piątek, 20 października 2017

Ojalá vivas tiempos interesantes (2017)

Reżyser Santiago Van Dam chciał dobrze. "Obyś żył w ciekawych czasach" w zamierzeniu ma być makabryczną czarną komedią. Jej bohaterem jest pisarz, który nie potrafi skończyć powieści. Żeby żyć dorabia sobie hodując (i sprzedając) narkotyki. Nie zarzucił jednak marzenia o spełnieniu się jako poważny pisarz. Obsesja na punkcie powieści sprawi, że zaczną się wokół niego dziać dziwne rzeczy, które sam wywołał swoimi nieprzemyślanymi decyzjami.


Hannah (2017)

Rzecz zrobiona w opozycji do praw, jakimi normalnie rządzą się filmy. Widzimy główną bohaterkę, jej zachowania i reakcje. Jednak nie mamy wglądu w to, co się za nimi kryje. Z porozrzucanych okruchów możemy poskładać obraz straszliwej tragedii. Jej mąż trafił do więzienia. Prawdopodobnie molestował dzieci. Kobieta nie odcięła się od niego. Nie wiemy dlaczego. Nie poznamy jej motywów, racjonalizacji. Nie znamy jej historii. Kto wie, być może ona sama ma sporo z pedofila. Jej relacje z pewnym ślepym chłopcem są mocno dwuznaczne.


czwartek, 19 października 2017

Nico, 1988 (2017)

Trudna jest egzystencja żywej legendy. Świat nie jest zainteresowany jej aktualnymi dokonaniami, lecz wydarzeniami, dzięki którym stała się nieśmiertelna. Im dłużej upiera się przy życiu, tym większym rozczarowaniem jest dla fanów i tym potężniejsze jest jej rozgoryczenie. To wtedy skłonności autodestrukcyjne się nasilają albo przeciwnie, pojawia się chęć porzucenia wszystkiego i rozpoczęcia zupełnie nowego życia.


Vind die domme trut en gooi haar in de rivier (2017)

Pamiętam czasy, kiedy podstawową zasadą Internetu była anonimowość. Oczywiście zrodziła ona plagę spamu (RIP Usenet), trolli i ludzi odważnych w gębie, bo czujących się bezpiecznie jako osoby bez imienia. Wtedy też twierdzono, że jeśli anonimowość zniknie, negatywne zachowania zostaną utemperowane. Całkiem rozsądne założenie. Okazało się jednak kompletnie błędne. Jak bowiem każdy użytkownik Internetu może zaświadczyć, fala hate'u, jaka wylewa się ze wszystkich portali społecznościowych i tematów na Reddicie, jest większa niż kiedykolwiek wcześniej. Ludzie nie tylko nie wstydzą się swojej ignorancji, ale uczynili z niej świętość, z którą dumnie się obnoszą. Radykalizacja poglądów jest codziennością, bo tylko wtedy można zaistnieć wśród milionów podobnych komentarzy. Żyjemy w czasach, kiedy nienawiść stała się cnotą. Choć, nie. Trudno mówić o cnocie tam, gdzie mamy do czynienia z zachowaniem bezrefleksyjnym, przejawem mentalności stada, gdzie wystarczy, że jedna osoba da krok, a reszta podąży za nią w ślepym pędzie potrzeby zaistnienia. I głównie o tym jest "Znajdźcie tę głupią sukę i wrzućcie ją do rzeki".


(2017) הבן דוד

Kontekst jest wszystkim. To on wyznacza interpretację zdarzeń, sprawia, że pozornie niepowiązane ze sobą wydarzenia nabierają logicznej ciągłości i prowadzą do wyssanych z palca wniosków, które jednak wydają się jak najbardziej uzasadnione. A jeśli owym kontekstem jest wielopokoleniowy konflikt, to poznanie prawdy staje się praktycznie niemożliwe.


środa, 18 października 2017

Rudar (2017)

Jestem przekonany, że w Słowenii ten film jest odbierany zupełnie inaczej. Głównie przez sam fakt, że sprawa jest (chyba) tam powszechnie znana i wywołuje sprzeczne emocje. Reżyserka mogła więc sobie darować sceny, które z perspektywy lokalnego odbiorcy zapewne uznane zostałyby za łopatologiczne. Jednak z mojego punktu widzenia "Górnik" jest filmem niedokończonym.


Medea (2016)

SPOILER

"Medea" to tytuł trochę mylący. Sugeruje, że za postępowaniem bohaterki kryje się jakiś straszliwy dramat, cierpienie wywołane przez mężczyznę, które wymaga ekstremalnej zemsty, kary w postaci ofiary z niewinnych. Jednak z tego, co zostało pokazane w filmie, nic takiego nie wynika. Bohaterka po prostu zaszła w ciążę i fakt ten ukrywa, próbując żyć, jakby nic się nie zmieniło. Jeśli jest w jej zachowaniu jakaś niepoczytalność, to nie ma ona w sobie nic z ekspresyjnych reakcji typowych dla antycznych tragedii. Bohaterka jawi się jako kobieta opanowana, nieco wycofaną, ponieważ świadomość ciągłej konieczności ukrywania ciąży wisi nad nią niczym miecz Damoklesa.


La vie de château (2017)

"Chateau" to jedna z pogodniejszych opowieści o zabijaniu marzeń. Bo choć całość jest lekka, a finał sprawia wrażenie happy-endu, to przy bliższym przyjrzeniu się łatwo da się zauważyć wiszący nad wszystkim fatalizm. Na bohaterów filmu nie czeka lepszy los. Jeśli jesteś w czymś dobry, to masz się tego trzymać, a nie marzyć o innej przyszłości. Po prostu pogódź się z tym, jakie jest twoje miejsce we wszechświecie. Marzenia umrą, ale wygodne życie i spełnianie się w tym, co najlepiej ci wychodzi masz gwarantowane.


wtorek, 17 października 2017

LOMO: The Language of Many Others (2017)

Jedna z największych męczarni kinowych tego roku. Nieznośnie pretensjonalny, straszliwie przekombinowany, prezentujący dziwaczną wizję Internetu i tego, jak wpływa on na przeżywanie przez nastolatków typowych buntów i rozterek emocjonalnych.


(2017) عشق الرّجال

"Mężczyźni Amel" do film przeznaczony przede wszystkim dla wzrokowców. A już szczególnie dla tych wszystkich, którzy lubią podziwiać piękno męskiego ciała.


Aniversarea (2017)

Oglądając "Urodziny" miałem nieustające poczucie deja vu. Film Dana Chişu do złudzenia przypomina "Sieranevadę", "Nieprawych" i jeszcze parę innych rumuńskich filmów z ostatnich lat. Znów mamy rodzinne zebranie (tym razem są to 94. urodziny głowy rodu), znów zaczyna się od sceny w samochodzie, są też sekwencje w domu, w których kamera podąża za bohaterami z pokoju do pokoju, znów są odkrywane tajemnice z komunistycznej przeszłości bohaterów i znów nakładają się na to pozornie drobniejsze, a jednak równie ciężkie problemy w relacjach pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny.


poniedziałek, 16 października 2017

Etiqueta no rigurosa (2017)

Wielokrotnie chwaliłem różnych twórców za to, że w swoich filmach stawiali na historię, która jest tak niezwykła i wciągająca, że broni się sama i nie potrzebuje dodatkowych atrakcji. Nie oznacza to jednak wcale, że jest to zasada stała i niezmienna, czego dowodem jest właśnie "Strój dowolny".


