piątek, 28 października 2016

Doctor Strange (2016)

SPOILERY

Wprowadzenie magii do świata Marvela nastąpiło bez fanfar (oczywiście pomijam fakt, że wcale nie jest to żadne wprowadzenie magii). "Doktor Strange" zamiast być filmem różnym od reszty tytułów MCU, składa się niemal wyłącznie z tego, co łączy wszystkie produkcje Marvela. Odmienność dotyczy wyłącznie rozdęcia strony wizualnej. Konstrukcja fabuły jest tak sztampowa, że zaczynam się zastanawiać, czy w Disneyu pracują sami lenie czy raczej tchórze. Jeśli ci pierwsi, to "Doktor Strange" został zrobiony według zasady: ludzie chcą więcej tego samego, więc im to dajmy, ale w innych kostiumach i scenografiach i będą zachwyceni. Jeśli ci drudzy, to "Doktor Strange" został zrobiony nie z myślą o tym, by tworzyć coś nowego, ale by nie stracić tego, co udało się wypracować w ciągu ostatniej dekady. Niezależnie od tego efekt jest ten sam: kiepsko opracowani bohaterowie, słabiutko uzasadniona przemiana psychiczna i bohaterów i złoczyńców, sporo efekciarstwa, garść geekowych easter-eggów i na tym koniec.


czwartek, 27 października 2016

Hannah: Buddhism's Untold Journey (2014)

Ugh. Ależ mnie ten film zmęczył. Na moje oko, to nie jest to wcale dokument, a jedynie rzecz powierzchownie dokument przypominająca. W rzeczywistości jest to raczej film orientacyjny, którego emisji można byłoby się spodziewać na pierwszym spotkaniu nowych członków grupy założonej lub odwołującej się do osoby Hannah Nydahl. Przez prawie półtorej godziny bowiem z ekranu płynie niekończący się strumień zachwytów i komplementów pod jej adresem. Obraz zrobiony jest zgodnie ze sztuką hagiograficzną, pokazującą postać Nydhal w samych superlatywach.


Trolls (2016)

Strażnicy Moralności! Oto nadchodzi Wasz czas! Wróg właśnie zaatakował i znów spróbuje zatruć umysły deprawującą ideologią genderową. I jest aż tak bezczelny, że w ogóle się z tym nie kryje. W przeciwieństwie do większości animacji, w "Trollach" zastosowano tak przejrzystą symbolikę, że aż natrętnie łopatologiczną. To dobrze dla Was, Strażnicy Moralności, ponieważ w ten sposób twórcy wykonali za Was robotę i nie musicie się usilnie zagłębiać w treść, by znaleźć wywrotowe myśli.


środa, 26 października 2016

Jack Reacher: Never Go Back (2016)

"Jack Reacher: Jednym strzałem" był słabym filmem. Jednak w porównaniu z tym, co pokazał Ed Zwick w "Nigdy nie wracaj", zasługuje na Oscary. Kolejna odsłona przygód Reachera jest pod każdym względem nieudolna. Szczerze mówiąc, to całość wygląda raczej jak jeden z gorszych filmów z Michaelem Dudikoffem wygrzebany przez jakiegoś szalonego fana kina pozaklasowego.


wtorek, 25 października 2016

Hacksaw Ridge (2016)

Mel Gibson znów jest wielki. "Przełęcz ocalonych" (swoją drogą kretyński polski tytuł, ponieważ w filmie nie ma żadnej przełęczy, jest za to grań) to wielkie widowisko wojenne zrobione w bardzo klasyczny sposób. Powiedziałbym nawet, że dziś już tak się nie opowiada podobnych historii.


I, Daniel Blake (2016)

W "Ja, Daniel Blake" Ken Loach nawołuje do reformy Wielkiej Brytanii. Oczywiście reformy lewicowej. Pokazując niedole bohaterów, domaga się większej opiekuńczości ze strony państwa, a przede wszystkim traktowania obywateli jako podmioty, a nie utrapienia i numery statystyczne.


