niedziela, 20 sierpnia 2017

Raid dingue (2016)

Na "Agentkę specjalnej troski" wybierałem się słysząc niezbyt pochlebne opinie. Kiedy jednak film się zaczął, kompletnie nie rozumiałem, skąd niskie oceny. Na moje oko wszystko wyglądało tu doskonale. Oto obdarzona niezwykłym entuzjazmem i przerażającą skłonnością do strzelania gaf i wpadania w tarapaty Jo marzy o dostaniu się do elitarnej jednostki policyjnej. W końcu marzenie się spełnia. Kobieta nie wie, że za decyzją stał jej ojciec, i z wielkim entuzjazmem oddaje się rygorystycznemu szkoleniu. Ta historia opowiedziana jest z werwą i komediowym zacięciem. Co chwilę dzieje się coś na tyle zabawnego, że parskałem śmiechem. "Agentka specjalnej troski" wyglądała jak "Pechowiec" zmiksowany z "Policjantkami z FBI". I mnie ta mieszanka jak najbardziej odpowiadała.


The House (2017)

To już przestaje być zabawne, a zaczyna być naprawdę niepokojące. Amerykańskie komedie przechodzą poważny kryzys. Wzorzec, który sprawdzał się latami, teraz kompletnie się wyczerpał. Co widać po całej masie średnio lub mało śmiesznych filmów: "Firmowa gwiazdka", "Dlaczego on?", "Baywatch", "Ostra noc", "W starym, dobrym stylu", "Babskie wakacje" – to tylko najświeższe przykłady. Do tego grona muszę też dopisać "Dom wygranych".


Free State of Jones (2016)

Żywot Newtona Knighta to filmowy samograj. Wystarczyło zacząć opowiadać, a historia sama rozwinęłaby się w fascynującą i niewiarygodną przypowieść o niezłomnym harcie ducha człowieka wyprzedzającego swoją epokę. Ale dla reżysera "Rebelianta" biografia Knighta stała się przekleństwem. Oferowała tak wielkie bogactwo materiału, że Gary Ross nie wiedział, z czego zrezygnować. I tak zagracił go niepotrzebnymi pomysłami, rozwadniając to, co powinno być wspaniałym freskiem.


Jours de France (2016)

"Jours de France" będzie chyba należeć do największych zaskoczeń tego roku. Pełnometrażowy fabularny debiut Jérôme'a Reybauda jest bowiem dla mnie wielką tajemnicą. W teorii powinien wywołać u mnie nie zachwyt, lecz irytację i zniesmaczenie. A wszystko przez formę.


sobota, 19 sierpnia 2017

Goat (2016)

Zaczyna się obiecująco. Oto Brad wychodzi z imprezy. Po drodze do samochodu zaczepia go dwóch chłopaków, którzy – jak twierdzą – też byli na domówce i teraz proszą go o podwózkę do domu. Brad się zgadza i sam, z własnej woli, wyjechał z nimi na bezdroża, gdzie został pobity i okradziony. Przeżył. Jego obrażenia zagoiły się i nie pozostał po nich ślad. Ale rany na psychice nie zniknęły. Brad nie potrafi pogodzić się ze świadomością, że nie jest twardzielem, że nie tyle został pobity, ile w ogóle nie stawiał oporu.


Sólo química (2015)

No cóż, nie jest to z całą pewnością film, który zmieni moje życie. Za dwa miesiące pewnie w ogóle nie będę pamiętał, że go widziałem. To jednak wcale nie znaczy, że żałuję, że go obejrzałem.


Free Fire (2016)

To miała być prosta transakcja. Grupa A miała dostać kasę, grupa B miała dostać broń. Koniec kropka. Tyle tylko, że człowiek jest nieprzewidywalną zmienną. Wśród osób, które spotkały się w opuszczonej fabryce są tacy, którzy mają własne plany i tacy, którzy nie zastanawiają się nad konsekwencjami. Wystarczyła tylko chwila, by sprawy wymknęły się spod kontroli. W takich warunkach może być tylko jeden zwycięzca...


piątek, 18 sierpnia 2017

Small Crimes (2017)

No cóż, Evan Katz zrobił dużo, by roztrwonić kredyt zaufania, jaki miał u mnie po swoim debiucie "Chip Thrills". Wtedy potrafił w ograny schemat tchnąć nowe życie, pełne pomysłowych i niebanalnych atrakcji. Nie rozumiem, jak w ciągu kilku lat z obdarzonego barwną wyobraźnią twórcy zmienił się w bełkotliwego, pozbawionego pomysłów wyrobnika.


Steel (2015)

SPOILER

Gdyby patrzeć wyłącznie na samą fabułę, "Steel" byłoby po prostu jednym z miliona melodramatów nie wartych uwagi. To, co mi się spodobało i co wyróżnia film na plus, to fakt, że tak naprawdę jest to opowieść o psychoanalitycznym procesie terapeutycznym, a zjawiska, które mają w nim miejsce, tu otrzymały ludzkie kształty.


Time Lapse (2014)

Jednym z najcięższych grzechów, jakie popełnić może chrześcijanin, jest zrezygnowanie z wolnej woli poprzez oddanie kontroli nad swoim losem wróżbitom wszelkiej maści. Dziś powszechnie uważa się, że ta przestroga jest spowodowana tym, że przepowiadanie przyszłości to bzdura, jednak tak naprawdę kwestia prawdziwości wróżb nigdy nie była poddawana w wątpliwość. Właśnie dlatego, że się sprawdzają, są grzechem. A wszystko dlatego, że człowiek przestaje podejmować decyzje, a zaczyna postępować zgodnie z tym, co już zostało wytyczone.


Desert Dancer (2014)

Świat pełen jest wspaniałych historii, które kuszą filmowców swoimi narracyjnymi możliwościami. Jednak to, co jest największą wartości, jest też i przekleństwem. Twórcy czują się bowiem w obowiązku pozostać wiernym jeśli nie prawdzie historycznej to duchowi tego, co się wydarzyło. To zaś ogranicza kreatywność filmowców. Czego najlepszym przykładem jest "Taniec pustyni".


czwartek, 17 sierpnia 2017

The Hitman's Bodyguard (2017)

Zdaję sobie sprawę, że w swojej niechęci do "Baby Driver" jestem osamotniony, ale po obejrzeniu "Bodyguarda Zawodowca" tylko się utwierdziłem w przekonani, że film Edgara Wrighta jest ambitną porażką.


Annabelle: Creation (2017)

Coś mi się wydaje, że David F. Sandberg nie trafi w poczet moich ulubionych twórców horrorów. Jego "Annabelle: Narodziny zła" zbiera wśród widzów dobre opinie, których ja jednak nie jestem w stanie podzielić. W zasadzie mógłbym tu powtórzyć to samo, co napisałem po obejrzeniu jego poprzedniego filmu – "Kiedy gasną światła". Co oznacza, że nie zauważyłem u niego twórczej progresji.


środa, 16 sierpnia 2017

Chrieg (2014)

Dorastający nastolatek, który odkrywa, że w oczach rodzica jest rozczarowaniem, ma przechlapane. Pozostają mu w zasadzie dwie drogi wyjścia. Pierwszą jest porzucenie krzepnącej właśnie własnej tożsamości i próba stania się  tym, czego oczekują rodzice. Drugą jest pójście w zaparte, podkręcanie własnego zachowania, czy gra się rodzicom na nerwach. Na dłuższą metę żadna z nich się nie sprawdza i do eksplozji musi dojść.


Wild Target (2010)

Gdybym nie kojarzył nazwiska reżysera, to powiedziałbym, że twórcy "Dzikiego celu" sporo ryzykowali. Opowieść o płatnym zabójcy, atrakcyjnej oszustce i ciapowatym nikim została bowiem pomyślana jako komedia łącząca absurd, wyrafinowanie i infantylizm. To mieszanka, która rzadko się udaje. Kiedy wychodzi, wtedy mamy do czynienia z komedią, którą pamięta się latami. Ponieważ jednak za film odpowiadał Jonathan Lynn, to byłem przekonany, że będzie to dla niego bułka z masłem. Ma już na swoim koncie podobne udane projekty (jak choćby sitcom "Tak, panie ministrze" i jego kontynuacje).


Shared Rooms (2016)

Biedny Rob Williams. Kręci te swoje filmy, ale w zasadzie w ogóle się nie rozwija. Po tylu zrobionych obrazach, powinien się już nauczyć, co mu wychodzi, a co nie. Najwyraźniej jednak jest uparty i robi wszystko, na co ma ochotę.


Mississippi Grind (2015)

Oto opowieść o przyjaźni i hazardzie, bez której kino spokojnie mogło się obejść. Ryan Reynolds i Ben Mendelsohn snują się po ekranie jak przysłowiowe goryle we mgle. Nie jestem pewien, czy sami rozumieli, co i kogo mają grać. Twórcy bowiem tak rozciągają każdą myśl, że kiedy wreszcie jakimś cudem docierają do pointy, nie bardzo wiadomo, do czego ona się ma odnosić, bo zostało to już dawno przez wszystkich zapomniane. Banalne dialogi zalewane są hektolitrami nietrafionych metafor. Relacje bohaterów - czy to ze sobą, czy też z innymi - są nieczytelne tak, że wszystko, co działo się na ekranie było mi obojętne.


wtorek, 15 sierpnia 2017

Contratiempo (2016)

Dobrze, że przed obejrzeniem "Contratiempo" nie sprawdziłem, kim jest jego reżyser. Gdybym przypomniał sobie, że jest on autorem "Ciała", to pewnie nigdy bym po ten film nie sięgnął. Tym bardziej, że na pierwszy rzut oka oba filmy są do siebie podobne jak dwie krople wody.


Already Tomorrow in Hong Kong (2015)

On preferuje Azjatki i po 10 latach spędzonych w Hongkongu zdołał nauczyć się chińskiego. Ona woli białych mężczyzn i choć jej dziadkowie pochodzą z Hongkongu, sama nigdy chińskiego się nie nauczyła. Są dla siebie stworzeni, ale gdyby nie Hongkong zapewne nigdy by na siebie nie trafili. On jest bowiem z Nowego Jorku, a ona z Los Angeles. Choć los zetknął ich ze sobą daleko od domu, to jednak więź, jaka się między nimi niemal natychmiast wytworzyła, wcale nie musi być trwała. Każde z nich ma swoje sprawy zawodowe i osobiste, których ot tak nie mogą zbagatelizować.


The Pass (2016)

"The Pass" to opowieść o tym, że człowiek nigdy nie może być szczęśliwy. Nawet wtedy, kiedy życie ułożyło mu się całkiem dobrze albo ziściły się jego marzenia. Ten brak szczęścia wynika nie z tego, co ma, lecz ze świadomości tego, z czego zrezygnował, by to osiągnąć. Nawet na szczycie prześladować go będzie pytanie: "Co by było, gdyby na rozdrożu zachował się inaczej, podjął inną decyzję?". To pytanie jest trucizną, która niczym słynny portret Doriana Graya pokazywać będzie prawdziwą naturę człowiek i cenę, jaką płaci się za własne życie.


