niedziela, 31 lipca 2016

Disconnect (2012)

Fabularny debiut dokumentalisty Henry'ego Alexa Rubina to kawał solidnego kina, ale zarazem film kompletnie nieudany, jeśli chodzi o przekazanie myśli reżysera. Tytuł wyraźnie nawiązuje do Internetu i sugeruje, że obraz będzie formą kontemplacji tego, jak być z drugim człowiekiem w czasach relacji on-line. Jeśli ktoś tej myśli nie zrozumiał po samym tytule, to jest jeszcze krótki opis fabuły, który na przykład widnieje na IMDb: A drama centered on a group of people searching for human connections in today's wired world.


All Roads Lead to Rome (2015)

Oto opowieść o matce, która zabiera córkę na drugi kraniec świata, by ta nie zrobiła strasznego głupstwa dla chłopaka-palanta. Trafia do miejsca, gdzie dawno temu przeżyła wspaniałą przygodę miłosną. Wtedy uciekła od uczucia, teraz będzie musiała się z efektami swojej decyzji skonfrontować, bo jej ukochany mieszka po sąsiedzku. Ale za dużo czasu na to nie będzie miała, bo córka spiknie się ze starą Włoszką i razem uciekną do Rzymu. Tak zaczyna się ucieczka i pościg, które dla całej czwórki bohaterów staną się drogą ku oświeceniu (przynajmniej jeśli chodzi o drobną sprawę życia uczuciowego).


Bad Moms (2016)

Jedno z większych pozytywnych zaskoczeń tego roku! A wszystko przez słabe zwiastuny. Oglądając je byłem przekonany, że "Złe mamuśki" okażą się słabiuteńką komedią przy której średniawe "Siostry" będą wydawać się niekończącym źródłem dobrej zabawy. Tymczasem film duetu odpowiedzialnego za "nieletnich / pełnoletnich" okazał się świetną rozrywką.


Experimenter (2015)

Po "Eksperymentatora" sięgnąłem wyłącznie przez wzgląd na grającego główną rolę Petera Sarsgaarda. Niestety po obejrzeniu filmu stwierdzam, że nie jest to wystarczający powód, by po film sięgać.


Mania Days (2015)

Ambitny projekt, który niestety okazał się ponad siły reżysera, Paula Dalio. "Dotknięci ogniem" jest próbą przeniknięcia do świata osób cierpiących na zaburzenia dwubiegunowe. Reżyser stara się pokazać oszałamiające bogactwo doznań, jakich doświadczają bohaterowie w fazie manii, dogłębny mrok fazy depresyjnej i pozbawioną smaku normalność. Niestety zamiast tego wyszła mu tania rejestracja teatralność gry głównych aktorów. Dwubiegunowość sprowadzona została tutaj do typowych rozwiązań znanych z niezależnych teatrów.


piątek, 29 lipca 2016

Zjednoczone Stany Miłości (2015)

"Zjednoczone stany miłości" zaczynają się jak najlepsze z ponury filmów skandynawskich, za to kończy się jak jedna z tych francuskich produkcji, w których nagość tożsama jest z głębią przesłania (kłania się "Bang Gang"). Pewnie dlatego pierwsze pół godziny siedziałem w kinie zachwycony, a później byłem już tylko znudzony.


czwartek, 28 lipca 2016

Ville-Marie (2015)

Aktorka, która odgrywa przed kamerą swoje życie, odkrywając przed światem tajemnicę, której nie potrafi wyznać synowi. Pracownica szpitala, która zagłusza ból żałoby nieustającą pracą. Mężczyźni, którzy są wewnętrznie pęknięci. Tajemnice, ból, emocje, namiętności. Temat "Nocy w Ville-Marie" idealnie nadaje się na film Pedro Almodovara. Niestety Guy Édoin nie jest Hiszpanem i posiadając wszystkie niezbędne składniki mimo wszystko nie był w stanie przyrządzić satysfakcjonującego dania.