Tatuagem (2013)

Kinowy obraz Dzieci Kwiatów znam głównie za sprawą filmów amerykańskich. Dlatego też "Tatuagem" wydał mi się ciekawą propozycją. To portret Brazylii lat 70., kiedy to dominowała tam skrajnie konserwatywna opcja ideologiczna łącząca patriotyzm z wiarą katolicką. W takich warunkach funkcjonuje grupa wolnych duchów. Są artystami, kochankami, prowokatorami, filozofami i politycznymi wywrotowcami. Tworzą komunę pod sztandarem sztuki. Ich przedstawienia nie tylko bawią, ale przede wszystkim są próbą skanalizowania i wyrażenia tego, co mainstream tłamsi w zarodku. Do tego świata wkracza młody chłopak, który stoi po drugiej stronie barykady. Jest żołnierzem, a zatem jego zadaniem jest być narzędziem opresji, strażnikiem jedynej słusznej ideologii. Ale daje się ponieść magii wolności. Jego dusza bowiem skażona jest deprawacją.


niedziela, 23 października 2016

Inherent Vice (2014)

Mam mieszane uczucia co do "Wady ukrytej". W żadnym wypadku nie zachwycił mnie jak wcześniejsze dzieła Paula Thomas Andersona. Jest w nim zbyt wiele wyrachowania, za dużo gwiazdorzenia. Te wszystkie rozpoznawalne nazwiska w obsadzie, często grające epizody, przeszkadzały mi, rozpraszały moja uwagę. Sprawiały, że całość wyglądałaniczym  przesadnie zdobiona budowla, której piękno tak naprawdę kryło się w prostocie.


The Greasy Strangler (2016)

Film wyłącznie dla ludzi o odpornych żołądkach. "Oślizgły dusiciel" jest bowiem wielkim karnawałem obleśności. Reżyser stworzył kilka barwnych postaci, na których widok trudno powstrzymać odruch wymiotny. Dysfunkcjonalna rodzina składająca się z ojca i syna to modelowy przykład freaków. Ale prawdziwe szaleństwo następuje dopiero wtedy, kiedy zaczynamy obserwować ich zachowania godowe. Scena seksu przez telefon wykręca bardziej od rzeźnickich sekwencji w większości filmów wojennych i obrazach typu torture-porn. A jakby tego było mało, reżyser okrasza wszystko absurdem w stężeniu trującym dla przeciętnego widza. Dlatego też "Oślizgły dusiciel" nie jest propozycją, przy której warto kupować popcorn, chyba że lubicie jego smak, kiedy będzie wracać z żołądka do pudełka, skąd przed chwilą został spożyty.


Burn Burn Burn (2015)

Typowe kino niezależne. Jest to więc ciepła opowieść o życiu i śmierci, o tym, co się naprawdę liczy, o decyzjach, które podejmujemy i tych, przed którymi uciekamy, o problemach, które wydają się nas dobijać i prawdziwych tragediach, które nadają nową perspektywę na to, co wydawało się tak ważne i niezmienne, o podróży w głąb siebie i odkrywaniu piękna w najprostszych rzeczach.


sobota, 22 października 2016

Miss Julie (2014)

To było ciekawe doświadczenie. Nie dlatego, że film był interesujący, ale właśnie dlatego, że nie był. Fascynujące było oglądanie tego, jak reżyserka prowadzi aktorów, jak ci wspinają się na wyżyny swojej gry, a wszystko to służy temu, by zamordować sztukę Augusta Strindberga.


czwartek, 20 października 2016

The Siege of Jadotville (2016)

Kiedy wielcy grają w szachy, maluczcy walczą o życie. Technologia może iść naprzód, dzidy zastąpione zostały moździerzami, ale powyższa prawda nie uległa zmianie. Bycie żołnierzem jest niewdzięczną profesją. Idziesz na front wierząc, że walczysz o dobro i lepsze jutro, a w rzeczywistości jesteś tylko pionkiem, który można zignorować, łatwo poświęcić, a kiedy jakimś cudem przetrwasz i tak zostaniesz tchórzem albo twoje zasługi zostaną przemilczane. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że historia nie jest w tym przypadku jakąkolwiek nauczycielką. Irlandczycy w Jadotville, Holendrzy w Sarajewie – można by tak wymieniać długo.


Szkoła uwodzenia Czesława M. (2016)

Czasami krytykowanie słabych filmów jest jedyną przyjemnością, jaką można mieć z ich oglądania. Ale są też takie, przy których jest mi z tego powodu smutno. Głównie wtedy, kiedy wierzę w szczerość intencji i chęci twórców, kiedy widzę, że serce mieli po właściwej stronie, że składniki, które wykorzystali, były dobre i w innych rękach zapewne dałyby świetne rezultaty. I to jest właśnie casus "Szkoły uwodzenia Czesława M.".


wtorek, 18 października 2016

Wołyń (2016)

"Wołyń" to najgorszy film Smarzowskiego, jaki widziałem. Jest kwintesencją jego stylu, powielając i wyolbrzymiając wszystko to, czego w jego kinie nie lubię. W sumie to można go pochwalić za bycie konsekwentnym, ale ja tam wolałbym, żeby jednak zmienił sposób opowiadania historii. Warsztat techniczny to przecież nie wszystko. Reżyser powinien posiadać umiejętność ożywiania opowieści. A tego niestety Smarzowskiemu brakuje.


