środa, 29 czerwca 2016

Théo et Hugo dans le même bateau (2016)

Najpierw jest chaos. Ciała poruszają się po kursie kolizyjnym. Ale o to chodzi. O kontakt, o fizyczną relację, ulotną lub bardziej trwałą. To jest mało istotne. W kombinacji minimalnej lub w większym zbiorowisku. Najważniejszy jest ruch, liczy się tylko pożądanie. To prebiotyczna zupa, w której zachowaniem człowieka zdaje się rządzić zasada nieoznaczoności.


wtorek, 28 czerwca 2016

The Conjuring 2 (2016)

Cóż, zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że nie zrozumiem popularności horrorów Jamesa Wana. Moim skromnym zdaniem wszystko, co w tym gatunku zrobił oscyluje w okolicach przeciętności. Większość to są rzeczy bardzo poprawnie zrobione, z niezłym klimatem, ale zarazem charakteryzujące się sporą skłonnością do chodzenia na skróty. "Obecność 2" zrobiła wszystko, by utwierdzić mnie w tym przekonaniu.


poniedziałek, 27 czerwca 2016

Independence Day: Resurgence (2016)

Powinienem chyba pogratulować Rolandowi Emmerichowi. Po 20 latach powrócił do świata "Dnia Niepodległości" i zrobił film, który idealnie wpasowuje się do oryginału. Oglądając "Odrodzenie" miałem wrażenie, że od premiery części pierwszej minął rok, może dwa lata, a nie dwie dekady.


Tracers (2015)

Parkour jest jak stepowanie – może i efekciarsko wygląda, ale jego użyteczność fabularna we współczesnym kinie jest minimalna. Szczególnie, kiedy jest pretekstem dla kręcenia filmu.


niedziela, 26 czerwca 2016

Love & Friendship (2016)

Urocza ramotka. Whit Stillman nie tylko sięgnął po kostiumową opowieść, ale także postanowił potraktować ją tak, jak to dawniej bywało. W efekcie "Przyjaźń czy kochanie?" jest teatralnym przedstawieniem zbudowanym z całej serii epizodów opierających się na mniej lub bardziej błyskotliwych dialogach, które zostały sprytnie wpasowane w formę rodem z zupełnie innej epoki (jak choćby doskonały pomysł, znany z afiszy sprzed stulecia, prezentacji poszczególnych postaci).


Playing It Cool (2014)

Mocno zdziwiłem się, kiedy okazało się, że za kamerą "Rozegraj to na luzie" nie stał Włoch. Całość jest bowiem na wskroś włoska, z uwielbieniem dla narracji z offu i wrzucaniem co chwilę drobnych scenek absurdalno-introspekcyjnych na czele. Jak się jednak okazuje, również Amerykanie mają do tego typu komedii obyczajowo-romantycznych smykałkę.


Ride (2014)

Standardowa opowieść o tym, że czasem trzeba uciec, żeby się odnaleźć, że czasem trzeba gonić kogoś, by spotkać siebie, że skostniałą strukturę można odmienić tylko brutalnie ją niszcząc. Jest to więc film mało odkrywczy, ale dobrze zrobiony, z fajnymi bohaterami, których oczywiste perypetie z chęcią oglądałem.


Momentum (2015)

Czyżby dla Olgi Kurylenko wzorem do naśladowania był Nicolas Cage? Tak można sądzić patrząc, w czym ostatnio zagrała. "Momentum" to przecież rasowe kino klasy C, w którym powinni pojawiać się wyłącznie nieznani kinowej widowni aktorzy. I niewielkim usprawiedliwienie dla Kurylenko jest fakt, że w obsadzie są również Freeman i Purefoy.


sobota, 25 czerwca 2016

Lolo (2015)

Lubię reżyserskie dokonania Julie Delpy. Z tego też powodu "Lolo" traktuję jako spore rozczarowanie. Problemem jest nie tyle sam sposób opowiadania – ten pozostał w przypadku Delpy bez zmian – lecz temat.


piątek, 24 czerwca 2016

Now You See Me 2 (2016)

Jedno trzeba przyznać reżyserowi: Jon M. Chu trzyma równy poziom. Szkoda tylko, że jest on bardzo niski. "Iluzja 2" wypada zaledwie odrobinę lepiej od "G.I. Joe: Odwetu".


wtorek, 21 czerwca 2016

How to Plan an Orgy in a Small Town (2015)

Widzę, że komedie obyczajowe z erotycznym podtekstem pozostają wciąż modne w Kanadzie. Ale skoro dobrze im to wychodzi, to w sumie czemu miałoby być inaczej. Co prawda "Jak urządzić orgię w małym miasteczku"  nie jest na tym samym poziomie co "Young People Fucking", ale to chyba jest wina reżysera. Jego poprzedni film "Seks po dzieciach" – również utrzymany w tej samej konwencji – też był słabszy.