Newness (2017)

Jeśli wierzyć psychologom społecznym, rodzące się właśnie pokolenia będą w związkach hołdować zasadzie płynności. Drake'a Doremusa najwyraźniej ta idea fascynuje, ale i przeraża. Dlatego też w "Nowości" postanowił stanąć w obronie tradycyjnych wartości. Jego film to wielka pochwała koncepcji wierności, idei, że każdemu człowiekowi przypisana jest tylko jedna, komplementarna osoba, a zatem obowiązkiem ludzi jest odnaleźć się, a kiedy to nastąpi – walczyć o związek.


niedziela, 15 października 2017

Júlia ist (2017)

Jeśli jesteś młodą osobą, to związek na odległość nie ma szans przetrwać. Oto morał, jaki wyniosłem z filmu "Julia jest".


Charmøren (201&)

SPOILER

Esmail, bohater "Uwodziciela", mógłby spokojnie liczyć na nagrodę w kategorii najbardziej kretyńska postać filmowa roku. Trudno jest mi sympatyzować z nim, skoro cała jego koncepcja na zdobycie obywatelstwa duńskiego pozbawiona jest sensu.



Darling (2017)

Podczas oglądania "Darling" cały czas w głowie kołatała mi się jedna myśl: jakie szczęście, że bohaterka nie jest matką. Jej dziecko miałoby bowiem przechlapane.


En attendant les hirondelles (2017)

Trzy przypowieści o zaniechaniu i skutkach, jakie to ze sobą niesie. Pierwsza historia to opowieść o mężczyźnie, który nie udzielił pomocy pobitej osobie, który był zbyt pobłażliwy dla syna, który za mało zrobił, by umożliwić nowej żonie odnalezienie się w algierskiej rzeczywistości. Druga to historia chłopaka i dziewczyny, którzy kiedyś się kochali, których łączy wciąż jakieś uczucie, ale którzy nie byli w stanie być razem. Trzecia to historia lekarza, który będąc więźniem grupy terrorystycznej był świadkiem tego, jak jedną z kobieta zabrano, by ją zgwałcić i który niemo się temu przyglądał.


Si tu voyais son coeur (2017)

Kino z wielkimi artystycznymi ambicjami. To nie jest po prostu historia Cygana, który nie potrafi poradzić sobie z poczuciem winy po śmierci najbliższego przyjaciela, bliskiego mu jak brat. "Gdybyś mu zajrzał w serce" to przepełniona poezją i introspekcją próba pokazaniu duszy bohatera. Niestety nie jest to próba udana.


En frygtelig kvinde (2017)

W opisie tego filmu jako gatunek powinien widnieć "horror". "Straszna kobieta" to bowiem realizacja koszmarów każdego zatwardziałego kawalera. To opowieść o tym, jak pojawienie się miłości oznacza koniec "ja" mężczyzny. Kobieta jawi się tu jako nowotwór zagnieżdżający się w życiu bohatera, a jej intencje i zachowanie są początkowo nie do wykrycia. Wszystko wydaje się układać doskonale i dopiero po czasie okazuje się, że mężczyzna został przekreślony: jego nawyki zostają zmienione, jego przestrzeń osobista się kurczy, jego możliwość samostanowienia pryska jak bańka mydlana. A najgorsze jest to, że nie ma przed tym ratunku. Bo jego kumple również "wpadli". I jeśli nawet jakimś cudem uda się mężczyźnie odzyskać wolność, to szybko odkryje, że jest osamotniony. Kiedy on może się bawić, jego kumple muszą zajmować się dziećmi albo wracać do domu, bo żonka puściła zapowiadającego burzę SMS-a. Cóż więc można zrobić?


La Cordillera (2017)

Dla prezesa pewnej polskiej partii to dobrze, że historia ze "Spotkania na szczycie" jest tylko fikcją, bo inaczej powinien się zacząć bać. Kiedy poznajemy Hernána Blanco, prezydenta Argentyny, wydaje się być sympatycznym mężczyzną, politykiem na tyle zręcznym, by wygrać wybory, ale pozbawionym kręgosłupa i charyzmy, by przekuć zwycięstwo we władzę z prawdziwego zdarzenia. Na arenie międzynarodowej jest nikim więcej jak wiernym przydupasem prezydenta Brazylii. W polityce wewnętrznej zdaje się istnieć w cieniu kilku szarych eminencji.


sobota, 14 października 2017

Fortunata (2017)

"Fortunata" to chyba najsłabszy film w reżyserskim dorobku Sergio Castellitto. Choć nie jest to tak naprawdę zły film. Od strony realizacyjnej w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Problem polega na tym, że jest najzwyczajniej w świecie nijaki.


アウトレイジ 最終章 (2017)

Szkoda, że Beat Takeshi jest aż tak konsekwentny w stylistyce filmów z cyklu "Wściekłość". Ponieważ właśnie ona przeszkadza mi w cieszeniu się fabułą. Jak poprzedni film, tak i ten sprawia wrażenie produkcji na wpół amatorskiej, z przerysowaną grą aktorską i dominacją statycznych ujęć. Można odnieść wrażenie, że bycie yakuzą polega głównie na siedzeniu. Bo też ponad połowa scen prezentowała bohaterów siedzących w gabinetach, siedzących w restauracjach, siedzących w samochodach, siedzących w winiarniach, siedzących w pokojach hotelowych, siedzących na nadbrzeżu, siedzących w komisariacie. A kiedy jakimś cudem nie siedzą, to zazwyczaj stoją nieruchomo lub kłaniają się.


Chez nous (2017)

Co za dużo, to i świnia nie chce. Tak mogę skwitować "To jest nasz kraj". Lucas Belvaux chce jednocześnie opowiedzieć o skrajnej prawicy i jej przebranżowieniu się w pozornie normalny ruch polityczny, o mechanizmach, które w rzekomo otwartym na wszystkich kraju, jakim jest Francja, prowadzą do radykalizacji nastrojów społecznych, a wreszcie o miłości a la Romeo i Julia (czy może raczej Tristan i Izolda), na przeszkodzie której to stają poglądy polityczne zakochanych.


Patti Cake$ (2017)

Kiedy już totalnie zwątpiłem w amerykańskie kino niezależne, oto pojawia się Geremy Jasper z pełnometrażowym debiutem "Patti Cake$" i przypomina mi, dlaczego uwielbiam produkcje spod znaku indie. Co ważne, zazwyczaj narzekam na to, że amerykańskie kino niezależne jest skostniałe, że wciąż korzysta z tej samej, mocno zużytej formuły. Tymczasem Jasper sięgnął właśnie po tę formułę i to bez próby jej przełamania czy dokonania w niej rewolucyjnej zmiany. Po prostu udowadnia, że to nie ona jest problemem kina niezależnego. Jeśli ktoś ma pomysł na bohaterów i fabułę, wtedy nawet najbardziej wtórna i przewidywalna konstrukcja narracyjna daje radę.


