wtorek, 31 maja 2016

Summer Camp (2015)

Jedyny sens istnienia filmów typu "Summer Camp" to prezentowanie efekciarskich scen przemocy i śmierci. Jeśli tego zabraknie, wtedy nie ma niczego, co mogłoby zrównoważyć idiotyczną fabułę, która również stanowi nieodłączny element tego rodzaju produkcji. Najwyraźniej jednak Alberto Marini uważa, że jemu przemoc nie jest do szczęścia potrzebna. Efekt był łatwy do przewidzenia.


Baby Bump (2015)

Zdarzył się cud! Zobaczyłem polski film, o którym mogę powiedzieć, że jest szalony, chory, przewrotny, zabawny, absurdalny i właśnie dlatego tak bardzo zachwycający. "Baby Bump" rozwala system i nawet teraz, parę godzin po seansie, wciąż nie mogę uwierzyć w to, co zobaczyłem. Takich rzeczy się w Polsce po prostu nie kręci.


sobota, 28 maja 2016

Out of the Furnace (2013)

"Zrodzony w ogniu" ostatecznie przekonał mnie do tego, by już nigdy więcej nie sięgać po filmy Scotta Coopera. Jak to mówią: do trzech razy sztuka. A "Zrodzony w ogniu" to trzeci film Coopera, jaki widziałem. I najgorszy, choć przecież poprzeczka w tym przypadku nie była zawieszona zbyt wysoko.


De Ontmaagding van Eva van End (2012)

Jeden z aksjomatów filmowej rzeczywistości brzmi: skostniały układ może zostać naprawiony wyłącznie przez zewnętrzną siłę. Tą siłą jest zazwyczaj przybysz, czasem znany członkom układu, częściej jednak obcy. Jego kompletnie odmienne podejście do życia sprawia, że bohaterowie zostają wyrwani z bezpiecznej rutyny. Dotychczasowa konstrukcja zaczyna się chwiać w posadach, a kiedy w końcu upadnie, członkowie układu zostaną odnowieni, wzlatując niczym odrodzone Feniksy.


Northmen - A Viking Saga (2014)

Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego zdecydowanej większość "Saga Wikingów" się nie podobała. Fabuła jest w końcu mało wymagająca, a bohaterowie i ich przeciwnicy zdają się być potężnymi magnesami, które przyciągają siebie nawzajem niezależnie od tego jak często gubić będą swój ślad. Ale mnie film przypadł do gustu. Z prostego powodu: rezonuje z moją fascynacją tRGP.


piątek, 27 maja 2016

Reasonable Doubt (2014)

Ten film długo leżał, zanim po niego sięgnąłem. Niestety czas wiele mu nie pomógł. To wciąż jest tania i głupia produkcja "prosto na DVD", która z niezrozumiałych powodów zgromadziła niezłą obsadę. Ciekawe, czy Marvel miało jakiś udział w powstaniu "Uniewinnionego", skoro w rolach głównych wystąpili Dominic "Howard Stark" Cooper i Samuel "Nick Fury" L. Jackson? Gdyby główne role zagrali John Cusack i Nicolas Cage lub John Travolta, to kształt "Uniewinnionego" kompletnie by mnie nie zdziwił.


Au bonheur des ogres (2013)

Dziwaczny film. Coś mi się zdaje, że Francuzi spróbowali swoich sił w kinie, w jakim celują Anglicy. Postanowili więc opowiedzieć kryminalną zagadkę na poważnie ale zarazem z przymrużeniem oka. Niestety francuskie poczucie humoru okazało się barierą nie do pokonania i perypetie ciapowatego acz sympatycznego bohatera wyglądały co najmniej surrealistycznie.


czwartek, 26 maja 2016

10 Cloverfield Lane (2016)

Tego filmu nie miałem wcale zamiaru oglądać. "Projekt: Monster" sobie darowałem, bo wszedł do kin, kiedy miałem już serdecznie dosyć found footage. W związku z tym nie bardzo widziałem sens iść na film, który może zrealizowany jest inaczej, ale opowiada podobną historię. Dałem się jednak przekonać opiniom tych, co film widzieli i twierdzili że a) z "Cloverfield" nie ma wiele wspólnego b) jest bardzo dobry c) ma zaskakujący zwrot akcji w finale. Jak się okazało, wszystkie te trzy stwierdzenia był przesadzone.