A Walk in the Woods (2015)

Kino bezrefleksyjne, ale zarazem bezbolesne. Ken Kwapis choć sięga po prawdziwą historię, to nie jest zainteresowany tematem. Nie próbuje przeniknąć ponad oczywistości i zastanowić się, dlaczego bohater wkracza na szlak przez Appalachy. Choć oczywiście miałby z tym problem. Prawdziwy Bill Bryson był czterdziestolatkiem, kiedy wyruszył na swoją wyprawę. "Piknik z niedźwiedziami" jest zaś opowieścią o dwóch starcach, którzy (być może) przeżywają ostatnią wielką przygodę w swoim życiu. Niemniej jednak, fikcyjni czy nie, bohaterowie filmu aż prosili się o solidniejsze przyjrzenie się ich motywacjom. Tymczasem Kwapis serwuje nam kalkę kalki kina niezależnego. Motyw wędrówki potraktowany jest bardzo stereotypowo, łącznie z typowym zestawem spotkań po drodze.


niedziela, 19 czerwca 2016

Goodbye to All That (2014)

Otto Wall wydaje się być mężczyzną idealny. Świetnie wygląda, a w łóżku jest demonem seksu. Dlatego też łatwo jest uznać jego wkrótce-byłą-żonę za egocentryczną zdzirę, która bardziej dba o to, co dobre dla niej, a nie o to, co dobre dla rodziny. Jednak to tylko dowodzi, jak złudne jest pierwsze wrażenie. Bo choć Otto jest naprawdę przyzwoitym facetem, miłym, sympatycznym i przystojnym, to nie zmienia to faktu, że jest też totalnym narcystycznym dupkiem. Żyje w świecie, w którym bierze wszystko za pewnik. A to czyni z niego ślepego na potrzeby córki i żony, ba – nawet jego własne.


Steppeulven (2014)

Miłość i wolność jako paradoks niemożliwy do rozwiązania? Tak można sądzić obserwując filmowe rozterki Eika Skaløe'a (postać prawdziwa, tragiczny romantyk skandynawskiego pokolenia Dzieci Kwiatów). Eik żyje w egzystencjalnym piekle. Z jednej strony nadrzędną ideą w jego światopoglądzie jest wolność. Z drugiej strony przez większość lat 60. żył zniewolony miłością. W osobie ukochanej widział, że wolność ma granice, że narzuca nam pęta przywiązania i domaga się, byśmy te same ograniczenia narzucili tym, których kochamy. Eik pragnie wolności, ale odkrywa, że jest dzieckiem cywilizacji, której światopoglądowych więzów nie sposób zrzucić. Organizuje więc bunt przeciwko wrogowi... ale jak tu walczyć, kiedy wróg tkwi w nim samym, w jego sercu, w jego pragnieniach, w jądrze jego jestestwa. Jest to więc wojna domowa, prowadząca do totalnego wyniszczenia.


To the Wonder (2012)

Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego Malick tak rzadko kręci filmy. Teraz, obejrzawszy "Wątpliwości", poznałem odpowiedź. I jest to jedyna wartość, jaką ma to dzieło.


ABCs of Death 2 (2014)

Ocenić "ABCs of Death" jako całość jest niezmiernie trudno. Wspólny jest jedynie ogólny pomysł na prezentację. Każdy z 26 filmików jest jednak dziełem autonomicznym, odzwierciedlającym twórcze umiejętności i fascynacje poszczególnych reżyserów. A przez to oczywiste jest, że mamy do czynienia ze sporym miszmaszem.


sobota, 18 czerwca 2016

Hot Tub Time Machine 2 (2015)

Mój komediowy pech trwa w najlepsze. "Jutro będzie futro 2" to już trzeci z rzędu film, który powinien mnie śmieszyć, a tego nie robi. Tym razem jednak problem polega na tym, że twórcy po prostu nie mieli pomysłu poza samym pomysłem, by zrobić część drugą na zasadzie "Powrotu do przyszłości II" (czyli zamiast w przeszłość przenieść się w przyszłość). Ten brak bardzo szybko daje się we znaki, bo przecież czymś trzeba półtorej godziny wypełnić. Twórcy więc próbują kopiować to, co się sprawdziło (jako tako) w jedynce. Ale dowcipy są w większości wysilone i podawane w mało zabawny sposób. W zasadzie tylko dwie sekwencje wydały mi się naprawdę śmieszne: najpopularniejszy program telewizyjny i zabieg na spuchniętych jądrach (jedyny prawdziwie hardcore'owy gag). Reszta to zapchajdziury, o których zapomina się jeszcze w czasie ich trwania.