środa, 11 października 2017

The Crucifixion (2017)

Wyobraźcie sobie, że wchodzicie do cukierni. Na półce widzicie wielką, dobrze wypieczoną jagodziankę. Wygląda dokładnie tak, jak należało się tego spodziewać. Kupujecie więc jedną i zabieracie się do konsumpcji. Pierwszy gryz – sama bułka. Nie zrażeni bierzecie gryz drugi, potem trzeci, ale wciąż dostajecie tylko ciasto. Wreszcie, tuż przy samym koniuszku, jest niewielka kropla dżemu jagodowego. Nawet nie jagód! Bylibyście rozczarowani taką jagodzianką, prawda? I właśnie z taką sytuacją miałem do czynienia przy "Krucyfiksie".


Flatliners (2017)

Biedny Duńczyk. Pewnie liczył, że - jak wielu jego kolegów - zdoła zrobić karierę w Hollywood. Jednak jego amerykańskie filmy kinowe są albo słabe albo złe (lepiej radzi sobie w telewizji). "Linia życia" należy do tej drugiej kategorii.


poniedziałek, 9 października 2017

Blade Runner 2049 (2049)

"Blade Runner 2049" to kolejny dowód na to, że najbardziej dickowe są te filmy, które nie są ekranizacjami jego prozy, a jedynie wzorują się na twórczości pisarza. Denis Villeneuve udowodnił, że doskonale czuje Dicka i zna jego opowiadania i powieści na wylot. "Blade Runner 2049" jest bowiem nie tyle kontynuacją filmu Ridleya Scotta (choć na poziomie fabuły oczywiście mocno jest z oryginałem związany), ile raczej antologią obsesji literackich (i nie tylko) Dicka. Pożycza garściami zarówno z tekstów, które są chyba doskonale znane, jak i opowiadań czytanych jedynie przez najtwardszych fanów.


niedziela, 8 października 2017

No Stranger Than Love (2015)

Rzadko zdarza mi się kibicować jakiemuś filmowi z całych sił. Jednak w przypadku "Nic osobliwszego nad miłość" naprawdę zmuszałem się, jak tylko się dało, by polubić go. Niestety bez skutku. Co tylko dowodzi, że nawet nad własnym gustem nie ma się kontroli.


sobota, 7 października 2017

Home Again (2017)

SPOILERY

Czyżby jeden z najważniejszych aksjomatów kulturowo-obyczajowych właśnie dogorywał? "Wszyscy moi mężczyźni" to już któryś z kolei film hollywoodzki, w którym happy end odbiega od standardu, jaki do niedawna uważany był za pewnik.


czwartek, 5 października 2017

Verfehlung (2015)

Zaczyna się znakomicie. Oto poznajemy dwóch księży. Są najlepszymi przyjaciółmi, prawie braćmi. Aż pewnej niedzieli, tuż przed mszą, po jednego z nich przychodzi policja. Okazuje się, że został oskarżony przez 15-letniego chłopaka o molestowanie seksualne. Jego przyjaciel jest wstrząśnięty. Nie może w to uwierzyć. Zna go przecież od 15 lat i nigdy nie przypuszczałby, że mógłby coś takiego uczynić. Jednak zeznania chłopaka są niezwykle szczegółowe i precyzyjne. Bohater znajduje też zdjęcie, na którym jest chłopak i podejrzany o pedofilię ksiądz. Zdjęcie to zasiewa wątpliwości w bohaterze...


Approaching the Unknown (2016)

Bla, bla, bla Mars. Bla, bla, bla misja. Bla, bla, bla woda. Tak niestety można streścić "W nieznane". Twórcy chcieli zrobić minimalistyczne kino SF, ale przestraszyli się swojego pomysłu, więc zrobili wszystko, by go maksymalnie rozrzedzić. Efekt jest tragiczny.


środa, 4 października 2017

Maudie (2016)

Aisling Walsh dokonała rzeczy niebywałej. Nakręciła film, który przez znaczną część straszliwie mnie drażnił, a mimo to zdołał mnie wzruszyć i zachwycić relacją między dwójką bohaterów. Zazwyczaj, kiedy czynię, że twórca na siłę narzuca mi emocje, to cały film jest dla mnie skreślony. W przypadku "Maudie" się jednak nie stało.


poniedziałek, 2 października 2017

Suburbicon (2017)

George Clooney pewnie myślał, że jest bardzo sprytny wydobywając z zakurzonego strychu stary scenariusz braci Coen. Niestety próba pożenienie jego własnego pomysłu filmowego z tym, co przed laty napisali bracia, spaliła na panewce. I paradoksalnie powodem tego jest podobieństwo obu koncepcji. Zamiast jednak uzupełniać się i wzbogacać, one sprawiały wrażenie łopatologii i nieznośnej redundancji.


Toivon tuolla puolen (2017)

Nie ważne, o czym opowiada, Aki Kaurismäki zawsze kręci filmy tak samo. Absurd, groteska, ponury klimat, czarny humor, człowiek na krawędzi przegranej, nieustająca nadzieja na lepsze jutro – wszystko to powtarza się w dziełach Fina raz za razem. W "Po drugiej stronie" nawet imigranci z Bliskiego Wschodu zachowują się i mówią jak rodowici Finowie: są emocjonalnie anemiczni i werbalnie mało wylewni.


Borg McEnroe (2017)

"Borg/McEnroe. Między odwagą a szaleństwem" udowadnia, że tenis nie nadaje się na temat filmu. W krótkiej (nawet jeśli trwa półtorej, dwie godziny) fabule nie sposób uchwycić dramatyzm i emocje, jakie towarzyszą oglądaniu meczu. Janus Metz wyraźnie chciał przekonać widzów, że tenis jest sportem atrakcyjnym i ekscytującym. Ale sposób, w jaki pokazał słynny pojedynek na Wimbledonie, jasno pokazuje, że kompletnie nie rozumie uroku tego sportu. Szybkie cięcia, zamiast pełnych wymian, tylko fragmenty, zamiast całego kortu, dziwne kadry ograniczające się do pokazywania widowni albo skromnego urywka tego, co się naprawdę działo. Oglądając te sceny nie czułem tych emocji, które ledwie parę tygodni wcześniej przeżywałem oglądając absolutnie niewiarygodny, mający większą dramaturgię niż 99% filmów, pojedynek z US Open między Juanem Martínem del Potro a Dominikiem Thiemem.