Miss Peregrine's Home for Peculiar Children (2016)

Cóż, wybierając się na "Osobliwy dom Pani Peregrine" nie spodziewałem się po Timie Burtonie zbyt wiele, dlatego też film sprostał moim oczekiwaniom. Dekadę temu ta opowieść stałaby się pretekstem dla reżysera, by stworzyć baśń o ludziach, o poszukiwaniu swojego miejsca, tożsamości i celu. Dziś jest po prostu pretekstem do snucia banalnej historyjki, w której akcja i efekty specjalne mają większe znaczenie od bohaterów.


poniedziałek, 17 października 2016

Los Decentes (2016)

No cóż, nudyści tracąc ubrania być może zyskują wolność i bogactwo duchowe, ale najwyraźniej inteligencji im ubywa. To, co wyczyniają bohaterowie filmu "Przyzwoita kobieta" jest tak idiotyczne, że trudno jest opanować chęć łapania się za głowę i wycia wniebogłosy. Ja rozumiem potrzebę stworzenia ciekawego zakończenia, ale dlaczego reżyser zrobił z bohaterów kretynów, tego nie jestem w stanie pojąć.


niedziela, 16 października 2016

Ernelláék Farkaséknál (2016)

Miło było w końcu zobaczyć Szabolcsa Hajdu jako aktora. Dotąd znałem go jedynie jako reżysera. I muszę powiedzieć, że podoba mi się jego gra. A może po prostu wybrał sobie najciekawszą postać. Bo jego Farkas zdecydowanie do interesujących osób należy, kiedy prawie na jednym oddechu odżegnuje się od syna i deklaruje miłość do niego, kiedy wszczyna kłótnie z żoną, ale zarazem okazuje się osobą wątpiącą w swoją wartość i tęskniąca za aprobatą partnerki, kiedy wypowiada mądrość, by tak naprawdę spojrzeć z góry na innych.


(2016) اشتباك

O wielkich wydarzeniach historycznych wcale nie trzeba opowiadać z epickim rozmachem. Wystarczy wiedzieć, co chce się powiedzieć, a potem wycisnąć z tematu to, co najistotniejsze i zaserwować widzom. Tak postąpił Mohamed Diab w "Zderzeniu".


Juste la fin du monde (2016)

Czyżby Xavier Dolan już się skończył? Byłoby to smutne, bo przecież Kanadyjczyk nie ma jeszcze trzydziestki na karku. Ale oglądając "To tylko koniec świata" trudno było mi się oprzeć wrażeniu, że jako reżyser nie ma już nic nowego do pokazania, że ten film to festiwal manieryzmów, składanka w stylu "The Best Of...".


Die Nacht der 1000 Stunden (2016)

Oryginalne podejście do tematu rozliczenia z niechlubną przeszłością Austrii i problemem antysemityzmu (który nie tylko tam się odradza). Z pozoru jest to dramat rodzinny i opowieść o duchach w jednym. Ale tajemnica, którą skrywają członkowie rodu Ullichów, sprawia, że film jest czymś znacznie więcej. I jest bardzo aktualny również w Polsce (chociażby przez nierozwiązany wciąż problem reprywatyzacji).


Houston, imamo problem! (2016)

"Houston, mamy problem" można potraktować jako typową komedię. Film ma formę dokumentu i opowiada o historii Jugosławii po II wojnie światowej przez pryzmat ich programu kosmicznego. Oczywiście taki program nigdy nie istniał, a ten film tylko udaje dokument i przez to właśnie bywa zabawny. Zwłaszcza, że twórcy dodali sporo śmiesznych smaczków.


Câini (2016)

Jedna scena filmu nie czyni. Ale w pamięci pozostanie. Tak będzie w przypadku rumuńskich "Psów". Jako całość jest to film kompletnie nijaki, ale jedną scenę zapamiętam na długo.


Tereddut (2016)

Podczas seansu "Światła i cienia" miałem wrażenie, że oglądam polski film. Tylko język się nie zgadzał. Samo zaś podejście do prezentacji historii, do formy jest typowe dla naszej kinematografii (której nie jestem wielkim fanem).


