, w której budyniu jest tak niewiele, że równie dobrze mogłoby go nie być. Sama bułka może i nie jest zła, ale przecież nie tym miała być.


czwartek, 3 marca 2016

The Silent Thief (2012)

Bohaterów "Nocnego złodzieja" nie można traktować, jakby byli prawdziwymi ludźmi. Ich zachowania, motywacje, racjonalizacje są kompletnie niewiarygodne, pozbawione choćby najmniejszego pierwiastka prawdopodobieństwa. Brennan jeszcze się broni jako zwichrowana jednostka, która jest psychicznym pasożytem próbującym się przyssać do żywego organizmu rodziny. Jednak zachowanie pozostałych bohaterów w ostatnim akcie to groteska w najgorszym tego słowa znaczeniu. Jest głupie, absurdalne i kompletnie nieuzasadnione tym, co było pokazane w filmie wcześniej.


wtorek, 1 marca 2016

Dope (2015)

Największą, choć może dlatego, że w zasadzie jedyną zaletą filmu "Git" jest energia. Całość buzuje od pozytywnych wibracji. Twórcy w fajny sposób wykorzystali schematy kina gangsterskiego i społecznie zaangażowanego, przerabiając je na młodzieżową komedię o dorastaniu. Oczywiście "Git" jest iluzją, udaje coś więcej, niż jest w rzeczywistości, ale robi to w szelmowski sposób, że trudno mieć twórcom to za złe.