Z dala od orkiestry (2017)

Kiedy oglądałem "Z dala od orkiestry", czułem się, jakbym trafił do jakiejś sekty, gdzie w ramach indoktrynacji prezentowany jest żywot świętego założyciela. Te wszystkie peany na rzecz Zygmunta Lubicz Zaleskiego bardzo szybko zaczęły być męczące. A kiedy odkryłem, że nie jest to tak naprawdę biografia zasłużonego Polaka, lecz poddańczy hołd, straciłem resztki nadziei.


piątek, 29 września 2017

Daughter of God (2016)

"Objawienie" to standardowa rzemieślnicza robota. Daje radę wyłącznie dzięki sprytnemu zabiegowi prowadzenia równolegle dwóch narracji, które są ze sobą ściśle związane, ale są pokazane tak, że kompletnie do siebie nie pasują.


wtorek, 26 września 2017

Grave (2016)

Ja rozumiem, że główna bohaterka jest miłośniczką surowego mięsa. To jednak wcale nie usprawiedliwia reżyserki, która zaserwowała półprodukty i udaje, że zrobiła film.


poniedziałek, 25 września 2017

Bad Sister (2015)

Jako osoba wychowana na filmach z wypożyczalni wideo, nie mogę nie patrzeć na "Złą siostrę" z nostalgią. To jedna z tych opowieści o drapieżnych psychopatkach dybiących na naiwnych chłopaków, od których roiło się w wypożyczalniach. I dzieło Douga Campbella doskonale wśród tamtych tytułów by się odnalazło. Dziś jednak klimat jest inny i "Zła siostra" wywołuje jedynie uśmiech politowania.


niedziela, 24 września 2017

Victoria and Abdul (2017)

Karykatura – często korzystam z tego słowa, kiedy chcę coś skrytykować. Jednak nie zawsze musi ono oznaczać coś złego. A dowodu na to oznacza nowy film Frearsa "Powiernik królowej".


sobota, 23 września 2017

Sex Ed (2014)

Zmarnowany potencjał. "Seks według Eda" powinien być pierwszorzędną komedią. Punkty wyjścia pozwalał pójść zarówno w stronę wulgarnej zabawy z kategorią R w tle, jak również w stronę ciepłej, sympatycznej komedii o facecie, który rzucony na głęboką wodę odkrywa talent, z którego nie zdawał sobie sprawy. Wydaje mi się, że twórcy zdawali sobie z tego sprawę. Ale wybrali wariant najgorszy z możliwych: postanowili wykorzystać oba pomysły.


Taj Mahal (2015)

Na swój sposób "Taj Mahal" to jeden z najbardziej niezwykłych filmów, jakie widziałem w życiu. Trzeba wyjątkowego reżysera, by historię ataku terrorystycznego na luksusowy hotel w Indiach, zmienić w nudny, pusty, pozbawiony akcji film. Jestem pod wrażeniem samodyscypliny Nicolasa Saady, który ani razu nie dał się ponieść pokusie podkręcenia filmu i dodania odrobiny emocji i napięcia.


Nothing But the Truth (2008)

Są filmy, w których wstrzymanie się z ujawnieniem kluczowego elementu fabuły do samego końca, ma sens. Czasami jednak trafiają się niewypały. I tak jest w tym przypadku.


czwartek, 21 września 2017

The Square (2017)

Sztuka nie ma znaczenia. Gorzej, sztuka jest tak naprawdę niebezpieczna. Pretensjonalni artyści w swoich napuszonych manifestach dowodzą, że chcą naświetlać rzeczywistość, badać różne zależności, testować definicje i status quo, a przede wszystkim uwrażliwiać. Ale jest to perfidne kłamstwo (w najgorszym wypadku) lub forma samooszukiwania (w najlepszym razie). Sztuka tak naprawdę czyni nas jeszcze bardziej nieczułymi, zamkniętymi we własnym świecie. Uzbraja nas bowiem w cudowne narzędzia do intelektualizacji i racjonalizacji. Potrafimy więc opisać każde zjawisko, doświadczyć wszystkiego, co oferuje świat, ale tylko w kontrolowanych warunkach określonych kontekstem muzeum/galerii.


Kingsman: The Golden Circle (2017)

Matthew Vaughn zaczyna z grubej rury. Pierwsze minuty filmu to szalony pościg ulicami Londynu. Całość zrealizowana jest w dość... powiedzmy delikatnie: "specyficzny" sposób. Dziwny montaż, jeszcze dziwniejsze wykorzystanie efektów specjalnych, co powoduje, że całość jest widowiskowa, ale zarazem straszliwie sztuczna. Sekwencja ta jest jednak doskonałym paskiem lakmusowym. Jeśli zachwyci was, możecie spokojnie pozostać na sali kinowej, bo w podobnym tonie utrzymana jest cała reszta. Jeśli jednak wytrzymaliście ją z trudem, to radzę jak najszybciej opuścić kino.


poniedziałek, 18 września 2017

It (20170

Nie miałem szczególnie wysokich oczekiwań wobec tego filmu, jako że ostatnie ekranizacje Kinga, jakie widziałem, były albo złe (ostatni sezon "Pod kopułą") albo bardzo złe ("Komórka"). Nie mogę więc powiedzieć, że jestem rozczarowany "To". Ale nie jest też tak, że Muschietti zdołał mnie pozytywnie zaskoczyć.


niedziela, 17 września 2017

La tête haute (2015)

"Z podniesionym czołem" i "Ja, Daniel Blake" powinny być pokazywane w ramach double-feature. Prezentują bowiem dwie strony tego samego medalu. U Kena Loacha widzieliśmy system państwa, który porzuca ludzi w potrzebie, jest bezradny, kiedy ci najbardziej tego potrzebują. Zupełnie inaczej jest we francuskim filmie. Tutaj system działa. "Opiekuje" się potrzebującym pomocy chłopakiem, choć ten nie zdaje sobie z tego sprawy i jest wrogo nastawiony do każdego, kto chce wyciąga do niego dłoń. "Z podniesionym czołem" pokazuje upór biurokracji i efekty ciągłego ingerowania w życie jednostki.


Nato a Casal di Principe (2017)

"Nato a Casal di Principe" to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia początkującego aktora, który wraca do domu na wieść, że jego młodszy brat został porwany. Chłopak zawsze sprawiał problemy, a w tym rejonie Włoch, gdzie mafia rządzi wszystkim, nie jest to najlepszy pomysł na życie, za to świetny na szybką i brutalną śmierć. I prawdopodobnie to też spotkało chłopaka. Mimo to jego brat, podobnie jak reszta rodziny, nie szczędzi sił, by poznać prawdę.



Buon inverno (2017)

Rozumiem intencje reżysera. Plaża w czasie letnich wakacji miała być Włochami w skali mikro. Oto ludzie z różnych regionów, z różnych klas społecznych, o różnych przekonaniach, dzielą przestrzeń i czas. Przyglądając się im, reżyser może odpowiedzieć na pytanie: Kim jesteśmy, my Włosi?


Un petit boulot (2016)

Strasznie dziwny film. Pascal Chaumeil zaskoczył mnie idąc pod prąd obecnie panującej we Francji modzie komediowej. Jest to tym bardziej dziwne, że sam scenariusz jest bardzo typowy. Jestem sobie w stanie wyobrazić, jak Philippe Lacheau, Julien Arruti i Tarek Boudali robią z tego jedną ze swoich zwariowanych komedii. Scena mordowania żony gangstera, sekwencja na komisariacie, sceny na Majorce – wszystko to są elementy tak absurdalne, że powinienem na nich płakać ze śmiechu.