Manda huevos (2016)

Fantastyczny pomysł! Przyjrzeć się ewolucji wzorca mężczyzny w Hiszpanii ostatnich 70 lat wyłącznie przez pryzmat tego, jak był on pokazywany w kinie. Szkoda więc, że ostatecznie nie taki film dostałem.


Absolutely Fabulous: The Movie (2016)

SPOILERY

Uwielbiam Edinę i Patsy. Dlatego też z wielkimi nadziejami czekałem na kinową kontynuację ich przygód. I jak często bywa w takich sytuacjach, moje oczekiwania przerosły rzeczywistość.


piątek, 14 października 2016

Masterminds (2016)

"Asy bez kasy" są doskonałą ilustracją tego, co jest nie tak z Hollywood. Film miał doskonały punkt wyjścia: tak zwariowaną prawdziwą historię, że aż trudną do uwierzenia. A mimo to dla twórców filmu było to za mało. Podkręcają więc śrubę absurdów, bo myśleli, że tak będzie fajnie. Otóż nie jest. "Asy bez kasy" jako całość wypadają słabo, bo rozciągnięta ponad miarę fabuła robi się tak sztuczna, że aż nieśmieszna.


czwartek, 13 października 2016

Hjartasteinn (2016)

Zaczyna się znakomicie. Pierwsza połowa "Serca z kamienia" to obraz dzieciaków na progu dojrzewania. Guðmundur Arnar Guðmundsson perfekcyjnie uchwycił ten moment, kiedy jednostka jest potencjałem, kiedy wszystko jest możliwe, kiedy trochę na ślepo sięga po różne, sprzeczne rzeczy, kiedy jeszcze nie wie, kim jest a kim nie, czego pragnie a czego nie. To, jak reżyser pokazuje Þóra, Kristjána i ich znajomych, zasługiwało w tej części na każdą możliwą pochwałę. Znalazło się tu miejsce i na śmiech i łzy, na egzaltowaną fascynację śmiercią (wynikającą z wyłącznie abstrakcyjnego pojmowania tego, czym ona jest), na brutalne zabawy stanowiące dowód uczucia. Guðmundsson pokazuje to z werwą, świetnym wyczuciem chwili i obrazu. Wie też, jak prowadzić młodych aktorów, przez co całość robi imponująco wiarygodne wrażenie.


True Crimes (2016)

Spośród wszystkich światów równoległych jest tylko jeden, w którym "Prawdziwe zbrodnie" może być uznany za ciekawy. To świat, w którym Alexandros Avranas jest sztuczną inteligencją, wszyscy aktorzy są sztuczną inteligencją i docelowym odbiorcą jest sztuczna inteligencja. Wtedy dla widza-człowieka film byłby fascynującym studium tego, jak nas widzą androidy.



środa, 12 października 2016

Učitelka (2016)

"Nauczycielka" to, jak dla mnie, jeden z najlepszych filmów w karierze Jana Hřebejka. A to jest naprawdę spore osiągnięcie, ponieważ jest kilka filmów reżysera, których jestem fanem (np. "Musimy sobie pomagać" czy "Czeski błąd").


Las tinieblas (2016)

Ojciec jest jedynym, który może wychodzić na zewnątrz. Dzieci trzymane są w domu, często zamykane w piwnicy. Niby dzieje się tak dla ich bezpieczeństwa. Niby po okolicy krąży jaka straszliwa bestia. Niby sam świat na zewnątrz jest zatruty i szkodliwy. Ale syn, po tym jak jego starszy brat znika, zaczyna podejrzewać, że ojciec nie mówi im całej prawdy.


Park (2016)

Z "Parkiem" jest tak jak z miejscem, w którym rozgrywa się jego akcja – popadnie w zapomnienie. Głównie dlatego, że jest bezpieczne, przewidywalne, sztampowe.


S one strane (2016)

Kolejna bałkańska produkcja próbująca pokazać, jak dziś wygląda życie ludzi, którzy parę dekad temu mordowali siebie nawzajem na potęgę (lub byli tego świadkami). Jawi się z tego ponury obraz niezapomnianych grzechów, które cieniem kładą się na życia kolejnych pokoleń. Dla pewnych wydarzeń nie ma lekarstwa. Trzeba poczekać, aż wszyscy, którzy byli w nie zaangażowani umrą. Dopiero wtedy może zacząć się proces zapominania, który jednakowoż potrwa ładnych parę pokoleń.


wtorek, 11 października 2016

The End (2016)

Chyba już nie przekonam się do reżyserskiej działalności Guillaume'a Niclouxa. "Koniec" to kolejny film, jaki widziałem i raz jeszcze wyszedłem z kina nieusatysfakcjonowany. Nicloux tym razem oferuje wycieczkę po krainie Id, ale w efekcie zaserwowały mi potężny środek nasenny, któremu oparłem się z największym trudem.