A Most Violent Year (2014)

Widzę, że J.C. Chandor umościł sobie całkiem wygodne gniazdko na wyższej półce wyrobników. Jego "Rok przemocy" to bardzo solidna robota, a mimo to pozostawiająca smak niedosytu.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Freistatt (2015)

Oglądając "Freistatt" doszedłem do wniosku, że psychopaci mają rację w tym, jak patrzą na świat. To szambo, w którym taplają się wyłącznie ludzie słabi, złamani, zdegenerowani. Altruizm? Otwartość? Szczerość? Miłość? Pic na wodę, ładne iluzje, których im szybciej się pozbędziemy, tym więcej na tym skorzystamy.


Amor.com (2017)

"Amor.com" to żywy dowód na to, że "kalka" wcale nie musi być zarzutem przekreślającym wartość filmu. Jeśli chodzi o fabułę, to tutaj nie ma ani jednej oryginalnej myśli. Wszystko jest prostą realizacją jeszcze prostszej konstrukcji narracyjnej: chłopak i dziewczyna z różnych światów zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, próbują być razem, ale rzeczywistość staje na przeszkodzie, rozstają się, odkrywają, ze bez siebie są nikim i próbują się zejść. Nihil novi sub sole.


The Road Within (2014)

Całkiem sporo obiecywałem sobie po tym filmie. Oryginał miał fajnych bohaterów i ciekawy pomysł na historię, ale jego wykonanie pozostawiało sporo do życzenia. Amerykanie, dla których kino drogi jest czymś powszednim i naturalnym, powinni byli więc, zachowując to, co najlepsze z "Vincent chce nad morze", uczynić z tego piękną i wzruszającą opowieść o przyjaźni, rodzicielstwie i chorobie.


niedziela, 13 sierpnia 2017

God's Own Country (2017)

Fantastyczny film o tym, jak ważna jest w życiu bliskość i jak trudno jest ją – przynajmniej mężczyznom – osiągnąć. Reżyser nie sili się na artystyczne elaboraty. Postawił na prostotę, aktorów i historię, która broni się sama.


1:54 (2016)

Ciężkie jest życie tchórza. Lęk czyni go ślepym na miłość, która dosłownie leży na wyciągnięcie ręki; czyni go podatnym na cierpienie, kiedy mrozi go w bezruchu w chwilach, gdy bliscy jego sercu najbardziej potrzebują pomocy; czyni go niemy, kiedy powinien poprosić o pomoc; czyni go bezradnym nawet w momentach, kiedy wydaje się zdeterminowany i zawzięty. Jednak ten, komu wydaje się, że może bagatelizować tchórza, popełnia śmiertelny błąd. Nie ma bowiem ludzi bardziej niebezpiecznych od tchórzy postawionych w sytuacji bez wyjścia. Są wtedy niczym wściekłe ze strachu zwierzęta: zaatakują każdego, na oślep, w sposób niemożliwy do przewidzenia. I o tym właśnie opowiada "Odwet".


Mon poussin (2017)

Lubię głupawe francuskie komedie. Są kiczowate, często mają naprawdę idiotyczne pomysły (zazwyczaj z udziałem zwierząt – to chyba jakaś cecha narodowa), ale jednocześnie jest w nich coś uroczego, sympatycznego i przyjemnego. Jednak w każdym koszu dorodnych jabłek może trafić się zgniły owoc. I tym właśnie jest "Synalek".


sobota, 12 sierpnia 2017

Tulip Fever (2017)

Nie czytałem książki, więc nie mogę mieć pewności, ale wydaje mi się, że pomysł, aby tulipanowa gorączka, która w XVII wieku opanowała Holandię, funkcjonowała jako metafora (i ucieleśnienie) ludzkich obsesji, mógł się sprawdzić jedynie w prozie. W kinie, gdzie obrazy są nośnikiem informacji, takie podejście mogło łatwo stać się podstawą nieznośnej łopatologii. Co też w "Tulipanowej gorączce" rzeczywiście ma miejsce. Nie dziwi mnie to, bowiem za kamerą stał Justin Chadwick, o którego reżyserskich umiejętnościach nie mam najwyższego zdania.


czwartek, 10 sierpnia 2017

Królewicz Olch (2016)

Jest mi niezwykle ciężko traktować "Królewicza Olch" jako dzieło autonomiczne. Tematyczne i formalne podobieństwa do "Baby Bump" są bowiem aż nazbyt widoczne. Z tego też powodu w sposób automatyczny oba filmy łączą się ze sobą w pewną twórczą całość. "Królewicz Olch" pozwala dowiedzieć się, skąd wziął się dojrzały i niezwykły "Baby Bump". W tym kontekście stanowi swoisty brudnopis, pełen przeróżnych pomysłów, które później (czasami w niezbyt zmienionej postaci) pojawiły się w rewelacyjnym "Baby Bump".


wtorek, 8 sierpnia 2017

Paris pieds nus (2016)

Nie wiem, jak oni to robią. Od czasu "Rumby" każdy film Dominique'a Abela i Fiony Gordon bawi mnie i oczarowuje. Nie inaczej jest i z "Paryżem na bosaka". Oczekiwałem dziwów i je dostałem.


poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Severina (2017)

Słowa uwodzą, czarują, hipnotyzują. Kto żyje wśród nich, powinien znać ich moc. A jednak bohater tego filmu, właściciel niewielkiej księgarni, nie do końca wiedział, z czym ma do czynienia. O czym przekonał się, gdy na jego drodze stanęła piękna nieznajoma. Zna ją jako Anę, ale prawie na pewno jest to imię fałszywe. Wie, że mieszka z mężczyzną,  którego raz określa mianem "chłopaka", a innym razem "ojca". Wie również, że jej największą pasją są książki. Ale tę miłość okazuje w dość specyficzny sposób: nie kupuje ich, lecz kradnie. Tak ją zresztą poznał: kilka razy okradła jego księgarnię, co zrodziło w nim ciekawość, a ta przerodziła się w miłosną obsesję.

Watch video!

Lichožrouti (2016)

"Niedoparki" przypomniały mi czasy dzieciństwa. Wtedy produkcje dla dzieci często były z dzisiejszej perspektywy nieodpowiedzialne, prezentując zachowania, które obecnie zdają się niestosowne. Film Galiny Miklínovej pełen jest właśnie takich elementów. Mamy więc bar, w którym szansonistka stopniowo pozbywa się garderoby. Mamy pijanego menela. Są wreszcie członkowie gangu, których ulubioną używką są sfermentowane skarpety, po których padają trupem w błogim stanie nieświadomości. Jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić, by takie sceny mogły znaleźć się w animacji Pixara lub Sony.


niedziela, 6 sierpnia 2017

Verão danado (2017)

Lato. Czas zawieszenia. Przeszłość minęła. Przyszłość jeszcze nie nadeszła. Można więc być wszystkim będąc zarazem niczym. Przeżycia są bardziej intensywne, zaczynają i kończą się ekspresowo. A jednocześnie wszystko dzieje się jakby za grubą szklaną ścianą, odgrodzone od tego, kim jesteśmy na co dzień. To czas zabawy, tańców, seksu, miłości, alkoholu i narkotyków.


Hampstead (2017)

Prezentacja jest kluczem do interpretacji. Tyle wyniosłem z seansu filmu "Zawsze jest czas na miłość". Reżyser stworzył bajkowy klimat. Londyn wygląda tutaj jak rajski ogród, Arkadia mlekiem i miodem płynąca. Dwójka głównych bohaterów od początku budzi sympatię tym, jak są widzom pokazani. Ona się ciągle uśmiecha. On jest gburem, ale nikt nie ma wątpliwości, że pod opryskliwością kryje się złote serce.


Complete Unknown (2016)

"Nieznajoma" pokazuje, że człowiek jest niewolnikiem własnej natury i najczęściej w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. W zdecydowanej większości przypadków ta niewola polega na niemożliwości zmiany samego siebie. Tak jest chociażby w przypadku Toma, który nie czerpie satysfakcji z własnej pracy, a mimo to jest o włos od podkopania związku z Raminą, ponieważ nie potrafi zdecydować się na porzucenie dotychczasowego życia i podążenie za żoną do Kalifornii.


Snatched (2017)

Komedie pokroju "Babskich wakacji" zamiast poprawiać mi humor skutecznie go psują. W obsadzie cała masa aktorów, których lubię. Pomysł całkiem fajny, a w zwiastunie wystarczająco dużo śmiesznych momentów, bym liczył co najmniej na przyzwoitą zabawę. Tymczasem całość jest ponurym żartem: śmietniskiem niespełnionych obietnic, gdzie wszystko i wszyscy się marnują.


czwartek, 3 sierpnia 2017

Time Out of Mind (2014)

Biedny Richard Gere. Zatracił gdzie umiejętność rozróżniania cichych filmów artystycznych od zwyczajnie nudnych. Nie rozumiem też, jakim cudem Oren Moverman potrafi przyciągnąć do swoich projektów znane osoby. Jak długo może jechać na sukcesie debiutu reżyserskiego? (który zresztą wcale aż taki imponujący nie był)


poniedziałek, 31 lipca 2017

Atomic Blonde (2017)

Zobaczyłem już "Johna Wicka 2" i "Atomic Blonde", więc wiem już, kto z dwójki reżyserów odpowiedzialnych za pierwszego "Johna Wicka" jest lepszy. Podpowiedź: nie jest nim David Leitch, autor "Atomic Blonde".


niedziela, 30 lipca 2017

One Night (2016)

Miłość wymaga ciszy. Gdy rozgardiasz zostaje gdzie daleko w tyle, kiedy jest się tylko we dwoje i można skupić się na sobie, wtedy może rozpocząć się proces nawiązywania (lub odbudowy) więzi. Dlaczego potrzebna jest cisza i pełnia uwagi? Bo nie jest to proces łatwy i płynny. Opiera się on na komunikacji, ale tej autentycznej, a ta wymaga czasu. Trzeba się przebić przez strach, nieufność, czasem gniew i pychę. Miejscami trafia się na wyboje, które zdają się nie do przezwyciężenia. I gdyby w tym momencie pojawiły się jakieś zakłócenia, wtedy więź nigdy nie zostałaby nawiązana. Poddać się pod byle pretekstem jest niezwykle łatwo. Jeśli jest się jednak samemu ze sobą, wtedy można odejść, by po pewnym czasie wrócić i kontynuować. Aż miłość stanie się faktem dokonanym.


Klovn Forever (2015)

Pierwszy filmowy "Klovn" był dla mnie wielkim rozczarowaniem, ale postanowiłem dać ekipie jeszcze jedną szansę. I "Wieczny klaun" okazał się obrazem dużo lepszym. Niestety w ten sposób wzbił się jedynie na poziom przeciętności. W dalszym ciągu nie jest to komedia tak szalona i "niegrzeczna", jaką twórcy obiecują. Naprawdę zabawnych momentów jest niewiele. A takich, które balansują na granicy dobrego smaku, można zliczyć na placach jednej ręki... która ma kilka palców amputowanych.