środa, 13 września 2017

American Assassin (2017)

SPOILERY

Michael Cuesta powinien wrócić do kręcenia filmów o pedofilach. "L.I.E." czy "12 lat i koniec" to były jego najlepsze dzieła, do których "American Assassin" nawet się nie zbliża. Choć tylko częściowo kiepski poziom tego filmu to wina reżysera. Scenariusz zdecydowanie nie jest najwyższej próby, ale czego wymagać o tekstu, nad którym biedziła się cała masa scenarzystów.


wtorek, 12 września 2017

Renegades (2017)

Przeklęty J.K. Simmons! Dlaczego zgodził się zagrać w tym szajsie? Gdyby nie było go w obsadzie, nawet nie zorientowałbym się, że ten film powstał. A tak zdecydowałem się pójść na niego do kina. I już dawno tak bardzo swej decyzji nie żałowałem.


poniedziałek, 11 września 2017

L'amant double (2017)

No cóż. Jak widzę, Ozon kręci w kratkę. Po dobrym filmie ("Młoda i piękna") był średniak ("Nowa dziewczyna"), po nim znów udany film ("Frantz"), a teraz kolejny średniak. Odnoszę też wrażenie, że dzieci nie są mocną stroną Francuza. "Ricky" to był straszliwy koszmar. Tu też są piątym kołem u wozu.


niedziela, 10 września 2017

West of Sunshine (2017)

Standardowa opowieść o jednym dniu z życia nieudacznika. Oczywiście dniu, który albo go pogrąży do reszty albo też doprowadzi do jego transformacji. I jak to zwykle bywa na głowę bohatera zwali się cała masa problemów. Będzie więc musiał zaopiekować się synem, choć jednocześnie musi pracować i nie ma z kim zostawić chłopca. Kobieta, z którą spotyka się, da mu jasno do zrozumienia, że oczekuje od niego czegoś więcej niż tylko rozmów. Przede wszystkim jednak będzie musiał znaleźć sposób, by spłacić dług zaciągnięty u ludzi, u których lepiej długów nie mieć.


Caniba (2017)

Kim jest Issei Sagawa? To pytanie zadaje sobie świat od 1981 roku. Wtedy to w Paryżu 32-letni Sagawa zamordował Renée Hartevelt, a potem część jej skonsumował. Uznany za niepoczytalnego przebywał w szpitalu, by w 1986 roku wyjść na wolność. Mieszka w Japonii i na tym pytaniu, zadawanym przez media, zbił kapitał.


Rocco (2016)

Rzecz, którą wyniosłem z obejrzenia "Rocco", to przekonanie, że pornografia może być sztuką wizualną. Sposób, w jaki nakręcił i zmontował sceny seksu Alban Teurlai, wywarł na mnie naprawdę olbrzymie wrażenie. Zbliżenia, kąty, światło – wszytko to układało się w wizualny majstersztyk. Może sceny te nie spełniłyby głównego założenia pornografii, ale jako dzieło estetyczne są lepsze niż niejedno dzieło oscarowego operatora.


Krieg (2017)

"Krieg" to historia rodziny, w której hołduje się ideom pacyfizmu. Prowadzona dwutorowo narracja pokazuje, jak rodzinne szczęście pęknie, kiedy syn niespodziewanie zaciągnie się do wojska i wyruszy z misją na Bliski Wschód. Widzimy też ojca, który samotnie (nie licząc psa) przybywa do położonej w górach chaty i gdzie staje się obiektem podjazdowych ataków ze strony pewnego tajemniczego mężczyzny.


(2017) ناپديد شدن

Noc. Na pogotowie zgłasza się młoda dziewczyna. Krwawi z pochwy. Twierdzi, że została zgwałcona. My wiemy, że coś tu jest nie tak. Widzimy, w jaki sposób się dostała do szpitala. Wkrótce nasze podejrzenia się sprawdzą, kiedy dziewczyna i towarzyszący jej chłopak (podający się za brata) uciekną, gdy lekarka zacznie zadawać zbyt dociekliwe pytania. Tak zaczyna się noc, która okaże się prawdziwym testem dla młodej pary kochanków.


piątek, 8 września 2017

(2017) העדות

Jest w "Ha'edut" taka oto scena. Główny bohater, badacz zbrodni popełnionych na Żydach w czasie II wojny światowej, spotyka się z córką ocalałego z Holocaustu. Jej ojciec nie żyje, ale bohater ma nadzieję, że przed śmiercią opowiedział jej o tym, co przeżył, dzięki czemu on będzie mógł ustalić miejsce zbiorowej mogiły w pewnym austriackim mieście, w której leżą szczątki 200 Żydów. Podczas spotkania córka ze zdumieniem stwierdza, że nie miała pojęcia o tym, że jej ojciec przeżył Holocaust. Jak mówi, ojciec całe życie twierdził, że wojnę spędził w rosyjskich łagrach.


czwartek, 7 września 2017

Les Bienheureux (2017)

Zawsze mam problem z oceną filmów takich jak "Les Bienheureux". W sumie jest on bowiem sprawnie zrobiony, z solidnymi choć nieszczególnie zapadającymi w pamięć kreacjami. Nie mam też wątpliwości, że ma on kształt dokładnie taki, jaki sobie wymarzyła reżyserka, że ma to być przede wszystkim portret współczesnej Algierii widzianej oczami tych, którzy przeżyli ostatnią serię niekończącego się konfliktu wewnętrznego.


środa, 6 września 2017

Beautiful Things (2017)

Długą chwilę zajęło mi przekonanie się do tego filmu. Początkowo raziła mnie poetyckość monologów, pozorna bezcelowość prezentowanych obrazów. Z czasem jednak zacząłem się wciągać. Odkryłem rytm opowieści, zrozumiałem, że szukanie w niej historii w klasycznym rozumieniu jest błędną postawą. Istotą "Beautiful Things" jest bowiem dźwięk, rytm, obraz, kształty, barwy. Przesłanie intelektualne nadawane jest tu podprogowo, ukryte jest w zakamarkach formy, które jednak odkryje się przestając patrzeć na szczegóły, a ogarniając całość.