Genius (2016)

To tylko fikcja, a jednak boli. Zdanie wypowiadane dawno temu w "Rekonstrukcji" okazuje się niezwykle adekwatne w przypadku filmu Michaela Grandage'a. "Geniusz" jest bowiem opowieścią o relacjach fikcyjnych, które jednak są niezwykle prawdziwe dla tych, których dotyczą.


poniedziałek, 25 lipca 2016

The Neon Demon (2016)

Nie lubię filmowego patchworku. Przede wszystkim dlatego, że reżyserom rzadko kiedy się on udaje. Oczywiście w tych wyjątkowych sytuacjach, kiedy działa, dostaję niezwykłe dzieło. Częściej jednak muszę cierpieć męki w kinie, jak choćby w przypadku "Neon Demon".


Star Trek Beyond (2016)

Po słabszym "W ciemność" seria "Star Trek" wróciła na poziom przyzwoitości. To oczywiście jest powód do radości. Tym bardziej, że trzeci film oryginalnego cyklu nie tak dobry. Ale osobiście miałem nadzieję, że "W nieznane" będzie oferowało coś więcej niż tylko wizualne efekciarstwo.


sobota, 23 lipca 2016

Lights Out (2016)

David F. Sandberg – to imię nie obiło mi się dotąd o uszy. Za to Erica Heisserera znam i mam co do niego mieszane uczucia. "Coś" było w porządku, ale "Godziny – Wyścig z czasem" czy nowy "Koszmar z ulicy Wiązów" już nie. Dlatego też na "Kiedy gasną światła" szedłem bez większych oczekiwań. I pewnie dlatego nie zawiodłem się.


While We're Young (2014)

Być sobą. Cudowna idea, ale zupełnie nierealna w prawdziwym świecie. Przede wszystkim przez mechanizm peer pressure. Jest on wszechobecny, lecz zarazem przez większość czasu niezauważalny. Widzimy go tylko w momentach przekraczania kolejnych progów życia. Jak w przypadku 40-letnich bohaterów "Tej naszej młodości", którzy wciąż myślą o sobie jako o młodych ludziach. I nagle odkrywają, że są obiektem nacisków ze strony swoich znajomych, którzy już się ustatkowali, mają dziecko, inne priorytety. Z drugiej strony jest nacisk młodych, którzy kuszą ich wizją swobody i beztroski, poruszając nutę tęsknoty za tym, co – jak się boją – stracili, choć przecież nigdy tak naprawdę nie mieli. Niezależnie od tego, w którą stronę pójdą, zmienią się. Ale nie będzie to zmiana wywołała potrzebą "bycia sobą", ale wywołana koniecznością przynależenia, czucia się w określony sposób w określonym towarzystwie. Zamiast być sobą, w "normalnym życiu" idzie się na kompromis. Z pewnych rzeczy się rezygnuje, zamiast tego wybierając inne. I co najważniejsze trzeba nauczyć się z tego cieszyć i akceptować, jako aktualny kształt "autentycznego ja".


The Shallows (2016)

Początek "183 metrów strachu" nie mógł być lepszy. Wszystko wydawało się Colletowi-Serrze wychodzić. Choć od samego początku widoczne jest, że będzie korzystał ze standardowego modelu wywoływania strachu i prowadzenia narracji, to jednak sposób prezentacji działał. Podobało mi się to, jak przedstawił bohaterkę (pomimo tego, że postać zbudowana jest z klisz: zmarła matka, rezygnacja ze studiów, konflikt z ojcem). Podobało mi się proste acz skuteczne ukazanie mobilności współczesnej komunikacji. Zachwyciłem się sposobem prezentacji sekwencji surfowania. I wreszcie danie główne – pierwszy atak rekina. Kiedy to zobaczyłem, byłem przekonany, że oglądam nie tylko najlepszy film w karierze reżysera, ale być może najlepszy film o starciu człowiek-dzikie zwierzę.


