sobota, 31 grudnia 2016

Wyrmwood (2014)

W teorii "Wyrmwood" to kino, którym powinienem być zachwycony. Jest brutalny, ma kilka absurdalnych pomysłów, całość jest jednocześnie zrobiona na serio i z przymrużeniem oka. Dlaczego więc nie przypadł mi do gustu? Chyba dlatego, że twórcy za bardzo starają się być wyluzowani. To udawanie niezbyt dobrze im wychodzi, więc "Wyrmwood" zrobił na mnie wrażenie filmu wymęczonego. Nie ma lekkości, szczególnie w tych scenach, w których fundowane są widzom filmowe suchary i czerstwe one-linery.


Pan (2015)

Zazwyczaj przy tego rodzaju filmach piszę "pomysł fajny, ale wykonanie słabe". Nie tym razem. Nie rozumiem, jak ktokolwiek uznał, że scenariusz Jasona Fuchsa nadawał się do realizacji. Tu nawet punkt wyjścia wydaje się słaby, a rozwinięcie fabuły jest tak żałośnie nijakie, że nigdy w życiu nie pomyślałbym, iż ktokolwiek mógłby tym być zainteresowany.


czwartek, 29 grudnia 2016

Tampoon (2015)

Jak większość krótkometrażówek, tak i "Tampoon" to nic więcej, jak tylko pomysł. Ale za to jaki! Morderczy tampon to naprawdę przednia idea. Szkoda więc, że sam film nie wykorzystuje jej do końca. Reżyserka mogła dłużej celebrować pomysł a to dorzucając więcej absurdalnych scen radzenia sobie z waginalnym natrętem, a to przez zdecydowanie się na dodanie do filmu krwi (tej ostatniej naprawdę brakuje, i nie mam tu na myśli tylko krwi menstruacyjnej).


Ocena: 6

wtorek, 27 grudnia 2016

In Secret (2013)

Czy o szczęście warto walczyć za wszelką cenę? Czy może nie jest tak, że uczucia zależne są od kontekstu? O to pytania, które nieśmiało próbuje stawiać "Teresa Raquin". Nieśmiało, bowiem w interpretacji Charliego Strattona moralne znaki zapytania są potraktowane jako dekoracje i kostiumy. Mają uatrakcyjnić film, ale nie stanowią jego jądra.


Passengers (2016)

Jestem mile zaskoczony. Jon Spaihts jednak ma jakieś tam pojęcie o SF. W "Pasażerach" odnalazłem bowiem echo tego, co w literaturze science-fiction lubię najbardziej, czyli niejednoznaczność moralną i zadawanie pytań, na które nie ma łatwych odpowiedzi.


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Comet (2014)

"To fikcja, a i tak boli" mówili bohaterowie "Rekonstrukcji" Christoffera Boego. Teraz mogliby to powtórzyć bohaterowie "Komety". Co w tym filmie jest prawdą, a co snem? A może, jak ogłasza to wszem i wobec plansza z napisami początkowymi, są to różne wersje tej samej opowieści, wycięte i sklejone w jedno z  kilku światów równoległych? Te pytanie nie mają tu jednak racji bytu. "Kometa" nie jest bowiem historią linearną. Tu nie chodzi o to, co przydarzyło się bohaterom. "Kometa" to opowieść o nich samych, o ich relacji, o paradoksie miłości i czasu.


Crouching Tiger, Hidden Dragon: Sword of Destiny (2016)

Wschodnie sztuki walki "sprzedaje się" na świecie nie tylko jako techniki pokonywania przeciwnika, lecz jako styl życia, holistyczną filozofię mówiąca o tym, że rozwój fizyczny wpływa na rozwój duchowy. Jednak "Sword of Destiny" pokazuje, że te slogany nie warte są nawet funta kłaków. Bohaterowie filmu panują nad światem fizycznym w sposób zaprzeczający prawom natury. A mimo to nie są lepiej przygotowani do radzenia sobie z problemami duchowymi, emocjonalnymi. Pozostają w dalszym ciągu chorągiewkami powiewającymi zależnie od tego, skąd nadciągają huragany miłości, nienawiści, ambicji i honoru. Są bezradni jak noworodki, a uduchowione teksty, którymi rzucają raz za razem, są tylko pustymi frazesami, słabiutką formą ukrywania się przed prawdą.


niedziela, 25 grudnia 2016

Collateral Beauty (2016)

Śmierć. Miłość. Czas. Dla bohatera "Ukrytego piękna" były to abstrakcje, które zmienił w fundamenty sukcesu swojej firmy reklamowej. Zarabiał na nich miliony dolarów, wyzyskując fakt, że są to rzeczy zrozumiałe dla każdego człowieka. Ale kiedy poznał na własnej skórze ciemną stronę tych pojęć, załamał się. Odciął się od świata, na czym zaczęła tracić jego firma, a co za tym idzie jego współpracownicy. Ci próbowali więc mu pomóc, ale ponieśli klęskę. Jak bowiem można wydobyć kogoś z doliny żałoby, skoro ten ktoś nie chce pomocy? W końcu sięgnęli po desperackie środki: wkroczyli do jego świata, przemówili do niego językiem szaleństwa, wierząc, że to pobudzi go do działania, a w konsekwencji uratuje dla świata.