American Made (2017)

Lata 80. w Stanach Zjednoczonych, to było czyste szaleństwo. Totalna schizofrenia. Z jednej strony wojna z handlarzami narkotyków na niespotykaną skalę. To wtedy przeraźliwie zaostrzono kary za dilowanie. Z drugiej strony te same władze stworzyły sytuację, w której handel narkotykami na wielką skalę stał się częścią racji stanu, elementem walki z komunizmem. I to właśnie ten absurd w całej okazałości pokazał Doug Liman przybliżając biografię Barry'ego Seal.


poniedziałek, 4 września 2017

The Beguiled (2017)

Zaczyna się wyśmienicie. Jest wojna secesyjna. Do pensjonatu dla dziewcząt w Wirginii trafia ranny żołnierz Unii. Skostniały, dla większości przebywających w pensjonacie kobiet i dziewcząt wręcz nieznośny, system zostanie wystawiony na ciężką próbę. Przystojny nieznajomy przyspieszy bicie serca, pobudzi wyobraźnię, pozwoli kobietom wierzyć, że marzenia się sprawdzają. Mężczyzna bezbłędnie odczytuje potrzeby kobiet i każdej prezentuje inne oblicze, przemawiające wprost do ich dusz (lub ciał).


niedziela, 3 września 2017

(2017) بدون تاریخ بدون امضا

Gdyby "Bedoone Tarikh, Bedoone Emza" został nakręcony w Stanach Zjednoczonych, to powiedziałbym, że powstał specjalnie pod Oscary. A tak mogę tylko stwierdzić, że Vahid Jalilvand chyba naprawdę bardzo marzy o wpisaniu się na listę irańskich mistrzów kina.



(2017) شهيد

Śmierć i seks w sztuce idą ręka w rękę. Nie przypominam sobie jednak, kiedy ostatni raz widziałem film, który tak mocno erotyzowałby rytuał pogrzebowy. Nie zdziwiłbym się, gdyby reżyser mocno naraził się konserwatywnym muzułmanom za to, w jaki sposób pokazuje zachowania żałobne, związane z czczeniem męczenników.


Strange Colours (2017)

Spotkanie po latach. Córka odwiedza ojca w dziczy, w której ten zaszył się dawno, dawno temu. Teraz jest w szpitalu i chce odbudować relację z jedyną swoją rodziną. Kobieta przybywa, choć nie bardzo wie, jak się zachować w stosunku do ojca. Ten chce nawiązać kontakt, ale brakuje mu ogłady, więc co chwilę palnie gburowato jakiś tekst, który tylko wrogo nastawi do niego córkę. Czy mimo chęci porozumienia z obu stron, może do niego dojść?


Undir trénu (2017)

Zawsze byłem przekonany, że połączenie skandynawskiego kina ze środkowo- lub wschodnioeuropejskim może dać znakomite rezultaty. Co prawda miałem na myśli raczej Czechów lub Rumunów, a nie Polaków. Jednak "Undir trénu" dowodzi, że i nasza mentalność współgra z czarnym jak smoła poczuciem tragikomizmu Skandynawów.


sobota, 2 września 2017

Espèces menacées (2017)

Film Gillesa Bourdosa zdecydowanie nie polecam do oglądania podczas depresji. Prezentuje bowiem dość ponury obraz człowieka. Jest on tu niewolnikiem swoich instynktów, które wymuszają na nim szukanie partnera, nawiązywanie relacji z własnymi dziećmi, mamiąc szczęściem i niekończącą się idyllą. Tymczasem rzeczywistość okazuje się brutalna. Szczęście albo szybko się kończy albo nigdy się nie zaczyna. Miłość wietrzeje, zostaje nuda, szaleństwo lub cierpienie z rozczarowania. Ból sprawić może każdy: mąż, który miał być aniołem a okazał się damskim bokserem, matka przez którą nie nabyło się umiejętności nawiązywania intymnych relacji, czy córka, która szokuje swoimi wyborami uczuciowymi.


Dyrene i Hakkebakkeskogen (2016)

"O czym szumi las" to dowód na to, że warto chodzić do kina nie tylko filmy, których premiery wyczekiwało się od miesięcy. Gdyby nie okoliczności, zapewne nigdy bym nie trafił na seans animacji. I byłaby to spora szkoda, bo bawiłem się na filmie lepiej niż na niejednej propozycji Pixara czy DreamWorksa.


Akron (2015)

SPOILER

Po ten film sięgnąłem trochę przez przypadek. Miałem tak naprawdę inne plany filmowe, ale niestety rzeczywistość sprawiła, że musiałem je zweryfikować. Powinienem był wybrać książkę zamiast tego filmu.


wtorek, 29 sierpnia 2017

Sage femme (2017)

Dwie śmierci – jedna w odległej przeszłości, druga czai się za rogiem. Dwie kobiety – jedna jest przeszłością, los drugiej kształtuje się na nowo. W tych ramach Martin Provost tworzy opowieść o przemijaniu, o przebaczeniu, o lęku przed tym, co nas czeka i tym, co już się wydarzyło.


niedziela, 27 sierpnia 2017

They Will All Die in Space (2015)

Mówiąc krótko: świetny film! I chętnie zobaczyłbym pełnometrażowy remake. Ten pomysł naprawdę na to zasługuje. Choć w sumie jest banalnie prosty. To wariacja tematu dość często wykorzystywanego w kinie SF, czyli opowieść o próbie przetrwania na statku kosmicznym po tym, jak ten doznał awarii. Javier Chillón skierował historię na mroczniejsze tory, przez to o wiele ciekawsze.


Podoba mi się również sama forma filmu. Od scenografii, przez kostiumy i fryzury, na czarno-białych zdjęciach kończąc wszystko w "They Will All Die in Space" ma przywoływać wspomnienia kina SF klasy C z lat 60. i 70. I reżyser wraz z całą ekipą doskonale się z tego zadania wywiązali. To sprawia, że film ma nie tylko świetny pomysł ale też wyjątkowy klimat.

Ocena: 9

Ticky Tacky (2014)

Gdybym obejrzał krótkometrażówki Briana Petsosa w chronologicznej kolejności, to dałbym "Lightningface" jeszcze niższą ocenę od tej, jaką mu przyznałem. Po obejrzeniu "Ticky Tacky" jest bowiem dla mnie jasne jak słońce, że "Lightningface" to w zasadzie ta sama historia, tyle tylko że osadzona w innych okolicznościach. Zaczyna się od gromu z jasnego nieba, po którym bohater stopniowo przekracza kolejne kręgi szaleństwa.


Lightningface (2016)

Krótki film o szaleństwie, czyli Oscar Isaac wciela się w człowieka, w którego trafił piorun. Wydarzenie to pozostawiło widoczną na jego twarzy bliznę oraz rany na duszy, których nie widać, lecz które dadzą o sobie znać już wkrótce. Mężczyzna izoluje się od świata i otępiały kontempluje znaczenie zdarzenia, którego był częścią. I jak to zazwyczaj w tego typu sytuacjach bywa, egocentryzm da o sobie znać prowadząc do "jedynego" wniosku: mężczyzna musi być kimś niezwykłym, a wydarzenie stanowiła doświadczenie transcendentalne.


In a Heartbeat (2017)

Urocza opowieść o tym, że serce nie sługa i kiedy zabije mocniej na widok tej jedynej osoby, to jego właściciel(ka) niewiele ma do powiedzenia. Jest to w gruncie rzeczy bardzo prosta animacja, którą "robi" sympatyczny design serduszka. To ono jest prawdziwą gwiazdą filmu, produktem godnym własnego dealu na obecność w zestawach happy meal.