Speech & Debate (2017)

Gorsze niż "Więcej czadu", lepsze niż "Geography Club". Jest to więc kolejna opowieść o nastolatkach dorastających w pipidówce, którzy muszą zmagać się z purytańską opresją dorosłych i poczuciem wyobcowania wśród rówieśników.


Finding Dory (2016)

No cóż, chyba nie jestem w targecie ostatnich produkcji Pixara. Żadna z nich nie zrobiła na mnie większego wrażenia. I "Gdzie jest Dory?" wpisuje się w ten trend doskonale. Co prawda "Gdzie jest Nemo?" też średnio mi się podobało, więc w tym przypadku mogę mówić o utrzymaniu poziomu. Po 13-letniej przerwie to mimo wszystko spore osiągnięcie.


piątek, 28 lipca 2017

The Wizard of Lies (2017)

Barry Levinson jest chyba obecnie na fali wznoszącej. "Arcyoszust" to jego najciekawszy film nakręcony w XXI wieku (albo drugi, musiałby sobie przypomnieć "Włamanie na śniadanie"). Współpraca z De Niro idzie mu wyraźnie lepiej niż z Pacino.


Army of One (2016)

Od paru lat, kiedy sięgam po filmy z Nicolasem Cage'em w roli głównej, spodziewam się, że on będzie najsłabszym ogniwem. I zazwyczaj tak jest. Nie tym razem. W "Misji niewykonalnej" pokazał się z komediowej strony, o której zdążyłem już zapomnieć. Cage szaleje i jest w tym naprawdę dobry. Jako Gary Faulkner, który rozmawia z Bogiem i jest przekonany, że musi pojechać do Pakistanu, by schwytać Bin Ladena, wypada wyjątkowo udanie. Dawno nie widziałem go w tak dobrej formie. Niestety niepotrzebnie się wysilał. Reżyser nie był w stanie go właściwie wykorzystać.


Pilgrimage (2017)

Thorin, Spider-Man i Punisher w jednym filmie? Do tego w filmie rozgrywającym się w średniowieczu? Dla mnie brzmiało to jak coś, co koniecznie musiałem zobaczyć. Niestety, jak to często bywa w takich przypadkach, nadzieje nie pokryły się z rzeczywistością.


czwartek, 27 lipca 2017

Bird People (2014)

Ciężkie jest życie ludzi w krajach pierwszego świata. Uwikłani w liczne mniej lub bardziej istotne relacje, obciążeni masą obowiązków, czują się niewolnikami losu, nad którym nie panują. Ale najgorsze jest to, że bardzo trudno jest się od tego wszystkiego uwolnić.


Hymyilevä mies (2016)

Są tacy ludzie, jak na przykład bohaterka "Boskiej Florence", którzy bardzo pragnął być kimś szczególnym, ale całkowicie brakuje im talentu i umiejętności. I są też tacy, jak na przykład bohater filmu "Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia", którzy nie mają ambicji być kimś wyjątkowym, a których kapryśny los obdarzył talentem. I jedni i drudzy muszą zmagać się z nierównowagą pomiędzy własnymi ambicjami (lub ich brakiem), a rzeczywistością, która za nic ma oczekiwania jednostki.


11-11-11 (2011)

Kiedy już jakimś cudem dotrwałem do końca filmu, pomyślałem sobie, że w sumie jest to całkiem fajna historia. Spodobało mi się to, że główny bohater jest ateistą, który zostaje wplątany w metafizyczną intrygę o globalnym znaczeniu. Jeszcze bardziej spodobało mi się to, że tak naprawdę bohater wcale nie jest ateistą, a jedynie neguje swoją własną wiarę, ponieważ przed laty doznał bardzo bolesnej tragedii. To właśnie ta blokada uczyniła z niego perfekcyjne narzędzie cudzych intencji. Gdyby w głębi duszy nie był wierzący, nigdy w życiu nie dałby się tak łatwo podejść.


środa, 26 lipca 2017

Bonjour Anne (2016)

WTF! – to pierwsza myśl, jak przyszła mi do głowy po obejrzeniu tego filmu. Nie mam zielonego pojęcia, co zobaczyłem, bo naprawdę z wielkim trudem przychodzi mi uznanie, że "Paryż może poczekać" został nakręcony z premedytacją jako film obyczajowy "na serio", opowiadający historię zaniedbanej żony producenta filmowego i czarującego Francuza, który rozbudzi w niej ogień namiętności.


Dunkirk (2017)

Kolejny znakomity obraz w dorobku Christophera Nolana, którego nie mam ochoty oglądać powtórnie. Co nie zmienia faktu, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co tutaj dokonał. "Dunkierka" to kino minimalistyczne, w którym nacisk położony jest na "dzianie się", a nie na fabułę w klasycznym tego słowa znaczeniu. (Nie jest to do końca prawda, w świetle końcówki, ale w pierwszym akcie Nolan buduje takie wrażenie i pozostaje ono z widzem, a w każdym razie ze mną, do końca filmu, przez co finał mnie rozczarował i odbiło się to na mojej ocenie całości.) Jednocześnie jednak zastąpił minimalistyczny sposób filmowania technikami z rasowych blockbusterów. Wyszła z tego mieszanka, która w teorii nie powinna się udać, a w rzeczywistości okazuje się fantastycznym pomysłem.


niedziela, 23 lipca 2017

Escobar: Paradise Lost (2014)

Tytuł filmu jest niezwykle mylący. Jeśli ktoś sięga po niego licząc, że pozna życiorys Escobara, ten się grubo przeliczy. Słynny handlarz kokainą jest tutaj sprowadzony do roli psychopaty, który dybać będzie na życie głównego, oczywiście naiwnego bohatera. Spokojnie mógłby się nazywać jakkolwiek, ale wtedy zapewne nie zagrałby go Benicio Del Toro.


Valerian and the City of a Thousand Planets (2017)

Rok temu "Valerian" należał do najbardziej przeze mnie wyczekiwanych premier 2017 roku. Potem jednak zobaczyłem pierwszy zwiastun i parcie na ten film uleciało ze mnie jak gorące powietrze z przebitego balonu. Mimo wszystko liczyłem, że wrażenie, jakie zrobił na mnie zwiastun jest fałszywe i Besson powrócił do kina SF ze stylem.


sobota, 22 lipca 2017

Captain Underpants: The First Epic Movie (2017)

Nie do końca rozumiem, dlaczego Nicholas Stoller z uporem maniaka wraca do kina familijnego. Nie widziałem co prawda "Bocianów", ale "Kapitan Majtas" wyraźnie pokazuje, że facet się do tego rodzaju produkcji nie nadaje.


poniedziałek, 17 lipca 2017

Zygote (2017)

SPOILER

Spośród wszystkich krótkometrażówek Blomkampa spod znaku Oats Studios ta chyba podoba mi się najbardziej. Ale niewiele to znaczy, bo poprzednie były straszliwymi rozczarowaniami. "Zygote" jest już tylko słabym zawodem. Choć może po prostu moje oczekiwania wobec tych krótkich metraży spadły tak nisko, że w końcu Blomkamp potrafił im sprostać.


niedziela, 16 lipca 2017

Tour de Pharmacy (2017)

Kocham "Siedem dni w piekle". To było czyste szaleństwo i popis komediowego absurdu najwyższej próby. Dlatego też, gdy tylko dowiedziałem się, że odpowiedzialni za niego Jake Szymanski, Murray Miller i Andy Samberg postanowili zrobić kolejny film w podobnej konwencji, z niecierpliwością wyczekiwałem jego premiery. Oczywiście, moje oczekiwania okazały się zbyt duże wobec tego, co twórcy zaprezentowali.


Adult World (2013)

Oglądając "Tylko dla dorosłych" zastanawiałem się, dlaczego większość amerykańskich filmów niezależnych, których tematem jest wkraczanie w dorosłość, za bohaterów bierze postaci nie mające nic wspólnego z typowym nastolatkiem. Zazwyczaj są to postaci ekscentryczne, stojące z boku (często z własnej woli), o artystycznych lub intelektualnych ambicjach. Tak jest też tutaj. Bohaterką jest dziewczyna, która marzy o karierze poetki, a chłopak, którego pozna jako kierownika sex shopu, też jest artystą.


sobota, 15 lipca 2017

Alibi.com (2017)

Philippe Lacheau powoli wyrasta na króla francuskiej komedii. Po drobnej wpadce, jaką był drugi "Babysitting", wrócił na właściwe tory i nakręcił naprawdę zabawny film. A przecież w tym roku do kin weszła też "Miłość aż po ślub", w której także maczał palce będąc jednym ze scenarzystów (i pojawiając się w epizodzie).


piątek, 14 lipca 2017

War for the Planet of the Apes (2017)

Tak oto ginie nadzieja. Liczyłem, że "Wojna o planetę małp" będzie kontynuacją tego, co Reeves tak świetnie zrobił w "Ewolucji". Tymczasem on przygotowując się do realizacji filmu musiał wielokrotnie oglądać "Genezę". Wziął bowiem z niego wszystkie najgorsze pomysły na strukturę opowieści, a z dwójki pozostały tylko ambicje. A te były ogromne.


wtorek, 11 lipca 2017

It Comes at Night (2017)

SPOILER

W kinie niezależnym od dłuższego już czasu trwa moda na pesymistyczne kino postapokaliptyczne. W tych filmach ci, którzy próbują przetrwać, albo są skazani na porażkę albo też ich trwanie okazuje się pyrrusowym zwycięstwem. "To przychodzi po zmroku" idealnie wpisuje się w ten trend.


poniedziałek, 10 lipca 2017

La tortue rouge (2016)

SPOILER

Jeśli ktoś był oburzony wymową "Pasażerów", to z seansu "Czerwonego żółwia" zapewne wyszedł wściekły. Mamy tutaj bowiem do czynienia z tą samą perwersją polegającą na pozytywnej prezentacji emocjonalnych drapieżników. Tyle że tym razem w formie jeszcze bardziej ekstremalnej.


niedziela, 9 lipca 2017

La vanité (2015)

Trójka nieznajomych, jedna przedświąteczna noc i śmierć, która wciąż się spóźnia. "Pycha" to historia o tym, jak to splot okoliczności i spotkanie z nieznajomymi może całkowicie zmienić czyjeś życie. Kiedy film się rozpoczyna, bohater ma wszystko zaplanowane. Pozostało mu tylko wypełnić kolejne punkty harmonogramu. Ale jego determinacja zostaje wystawiona na poważną próbę, kiedy kolejne punkty planu posypią się jak domek z kart. To, co na pierwszy rzut oka może się wydawać sytuacją bez wyjścia, nagle jest tylko jedną z wielu możliwych opcji. Trzeba jednak siły, by zmienić zdanie...