środa, 25 maja 2016

Chocolat (2015)

Francuzi są ostatnio w formie. "Chocolat" to kolejny film znad Sekwany, który zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Tym razem zaskoczył mnie Roschdy Zem, którego dotąd znałem wyłącznie jako aktora, a który okazał się zręcznym reżyserem.


A Bigger Splash (2015)

Są filmy, którym nie potrzeba wiele, by stać się arcydziełami. "Nienasyceni" mogli znaleźć się w tym gronie. Niestety Luca Guadagnino uznał, że "niewiele" to w przypadku tego filmu zdecydowanie za mało i zaczął dodawać kolejne ozdobniki.


poniedziałek, 23 maja 2016

Alice Through the Looking Glass (2016)

Jest tylko jeden plus istnienia filmu "Alicja po drugiej stronie lustra". Widowisko to pokazuje, że w Disneyu nie pracują sami Midasowie zamieniający każdą historię w box office'owe złoto. Kontynuację "Alicji w Krainie Czarów" spokojnie można umieścić w encyklopedii pod hasłem "sequel niepotrzebny".


niedziela, 22 maja 2016

Money Monster (2016)

Możliwe spoilery.

"Zakładnik z Wall Street" to idealna propozycja dla tych, którzy tęsknią za kinem sensacyjnym lat 90. Najnowszy film Jodie Foster jest młodszym bratem "Raportu Pelikana" czy "Teorii spisku", aniżeli powiązany z "Wilkiem z Wall Street" czy "Big Short". Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby okazało się, że pierwsza wersja scenariusza pochodzi z połowy lat 90. Wszystko jest tu bowiem zbudowane na ówczesną modłę: złe korporacje, jednostki walczące z wiatrakami, policja, która w najlepszym razie jest tylko przeszkodą, media i widownia, które żywią się cudzymi dramatami. Foster mogła dodać tweety i youtube'owe wirale, ale są to jedynie współczesne kostiumy dla "klasycznej" historii.


sobota, 21 maja 2016

The First Wave (2014)

"The First Wave" ma doskonały pomysł. Niestety nie został on w pełni wykorzystany. Na szczęście reżyser dostanie drugą szansę, bo ma ponoć nakręcić pełnometrażową kontynuację.


A Song for Your Mixtape (2016)

Ten film ratuje muzyka. Lubię piosenkę SOHN "Lessons", która z samymi obrazami filmu współgra nawet całkiem nieźle. Dlatego też moja ocena jest nieco zawyżona.


LoveSwiped (2016)

"LoveSwiped" niestety jest próbą odgrzewania kotleta, który nie tylko wystygł, ale już zdążył się częściowo zmienić w kompost. Widzimy 10 randek faceta, który po 10 latach w związku jest singlem, więc korzysta z aplikacji, by znaleźć "tego jedynego". Jak łatwo się domyślić, aplikacja się nie sprawdzi, a spotkania będą niekończącym się pasmem porażek.


The Color of Time (2012)

Cztery oblicza poety: dziecko, nastolatek, mężczyzna dorosły, starzec. Co jedno oblicze, to bardziej nudne. Twórcy "Smoły" intencje mieli szczytne. W końcu chcieli nakręcić nietypową biografię. Ale wyszło jak zawsze. A nawet gorzej.


środa, 18 maja 2016

Miss You Already (2015)

Niby było nie raz: opowieść o przyjaźni na przestrzeni lat, od wyborach życiowych, o wzlotach i upadkach, chorobie, śmierci i narodzinach. Ale w "Już za tobą tęsknię" wcale nie chodzi o to, żeby opowiedzieć nową historię. Dla reżyserki ważne było to, jak historię opowiedzieć.