Ocena: 7

Händelse vid bank (2009)

Twórczość Rubena Östlunda w pigułce. Jak w swoich pełnych metrażach, tak i tutaj przedstawia procesy społeczne i dynamikę interakcji międzyludzkich wykorzystując do tego pozornie proste i nic nieznaczące zdarzenia. Co prawda próbę obrabowania banku trudno uznać za błahe wydarzenie. Jednak w kamerze reżysera takim się właśnie jawi.


Fear & Shame (2017)

Przerażony Robert Pattinson próbuje udowodnić sobie, że jest normalną istotą ludzką. Dowodem tego ma być fakt, że zje hot-doga jak typowy mieszkaniec Nowego Jorku. Problem w tym, że najpierw musi znaleźć miejsce, gdzie może go kupić. A to nie jest takie łatwe, kiedy jest się Robertem Pattinsonem. Cała sytuacja rodzi więc obsesję na punkcie hot-dogów, której nie doświadczy raczej normalna istota ludzka, no może z wyjątkiem kobiety w ciąży.


Zabawna krótkometrażówka, której twórcy doskonale zrozumieli, że jej sukces bazuje wyłącznie na pomyśle, więc nie przeciągają całości, dzięki czemu filmik nie ma możliwości się znudzić.

Ocena: 7

Blood Father (2016)

Oczekiwania zniszczyły dla mnie "Dziedzictwo krwi". Spodziewałem się kina sensacyjnego z Melem Gibsonem jako twardzielem muszącym ratować skórę wyrodnej córki. Tymczasem dostałem dramat psychologiczny z kilkoma scenami akcji. Film Jeana-Françoisa Richeta to przede wszystkim opowieść o próbie znalezienie porozumienia między osobami, które powinny być sobie bliskie, a w rzeczywistości są obce. To opowieść o próbie utrzymania się na powierzchni podczas gdy okoliczności ciągną osobę na dno. To wreszcie opowieść o tym, że nie wystarczy żałować za grzechy, lecz prędzej czy później trzeba będzie za nie sporo zapłacić.


sobota, 26 sierpnia 2017

Слава (2016)

Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Tzanko Petrov najwyraźniej nie słyszał o tym przysłowiu. Całe życie spędził uczciwie pracując na kolei. W skorumpowanym świecie, gdzie od każdego oczekuje się, że będzie na własną rękę dbał o swoje dobro, on uparcie trwa w postanowieniu, że będzie uczciwy. Nie rozumie, że w ten sposób nikomu nie służy. Z całą pewnością nie sobie, ale również nie innym, o czym przekona się boleśnie, kiedy znajdzie na torach stertę pieniędzy i zamiast je zatrzymać oddać władzom.


James White (2015)

James White umiera. Nie, nie fizycznie. Jest zdrowy jak byk i to pomimo autodestrukcyjnych ciągot. Żyje w cieniu Thanatosa za sprawą matki. To ona naprawdę umiera. Jest w ostatniej fazie choroby nowotworowej i jej śmierć jest niestety kwestią czasu. James nie potrafi sobie z tym poradzić. Matka to jego jedyna rodzina. Ojca praktycznie nie znał, zresztą ten też całkiem niedawno zmarł. Opiekuje się chorą matką od paru lat. I jest to czas, w którym jego własna egzystencja została zawieszona. Nie może zacząć własnego życia, ponieważ potrzebuje go matka. Czeka więc na jej śmierć, by móc być wolnym. Ale zarazem nie chce jej śmierci. Jest więc zapędzony w kozi róg i pozostaje mu miotanie się pomiędzy troskliwą opieką nad rodzicielską a histerycznymi eskapadami, kiedy to szuka zapomnienia w seksie, alkoholu, narkotykach i przemocy.


Death Note (2017)

Dla dobra twórców i spokoju widzów przed filmem powinien widnieć napis: "podobieństwo postaci i historii do japońskiego 'Notatnika śmierci" czysto przypadkowe". Film Adama Wingarda ma bowiem niewiele wspólnego z oryginałem. Wziął z niego imiona postaci i ogólny zarys fabuły, reszta jednak stanowi wolną amerykankę. Co akurat ja uważam za plus. Oglądając film Netflixa nie miałem wrażenie, że wkraczam do świata bogatej mitologii, którą już ktoś kiedyś ze szczegółami zaprezentował. Ten "Notatnik śmierci" jest filmem autonomicznym i bardzo amerykańskim. Zdaję sobie sprawę, że większość oglądających nie będzie uznawała tego za atut, ale ja zdecydowanie wolę takie podejście od tego, co zrobiono z "Ghost in the Shell".


piątek, 25 sierpnia 2017

Fun Mom Dinner (2017)

Po obejrzeniu tego filmu zastanawiam się, co jest większym dowodem miłości. To, co zrobił Paul Rudd, który wyprodukował "Mamuśki mają wychodne", obraz powstały na bazie scenariusza jego żony, Julie? Czy może to, czego Paul Rudd nie zrobił, czyli powiedzieć prawdę, że fabuła przygotowana przez Julie Rudd jest wtórna i bezbarwna?


Cell (2016)

To, że John Cusack gra w tym shicie, zupełnie mnie nie dziwi. Jednak to, że w obsadzie jest też Samuel L. Jackson już tak. "Komórka" to bowiem jeden z tych filmów, które są jedynie dowodem na kompletny upadek aktora, na którego desperackim pragnieniu pozostania w zawodzie żerują nieudacznicy zmuszając ich do grania w filmach, o których wszyscy chcą zapomnieć jeszcze przed ich premierą. Cusack już od dawna żyje w tym szambie, jednak Jackson wydawał się radzić sobie lepiej.


Teenage Kicks (2016)

Są filmy krótkometrażowe, które wydają się jedynie wstępem do większej historii, pozostawiając mnie w stanie permanentnego zaciekawienia. Są jednak i takie, które stanową całość i nie widzę potrzeby ich rozbudowy. "Drowning" należy do tej drugiej kategorii, dlatego też zdziwiłem się, że reżyser postanowił wrócić do bohaterów i rozwinąć ich historię.


I niestety nie jestem fanem tego, co z pierwowzorem uczynił tutaj reżyser. Nie podoba mi się zmiana relacji ze starszym bratem. Nie podoba mi się to, jak zmienił dynamikę z najlepszym kumplem, a w szczególności to, co uczynił w przedostatniej wspólnej scenie tej dwójki bohaterów. Przede wszystkim jednak nie podoba mi się to, jak poprowadził historię głównego bohatera.

W teorii po traumie związanej ze śmiercią brata, po tym, jak traktowany jest przez rodzinę i na wieść o tym, że jego najlepszy kumpel ma dziewczynę, bohater zaczyna zjazd w dół do egzystencjalnego piekła. Ale reżyser zrobił z niego postać zalaminowaną, której żaden brud się nie czepia. Czy jest to płatny wirtualny seks, czy heroina, czy seksualne przygody z kobietami i mężczyznami, wszystko to dzieje się obok i nie ma na niego większego wpływu. W ten sposób postać zalicza jedynie kolejne punkty typowego schematu narracyjnego, ale pozostaje na jego zewnątrz. Przez co cała podróż głównego bohatera jest mało prawdopodobna.