Im Labyrinth des Schweigens (2014)

Lata 50. Niemcy próbują dojść do siebie po przegranej wojnie i latach nazistowskiego terroru. Podstawowym mechanizmem jest zbiorowa amnezja. O przeszłości nie mówi się wcale. A całe zło zostaje spisane na karby wojny lub też propagandy pisanej przez zwycięzców historii. Jednak żyją w Niemczech nieliczni, którzy nie potrafią tak funkcjonować. Dopóki prawda jest poza ich zasięgiem, wszystko jest w porządku, kiedy jednak przejrzą na oczy, mogą zrobić tylko jedno: zostać zdrajcami narodu. Ich zdrada polega na tym, że demolują mity i bezpieczne fantasmagorie, że wynoszą zwierciadła na ulice miast i miasteczek i każą się w nich przejrzeć wszystkim, wydobywając przy tym brudne szczegóły z ich przeszłości. Niemal nikt w Niemczech nie był bez winy. Inercja, wygodnictwo, strach sprawiły, że machina śmierci mogła przez lata działać bezkarnie. I ci zdrajcy postanowili, że nie zostanie to zapomniane. Po drodze zrozumieją, że prawda nie jest narzędziem karania, ale jest bramą, przez którą mogą przekroczyć ofiary, by dać świadectwo swemu cierpieniu.


sobota, 8 lipca 2017

Underverden (2017)

Był lekarzem, ratował ludzkie życia. Kiedy jednak zabili mu brata, porzucił fartuch i przypomniał sobie, że kiedyś był wojownikiem. Zamaskowany, nocą przemierza ulice miasta, by odnaleźć zabójców brata. Ma dla nich receptę. Wypisana jest na niej zemsta...


Né Giulietta né Romeo (2015)

Co za bajzel! W takiej formie "Né Giulietta né Romeo" nie powinno przejść nawet pierwszej fazy prac nad scenariuszem. Nie potrafię ogarnąć ogromu tematów i wątków, które chciała poruszyć Veronica Pivetti. Materiału starczyłoby tu na kilka filmów. Jeszcze gorsze jest to, że reżyserka nie ma zielonego pojęcia, jak poskładać to w angażującą historię. Miejscami odnosiłem wrażenie, że zostawiła montażowe ścinki, a to, co najważniejsze wyrzuciła do kosza.


The Humbling (2014)

Oto tragedia genialnego aktora: gdy umysł zaczyna ginąć pod ciężarem starości, światy realne i te z odgrywanych dramatów zaczynają się mieszać. Granica między geniuszem a szaleństwem ulega zatarciu. Aktor zostaje sam w obliczu zdarzeń, których nie potrafi prawidłowo rozpoznać. Dla niego wszystko jest prawdą. Zagubiony, żyje fikcyjnymi emocjami i iluzorycznymi nadziejami. Jak długo można egzystować wśród odprysków cudzych, fikcyjnych dramatów?


piątek, 7 lipca 2017

War Machine (2017)

Po fantastycznym "Królestwie zwierząt" i bardzo dobrym "Roverze" przyszła pierwsza wpadka w karierze Davida Michôda. I niestety sam jest jej winien. "War Machine" miało być ostrą jak brzytwa satyrą na połowiczny imperializm amerykański; schizofrenię, która w połowie jest dumą z pozycji głównego mocarstwa świata, w połowie jest niechęcią do brania na siebie odpowiedzialność za bycie strażnikiem globalnego ładu. I wszystko to zapewne udałoby się reżyserowi osiągnąć, gdyby nie przedobrzył na poziomie realizacyjnym.


Fulboy (2015)

Tego filmu nie zamierzałem oglądać. Jednak po rozczarowaniu, jakim było dla mnie "Taekwondo", chciałem się upewnić, że winę ponosi nie Berger, a Martín Farina. I okazało się, że miałem rację.


God: Serengeti (2017)

Blomkamp w ekspresowym tempie niknie w moich oczach. Jego krótkometrażówki to jedna, niekończąca się seria rozczarowań. Jednak w "God: Serengeti" przeszedł samego siebie. Jest już naprawdę bliski dna.


Going in Style (2017)

Bohaterowie "W starym, dobrym stylu" mają szczęście, że w ich świecie nie ma Spider-Mana. Bo zamiast być postaciami pozytywnymi, zostaliby złoczyńcami, którym Pajączek musi skopać tyłki. W tym filmie jednak przestrzeganie prawa i posłuszeństwo systemowi zostaje przedstawione jako wyraz naiwności graniczącej ze skłonnościami do autodestrukcji. Trójka bohaterów odkrywa, jak wielkimi idiotami byli ufając, że korporacje będą o nich dbać nawet na emeryturze, że banki trzymające ich pieniądze będą działać w ich interesie. Kiedy zorientowali się, że tak nie jest, zrozumieli też, że państwo im także nie pomoże. I tak oto odkrywają prawdę, którą przed laty przekazał Stasiowi Kali: Kalemu ukraść krowę źle, Kali ukraść krowę dobrze.


czwartek, 6 lipca 2017

Spider-Man: Homecoming (2017)

Składam pokłony przed twórcami "Spider-Mana: Homecoming". Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem mistrzostwa, z jakim wciskają widzom kit. Obiecywali zupełnie nowy początek, że to nie będzie film typu "origin", a tymczasem na poziomie scenariusza jest to 100-procentowy recycling tego, co już było. Mimo to widz to kupuje (no, w każdym razie ja to kupiłem).


środa, 5 lipca 2017

Taekwondo (2016)

Dla tych, co znają twórczość Marco Bergera, "Taekwondo" będzie wyglądać bardzo znajomo. Zarys fabuły jest bowiem podobny do tego, co opowiadał nam reżyser w poprzednich filmach. Znów więc mamy zwyczajnych facetów, których coś do siebie ciągnie, ale którzy nie bardzo wiedzą, co z tym fantem zrobić. Większość czasu spędzają więc na krążeniu wokół siebie, drobieniu kroczków, których znaczenia zdają się nie rozumieć jedynie najbardziej zainteresowani.


Cesar Chavez (2014)

Diego Luna nie specjalnie się wysilił reżyserując "Cesara Chaveza". Opowieść o bojowniku o prawa meksykańskich robotników rolnych przybiera w rękach Luny kształt standardowej hagiografii dowolnego lidera jakiegokolwiek ruchu społecznego. Reżyser po prostu wylicza standardowe punktu biografii od skromnych początków, przez pierwsze sukcesy i porażki, przez koszty w życiu prywatnym, po triumf. Scenariusz jest tak bezbarwny, że nawet wyjątkowe wydarzenia z życiorysu Chaveza nie są w stanie całości ożywić. To zaś sprawia, że film nie jest w stanie czymkolwiek zainteresować.


Bamse och tjuvstaden (2014)

Cóż, zapewne z własnej woli nigdy bym po ten film nie sięgnął. Muszę jednak przyznać, że nie żałuję jego obejrzenia. Czasem potrzeba zaoferować coś wewnętrznemu dziecku, a "Miś Bamse i Miasto Złodziei" idealnie się do tego nadaje.


poniedziałek, 3 lipca 2017

Lady Macbeth (2016)

W filmie "Lady M." William Oldroyd pokazuje, że o sukcesie lub klęsce nie decydują realia społeczne ani okoliczności, lecz wyłącznie charakter jednostki. Kiedy poznajemy Katherine, kobieta wydaje się znajdować w maksymalnie opresyjnej sytuacji. Właśnie wyszła za mąż za mężczyznę, którego nie znała i który nie zamierza traktować jej nie tylko jako partnerkę ale nawet jako kobietę. Jej egzystencja jest przerażająco pusta. Ma związane ręce i niewiele opcji do wyboru. Ot. straszliwy los, z którego nie ma wyjścia.


Jour J (2017)

Ostatnio oglądam sporo francuskich komedii (bo też obecnie często goszczą w naszych kinach). Wszystkie one trzymają podobny poziom i dostają ode mnie bardzo podobne oceny (głównie 6). Tego samego spodziewałem się też po "Miłości aż po ślub". Ku mojemu zdumieniu dostałem znacznie więcej.


A Christmas Horror Story (2015)

Trochę żałuję, że "Koszmarną opowieść wigilijną" obejrzałem w środku lata. Film zdecydowanie bardziej nadaje się na grudniowy seans. Świetnie komponowałby się z przedświąteczną gorączką. Ten film bowiem celebruje święta w typowy dla horroru sposób: przemocą, groteską i hektolitrami sztucznej krwi.


Okja (2017)

SPOILER

Co jak co, ale na reżyserze "Zagadki zbrodni" można było polegać, że jego film będzie mieszaniną paradoksów. Na pierwszy rzut oka jest to przygodowa opowieść o nastolatce próbującej ratować ukochanego zwierzaka. Na to nakłada się krytyka konsumpcjonizmu, bezduszności korporacji nastawionych na zysk i różnego rodzaju bojówek, które bardziej zainteresowane są własnym etosem niż faktyczną walką o lepsze jutro. W rzeczywistości jednak jest to dokładnie taki sam film, jakim była "Zagadka zbrodni": totalna i bezwzględna krytyka człowieka.


Cymbeline (2014)

Biedny Michael Almereyda. Najwyraźniej jest fanem Szekspira. I bardzo chce go adaptować na potrzeby kina w niestandardowy sposób. Ale jeśli nawet czuje ducha Barda, to nie ma najmniejszego pojęcia jak uwspółcześnić jego teksty. Co być może nie byłoby problemem, gdyby nie to, że jego adaptacje są właśnie na wskroś współczesne.


niedziela, 2 lipca 2017

Clown (2014)

Za parę dni zobaczę "Spider-Man: Homecoming". Chciałem więc poznać twórczość jego reżysera. Dlatego też sięgnąłem po "Klauna". Nie miałem wobec niego żadnych oczekiwań i to być może pomogło, ponieważ film przypadł mi do gustu.


sobota, 1 lipca 2017

Rock'n Roll (2017)

Gorzka opowieść o tym, że z Czasem przegrywamy wszyscy. Możemy się z tym pogodzić lub też desperacko walczyć o swoje narażając się na śmieszność i ostracyzm.


Unlocked (2017)

"Tożsamość zdrajcy" przypomniała mi czasy dzieciństwa i filmy z wypożyczalni kaset wideo, w których wszystko było jasno określone. Bohaterowie byli extra zdolni, choć nie do końca wiadomo było jak i dlaczego. Złoczyńców poznawało się po sposobie mówienia, a ich przydupasów po fryzurach. Same fabuły były kretyńskie, ale nie było to ich wadą. Te filmy miały po prostu służyć przyjemnemu spędzeniu czasu przed ekranem.


środa, 28 czerwca 2017

Firebase (2017)

Nie rozumiem, co wyprawia Neill Blomkamp. W porządku, każdemu reżyserowi może się zdarzyć potknięcie. Ale po wielkim rozczarowaniu, jakim była dla mnie "Rakka", teraz dostałem kolejny cios – "Firebase".