środa, 20 lipca 2016

Ghostbusters (2016)

Czekałem na "Ghostbusters". I to wcale nie ze względu na sentyment do oryginału. W przeciwieństwie do wielu osób, "Pogromcy duchów" nigdy nie robili na mnie wielkiego wrażenia. Ot, kolejna komedyjka, ani zła, ani szczególnie warta zapamiętania. Nie, ja czekałem na "Ghostbusters", ponieważ reżyserem był Paul Feig. A ten do tej pory mnie nie rozczarował. Na "Druhnach" płakałem ze śmiechu. "Agentka" był udaną komedią. Nawet "Gorący towar" miał sporo fajnych momentów. Byłem więc przekonany, że Feig da radę.


poniedziałek, 18 lipca 2016

Un homme à la hauteur (2016)

Nie widziałem "Corazón de león" i po obejrzeniu "Faceta na miarę" trochę tego żałuję. Francuski remake jest bowiem świetną komedią romantyczną, która udowadnia, że filmy w tym gatunku nie muszą być odkrywcze, by bawić.


niedziela, 17 lipca 2016

Rebirth (2016)

MOŻLIWE SPOILERY

Lubię takie filmy: tanie, wykorzystujące proste środki i bazujące przede wszystkim na konsekwentnie prowadzonym pomyśle. Podobało mi się również to, jak z opowieści o odkrywaniu siebie staje się historią cynicznego wykorzystywania ludzkiej potrzeby do uleganiu naciskom. Ta przewrotność sprawiła, że z obrazu poprawnego "Rebirth" zmienił się w rzecz wyjątkową.


Love & Mercy (2014)

Formuła "2w1" w kinie rzadko kiedy się sprawdza. Regułę tę potwierdza "Love & Mercy". Składa się on z dwóch tematycznie powiązanych filmów, z których tylko jeden ma rację bytu i jest interesujący. Drugi stanowi jedynie niepotrzebnie rozciągnięte w czasie post sctriptum.


Dark Places (2015)

Oto przykład na to, jak reżyser może zostać kompletnie pochłonięty przez materiał źródłowy. Gilles Paquet-Brenner był po prostu za słaby, by sprostać wymaganiom opowieści o kobiecie, która odkrywa, że jej życie było fikcją zbudowaną na przemocy, tragedii i kłamstwie.


sobota, 16 lipca 2016

Manhattan Nocturne (2016)

Jest tylko jedno uzasadnienie decyzji wybrania się na "Tajemnice Manhattanu": naga Yvonne Strahovski. I nie piszę tego z intencją deprecjonowania aktorki. Nie jest jej winą to, że jej bohaterka jest kretyńskim zlepkiem najgorszych stereotypów dotyczących kobiet w filmach noir i thrillerach erotycznych. To scenarzysta ponosi odpowiedzialność za to, że wkłada w jej usta dziwaczne teksty, które w zamyśle miały być uwodzicielskie i niejednoznaczne, a w rzeczywistości sprawdziłyby się wyłącznie w bardzo meta-pastiszu "Specjalisty". Yvonne Strahovski jest solidną aktorką, ale nie należy do grona tych, które mogłyby zagrać nawet w ekranizacji książki telefonicznej. Jej wysiłki uczynienia z bohaterki osoby przykuwającej uwagę, uwodzicielskiej, niebezpiecznej, niejednoznacznej spełzają więc na niczym, ale na szczęście dla widzów przynajmniej się rozbiera, czym skutecznie odwraca uwagę od miałkości materiału wyjściowego.


wtorek, 12 lipca 2016

The Purge: Election Year (2016)

"Noc oczyszczenia" to jedna z najbardziej zmarnowanych serii kinowych w historii. Ma świetny pomysł, który jednak nigdy nie doczekał się satysfakcjonującej realizacji. Pierwsza część była zalążkiem pomysłu. Przy drugiej coś się ruszyło we właściwym kierunku. Liczyłem więc, że w trójce będzie już przynajmniej przyzwoicie. Tym bardziej, że przecież znów w obsadzie jest Frank Grillo. Niestety pozostawienie u sterów Jamesa DeMonaco było poważnym błędem. Facet najwyraźniej jest święcie przekonany, że zrobił dobre filmy i niewiele zmienił.