Between Us (2016)

"Między nami" to dowód na to, że małżeństwo powinno być zawsze aktem wyrachowany, aranżowanym, zawieranym przez osoby sobie obce lub co najwyżej znające się przelotnie. Ale nigdy, przenigdy nie powinno być łączone z miłością.




(2016) من السماء‏

Nie do końca wiem, co myśleć o "Zesłanym z nieba". To, że jest to film dziwny, nie ulega wątpliwości. Ale jak na mój gust nie jest dziwny tak bardzo, jak być powinien.


poniedziałek, 10 października 2016

Le fils de Jean (2016)

"Dzieciak" to genialny detoks po zatruciu amerykańskim kinem niezależnym. Na poziomie ogólnego zarysu fabularnego jest to klasyczna opowieści indie. Bez problemu mogę sobie wyobrazić wersję, w której grają Patrick Wilson, Nick Nolte, Catherine Keener. I byłaby to sztampowa opowieść pełna ciepłego humoru, lekkiej goryczy i ekscentryzmu ukrytego pod płaszczykiem normalności. Mam już dość robionych na jedno kopyto fabuł. Dlatego "Dzieciak" był dla mnie tak orzeźwiającym doświadczeniem. Bo choć sięga po standardową fabułę niezależnego kina amerykańskiego, to opowiada ją zupełnie inaczej.


(2016) מעבר להרים ולגבעות

Eran Kolirin powraca do kin z chyba najbardziej przewrotnym filmem w swojej karierze. "Za górami, za wzgórzami" pełne jest paradoksów, zarówno jeśli chodzi o treść jak i formę. To dzieło gorzkie i słodkie zarazem, zabawne i przejmująco smutne, które można traktować jako popcornowi rozrywkę albo jako wnikliwe studium człowieczeństwa.


I blodet (2016)

"We krwi" to jeden z licznej grupy filmów opowiadających o tym, jak traumatycznym przeżyciem jest wkraczanie w dorosłość. Na przykładzie Simona, głównego bohatera, możemy obserwować, jak drastyczna jest zmiana w jednostkę odpowiedzialną i dojrzałą. Dotychczasowe pewniki zostają zanegowane, więzi przyjaźni wieczne niczym sekwoje nagle zaczynają się rwać, zabawa i beztroska niekoniecznie są jeszcze priorytetami. Simon nie potrafi się w tym odnaleźć, choć jednocześnie widać, że w życiu dorosłym nie miałby problemów. Wiedzę na studiach medycznych przyswaja bardzo dobrze, na horyzoncie pojawia się też dziewczyna, która jak on niby nie chce się wiązać, ale jednocześnie widać, że między nimi iskrzy. To rozdwojenie prowadzi do epizodów psychotycznych, nagłych ataków agresji.


niedziela, 9 października 2016

Inimi Cicatrizate (2016)

Mam wrażenia, że "Zabliźnione serca" to jeden z tych filmów, przy których znajomość realiów kultury jest niezbędna, by w pełni zrozumieć przesłanie. I nie chodzi mi tu o to, że fabuła inspirowana jest życiem Maksa Blechera (który może i być sobie porównywany do Kafki czy Manna, ale zdecydowanie nie jest równie znany jak ci dwaj). Mam na myśli raczej samą zawartość filmu.


sobota, 8 października 2016

The Drowning (2016)

Z festiwalami filmowymi jest jak z pudełkiem czekoladek – nigdy nie wiesz, na co trafisz. Niemniej jednak wydaje się, że oczekiwanie przynajmniej poziomu przeciętności, nie jest wygórowanym żądaniem. Tymczasem w przypadku filmu Bette Gordon mamy do czynienia z rzeczą, która utonęła i utknęła na dnie Rowu Mariańskiego i stamtąd patrzy w górę na poziom przeciętności (powierzchnię oceanu).


Дневник машиновође (2016)

Miloš Radović spróbował zrobić film, w jakim celują Skandynawowie. To znaczy chciał połączyć humor z poważną analizą ludzkiej psychiki. Nie do końca mu się udało zamierzenie zrealizować.