Baby Driver (2017)

Ścieżka muzyczna często pełni kluczową rolę w tym, jak oceniam film. Muzyka, która przypadnie mi do gustu, potrafi bardzo podnieść ocenę filmidła, które w innych okolicznościach uznałbym za gniot. Niestety działa to też i w drugą stronę. Kiedy więc ścieżka muzyczna kompletnie do mnie nie przemawia, nie potrafię cieszyć się nawet sprawnie zrobioną resztą. A gdy muzyka stanowi trzon filmu, wtedy mam do czynienia z sytuacją live or die.


wtorek, 27 czerwca 2017

Dawn of the Deaf (2016)

"Dawn of the Deaf" udowadnia, że w krótkim metrażu najważniejszy jest finał. To on "ustawia" cały film, a przez to odpowiada za to, jak jest całość odbierana przez widza... a w każdym razie przeze mnie.


Curve (2016)

Tim Egan – fani horroru powinni zapamiętać to nazwisko. Facet naprawdę czuje gatunek i jak mało kto potrafi fizycznie wywoływać lęk i napięcie. A wszystko to przy użyciu banalnych środków.


To Live and Dine in L.A. (2011)

Po "To Live and Dine in L.A." sięgnąłem, ponieważ wyreżyserował ją Sebastian Stenhøj, który zagrał jedną z głównych ról w krótkometrażówce "Nano". Nie miałem wobec filmu żadnych oczekiwań. Po prostu byłem ciekaw, jak ten aktor sprawdza się w roli reżysera. Okazało się, że całkiem nieźle.


Nano (2017)

Po falstarcie studia Blomkampa (bo czymś takim była właśnie dla mnie "Rakka"), miałem ochotę na dobrą krótkometrażówkę SF. Okazało się, że trafiłem dziś aż na kilka filmów o wiele lepszych od tego, co zaprezentował reżyser z RPA. Jednym z tych tytułów jest "Nano".


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Rough Night (2017)

Coraz częściej amerykańskie komedia zaczynają wyglądać, jakby prace nad nimi zostały przerwane w połowie, po czym szybko ekipa wróciła na plan i byle jak zapchała dziury. "Ostra noc" ewidentnie powstała według tego wzorca. Twórcom starczyło czasu i energii na kilka zabawnych scen. Są one dopracowane, nieźle pomyślane i naprawdę można się na nich ubawić. Ale potem są całe sekwencje, gdzie nic się nie dzieje albo – co jest jeszcze gorsze – zaczynają się sceny symulujące rozwój lub przemianę bohaterek. Scena, kiedy bohaterki sobie wygarniają parę gorzkich słów, jest trudna do przełknięcia. To grafomania w stanie czystym.


Jonathan (2016)

Stara miłość nie rdzewieje. Podobnie jest ze starymi kłamstwami. O czym przekonają się na własnej skórze bohaterowie "Jonathana".


Per amor vostro (2015)

"Dla waszego dobra" (albo "Dla waszej miłości" – bo tak jest tłumaczony w napisach) to jeden z tych przypadków, kiedy to bardziej niż sam film zainteresowała mnie moja reakcja na niego.


niedziela, 25 czerwca 2017

Made in France (2015)

Kiedy bawisz się zapałkami, musisz liczyć się z tym, że się poparzysz. Czasem skończy się na bólu, który szybko przeminie. Innym razem nie obejdzie się bez ofiar.


piątek, 23 czerwca 2017

Rakka (2017)

Oglądając "Rakkę" przekonałem się, jak relatywny jest czas. Film trwa nieco ponad 20 minut, a ja miałem wrażenie, że ciągnie się trzy godziny. Pod koniec odliczałem już sekundy i tylko dzięki temu wytrwałem. Nie mogłem uwierzyć, że za kamerą tego czegoś stał Neill Blomkamp. Jego pełne metraże bardzo mi się podobały, nawet "Chappie".


Wonderkid (2016)

Jeden z tych filmów, które mają przekonywać do otwartości i tolerancji, a które tak naprawdę wysyłają w świat odwrotne komunikaty. No, może nie odwrotny, ale z całą pewnością zaopatrzony w gwiazdkę i adnotację drobnym drukiem. Reżyser próbuje pokazać, że homofobia jest krzywdząca, że główny bohater może dać wiele społeczeństwu, jeśli to tylko zostanie mu to umożliwione. I właśnie w tym tkwi problem.


Once Upon a Time in Venice (2017)

W jednej ze scen bohater filmu, grany przez Johna Goodmana, ogląda "Zombiebobry". To w zasadzie mówi wszystko o "Jak dogryźć mafii". Należy oczekiwać piramidalnych głupot i prymitywnych żartów oraz fabuły, która z prawdopodobieństwem, a nawet logiką nie ma zbyt wiele wspólnego. I dokładnie tak jest.


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Everything, Everything (2017)

Kolejny po "Złaknionych" film pokazujący, jak bardzo niszczycielska bywa miłość. Co prawda tutaj pokazano oba oblicza uczucia, nie tylko to destrukcyjne. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jeszcze jedna opowieść-przestroga, byśmy nawet wobec najbliższych stosowali zasadę ograniczonego zaufania.


niedziela, 18 czerwca 2017

Sing Street (2016)

"Młodzi przebojowi" to pozornie bardzo klasyczna opowieść brytyjska (choć rozgrywająca się w Dublinie) o dolach-niedolach młodych w czasach pogłębiającego się kryzysu ekonomicznego lat 80. Są marzenia, jest brutalna rzeczywistość i jest determinacja, by uciec przed mrokiem codzienności. Tyle tylko, że trochę trudno było mi uwierzyć w pozytywne przesłanie filmu. Bo choć jest to opowieść o nie poddawaniu się i przekraczaniu ograniczeń, to jednak opowieść ta ma gwiazdkę i dopisek małym drukiem. A brzmi on tak: szansę na sukces ma tylko osoba utalentowana, która wykorzysta sprzyjający splot okoliczności i nie ugnie się pod naporem przeciwności. Ci, którzy nie mają talenty, jak również ci, którzy trafili na gorsze warunki, pozostaną bez szans.


Sharknado 2: The Second One (2014)

Choć pierwsze "Rekinado" wywołało szaleństwo, kiedy pojawiło się na kanale Syfy, to dla mnie nie było to nic nadzwyczajnego. Ot, kolejna typowa produkcja Asylum. W przypadku dwójki zauważyłem, że twórcy bardziej świadomie potraktowali kicz i całość w większym zakresie jest zabawą "meta", a nie produkcją "na serio".


The Assault (2014)

Na wstępie muszę wyraźnie podkreślić: "Zbrukana" jest bardzo złym filmem. Ale właśnie dlatego okazała się ciekawym doświadczeniem. Mogłem bowiem łatwo zaobserwować te elementy, które odróżniają dobry film od złego.


Team Foxcatcher (2016)

Życie może i pisze najciekawsze scenariusze, ale czasem lepiej opowiada je fabuła od dokumentu. W każdym razie tak jest w przypadku "Team Foxcatcher".


czwartek, 15 czerwca 2017

Hungry Hearts (2014)

Miłość jest ślepa – twierdzi popularne powiedzenie. Niestety nie dodaje, że ślepota bywa śmiertelnym zagrożeniem. Wbrew temu, czego uczy nas kultura i religia, miłość nie jest wcale absolutnym dobrem. Bywa źródłem cierpienia, zgrozy, śmierci. O czym przekona się każdy, kto sięgnie po najnowszy film Saveria Costanzy. Niektórzy mogą nawet zacząć zastanawiać się, czy przypadkiem każda osoba w momencie, kiedy staje się płodna, nie powinna przechodzi testów i jeśli ich wynik będzie niepokojący, to czy nie lepiej byłoby ją wysterylizować.


Sieranevada (2016)

Biedni są Rumunii. Przynajmniej, jeśli chodzi o to, jak ich pokazują sami rumuńscy reżyserzy. Zawsze są ponurzy, ciągle pielęgnują urazy, lecz najgorsze jest to, że bez końca się kłócą, robiąc sobie jedynie krótkie przerwy na ciszę. To zupełnie inaczej niż w niezależnym kinie amerykańskim, które zamieszkują podobne do rumuńskich życiowe wraki, ale złość i frustrację częściej rozładowują lub maskują zabawą. U Rumunów nie ma oddechu, jest tylko cisza, kiedy emocje buzują pod przykrywką. Nawet rzadko występujący śmiech ma u nich bardzo gorzki wydźwięk.


The Mummy (2017)

"Mumia" to kolejna nieudana próba konkurowania kina z telewizją/platformami. Ponieważ te ostatnie zyskują przychylność widzów serialami, kino również chce tym kusić widzów. Stąd moda na "uniwersa". Studia wychodzą z założenia, że skoro serialowość jest modna, to można to spożytkować dając widzom kinowym to, czego nie może zaoferować telewizja, czyli rozmach. Niestety w ten sposób wykazują się kompletnym niezrozumieniem tematu. Nie rozmach się bowiem liczy dla serialowego widza, a historia i bohaterowie. Wystarczy sobie porównać "Dom grozy" z nową "Mumią", by nie mieć co do tego wątpliwości. Pomimo całego rozmachu widowiska Universal Pictures, jest to ledwie cień tego, co stworzyły stacje Showtime i Sky.


À bras ouverts (2017)

Doskonała satyra na populistyczna obłudę. "Czym chata bogata" naśmiewa się z tych lewicowych intelektualistów, którzy z wielką werwą opowiadają o niedoli robotników, emigrantów, wszelkich mniejszości, podczas gdy w rzeczywistości nie ma ją o niej zielonego pojęcia żyjąc wygodnie, bogato, odcięci od świata, który rzekomo chcą bronić. Philippe de Chauveron bezbłędnie punktuje ich dwulicowość, powierzchowność. A miejscami ma czas na głębszą refleksję na temat tego, co stało się z wojującym w latach 60. i 70. pokoleniem. Świetnie przeciwstawia im młodych gniewnych, którzy wcale nie są zainteresowani walką w imię ogółu, lecz skupiają się wyłącznie na własnej wygodzie. Ich brak obłudy może im się chwalić, ale zarazem mrozi krew. Oto doczekaliśmy czasów, kiedy postawy kiedyś uważane za wstydliwe teraz obnosi się z dumą i otwartością.


Eddie the Eagle (2016)

Zazwyczaj kompletnie nie przeszkadza mi to, że film – nawet jeśli zaczyna się od napisu "oparty na prawdziwej historii" – niewiele ma wspólnego z faktami. Jednak "Eddie zwany Orłem" jest pod tym względem wyjątkiem. Co prawda nie przeszkadzało mi to, że większość akcji umieszczono nie tam, gdzie trzeba. Nie miałem też twórcom za złe, że skoczkowie narciarscy skakali nie tą techniką, co powinni. Ale nie mogłem przeboleć faktu, że nie zachowali olimpijskich wyników Edwardsa. Kompletnie nie rozumiem, co reżyser chciał osiągnąć tym, że wydłużył skok zawodnika na normalnej skoczni o 5,5 metra i na dużej skoczni o pół metra. Czy naprawdę nie mógł podać prawidłowych wyników?


niedziela, 11 czerwca 2017

7 Minutes (2014)

SPOILER

"7 minut" ma bardzo "interesujące" przesłanie. To opowieść o tym, że jeśli jesteś przystojny, a twoje motywy przynajmniej z pozoru wydają się w porządku, to wtedy z każdej sytuacji wyjdziesz cało, nieważne w jak głębokie szambo wpadłeś. Cóż, nie jest to najzdrowszy morał, jaki można sobie wyobrazić. Ale mnie aż tak bardzo nie przeszkadzał.