X-Men: Apocalypse (2016)

Do kina szedłem nie mając zbyt dużych nadziei na dobry film. "Pierwsza klasa" mi się podobała, ale powrót Singera w "Przeszłości, która nadejdzie" na stanowisko reżysera pozostawiał wiele do życzenia. A do tego scenarzystą jest Simon Kinberg, który jest współodpowiedzialny za fiasko, jakim okazała się "Fantastyczna Czwórka". Z kina zaś wyszedłem usatysfakcjonowany. Owszem, to nie jest wielkie kino, nawet w kategorii komiksowych ekranizacji. Nie jest nawet w tej samej lidze, co "Wojna bohaterów". Ale "X-Men: Apocalypse" to film zwyczajnie fajny, który mój wewnętrzny geek polubił z całym inwentarzem wad i zalet.


wtorek, 17 maja 2016

Days and Nights (2013)

Strata czasu. Film, który można sobie opowiedzieć nie oglądając go, bazując wyłącznie na liście bohaterów. Reżyser jest strasznie przewidywalny, jeśli chodzi o fabułę... no może nie do końca, bo dopiero z Wikipedii dowiedziałem się, że film inspirowany jest "Mewą". I rzeczywiście, kiedy już się to wie, widać w "Dniach i nocach" echa Czechowa. Ale "Mewa" została tu tak bardzo rozcieńczona, że film w zasadzie przypomina milion różnych rzeczy nie będąc przy tym niczym wyjątkowym.


poniedziałek, 16 maja 2016

The Nice Guys (2016)

Shane Black nie zawiódł. "Nice Guys" to przednia zabawa, świetna komedia i doskonale dobrany duet aktorski. Black jest tu w równie dobrej formie, co w czasach swojego debiutu "Kiss Kiss Bang Bang". A Gosling i Crowe (który już chyba na dobre zrezygnował z ambicji bycia mięśniakiem) są równie dobrzy, co przed laty Downey Jr. i Kilmer. Oby tylko żaden z nowej dwójki nie skończył jak ten ostatni.


niedziela, 15 maja 2016

The Model (2016)

Typowa opowieść o słabych ludziach, którzy pragną władzy, którzy ją nawet zdobywają i którzy pod jej naporem się uginają. Tytuł filmu wprowadza w błąd, sugeruje bowiem, że reżyser zechce opowiedzieć nam coś o świecie mody. Tymczasem ten stanowi jedynie scenografię banalnej historii, którą wśród ścian biura, rezydencji bogacza i w każdej innej konfiguracji widziałem dziesiątki razy.


Neighbors 2: Sorority Rising (2016)

Wolność – idea, która ponoć ważna jest dla każdego człowieka, o którą każdy powinien walczyć. Ale wolność absolutna nie istnieje. Ograniczają nas inni ludzie i ich zasady. Poszukiwanie wolności i walka o własne samostanowienie jest więc tak naprawdę walką o ustalenie granic naszej swobody, granic tego, na co jesteśmy gotowi, otrzymać to, co nam się należy. Jak pokazuje w drugiej części "Sąsiadów" Nicholas Stoller, jest to sprawa trudna, a przez to staje się kopalnią wielu przezabawnych momentów.