Like You Mean It (2015)

"I żyli długo i szczęśliwie" – chyba żadne inne słowa w historii ludzkości nie wyrządziły światu większej szkody. W tym jednym zdaniu zawiera się bowiem źródło tragedii, jaką jest prawie każdy związek oparty na miłości. Mówi ono bowiem, że liczy się tylko zdobycie miłości, znalezienie się razem w tym samym czasie i miejscu i pokonanie wszelkich przeszkód, jakie pojawiają się na drodze do związku. Sam związek to już pestka, postscriptum, oczywiste, niekończące się szczęście.


Beyond the Reach (2014)

Biedny Jean-Baptiste Léonetti. Kiedy dostał ofertę z Hollywood, pewnie skakał pod sufit z radości. W końcu dla wielu twórców jest to ziemia święta. Ale teraz pewnie się wstydzi "Pojedynku na pustyni". Coś tak śmierdzącego na pustyni może zostawić tylko wielbłąd cierpiący na problemy gastryczne.


Strangerland (2015)

Trudne jest życie rodziców nimfomanki. Pragną córki porządnej, normalnej, która znajdzie męża, założy własną rodzinę. A tymczasem dostało się im dziecko, które ledwo podrosło na tyle, by dowiedzieć się, czym jest seks, a już rozkłada nogi na prawo i lewo. Jest obcym. Dzikimi stworzeniem, która próbuje się oswoić. Ale kończy się to rebelią, a w końcu utratą dziecka. Niektórzy nie są bowiem w stanie podążać drogą normalności, udawać przyzwoitych ludzi, którzy po kryjomu, w tajemnicy, oddają się zdradom na boku.


środa, 21 grudnia 2016

Underworld: Blood Wars (2016)

Na "Wojny krwi" poszedłem siłą rozpędu, bo widziałem poprzednie części. Choć z "Przebudzenia" kompletnie nic nie pamiętam. To, co tym razem zobaczyłem, wzbudziło moje zainteresowanie. Pomyślałem sobie, że chętnie był to obejrzał... gdyby tylko był to serial.


wtorek, 20 grudnia 2016

La danseuse (2016)

Porzućcie nadzieję ci, którzy pragniecie obejrzeć "Tancerkę" w nadziei, że dowiecie się czego o Loïe Fuller. Zamiast filmu szczerze polecam wpis na Wikipedii. Zawiera zdecydowanie bogatszą biografię i więcej interesujących ciekawostek z życia prekursorki współczesnego tańca. Obraz Stéphanie Di Giusto to bowiem jednak wielka kupa śmieci.


poniedziałek, 19 grudnia 2016

La fille inconnue (2016)

Lekarz. Trudno wyobrazić sobie bardziej intymną profesję. W końcu poznaje pacjentów w sposób niezwykle dogłębny, zaglądam tam, gdzie mało kto, grzebie, prześwietla, mierzy i maca. Gromadzi całą masę informacji o nawykach, chorobach, lękach. A jednak, tak naprawdę nic nie wie o nich. Ludzie są przypadkami, chorobami do zdiagnozowania. Takie podejście tworzy złudne poczucie bezpieczeństwa. I u pacjentów, którzy wychodzą z gabinetu z przekonaniem, że ich sekrety są wciąż ich. I u lekarzy, którzy mogą zachować dystans, mieć własne życie niezależnie od problemów pacjentów. Maszyna interakcji wydaje się funkcjonować bez zarzutu.


niedziela, 18 grudnia 2016

As Cool as I Am (2013)

"Taka fajna jak ja" to kino obyczajowe z – teoretycznie – optymistycznym finałem. Teoretycznie, bo w praktyce trudno się z tym zgodzić. Film pokazuje bowiem, że jedynym źródłem szczęścia w życiu jest kariera. Jeśli mamy farta znaleźć posadę, w której będziemy się mogli zrealizować, to wtedy praca ta pozwoli nam zagłuszyć wszelkie problemy osobiste. Bo te nigdy się nie kończą.