Premature (2014)

To powinno się udać. Młodzieżowa komedia a la "Dzień świstaka", tyle że powrót do punktu wyjścia następuje w momencie wytrysku głównego bohatera. Mając taki pomysł można było zrobić świetną komedię nie tylko z seksualnymi podtekstami. Nie rozumiem więc, dlaczego dostałem nudny film o niczym.


Headshot (2016)

Dla Mo Brothers "Headshot" był reżyserskim debiutem. A Timo Tjahjanto chwalił się w wywiadach, że napisanie fabuły zajęło mu dwa i pół tygodnia. I to niestety widać. Nie, żebym spodziewał się po tym filmie bóg wie czego, ale twórcy i tak zdołali mnie rozczarować.


Kill the Messenger (2014)

Kolejny film, który wspiera idee anarchizmu. "Wyrok za prawdę" to bezpardonowa krytyka państwa i władzy. Udowadnia, że istniejąc wspierają same siebie, a nie obywateli. Kiedy Reagan prowadził swoją wojnę przeciwko komunistycznemu imperium zła, nie czynił tego dla dobra zwykłych Amerykanów, lecz ze względów geopolitycznych i dla dobra Stanów Zjednoczonych jako takich. Dlatego też w tej walce mógł poświęcić maluczkich, jeśli tylko zwycięstwo miało się okazać wystarczająco duże. Przez lata więc biedni Amerykanie stawali się ofiarami narkotykowego nałogu, umierali lub byli skazywani na wieloletnie więzienia. Ale pieniądze, które przekazywali dilerom i handlarzom narkotyków trafiały na "zbożny cel" – walkę z komunistami w Nikaragui.


piątek, 9 czerwca 2017

King Arthur: Legend of the Sword (2017)

Pierwszą moją reakcją na nowy film Ritchiego był WTF!!!!!! Oczekiwałem rewizjonistycznej wersji arturiańskiego mitu, ale liczyłem, że to wciąż będzie opowieść o Arturze. Tymczasem Guy Ritchie już w pierwszych scenach każe mi pozbyć się wszelkich oczekiwań i wyrzucić z pamięci wszystko, co wiem o Arturze, jego ojcu, Mordredzie, Merlinie i innych bohaterach średniowiecznych romansów. Zamiast tego dostałem jakiś dziwny mit o wojnie magów i ludzi. Mordred, który przecież powinien zabić Artura, zmarł zanim ten zdołał wyrosnąć na nastolatka. Vortigern, którego w legendach zabił Uther, tutaj zajął miejsce Ambrosiusa jako stryj Artura (ale, o dziwo, Ritchie pozostawił wątek z wieżą, choć bez smoków). Merlin pojawia się gdzieś na trzecim planie, a Morgany chyba w ogóle nie ma... choć z drugiej strony możliwe, że gra ją Astrid Bergès-Frisbey, bo imię jej bohaterki nigdy się w filmie nie pojawia.


środa, 7 czerwca 2017

Wonder Woman (2017)

Czy "Wonder Woman" pomyślana jest jako prequel "Diuny"? Amazonki mają bowiem wiele wspólnego z Bene Gesserit. A sam film wcale nie jest lewacką propagandą udowadniającą, że kobieta może skopać tyłek facetowi, lecz wielką pochwałą eugeniki i manipulacji w procesie wychowawczym. Diana jest przecież produktem, postacią pozbawioną wolnej woli. Spłodzona w jednym celu, od dziecka przysposabiana do wypełnienia swojego przeznaczenia jednocześnie żyła z iluzoryczną świadomością, że podejmuje samodzielnie decyzje (co perfidnie było w niej jeszcze wzmacniane już w dzieciństwie, kiedy niby po kryjomu uczyła się sztuki walki amazonek). Wykorzystując chrześcijańską symbolikę (Zeus – Bóg, Ares – Lucyfer) Patty Jenkins i spółka przekonują, że wolna wola to stek bzdur, że wszyscy jesteśmy owocami genetycznych zabaw demiurgów, a nasze zachowania są konsekwencją cudzych decyzji. Co więc nam pozostaje? Zabawa przemocą w slow-motion. I to też Diana uskutecznia przez większość filmu.


wtorek, 6 czerwca 2017

Old Fashioned (2014)

Niewiele potrzeba, żeby mnie zachwycić w kinie. Wystarczą mi bohaterowie, których życiowe rozterki będą rezonować ze mną emocjonalnie i narracji, która skupi się na więzi istniejącej między bohaterami, która pozwoli wybrzmieć nie tylko słowom ale i ciszy. Niedawno takim filmem był "Loev". Teraz dokładnie ten sam wzorzec powiela "Old Fashioned" (choć jest o wiele bardziej optymistyczny).


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Miss Sloane (2016)

Kocham takie bohaterki jak Sloan – osoby ekstremalnie makiaweliczne, dla których naprawdę nie liczy się droga, środki i ofiary, lecz wyłącznie ostateczny cel. Uwielbiam historie ze skomplikowanymi intrygami, gdzie cierpliwość jest cnotą przewyższającą wartością wszystko inne, gdzie ruina świata, każda katastrofa wpisana jest w plan i nie ma rzeczy niemożliwych. "Sama przeciw wszystkim" powinna mi się więc spodobać. Tak się jednak nie stało.


Baywatch (2017)

Seth Gordon powinien odpocząć od komedii. Wyraźnie bowiem brakuje mu pomysłów na to, jak bawić widzów. I nawet sprawdzone dowcipy potrafił zaprezentować tak, że nie śmieszyły, nawet nie irytowały ani nie wywoływały zażenowania, po prostu nie zauważałem w nich nic śmiesznego.


Loev (2015)

SPOILER

"Loev" zaczyna się, jak setki filmów przed nim. Dwójka przyjaciół wyrusza na wspólną wycieczkę. To okazja, by odświeżyć relację, którą osłabiła ogromna odległość dzieląca Sahila (który pozostał w Mumbaju) i Jaia (który mieszka i pracuje w Nowym Jorku). Pierwsze dwa akty idą zgodnie z oklepaną formułką. Widzimy jak bohaterowie się droczą ze sobą, kłócą, śmieją, żartują... i flirtują. Jak się bowiem okazuje, przyjaźń jest tu podszyta innymi uczuciami i pragnieniami. Zazwyczaj bohaterowie trzymają je na wodzy. A kiedy pozwalają im dojść do głosu, to tylko na chwilę i szybko je tłamszą.


niedziela, 4 czerwca 2017

Mindhorn (2016)

Rozumiem, że to coś miało być zabawną komedią. Czytając hasła z plakatów odnoszę wrażenie, że są tacy, którzy "Mindhorn" za takową biorą. Sam do nich nie należę. I bardzo tego żałuję, głównie przez wzgląd na obsadę, w której znalazła się cała masa lubianych przeze mnie aktorów.


A Perfect Day (2015)

Hiszpan Fernando León de Aranoa zebrał międzynarodową ekipę, by opowiedzieć o bezsensie wojny na Bałkanach. Co więcej, chciał to zrobić w sposób, w jaki o konflikcie tym opowiadają sami mieszkańcy regionu. Postawił więc na czarny humor, ironię i sporą dawkę goryczy. Było to ryzykowne przedsięwzięcie, które w zasadzie nie miało się prawa udać. A jednak de Aranoa nie poległ.


Tom of Finland (2017)

Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Cóż, przysłowie to okazało się jak najbardziej prawdziwe w przypadku "Tom of Finland". Lista scenarzystów jest całkiem bogata, lecz oglądając film miałem wrażenie, że nie ma ani jednego, że całość wypluła z siebie jakaś aplikacja bazując na najbardziej oklepanych pomysłach z kinowych biografii. Nie pojmuję, dlaczego za fabułę nie był odpowiedzialny wyłącznie Dome Karukoski, który, choć jest przede wszystkim scenarzystą, tu był jednak reżyserem. A przecież Karukoski pokazał, że potrafi niebanalnie opowiadać o życiu ("Zakazane owoce").


Telle mère, telle fille (2017)

I kolejna po "Seks, miłości i terapia" francuska komedia, która wydaje się istnieć głównie po to, żeby Amerykanie kupili prawa do remake'u. "mamy2mamy" to żeńska odpowiedź na komedie o wiecznych chłopcach.


środa, 31 maja 2017

The Lazarus Effect (2015)

No cóż, nie ulega wątpliwości, że twórcy słyszeli dzwony. Obawiam się jednak, że nie był to objaw talentu zwiastun dobrego pomysłu na film, lecz raczej medyczny problem, z którym powinni byli się zgłosić do audiologa. Reżyserzy kompletnie pomylili budowanie klimatu z zanudzaniem widza na śmierć. W efekcie miałem nieprzyjemność obserwowania, jak lubiani przeze mnie aktorzy męczą się w pozbawionej sensu fabule.


Grand Piano (2013)

Zanim Chazelle nakręcił pełnometrażowy "Whiplash", przez chwilę parał się scenariuszami w kinie o wątpliwej jakości artystycznej. "Ostatni egzorcyzm. Część 2" to była padaka. Ale już "Wirtuoz" ma swoje plusy.


wtorek, 30 maja 2017

Their Finest (2016)

Wojna to okres straszny. Ale – jak to najczęściej bywa – nie ma takiej sytuacji, która dla kogoś nie okazałaby się korzystna. W czasach II wojny światowej szansę na wybicie się uzyskali ci, którzy dotąd byli na marginesie społeczeństwa: kobiety, starcy, lesbijki. W ten sposób "Zwyczajna dziewczyna" doskonale wpisuje się w trend zwany pieszczotliwie przez prawicową część strony życia politycznego "genderową propagandą". Pokazuje bowiem, jak w imię wyższej konieczności, konserwatywne zasady społecznej moralności zostają zawieszone. I tak główna bohaterka ma szansę zaistnieć w branży, w której liczą się mężczyźni. Inna kobieta zyskuje pozycję w rządzie, choć jako lesbijka powinna raczej trafić do więzienia (w tamtych czasach homoseksualizm był oficjalnie w Wielkiej Brytanii przestępstwem). Jest jeszcze starzejący się aktor, który od dawna nie dostaje interesujących ról do zagrania, aż tu nagle ma szansę znów poczuć się ważny, ceniony, kochany.


poniedziałek, 29 maja 2017

Anthropoid (2016)

W "Operacji Anthropoid" pobrzmiewa wyraźna nuta anarchistycznego buntu. Reżyser Sean Ellis wykorzystuje prawdziwą historię zamachu na hitlerowskiego zbrodniarza Reinharda Heydricha, by pokazać, jak destrukcyjną siłą jest rząd. Władza w perfidny sposób wykorzystuje prawdziwe i szlachetne emocje i pragnienia zwykłych ludzi, podsyca pożądane reakcje i produkuje setki, tysiące trupów, które składa na ołtarzu politycznych ambicji. Najczęściej fałszywych, nietrafionych kalkulacji i nieracjonalnych nadziei.