czwartek, 16 czerwca 2016

Such Good People (2014)

I kolejna komedia z rzędu, która mogła być zabawna, ale nie jest. "Such Good People" to satyra na materialistyczną mentalność Kalifornijczyków, którzy chcą być tytułowymi dobrymi ludźmi, ale nie kosztem własnych zachcianek i potrzeb. Pretensjonalność dobroci na pokaz i czysta chciwość, która sprawia, że w walce o swoje wszystkie chwyty są dozwolone, to mieszanka obiecującą dobrą zabawę. Rzeczywistość okazała się inna.


Unfinished Business (2015)

"Niedokończony interes" powinien być jedną z najlepszych komedii ostatnich lat. Na papierze wygląda doskonale. Oto opowieść o trójce would-be biznesmenów, którzy zrobią wszystko, by zdobyć kontakt stanowiący o ich być albo nie być. W tym celu muszą pojechać do Europy, gdzie czekają na nich deprawacje i bezeceństwa, jakie nie  śniły się bogobojnym Amerykanom.


niedziela, 12 czerwca 2016

Warcraft (2016)

No cóż, nie jest to z całą pewnością najlepsza rzecz okołowarcraftowa, jaką widziałem ("The Guild"!). Ale nie jest to również rzecz tak zła, jak się tego można było spodziewać. Wszystkie wady i zalety filmu sprowadzają się do wspólnego mianownika: "Warcraft" jest za bardzo dziełem fanowskim, za mocno osadzony jest w growym uniwersum.


Polaroid (2014)

Ciekawe. Podobnie jak w późniejszym pełnym metrażu ("Non accettare i sogni dagli sconosciuti"), tak i w tej krótkometrażówce Roberto Cuzzillo wybiera się za granicę, by znaleźć i stracić miłość. Oba filmy sugerują również, że reżyser należy do tych osób, dla których istotniejsze jest zakochiwanie się niż trwanie w miłości. Ta wydaje się mieć dość krótki termin przydatności.


Non accettare i sogni dagli sconosciuti (2015)

Kino czysto propagandowe. Opowieść o tym, że nie wszędzie wolność pojmowana jest tak samo. W niektórych krajach jej znaczenie jest bardziej dosłowne, a w innych bardziej osobisto-egzystencjalne. I jako kino propagandowe oczywiście wiele nie zdziała. Przekonanych utwierdzi w przekonaniach, nieprzekonanych nie przekona.


sobota, 11 czerwca 2016

La cage dorée (2013)

Wariacja na temat "Kwiatów dla Algernona". Zamiast jednak wzrostu inteligencji mamy tu do czynienia ze wzrostem stanu konta.


9 mois ferme (2013)

Zastanawiam się, z myślą o jakim widzu Albert Dupontel kręcił "Dziewięć długich miesięcy". Nie jest to bowiem tak do końca komedia romantyczna. Relacja między dwójką bohaterów ma niewiele wspólnego z miłosnymi uniesieniami. Są tu też sekwencje dość makabrycznej przemocy, które w typowej komedii obyczajowej raczej się nie pojawiają. Są tu również elementy typowe dla komedii absurdu (np. Jean Dujardin "tłumaczący" informacje na język migowy).


Tusk (2014)

Kevin Smith powinien już chyba darować sobie reżyserię. Jego ostatnim dobrym filmem był "Zack i Miri kręcą porno". Od tamtej pory co tytuł, to gorsza rzecz. "Tusk" to już prawie dno.


piątek, 10 czerwca 2016

Bastille Day (2016)

Od filmów typu "Dzień Bastylii" nie wymagam wiele. Wystarczy mi głupia fabuła (jeśli jest opowiedziana z ikrą) albo też fajni bohaterowie (którzy odwrócą moją uwagę od narracyjnych i technicznych potknięć). Film Jamesa Watkinsa miał potencjał, by w obu tych punktach się sprawdzić. Niestety reżyser obszedł się z materiałem bez ognia, czego efektem jest miałki filmik z łatwymi do zapomnienia postaciami.


środa, 8 czerwca 2016

The Bag Man (2014)

Ależ to było porąbane! Szkoda tylko, że nie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Przez cały film liczyłem na to, że pojawi się jakaś sugestia, że to wszystko jest snem, symulacją, czymkolwiek, co wyjaśniłoby nieprawdopodobieństwo zwrotów akcji, idiotyczne zachowania poszczególnych postaci i jeszcze bardziej kretyńskie motywacje. Ale tak się nie stało. Pozostałem z debilną fabułą i scenami, które łączą się w jedną całość tylko dlatego, że są pokazywane ciągiem, jedna po drugiej.