7 años (2016)

"7 años" to skromniejsza wersja "Metody". Tym razem są tylko cztery osoby i nie są nieznajomymi. To współwłaściciele firmy, która wpadła w tarapaty prawne. Grozi im to, że trafią do więzienia, ale bohaterowie znaleźli rozwiązanie: jedno z nich weźmie winę na siebie. Tylko które? Do tego potrzebny jest mediator. W ciągu kolejnych paru godzin wypranych zostanie sporo brudów. Każdy z zainteresowany chciałby bowiem, żeby winę wziął na siebie ktoś inny. Podczas słownych utarczek wszystkie chwyt są usprawiedliwione. A prawda, której nie chciało się znać, może wpłynąć na czyjąś decyzję.


Closet Monster (2015)

Czym skorupka za młodu nasiąknie... Oscar ma 18 lat i całe życie przed sobą. Tyle tylko, że najpierw musi zacząć żyć. Co nie jest łatwe, kiedy w dzieciństwie przesiąkł strachem. Lęk ten miał źródło w dwóch traumatycznych wydarzeniach. Pierwszym było brutalne pobicie młodego geja przez nastolatków, czego Oscar był świadkiem. Drugim było rozstanie rodziców i fakt, że pozostał w domu z ojcem. Ojcem, który był troskliwy, który go kochał, ale który miał swoje wady, był niedojrzały, chimeryczny i którego niektóre wypowiedzi tylko wzmacniały lęki Oscara.


Paterson (2016)

W swoim najnowszym filmie Jim Jarmusch kreśli niezwykły portret miasta. Punktem wyjścia jest dla niego koncepcja, że miasto to żywy organizm. Ale Jarmusch oczywiście potraktował ją na swój oryginalny sposób: jednocześnie bardzo dosłownie i mocno alegorycznie. Paterson ma tu bowiem całkiem prawdziwe ciało. Żyje wśród mieszkańców, przysłuchuje się im, obserwuje, czasem wchodzi w interakcje. Paterson jest awatarem miasta, jest jego ucieleśnieniem, poetą i poezją w jednym. Paterson i Paterson są też u Jarmuscha bliźniakami: tacy sami, a jednocześnie zupełnie inni. Albo jak Trójca Święta (tyle że tym razem są tylko dwie osoby).


Dad's Army (2016)

Kiedy dowiedziałem się, że powstaje kinowa wersja "Dad's Army", od razu film znalazł się na liście tytułów, które koniecznie muszę obejrzeć. Obsada tylko zwiększyła mój apetyt. I nawet reżyser nie był w stanie mnie od straszyć. Bo co prawda ma na swoim koncie gnioty pokroju "Dorian Gray", ale potrafił też nakręcić kilka świetnych tytułów ("Idealny mąż", "Dziewczyny z St. Trinian"). Niestety okazało się, że tym razem za kamerą stał ten gorszy Oliver Parker.


piątek, 16 grudnia 2016

Rogue One: A Star Wars Story (2016)

Gareth Edwards to reżyserski odpowiednik Jaia Courtneya. Facet jest zły, ale jakimś cudem dostaje raz za razem w swoje ręce wielkie projekty. I, co najgorsze, nie wyciąga z nich żadnych wniosków. Widać wyraźnie, że Tony Gilroy próbował wyczyścić bałagan zrobiony przez Edwardsa, ale mu się nie udało. Wszystkie grzechy główne "Godzilli" pojawiają się i w "Łotrze 1". Po prostu mniej rzucają się w oczy.


środa, 14 grudnia 2016

Radin! (2016)

SPOILERY

Na pozór jest to typowa komedia o tym, jak to skostniały system zostaje rozwalony poprzez nieoczekiwane pojawienie się nowego elementu. Tak naprawdę jednak "Dusigrosz" jest fantastyczną ilustracją tego, jak potężną bronią jest szantaż emocjonalny. Szczególnie w przypadku relacji rodzic-dziecko.


poniedziałek, 12 grudnia 2016

Kubo and the Two Strings (2016)

Choć moje oceny nie do końca na to wskazują, to jestem wielkim fanem produkcji studia Laika. Podoba mi się to, z jaką konsekwencją starają się iść własną drogą zamiast robić komputerowe animacje podobne do wszystkiego. Problemem jest to, że żadna z dotychczasowych produkcji fabularnie nie spełniła moich oczekiwań. Dotąd za najlepszy film studia uważałem "ParaNormana". Ale teraz to się zmieniło. "Kubo i dwie struny" jest o klasę lepszy.


niedziela, 11 grudnia 2016

Score (1973/1976) (soft cut)

"Score" jest dzieckiem swoich czasów, idealnym przedstawicielem nurtu zwanego "porno chic". I jak na przedstawiciela tego nurtu przystało, nie zadowala się po prostu byciem pornografią. Nie, "Score" ma zdecydowanie ambicje bycia pełnoprawnym filmem. Stąd fabuła oparta jest na off-broadwayowskiej sztuce, w której występował młodziutki Sylvester Stallone. Scenariusz jest mocno rozbudowany, a akcent położony został na dialogi. Jeszcze większe ambicje miał reżyser, który co chwilę eksperymentuje z obrazami, stosując dziwne kadry albo robiąc zaskakujące zbliżenia, a nawet korzysta z krzywych zwierciadeł.