The Family Fang (2015)

Z nowego filmu Jasona Batemana wyniosłem w zasadzie tylko jedną korzyść. To chęć przeczytania książki Kevina Wilsona. "Rodzina Fangów" porusza bowiem wiele ciekawych tematów. Zadaje pytania o to, czym jest żywa sztuka. Gdzie kończy się działalność artystyczna, a zaczyna życie rodzinne? Czy taki podział w ogóle jest zasadny? Co to znaczy żyć w cieniu ojca? Problem polega jednak na tym, że film nie daje na te pytania satysfakcjonującej odpowiedzi. Wydaje mi się, że w książce mógłbym odnaleźć to, czego zabrakło mi w "Rodzinie Fangów".


niedziela, 28 maja 2017

Tu veux... ou tu veux pas? (2014)

"Seks, miłość i terapia" chyba powstał wyłącznie po to, żeby Amerykanie zrobili jego remake. I szczerze mówiąc mam nadzieję, że się tak stanie. W rolach głównych idealnie sprawdziliby się Dane Cook i Aubrey Plaza. Ta para mogłaby dodać historii pikanterii, żywiołowości. Przydałoby się też więcej seksu.


Kung Fu Panda 3 (2016)

Dwie pierwsze części "Kung Fu Pandy" bardzo mi się podobały. Pewnie dlatego nie byłem gotowy na to, co tym razem zobaczyłem. Oglądając "Trójkę" miałem wrażenie, że jest to dopiero wstępna wersja animacji, która ma zaprezentować ogólny zarys fabuły, a szczegóły i postacie zostaną dopracowane później.


piątek, 26 maja 2017

Home of Phobia (2004)

Było mi szkoda twórców filmu, kiedy zobaczyłem wyniki box office'owe "Sposobu na kobietę". Nie dość, że trafił do kin trzy lata po premierze w Sundance, to jeszcze na otwarcie zarobił całe 930 dolarów (a w sumie 10 718). Film zasługiwał na lepszy wynik. Owszem, jest to ewidentnie gorszy brat młodzieżowych komedii przełomu wieku (grający tu Mike Erwin wcześniej wystąpił w "American Pie 2", a Bryce Johnson w serialu "Asy z klasy", który bardzo lubiłem). I to prawda, fabułę ma głupią, mało skomplikowaną, a gagi prymitywne. Niemniej jednak bohaterowie są sympatyczni, a całość obejrzałem z przyjemnością.


środa, 24 maja 2017

Ma Loute (2016)

Wstrząsający, szokujący, emocjonalnie brutalny, a jednocześnie absurdalny, szalony i histerycznie zabawny. Bruno Dumont powinien częściej sięgać po komediową formułę. Opary absurdu skutecznie neutralizują nieznośny ciężar jego ponurych refleksji na temat ludzkiej natury. Człowiek jest potworem, który próbuje oswoić samego siebie. Efekt jest groteskowy, co widać tylko wtedy, kiedy spojrzy się na wszystko z boku. I Dumont to właśnie w "Martwych wodach" robi. Zagląda do Id (woda jest w końcu jednym z bardziej uniwersalnych symboli wypartych popędów) i odziera ludzkość z masek.


Fai bei sogni (2016)

Massimo to człowiek naznaczony przez śmierć. Sam jej nie doświadczył. Nie był jej nawet świadomy. Kiedy się obudził, będąc dzieckiem, śmierć już się dokonała. To zmarła jego ukochana matka. Fakt, że nie był świadkiem wydarzenia, że nie znał okoliczności i przyczyn sprawił, że stał się poślubiony śmierci. W objęcia Mrocznego Żniwiarza pchał go lęk przed pytaniami, których długo nie chciał zadawać. To zaś ukształtowało jego życie: samotne, niespełnione, pełne bezsensownej i (przede wszystkim) niespodziewanej przemocy.


wtorek, 23 maja 2017

Alien: Covenant (2017)

Spełniły się moje najgorsze przewidywania. Po słabym "Prometeuszu" Scott nie poszedł po rozum do głowy i kontynuował niszczenie tego, co sam zapoczątkował. Trzy dekady temu pomógł fantastyce trafić na salony, teraz zaś sprowadza "Obcego" do poziomu bzdury ze stajni Asylum. Co być może nie dałoby aż tak złego efektu, gdyby przy okazji nie traktował siebie i swojego dzieła aż tak poważnie. "Przymierze" jest tak nieznośnie nabzdyczone, że nawet ładne zdjęcia nie były w stanie uśmierzyć mojej irytacji.


poniedziałek, 22 maja 2017

Pirates of the Caribbean: Dead Men Tell No Tales (2017)

Ile razy można wejść do tej samej rzeki? Jeśli wierzyć Heraklitowi, to tylko raz. Jeśli jednak wierzyć Disneyowi, to w nieskończoność. "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" są jak zdarta płyta, która w kółko puszcza tę samą melodię. Wszystko, co w tym filmie pokazano, widziałem już wcześniej w każdej z poprzednich części. Czasem z lepszym skutkiem ("Klątwa Czarnej Perły"), czasem z godnym pożałowania ("Na nieznanych wodach"). Jest młody chłopak i młoda dziewczyna. On i ona obrotni, oboje związani w jakiś sposób z mitycznym artefaktem, w którego poszukiwaniu istotną rolę odgrywa częściowo nierozgarnięty pirat Jack Sparrow. Są zmarli, którym jakoś nie po drodze jest do grobu. I oczywiście są też absurdalne sceny przygodowe.


niedziela, 21 maja 2017

Une enfance (2015)

SPOILER

"Dzieciństwo" jest typowym obrazem życia w biedzie, w świecie narkotyków, ludzi przegranych życiowo, którzy mają setki argumentów na to, dlaczego nie oni są winni temu, w jakich warunkach egzystują. I jak to często bywa, przewodnikiem po tym świecie jest dzieciak. W tym przypadku jest nim 13-letni Jimmy.


Zoom (2015)

"Zoom" to film z wielkim potencjałem. Przede wszystkim dlatego, że Pedro Morelli świetnie wykorzystał formę nowel filmowych. W tym filmie mamy trzy odrębne historie, które łączy temat twórczości oraz fizycznych atrybutów piękna i atrakcyjności. Reżyser pokazuje duszę i ciało jako byty istniejące w wiecznym konflikcie. To właśnie na granicy ciągłych starć rodzi się twórczość, jako forma kompensacji tego, co uważa się za brak, jako forma wyłamania się z ograniczeń narzucanych przez somę, jako forma instrumentalnego nacisku, by zdobyć to, czego się (twórczo) pragnie.


wtorek, 16 maja 2017

The Circle (2017)

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po obejrzeniu "The Circle. Krąg", było sprawdzenie, ile lat ma James Ponsoldt. Drugą i trzecią rzeczą, było sprawdzenie jego wieku w innych źródłach. Po prostu nie mogłem uwierzyć, że ten film mógł nakręcić ktoś tak młody. "The Circle. Krąg" to przecież kwintesencja starczego kina, zrealizowanego przez osobę pozbawioną od lat kontaktu z rzeczywistością (a przez to żyjącą przed nią w strachu), ale próbującą opowiedzieć o problemach współczesności, by udowodnić, że jako twórca jeszcze coś znaczy. Przypomina mi to żenadę, jaką było oglądanie erotycznych fantazji Kubricka w "Oczach szeroko zamkniętych".


poniedziałek, 15 maja 2017

Butterfly Kisses (2017)

"Butterfly Kisses" to jeden z licznych portretów zbiorowych młodzieży z blokowisk. I jak to zazwyczaj bywa, jest to obraz ponury, przygnębiający. Młodzi są tu pokazani jako osoby pozbawione perspektyw i ambicji, które unoszą się na prądach dnia codziennego, a ich jedynymi zajęciami są balangi, przemoc/wandalizm, seks i narkotyki. Oczywiście obowiązkowymi dodatkami są bieda i dorośli, którym wiele brakuje, by być moralnymi kompasami. Trójka głównych bohaterów zawieszona jest w tej próżni, dryfując byle dryfować. W ich świecie nie ma miejsce na finezję, drobne gesty życzliwości. A kiedy mimo wszystko, jakimś cudem się pojawią, to szybko pryskają pod naporem brutalnej rzeczywistości.


Demain tout commence (2016)

"Instrukcji nie załączono" było niezłym filmem, ale pozostawiło wielkie pole do poprawy. Z tego też powodu z dużymi nadziejami wybrałem się do kina na "Jutro będziemy szczęśliwi". Liczyłem, że zachowując pomysł oryginału Francuzi będą w stanie dać więcej ciepła, humoru, wzruszeń, smutku. Tak się jednak nie stało.


niedziela, 14 maja 2017

Paranormal Activity: The Ghost Dimension (2015)

Po czwartej części i spin-offie "Naznaczeni" odwlekałem spotkanie z "Innym wymiarem". Miałem jak najgorsze oczekiwania. Może dlatego jestem mile zaskoczony. Nie, to nie jest dobry film. Ale nie jest też irytujący, co wydawało mi się pewne. "Inny wymiar" jest po prostu nudny.


Infinitely Polar Bear (2014)

Z serii: fajny pomysł, wykonanie niekoniecznie. Podobało mi się połączenie problemu choroby dwubiegunowej z walką kobiet o prawa ekonomiczne i status społeczny. Rodzina głównego bohatera nie tylko zmaga się z jego drastycznymi zmianami nastrojów, ale również z nietradycyjnymi rolami społecznymi (akcja rozgrywa się pod koniec lat 70. ubiegłego wieku). Tu ojciec zajmuje się dziećmi, podczas gdy matka uczy się i próbuje zrobić karierę.


Extraordinary Tales (2013)

Twórczość Edgara Allana Poe'a w pigułce. Pięć opowiadań zaprezentowanych w skrótowej, brykowej formule. Ich jedyną atrakcją są narratorzy, którymi są ikony horroru. Oczywiście najbardziej rzuca się w oczy wykorzystanie głosu nieżyjącego Beli Lugosiego.


The Survivalist (2015)

"Surwiwalista" to spis możliwych strategii przetrwania ludzkości w obliczu postapokaliptycznej katastrofy. Mamy zaradnego samotnika, który potrafi odnaleźć się w każdych warunkach. Mamy rodzinę złożoną z matki i córki o seminomadycznej naturze. Są watahy dwunożnych drapieżców żerujące na bardziej obrotnych lecz bezradnych w obliczy liczebnej przewagi. Są wściekłe samotne wilki, dla których przemoc jest jedynym formą radzenia sobie ze świadomością totalnej porażki. I w końcu są obwarowane enklawy społeczne, gdzie jednostka może się odnaleźć wyłącznie jako użyteczny element grupy.


piątek, 12 maja 2017

Song to Song (2017)

Wyobraźcie sobie autystyczne dziecko, które jednocześnie cierpi na ADHD. Oglądając "Song to Song" miałem wrażenie, że właśnie ktoś taki dorwał się do kamery i nagrywa to, co przykuwa jego uwagę. Jest to szczególnie widoczne w pierwszych 40-50 minutach. Kamera skacze jak opętana na niczym nie potrafiąc się skupić, co chwilę zwracając swój obiektyw na coś innego. Przy czym operator nie dyskryminuje, raz jest to gwiazda rocka, za chwilę chmura na niebie, a potem jakiś owad. Jeśli chodzi o filmowanie ludzi, to również operator (i reżyser) nie znają umiaru przeskakując z jednej skrajności w drugą. Kamera albo z premedytacją ignoruje bohaterów albo też wtrynia się w przestrzeń osobistą, bez szacunku dla przeżywanych przez postacie emocji. W zasadzie bywa jak ćma: im intensywniejsza emocja, tym bardziej kamera przyciągana jest i staje się inwazyjna.