X Quinientos (2016)

Są młodzi, biedni i nie-biali. Maria pochodzi z Filipin, David ma w sobie krew Indian, a przodkowie Alexa zostali sprowadzeni z Afryki. Kolor skóry ma w tym filmie olbrzymie wrażenie, choć z pozoru reżyser ani razu się do rasy swoich bohaterów wprost nie odnosi. Ale Ameryki należą do białych, przedstawiciele innych ras są zepchnięci na margines. Tę perspektywę Juan Andrés Arango oddaje formatem obrazu – 4:3. Biali i ich świat reprezentowani są przez tę część ekranu, która nie jest zagospodarowana. To, co widzimy, to wąskie pasmo dostępnych możliwości. I dla młodych ludzi nie jest to dobra wiadomość.


środa, 5 października 2016

The Girl on the Train (2016)

To miłe zobaczyć, że nie tylko w Polsce filmowcy wstydzą się prostoty w kinie. Bo "Dziewczyna z pociągu" ma w gruncie rzeczy bardzo banalną intrygę. Zamiast jednak wykorzystać ją jako pretekst do wniknięcia w głąb ludzkiej natury, która prosta nie jest, twórcy poszli w drugą stronę: zaczęli komplikować narrację tak, by banał zmienił się w skomplikowany węzeł intryg i dramatów.


Don't Breathe (2016)

Zaczęło się źle. Pierwsze 15 minut służy temu, by usprawiedliwić głównych bohaterów. Bo niby są złodziejami, którzy okradają nawet ślepych weteranów, ale to dlatego, że mają źle w życiu. Bo mieszkają w Detroit – mieście-bankrucie, gdzie kto może, ten z miasta ucieka. A bohaterka dodatkowo ma matkę-pijaczkę, która sama kasy nie zarabia, więc córce podbiera i jeszcze ją od dziwek wyzywa. Nie rozumiem tej potrzeby tworzenia empatycznej więzi z bohaterami. "Nikt nie przeżył" udowadnia, że formuła źli kontra jeszcze gorszy dostarcza całkiem sporo frajdy.


wtorek, 4 października 2016

Ostatnia rodzina (2016)

Nie zamierzałem oglądać "Ostatniej rodziny". Temat Beksińskich ani mnie ziębi ani grzeje, więc spodziewając się, że będzie to typowa biografia zbudowana na bazie wyliczanki zdarzeń istotnych w życiu Zdzisława i Tomasza, nie widziałem sensu, by po niego sięgać. Do pójścia do kina przekonał mnie potop pozytywnych ocen. Pomyślałem sobie, że może jednak to będzie dobra rzecz, że może nie jest to biograficzna sztampa, że Matuszyński wykorzystał żywoty Beksińskich, by coś widzom powiedzieć.


The Dresser (2015)

Uwielbiam starego "Garderobianego" Przede wszystkim za dwie fantastyczne kreacje aktorskie Toma Courtenaya i Alberta Finneya. Byłem więc bardzo ciekaw tego, jak poradzą sobie Ian McKellen i Anthony Hopkins.


niedziela, 2 października 2016

Inside Out (2015)

Tym razem intuicja mnie nie zawiodła. Długo odkładałem "W głowie się nie mieści". Pomimo dochodzących zewsząd entuzjastycznych głosów, jakoś nie byłem przekonany do tego filmu. I kiedy w końcu go obejrzałem, pozostałem nieprzekonany.


ARQ (2016)

Za jedno mogę pochwalić "ARQ". Fajnie wykorzystano koncepcję podróży w czasie. Co prawda przy bliższym przyjrzeniu się, jest w koncepcji czasu prezentowanej w tym filmie sporo dziur, ale w tej fabule się sprawdza. Pomysł, by stopniowo odsłaniać przed nami kolejne warstwy prawdy, może nie jest oryginalny, ale doskonale funkcjonował.


Viva (2015)

"Viva" to kolejny film o tym, że bycie sobą można osiągnąć tylko po trupach najbliższych. W przypadku tego filmu trupem ma być ojciec głównego bohatera. Jego umieranie na chorobę nowotworową sprawia, że młody chłopak będzie zmuszony do skonfrontowania się z własnymi uczuciami wobec nieobecnego przez niemal całe jego życie rodzica. A przy okazji znajdzie siłę, by walczyć o swoje marzenie. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko być wdzięcznym, że ludzie umierają.