Our Kind of Traitor (2016)

Dwie rzeczy uwierają podczas oglądania "Zdrajcy w naszym typie". Pierwszą dałem radę zignorować. Drugiej już jednak nie.


piątek, 9 grudnia 2016

Mal de pierres (2016)

Fascynuje mnie to, jak czasami twórcy uparcie podążają tropem mało interesującej historii, przez co kompletnie ignorują tę, która jest naprawdę fascynująca. "Z innego świata" jest tego najlepszym przykładem.


Office Christmas Party (2016)

Wydawało mi się, że nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań wobec tego filmu. Naprawdę zadowoliłbym się prymitywnym humorem spod butki z piwem. Nie liczyłem nawet na fabułę. Jak dla mnie mogłaby być ona bardzo umowna, jeśli tylko tytułowa firmowa gwiazdka byłaby prawdziwym świętem Bachusa. Niestety film Josha Gordona i Willa Specka nic z tego mi nie zaoferował.


Creative Control (2015)

Benjamin Dickinson stworzył bardzo ciekawy świat. Bliski współczesności, ale jednak z technologią nieco bardziej zaawansowaną. W tym świecie augmented reality (rzeczywistość rozszerzona) jest już o krok od pełnej realizacji. To zaś służy reżyserowi jako baza do dywagowania na temat tego, czym jest doświadczanie rzeczywistości i w jaki sposób można poszerzać jej granice.


poniedziałek, 5 grudnia 2016

Franny (2015)

Oglądając "Franny'ego" łatwo przyszło mi zrozumieć, dlaczego Richard Gere zgodził się w nim wystąpić. Jest tu kilka scen, które na papierze musiały kusić każdego aktora. Tytułowy bohater to postać skomplikowana, pełna sprzeczności. Bogacz, filantrop, a zarazem lekoman żyjący w cieniu śmierci i nieukojonego poczucia winy. Jego ból, jego dziwaczne zachowania są w scenariuszu dość dokładnie zaprezentowane i Gere czytając tekst z całą pewnością czuł, że to jest rzecz, która pozwoli mu na popisową grę.


곡성 (2016)

Manichejska wizja świata podana w typowo koreańskim stylu. "Lament" to ponura wizja ludzkiej egzystencji. Jest koszmarną wersją "Toy Story", gdzie ludzie są zabawkami w rękach Dobra i Zła. Ale zabawa jest perfidna, ponieważ pozostawia ludzi wolnych w kluczowych momentach, zarazem pozbawiając ich istotnych informacji uniemożliwiając tym samym podjęcie właściwych decyzji. W efekcie ludzie miotają się na ślepo, zostają postawieni w sytuacjach bez wyjścia, gdzie nawet Dobro każe bohaterom kierować się ślepą wiarą nie dając nic, co mogłoby tę wiarę usprawiedliwić. Zresztą podział na Dobro i Zło jest tutaj dość umowny i dokonany zostaje na podstawie sposobów manipulacji człowiekiem, jakich jedna i druga strona się podejmuje.


niedziela, 4 grudnia 2016

Scouts Guide to the Zombie Apocalypse (2015)

Jak miło, że reżyser "Paranormal Activity: Naznaczeni" jednak ma czasem fajne pomysły. "Łowcy zombie" to ten rodzaj absurdalnego kina, który uwielbiam. Pół filmu składa się z momentów WTF, jak zombie-cyce, zombie bez dolnej szczęki robiące minetę, bezzębne zombie próbujące wgryźć się w tyłek... Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać.


sobota, 3 grudnia 2016

The Windmill Massacre (2016)

Film kompletnie niepotrzebny. Jest głupi, kiepsko pomyślany, słabo zagrany, a przede wszystkim ma niewiele do zaoferowania, jeśli chodzi o efekciarską przemoc. Kończy się więc na tym, że rzeczywiście – zgodnie z hasłem reklamowym z plakatu – film ścina z nóg. Ale czyni to z nudów, a nie za sprawą brutalności czy intensywnego klimatu.


Bacalaureat (2016)

Bardzo liczyłem na ten film. I jak to (niestety) często bywa w takich sytuacjach, nie sprostał on moim oczekiwaniom. Och, to nie jest zła rzecz. Po prostu nie jest szczególnie udana.