Mother's Day (2016)

Kolejny nowelowy film Garry'ego Marshalla jest odbiciem się od dna, jakim był "Sylwester w Nowym Jorku". Poziomem przypomina "Walentynki". A to oznacza, że nie jest źle, ale też nie jest dobrze.


czwartek, 12 maja 2016

Pourquoi j'ai pas mangé mon père (2015)

Pierwsze dziesięć minut filmu. W tym czasie można zobaczyć:

liczne owłosione piersi
syno- i dzieciobójstwo (nieudane ale zawsze)
małego oseska dosiadającego wielkiego, sprężystego nochala wielkoluda
tegoż wielkoluda wypinającego do podrosłego już bohatera tyłek w nadziei, że ten będzie go iskał po włochatym rowie


środa, 11 maja 2016

A Perfect Man (2013)

Ludzie straszliwie komplikują sobie życie poprzez jego nadmierne upraszczanie. Tak przynajmniej można wnioskować z filmu "Idealny mężczyzna". Za problemami pary bohaterów stoi bowiem terror zero-jedynkowego myślenia o człowieku i relacjach międzyludzkich. Zgodnie z nim możesz być albo wierny (i kochać) albo niewiernym (i nie kochać). Ale historia Jamesa i Niny pokazuje, że istota ludzka funkcjonuje według kodu bardziej skomplikowanego. James kocha Ninę i jego skoki w bok tego nie zmieniają. No może tylko tyle, że bierze Ninę za pewnik, więc w efekcie ignoruje ją i konsekwencje swoich czynów. Kiedy więc zorientuje się, co zrobił, przeżyje wstrząs. Głównie dlatego, że wierzy (przynajmniej na początku), że stracił kobietę swojego życia za sprawą pierdółki.


poniedziałek, 9 maja 2016

Desde allá (2015)

SPOILERY

Dla niektórych ludzi nie ma ratunku. Nawet kiedy szczęście się do nich uśmiecha, kiedy wpycha w ich ramiona drugą osobę, która może im przynieść ukojenie, oni nie są w stanie tego docenić. Nie znaczy to, że są ślepi na okazję, a raczej, że są niezdolni do jej wykorzystania. Czeka ich tylko śmierć lub smutek i pamięć o tym, co mieli w zasięgu ręki. Takimi straceńcami są dwaj główni bohaterowie "Z daleka".


niedziela, 8 maja 2016

Search Party (2014)

Thomas Middleditch i T.J. Miller to oczywiście gwiazdy "Doliny krzemowej" – jednego z lepszych seriali komediowych ostatnich lat. Musiałem więc obejrzeć i film, w którym obaj wystąpili. Wiele się po "Niezłym Meksyku" nie spodziewałem, więc nie jestem rozczarowany.


Kidnapping Freddy Heineken (2015)

Po "Porwanie Heinekena" sięgnąłem nie dla historii, tę poznałem już w całkiem niezłym holenderskim "Porwaniu Heinekena". Wybrałem film dla obsady. Niestety to, co zobaczyłem na ekranie, nie wywołało u mnie zadowolenia.


Captain America: Civil War (2016)

Bardzo bałem się iść na ten film. "Kapitan Ameryka" to bowiem jedyna seria Marvela, która mi się w całości podoba. I miałem spore wątpliwości czy przy trzecim filmie nic nie zostanie zepsute. A mogło się tak stać. MCU zaczyna mnie już powoli męczyć. Pomimo powierzchownych różnić, filozofia stojąca za wszystkimi tytułami jest niezmiennym monolitem, a mnie nie do końca ona pasuje. Wszystkie słabości obecnego podejścia aż za dobrze naświetlił "Czas Ultrona". Niestety zwiastuny zapowiadały powtórkę z rozrywki. Zamiast filmu o Kapitanie Ameryce widziałem w nich raczej "Avengers 2.5".


piątek, 6 maja 2016

De Behandeling (2014)

Jaka szkoda, że "Remedium" jest tylko kryminałem. Bo nie śledztwo jest tu najciekawszym elementem. Przeciwnie, cały czas mnie ono irytowało, ponieważ nie pozwalało mi się skupić na tym, co naprawdę w filmie budziło fascynację. A jest to wizja świata: okrutna, ponura, przerażająco depresyjna.


wtorek, 3 maja 2016

True Story (2015)

Uwielbiam opowieści o konfrontacji więźnia/winnego ze spowiednikiem/przesłuchującym. Jest to bowiem bardzo prosty sposób na ukazanie głębi i skomplikowania ludzkiej psychiki i niejednoznaczności relacji międzyludzkich. Dobrze zrealizowane stają się fantastycznym punktem wyjścia do próby zrozumienia, kim jest człowiek. A przede wszystkim niszczą pewność co do własnych sądów udowadniając, jak bardzo fałszywe i nieadekwatne są wszystkie etykiety, którymi posługujemy się na co dzień.