środa, 10 maja 2017

Savage Dog (2017)

Jeśli chodzi o akcyjniaki klasy C, to Scott Adkins i Marko Zaror w jednym filmie są moim wymarzonym składem. Dlatego też wiele sobie obiecywałem po "Wściekłym psie". I z tego też powodu jestem wściekły na reżysera. Nie mogę mu darować tego, że zaangażował Zarora, a potem kazał mu przez 90% filmu siedzieć. Zresztą podobnie potraktowany został Cung Le. Nie pojmuję, jak można zatrudniać gwiazdy kina kopanego, a potem nie dawać im szans na popisanie się umiejętnościami. Dla mnie jest to zbrodnia przeciwko ludzkości.


wtorek, 9 maja 2017

Guardians of the Galaxy Vol. 2 (2017)

Zastanawiam się, czy gdyby Freud żył dzisiaj, to czy napisałby "Poza zasadą przyjemności". Oglądając filmy takie jak "Strażnicy Galaktyki vol. 2" dochodzę do przekonania, że nie, że jego pogląd dotyczące sublimacji popędów czy też jungowska koncepcja dążenia do jaźni kompletnie się zdewaluowały. Widowisko Jamesa Gunna bowiem jest jedną wielką pochwałą ludzi ułomnych z głębokimi problemami psychicznymi. Reżyser pokazuje, że nie ma żadnej potrzeby walczyć z własną naturą, dążyć do bliżej niesprecyzowanej idealnej, pełnowartościowej wersji nas samych. Jesteś maniakalnym psychopatą? W porządku. Twoim zadaniem jest zaakceptowanie tego i zrozumienie, że to wcale nie czyni z ciebie jednostki gorszej. Człowiek, który z uśmiechem na ustach morduje tłumy ludzi może chwilę potem być bohaterem najbardziej wzruszających scen, bohaterem heroicznym, któremu oddaje się hołd.


Miss Meadows (2014)

Połamani ludzie też marzą o lepszym świecie. Ale w przeciwieństwie do zwykłych marzycieli, nie boją się brać los w swoje ręce. Krew grzeszników jest dla nich odpowiednią zaprawą pod fundamenty lepszej przyszłości.


sobota, 6 maja 2017

Little Men (2016)

"Mali mężczyźni" to typowy przykład twórczości Iry Sachsa. To kino proste, ale mające w sobie urok. Niewiele w gruncie rzeczy mówiące, a jednak potrafiące odsłonić kilka niebanalnych prawd o relacjach międzyludzkich.


The Promise (2016)

Miłość i ludobójstwo nie idą ze sobą w parze. Przynajmniej jeśli chodzi o kino. Dopiero co doszedłem do siebie po masakrze, jaką były "Gorzkie żniwa", a tu proszę Terry George zafundował mi kolejną koszmarną papkę miłosną z tragiczną historią w tle. "Przyrzeczenie" jest tylko odrobinę lepsze od tego, co zrealizował George Mendeluk.


czwartek, 4 maja 2017

10.000 km (2014)

Czy to była próba opowiedzenia o związku ale nie o ludziach w nim będących? Wydaje mi się, że tak. Carlos Marques-Marcet rozdziela dwójkę bohaterów i następnie bada dynamikę relacji. Ale tak naprawdę interesuje go sama więź. A jeszcze dokładniej, to w zasadzie interesuje go jej wytrzymałość.


środa, 3 maja 2017

The Fate of the Furious (2017)

"Szybcy i wściekli 8" pokazali, że siódma część była wybrykiem natury, wyjątkiem, jedną szansą na milion, żeby zrobić coś naprawdę szalonego. F. Gary Gray sprowadził serię z powrotem na ten sam poziom przeciętności, gdzie rządzą: głupawy scenariusz, hałaśliwe sceny akcji i przydługie ekspozycje.


wtorek, 2 maja 2017

Get Out (2017)

Wydawać by się mogło, że po tylu latach chodzenia do kina będę mądrzejszy. Ale nie, znów dałem się nabrać. Pozytywne opinie i ogólny buzz wokół "Uciekaj!" sprawił, że nie byłem przygotowany na to, co zobaczyłem. A była to bardzo przeciętna, mocno nierówna produkcja klasy B. Zupełnie też nie rozumiem zachwytów nad rasowym pomysłem. Dla mnie to wcale nie był najciekawszy koncept w tym filmie.


poniedziałek, 1 maja 2017

Nasty Baby (2015)

"Kryształową wróżką" Sebastián Silva zaskarbił sobie moją sympatię, ale szybko to roztrwonił. "Magia" była w porządku, choć nie tak dobra. Zaś "Bachor" to już mocne rozczarowanie.


Flaskepost fra P (2016)

Jak to mówią, do trzech razy sztuka. W przypadku "Wybawienia" powiedzenie to okazało się prawdziwe. Dla mnie jest to najlepsza część "Departamentu Q". Choć w zasadzie twórcy niewiele tu zmienili. Ogólnie konstrukcja jest mieszanką tego, co oferowały poprzednie dwa filmy. Podział bohaterów na mruka i empatę jest wciąż wyraźny, szefowie w dalszym ciągu nie chcą z nimi współpracować, intryga jest bardziej gmatwana, niż to jest potrzebne, a finał wydaje się istnieć niezależnie od tego, co było wcześniej.


niedziela, 30 kwietnia 2017

(2016) فروشنده‎

Kiedy poznajemy Emada Etesamiego, wydaje się on być urodzonym dobrym muzułmaninem. Jest uprzejmy, wyrozumiały, uczynny. Ale czy na pewno jest dobry? Czy jego szlachetność nie jest przypadkiem oznaką słabości, strategią przetrwania w określonych warunkach? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź, kiedy Emad i jego żona znajdą się w ekstremalnej sytuacji. Pewnego dnia Rana wpuści do domu mężczyznę, który ją zaatakuje. Sama trafi z rozbitą głową do szpitala. I ona i jej mąż Emad będą musieli ułożyć sobie życie na nowo. Kim się okażą w tych warunkach?


Johnny Frank Garrett's Last Word (2016)

"Ostatnia klątwa" będzie chyba jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tego roku. Szczerze mówiąc szedłem do kina spodziewając się filmu głupiego i słabego, który być może zabawi mnie kilkoma fajnymi jatkami. Simon Rumley tymczasem zrobił coś innego. Sprytnie połączył fakty z fikcją, dzięki czemu jego film jest zarazem wyrazistym dramatem społecznym, ostrą krytyką na system sprawiedliwości i starym, dobrym horrorem o walce człowieka ze złem wcielonym.


sobota, 29 kwietnia 2017

Szatan kazał tańczyć (2017)

Jest mi bardzo żal tego filmu. "Szatan kazał tańczyć" z całą pewnością nie jest typowym reprezentantem polskiej kinematografii, z czego jestem niezwykle rad. Katarzyna Rosłaniec podjęła ogromne ryzyku i postanowiła pobawić się filmową formą. Pomysł, by pokazać życie bohaterki w serii 2-minutowych, ułożonych niechronologicznie klipów, był świetny. Niestety reżyserka zmasakrowała go straszliwą realizacją.


Search Engines (2016)

"Poszukiwacze" to opowieść o ludziach i wszechobecnym Internecie. Reżyser wykorzystuje pretekst w postaci przygotowań do uroczystej kolacji z okazji Dnia Dziękczynienia, by pokazać różne postawy wobec współczesnych technologii komunikacji. Jest więc miejsce dla sceptyków i tych, którzy z sentymentem wspominają czasy, kiedy znalezienie czegoś wymagało wysiłku. Swoich przedstawicieli mają też zagorzali fani współczesnych technologii, czasem nawet przekraczający granice uzależnienia. Są tacy, którzy mają dystans i tacy, którzy bezkrytycznie podchodzą do nowinek.


środa, 26 kwietnia 2017

(1992) חסד מופלא

"Amazing Grace" przypomniało mi, dlaczego kino undergroundowe lepiej mi się wspomina niż ogląda. Obraz Amosa Guttmana przywodzi na myśl proces szlifowania diamentów przez operatora młota pneumatycznego. Kanciaste dialogi, sztuczna gra aktorska, dziwaczne inscenizacje.



Equals (2015)

Dobry pomysł, słaba realizacja – to chyba jedno z najczęściej powtarzanych przeze mnie zdań. I niestety muszę powtórzyć je i tym razem. Punkt wyjścia jest świetny. Oto widzimy społeczeństwo tak przerażone wydarzeniami z przeszłości, które zagroziły bytowi ludzi na Ziemi, że zdecydowało się na drastyczne rozwiązanie. Proces zapładniania został poddany ścisłej kontroli tak, żeby dokonując manipulacji w genach wygasić w ludziach emocje i wzmocnić lojalność wobec wspólnoty. Proces nie jest doskonały. Niektóre dzieci rodzą się empatami (zwane defektami i poddawane natychmiastowej utylizacji). U niektórych dorosłych może pojawić się proces budzenia emocji. "Przebudzeni" to właśnie opowieść o doświadczeniach tych, którzy nagle zaczynają czuć.


poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Sand Castle (2017)

Niepotrzebny i mocno przewidywalny film o bezsensie konfliktów zbrojnych. Gdyby nie obsada, wątpię, abym dał radę wysiedzieć na nim do końca.


Ученик (2016)

Słowo to broń masowego rażenia. I to najniebezpieczniejsza ze wszystkich, ponieważ dostęp do niej ma każdy. Protestanci, Gutenberg, drugi sobór watykański – to tylko niektóre z milowych kamieni na drodze do autodestrukcji gatunku ludzkiego za sprawą słowa pisanego i tego wypowiadanego przed tłumem. Słowo jest bowiem kompletnie bezradne wobec intencji tego, który robi z niego użytek. Intencja, w jakiej jest wypowiadany: kiedy rozumiany jest dosłownie, a kiedy metaforycznie, co jest wypowiadane, a co pomijane – sprawia, że nawet najwznioślejsza idea może zmienić się w przerażające narzędzie przemocy, zemsty lub (co jest chyba najgorsze ze wszystkiego) zwyczajny filar, o który oprzeć się może jednostka przerażona, ale na tyle inteligentna i charyzmatyczna, by ten filar wznieść.