Central Intelligence (2016)

Całkiem fajna rozrywka. "Agent i pół" idealnie nadaje się jako forma relaksu. Jest zabawny, ma sympatycznych bohaterów, a sama fabuła, choć idiotyczna i jedynie pozornie skomplikowana, to jest podana tak, że wciąga (ale bez przesady).


niedziela, 10 lipca 2016

Home (2015)

Nie dziwię się, że "Dom" nie był wielkim przebojem DreamWorks Animation. Ten film jest bowiem zbyt staroświecki, żeby mógł skutecznie walczyć o widza w dzisiejszych czasach. Oczywiście "staroświecki" nie jest tu tak naprawdę zarzutem. Chodzi raczej o to, że wszystko jest zrobione poprawnie, "po bożemu" i nie widać w tym żadnej iskry autentyzmu.


Esperas (2010)

Film z pogranicza fabuły i dokumentu. Elementem fabularnym są aktorzy, którzy otrzymali informacje o tym, kogo grają i ogólny zarys tego, co powinni zrobić. Elementem dokumentu jest cała reszta. Reżyser obserwuje bowiem aktorów na ulicach Madrytu, jak radzą sobie bez scenariusza i wiedzy o tym, jak grają inni aktorzy. Są to więc sceny sztuczne i naturalne zarazem.


sobota, 9 lipca 2016

Las flores también producen espinas (2008)

Jak można być jeszcze szczęśliwym, kiedy przeżyło się chwilę prawdziwego szczęścia – pyta bohaterka filmu "Las flores también producen espinas". I ponieważ jest to film Carrillo, odpowiedź jest prosta: nie można. Nic tak nie niszczy człowieka jak chwila radości. Zmienia go we wrak, w istotę zranioną, krwawiącą, wypatroszoną. Szczęście pozostawia po sobie pustkę, której nic nie może wypełnić. Każda obietnica uznana zostanie za kłamstwo, każda pieszczota za fałsz. Człowieka opanowuje zwątpienie: czy pustka jest czytelna dla tego jedynego, czy on udaje, a może jest równie pusty.


Caníbales (2009)

Jeden z pierwszych filmów Carrilly i jak dla mnie to jego najlepsza i najmocniejsza rzecz. Brutalnie szczery obraz bezdusznego świata anonimowego seksu. Wraz z główną postacią filmu wędrujemy po miejscu uczęszczanym przez mężczyzn, którzy chcą uprawiać seks bez zobowiązań. Jest tu cały przekrój społeczny: młodzi i starzy, chudzi i grubi, wysportowani i jedynie udający, szukający choć trochę intymności i bezwstydnie ekshibicjonistyczni.


Perfect Day (2010)

Smutny film. Trudny do oglądania przede wszystkim dla optymistów. Pokazuje bowiem ulotność szczęścia, nietrwałość ludzkich relacji, zwłaszcza tych, w których dochodzi do fizycznego kontaktu. Przez chwilę możliwe jest zapomnienie. Jakiś czas można śmiać się, tulić do ukochanej osoby. A potem puf... i koniec. I jeśli jest ci źle samemu ze sobą, po prostu szukasz kolejnej zapchajdziury na chwilę.


Nineteen Forty-One (2013)

Najsłabszy film Juanmy Carrilly jaki widziałem. Kompletnie nie przemawia do mnie ta filmowa metafora roku 1941. Jak dla mnie symbolika jest zbyt ostentacyjna, zbyt toporna, zbyt pretensjonalna. Przypowieść o zdradzie i łańcuchu śmierci wydała mi się po prostu głupia i aż nazbyt oczywista. I znów, być może inna muzyka poprawiłaby mój odbiór. W tej wersji jest to dla mnie przykład artystycznego nadęcia, od które stronię, gdy tylko mogę.


Ocena: 3

Une Sensation de Vide (2011)

"Une Sensation de Vide" w zasadzie mogłoby funkcjonować jako teledysk do któregoś z popularnych utworów EDM. Niby opowiada jakąś historię, ale równie dobrze można po prostu patrzeć na obrazy. W przypadku właściwie dobranego utworu muzycznego, wrażenie zapewne byłoby bardzo dobre. To, co słychać w wersji reżysera, niestety pozostawia wiele do życzenia.