Me Before You (2016)

SPOILERY

Jestem mocno rozdarty. Z jednej strony "Zanim się pojawiłeś" jest dokładnie tą mieszanką humoru i ckliwości, którą bardzo lubię. Podobali mi się również aktorzy. Sam Claflin i Emilia Clarke tworzą bardzo klasyczną parę gbur-trzpiotka. Ale zarazem dawno już żaden film nie wydał mi się równie obleśny. Odrzucam jego przesłanie. Nie podobają mi się też poszczególne klocki, z których budowana jest narracja.


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Black Sea (2014)

Co się stało z Kevinem Macdonaldem? Owszem, nigdy nie uważałem go za szczególnie utalentowanego, jednak do niedawna sprawiał wrażenie całkiem niezłego wyrobnika. "Jeżeli nadejdzie jutro" mogłem uznać za potknięcie. Ale kiedy drugi raz z rzędu kręci gniot, to jest to już syndrom czegoś niepokojącego.


Captive (2015)

"Uwięziona" to opowieść o tym, że na narkomana nie podziała żaden odwyk, grupy wsparcia, wyciąganie pomocnej dłoni. W takim przypadku działa tylko ekstremalna terapia szokowa. A cóż może być bardziej ekstremalnym wydarzeniem od stania się zakładnikiem desperata-mordercy?


The Exorcism of Molly Hartley (2015)

Łezka w oku mi się zakręciła. "Egzorcyzmy Molly Hartley" przypomniały mi stare dobre czasy wypożyczalni VHSów. To właśnie po takie filmy do nich chodziłem: z pozoru badziewne i tanie, w rzeczywistości zaś o wiele ciekawsze od tego, co oferowały kina.


niedziela, 5 czerwca 2016

Just Jim (2015)

"Po prostu Jim" zaczyna się doskonale. Kiedy Craig Roberts przedstawia widzom głównego bohatera, była to właśnie ta mieszanka dziwactw, którą lubię. Reżyser (i zarazem odtwórca głównej roli) bezbłędnie pokazuje świat szarego nastolatka, który bardzo pragnąłby być zauważony, ale jest do tego niezdolny. Jakby w jego wewnętrznej konstrukcji brakowało elementów odpowiedzialnych za budowanie relacji z ludźmi. Rodzice ledwo go zauważają. Co jest i tak lepsze od tego, jak się ma sytuacja z rówieśnikami. Dla nich nie istnieje, chyba że jako ofiara niewybrednych żartów.


Nicht mein Tag (2014)

Odpowiedzialność. To jedna z cech cenionych najbardziej wśród dorosłych ludzi. Ba, to ona stała się miernikiem dojrzałości człowieka. Ale co, jeśli odpowiedzialność osiąga się poprzez negowanie własnej natury, poprzez tłamszenie tego, kim się jest? Na krótką metę daje to pożądane rezultaty: można założyć rodzinę, mieć spokojną, przyjemną egzystencję pełną prozaicznych dylematów. Ale z czasem coś zaczyna się dziać. Rodzina przestaje dawać szczęście. Ukochana osoba irytuje. Co gorsza, choć wciąż się jej pragnie, to pojawia się opór przed okazywaniem tego. Człowiek jest ciągle zmęczony, ponieważ przez 24 godziny na dobę jest strażnikiem samego siebie. Kiedy więc wewnętrzne "ja" ucieknie, destrukcja, jakiej dokona, będzie wprost proporcjonalna do czasu, przez jaki negowano jego potrzeby.


The Young and Prodigious T.S. Spivet (2013)

W latach 90. Jean-Pierre Jeunet należał do moich ulubionych reżyserów. Uwielbiałem to jego pokręcone spojrzenie na świat, którego efektem były narracje charakteryzujące się schizoidalną perspektywą. Jednak z czasem okazało się, że Jeunet ma dość ograniczony zakres środków, który sprawdza się wyłącznie w bardzo konkretnych przypadkach. I doskonale widać to w "Świecie według T.S Spieveta".


środa, 1 czerwca 2016

5 Flights Up (2014)

Sympatyczny film o niczym. Całość opiera się wyłącznie na chemii między Morganem Freemanem a Diane Keaton. I źle na tym film nie wychodzi, bo aktorzy grają parę z 40-letnim małżeńskim stażem doskonale. Przyjemnie się patrzy na ich przekomarzania, drobne spory, to jak siebie pocieszają, wspierają, żartują. Jest w tym autentyzm, prawdziwe życie, piękno prostoty.