Lady Chatterley's Lover (2015)

Gdyby D.H. Lawrence zobaczył, jak potraktowano jego powieść, na miejscu padłby trupem. Choć może i nie. W końcu najnowsza ekranizacja "Kochanka Lady Chatterley" podąża śladami wcześniejszych filmowych wersji. Po raz kolejny zmiażdżone zostały wyraziste portrety osobowościowe, zmasakrowano głębię intelektualną przekazu i skoncentrowano się na wątku miłosnym, który jest w gruncie rzeczy efektem ubocznym, wyłącznie nośnikiem poglądów  Lawrence'a, które celem jest ukazanie ich w przystępny i zrozumiały dla zwykłego odbiorcy sposób.


Special Correspondents (2016)

Zastanawiam się, czy Ricky Gervais naprawdę nadaje się na kinowego reżysera. Jego podejście do komedii doskonale sprawdza się w krótkiej, serialowej formie. Ale w pełnometrażowej fabule nie wypada to przekonująco. No dobrze, nakręcił rewelacyjne "Cemetery Junction", ale zaczynam podejrzewać, że udało się tylko dlatego, że nie był tam jedynym reżyserem. Oba jego samodzielne projekty ("Było sobie kłamstwo" i teraz "Special Correspondents") okazały się zawodem.


Chronic (2015)

David jest duchem. I to od dłuższego czasu. Niestety wciąż żyje, co komplikuje sprawy. Aby "być" potrzebuje zakorzenienia, kotwicy. Nie potrafi istnieć tylko za sprawą swoich mocy intelektualno-emocjonalnych, wyobraźni. Jego byt potwierdzony musi być czymś namacalnym. Dlatego jest opiekunem osób śmiertelnie chorych. Przysysa się do nich, staje się niezastąpionym towarzyszem. Oddając pełnię swej uwagi cierpiącym, zyskuje potwierdzenie swego istnienia w ich nieustającej potrzebie jego pomocy. Krewni jednego z jego podopiecznych mają rację widząc w relacji, jaką stworzył, coś nieprzyzwoitego, ale zarazem błędnie ją odczytali. Tak, David wykorzystuje swoich podopiecznych. Wykorzystuje ich do tego, by zachować w garści namiastkę życia. W końcu David jest tylko duchem.


niedziela, 1 maja 2016

Bone Tomahawk (2015)

Muszę przyznać, że miałem wobec tego filmu bardzo duże oczekiwania. Wszystko przez to, co słyszałem na temat fabuły i za sprawą obsady. W końcu jest tu i Patrick Wilson ze "Stacji kosmicznej 76", i Kurt Russell z "Death Proof", i Richard Jenkins z "Domu w głębi lasu" i Sid Haig z "Domu 1000 trupów". Wszystkie te tytuły mają dwie cechy wspólne: po pierwsze w ciekawy sposób wywracają do góry nogami gatunkowe konwencje, po drugie bardzo mi się podobały. Tak więc zanim poszedłem do kina na "Bone Tomahawk", poprzeczkę zawiesiłem bardzo wysoko. Jak się okazało za wysoko.


Hyena (2014)

Witajcie w świecie bezprawia. W świecie, w którym nie brakuje policjantów. Jednak nie wiedzielibyście o tym sądząc jedynie po ich zachowaniu. Bandziorów od stróżów prawa różni wyłącznie mundur. Jeśli chodzi o łamania prawa, przemoc, narkotyki, zdradę, glina jest takim samym zakapiorem co albański mafiozo.