Muro (2010)

W przypadku filmów krótkometrażowych większą uwagę zwracam na pomysł niż na temat. W przypadku "Muro" pomysł jest naprawdę fajny. Dwójka bohaterów spotyka się, rozmawia, kłóci, rozstaje. Widz jest tego świadkiem... ale świadkiem głuchym. Słowa, które do siebie wypowiadają bohaterowie, pozostaną dla nas tajemnicą, zagłuszone przez odgłosy z budowy.


Consecuente/Consecuencias (2010)

Zarejestrowany performance polegający na tym, że jedna osoba całowana jest przez różne osoby. W zamian za to każda z nich otrzymuje szansę obcięcia części włosów głównego bohatera. Całość ma symbolizować fakt, że nie ma czegoś takiego jak bezinteresowność. Nawet jeśli kogoś obdarowujesz uczuciem, wielbisz, celebrujesz, dostrzegasz, twoja uwaga, twoje zaangażowanie odbiera cząstkę "ja" obiektu.


Fuckbuddies (2011)

Dwóch mężczyzn próbuje uprawiać seks. Niestety nie za bardzo im to wychodzi. Co w takiej sytuacji zrobić?


Andamio (2012)

Wygodne życie jest wrogiem człowieka. Dopiero bowiem kiedy pojawiają się przeszkody, utrudnienia, możliwe jest poszerzenie horyzontów. Wszystko przez to, że zostajemy wybici z rutyny, że musimy zmienić widzenie świata, swoje przyzwyczajenia. I nagle sąsiad, o którego istnieniu do niedawna nie miało się pojęcia, staje się kompanem do rozmowy, na spotkania z którym czeka się czasem cały dzień.


Cuerpos deshonrados (2010)

Wizja miłości do miłości. Początek obiecujący: zmysłowe zdjęcia, pełne namiętności ale i niepokoju poprzez narzucenie ciekawej perspektywy. Im dłużej trwa ten wideo-art, tym bardziej przewidywalna staje się całość. Namiętność zmienia się w walkę i destrukcję. Wizualnie owszem jest to interesujące, ale wybranie akurat takiej wizji całości było dla mnie lekko rozczarowujące.


piątek, 8 lipca 2016

The Invitation (2015)

To mógł być naprawdę fajny film. Wystarczyło jedynie, by reżyserka nie zapowiadała już od napisów początkowych, że coś się wydarzy. W ten sposób pozornie zwykła kolacja w gronie przyjaciół od pierwszej minuty wygląda podejrzanie. Zamiast więc dać się wciągnąć fabule, cały czas czekałem na Wielki Zwrot Akcji. A kiedy w końcu nastąpił, zamiast zaskoczenia, moją reakcją był: "wreszcie! ile można czekać!".


Good Kill (2014)

Czy Andrew Niccol jest w stanie się jeszcze pozbierać i przypomnieć światu, że kiedyś był solidnym reżyserem? Próbuję w to wierzyć od dekady i od dekady jestem raz za razem zawiedziony. "Dobre zabijanie" to oczywiście krok w dobrym kierunku. Ale to o niczym nie świadczy, bo przecież jest krok zrobiony po "Intruzie", jednym z najgorszych filmów jakie widziałem w tej dekadzie.


czwartek, 7 lipca 2016

Posthumous (2014)

Kłamstwo może i ma krótkie nogi, ale cóż to są za nogi. Dosłownie ratują one życie. Bo choć nieuchronną konsekwencją kłamstwa jest chaos, to tak naprawdę otwiera ono nowe możliwości do bycia szczęśliwym.


wtorek, 5 lipca 2016

L'hermine (2015)

Jak Francuzi to robią? "Subtelność" to pozornie bardzo prosty film. Zrobiony prawie jak telewizyjny program sądowy. Obserwujemy proces o morderstwo. Oskarżonym jest młody mężczyzna z nizin społecznych. Zarzuca mu się, że skopał swoją siedmiomiesięczną córkę. Na komisariacie przyznał się do zbrodni, potem jednak odwołał zeznania, a w sądzie odmawia składania wyjaśnień. Słuchamy więc świadków, specjalistów, policji. Przysłuchujemy się rozmowom ławników i pouczeniom sędziego, który przypomina wszystkim, że w sądzie nie chodzi o prawdę, lecz o przestrzeganie prawa (swoją drogą jeden z najlepszych tekstów w całym filmie).


poniedziałek, 4 lipca 2016

Cosmos (2015)

Nie jestem fanem twórczości Żuławskiego. Liczyłem jednak, że mając za bazę powieść Gombrowicza, będzie w stanie stworzyć coś intrygującego. Tym bardziej, że "Kosmos" jest książką ciekawą, w której Gombrowicz wgryza się w problem poznawania czy może raczej tworzenia przez jednostkę rzeczywistości. Forma i tematyka książki zdawała się otwierać możliwości dla powstania niekonwencjonalnego filmu. Niestety, możliwości tych Żuławski kompletnie nie wykorzystał.


Quai d'Orsay (2013)

Wielka pochwała urzędniczej cierpliwości. "Francuski minister" zabiera nas za kulisy pracy w ministerstwie. Oczywiście jest to komedia, więc sytuacje są mocno przerysowane. Mimo wszystko wydaje mi się, że dobrze by było, gdyby szefowie PiSu obejrzeli ten film. Mogliby się z niego nauczyć, jak prowadzi się MSZ. Gorzej niż jest teraz być już nie może.


sobota, 2 lipca 2016

Eden (2015)

Biedny jest los człowieczy. Oddzieliliśmy się tak bardzo od przyrody, że nawet próba zezwierzęcenia kończy się fiaskiem. Kiedy sytuacja wymusza "obudzenie się pierwotnych instynktów", okazuje się, że przybiera to formę zdeformowaną, niepełną, która zamiast przetrwania w naturalnym (niegdyś) środowisku sprowadza tylko problemy, cierpienie, śmierć. Skoro powrót do korzeni homo sapiens nie jest możliwy, jedynym rozwiązaniem jest pozostać człowiekiem, z całym bagażem moralnych zobowiązań ale też i wiedzy niedostępnej zwierzęciu.


Fort Bliss (2014)

Decyzje, a jeszcze w większym stopniu ich konsekwencje, stanowią istotę wolnej woli. Musimy wybierać pomiędzy różnymi opcjami, które najczęściej nie są czarno-białe. Wybierając A sprawimy, że ktoś będzie cierpiał, więc decydujemy się na B, ale to również sprowadzi cierpienie, możliwe tylko, że na kogoś innego. Wszystko ma swoje konsekwencje, z którymi musimy żyć, a jeśli tego nie potrafimy, to przez nie możemy zginąć.


The Fundamentals of Caring (2016)

"The Fundamentals of Caring" to kolejny w tym roku film, który oglądałem, a którego fabuła rozgrywa się wokół tematu relacji opiekun-osoba niepełnosprawna/chora. Po raz pierwszy jednak relacja ta nie ma charakteru romantycznego. Co było bardzo odświeżające.


piątek, 1 lipca 2016

The Legend of Tarzan (2016)

"Tarzan: Legenda" to pierwszy film Yatesa, który miałem okazję obejrzeć. I mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony jest tutaj sporo czysto rozrywkowych elementów, które sprawiały, że film miło i przyjemnie się oglądało. Owszem, są to głównie dość tanie sztuczki efekciarskie, ale w opowieści o facecie wychowanym przez zwierzęta takie podejście wydaje się bardzo rozsądne. Kiedy "Tarzan" sprowadzony zostaje do poziomu bajeczki, wtedy wszystko działa jak należy. Scenki ze zwierzętami są więc bardzo fajne, wygibasy wśród drzew kongijskiej dżungli robią bardzo pozytywne wrażenie, a zwierzęta wyglądają bardzo prawdziwie.