Jest w tym filmie wiele relacji, którym chciałbym się lepiej przyjrzeć: rodzinnym tajemnicom, dziewczynie kumpla, dziewczynie zmarłego brata – jednak dla reżysera są to meble, elementy scenografii, które przesuwa, jak mu się podoba, niezależnie od logiki samej historii. W rezultacie, choć w filmie wiele się dzieje, to w efekcie wygląda to tak, jakby nic nie miało większego znaczenia. No może poza końcówką, w scenie z przyjacielem. Ale i w tym przypadku szybko bohaterowie przechodzą nad wszystkim do porządku dziennego i tyle.

Ja tego nie kupuję.

Ocena: 4

Drowning (2009)

"Drowning" to całkiem interesująca opowieść o młodzieńczych bolączkach. Oto mamy dwóch młodych chłopaków. Jeden z nich właśnie odkrywa uroki pierwszej miłości. Drugi swoje uczucia ukrywa, a na domiar złego zmagać się musi z żałobą po zmarłym starszym bracie, którym był dla niego ważną osobą. Chłopakowi nie w smak jest więc dziewczyna jego kumpla. Co będzie miało dramatyczne konsekwencje.


La novia (2015)

Paula Ortiz miała fajny pomysł. Przenieść na ekran kinowy dramat Lorki w formie mrocznej baśni. I jeśli chodzi o formę, to udało jej się ten pomysł zrealizować w stu procentach. Jest mistycznie, tajemniczo. Jest klimat namiętności i fatum. Postać kobiety, która jest świadkiem i do pewnego stopnia przyczyną tragicznych zdarzeń, nadaje całości intrygującej niejednoznaczności.


O Silêncio do Céu (2016)

Intrygujące spojrzenie na kino zemsty. Film zaczyna się od sceny gwałtu na kobiecie przez dwóch mężczyzn. Kobieta została zgwałcona we własnym domu. Po wszystkim jednak postanawia milczeć i nie wspomina o wydarzeniu mężowi. Ale sytuacja nie jest tak oczywista, jak by się mogło wydawać. Już chwilę później dowiadujemy się, że mąż o wszystkim wie, że był w domu, widział gwałt na własne oczy... i stchórzył, nie zrobił nic. Ta świadomość będzie niczym ropiejąca rana, która zmusi go działania typowego dla tchórza... do planowania bezpiecznej zemsty.


wtorek, 22 sierpnia 2017

Gifted (2017)

Wielu twórców po takim traktowaniu, jakie przeszedł Marc Webb po premierze "Niesamowitego Spider-Mana 2", długo nie mogłoby się podnieść. Tymczasem on wrócił do korzeni, dobrał sobie na gwiazdę odtwórcę roli Kapitana Ameryki i zrobił prztyczka w nos wszystkim krytykom. "Obdarowani" to piękna, mądra i wzruszająca opowieść, poruszająca całą masę ważnych spraw.


13 Hours: The Secret Soldiers of Benghazi (2016)

"13 godzin" udowadnia dwie rzeczy. Po pierwsze, że bez efektów specjalnych Michael Bay jest w stanie zrobić solidny film. Po drugie, że ma dość skromny zbiór reżyserskich pomysłów.


Lazy Eye (2016)

Nie ma trwalszego uczucia od tego, które zostało przerwane. I nie ma znaczenia, w jaki sposób do tego doszło. Czy jesteś sprawcą, czy tylko ofiarą separacji, która nadeszła jak grom z jasnego nieba, owo uczucie będzie w tobie trwać, domagając się zamknięcia.


Z for Zachariah (2015)

Ktoś powinien napisać pracę na temat nagłej popularności skromnych filmów postapokaliptycznych. Skąd wzięła się moda na kręcenie filmów takich jak "Surwiwalista", "To przychodzi po zmroku" czy właśnie "Z jak Zachariasz"? Wszystkie są zresztą bardzo do siebie podobne: pojedynczy ocaleni, nowi przybysze i chaos, jaki to wywołuje w zastanym ekosystemie. Do tego dochodzą oczywiście różne zagrożenia związane z ogólną postapokaliptyczną sytuacją.


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Hipersomnia (2016)

Seks, przemoc, perwersja, tajemnica. Argentyńczycy wiedzą, jakie składniki dać do slashera, by zainteresować widzów. Jednak "Hipersomnia" przeznaczona jest wyłącznie dla zatwardziałych fanów gatunku, a nie tych, którzy oglądają ofertę multipleksów.


Black Butterfly (2017)

"Czarny motyl" to jeden z tych filmów, w których grać powinny same no-name'y. Fakt, że w obsadzie są Banderas, Meyers i Perabo świadczy jedynie o tym, jak mocno spadli oni w rankingach Fabryki Marzeń.  Film stanowi produkt taśmowy, który nie jest na tyle zły, by wnerwić swoją głupotą, na tyle fajnie opowiedziany, by stanowić grzeszną przyjemność, ani na tyle dobry, by mógł kogoś z tej trójki ponownie podnieść do ligi znaczących coś w Hollywood aktorów.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Raid dingue (2016)

Na "Agentkę specjalnej troski" wybierałem się słysząc niezbyt pochlebne opinie. Kiedy jednak film się zaczął, kompletnie nie rozumiałem, skąd niskie oceny. Na moje oko wszystko wyglądało tu doskonale. Oto obdarzona niezwykłym entuzjazmem i przerażającą skłonnością do strzelania gaf i wpadania w tarapaty Jo marzy o dostaniu się do elitarnej jednostki policyjnej. W końcu marzenie się spełnia. Kobieta nie wie, że za decyzją stał jej ojciec, i z wielkim entuzjazmem oddaje się rygorystycznemu szkoleniu. Ta historia opowiedziana jest z werwą i komediowym zacięciem. Co chwilę dzieje się coś na tyle zabawnego, że parskałem śmiechem. "Agentka specjalnej troski" wyglądała jak "Pechowiec" zmiksowany z "Policjantkami z FBI". I mnie ta mieszanka jak najbardziej odpowiadała.


The House (2017)

To już przestaje być zabawne, a zaczyna być naprawdę niepokojące. Amerykańskie komedie przechodzą poważny kryzys. Wzorzec, który sprawdzał się latami, teraz kompletnie się wyczerpał. Co widać po całej masie średnio lub mało śmiesznych filmów: "Firmowa gwiazdka", "Dlaczego on?", "Baywatch", "Ostra noc", "W starym, dobrym stylu", "Babskie wakacje" – to tylko najświeższe przykłady. Do tego grona muszę też dopisać "Dom wygranych".


Free State of Jones (2016)

Żywot Newtona Knighta to filmowy samograj. Wystarczyło zacząć opowiadać, a historia sama rozwinęłaby się w fascynującą i niewiarygodną przypowieść o niezłomnym harcie ducha człowieka wyprzedzającego swoją epokę. Ale dla reżysera "Rebelianta" biografia Knighta stała się przekleństwem. Oferowała tak wielkie bogactwo materiału, że Gary Ross nie wiedział, z czego zrezygnować. I tak zagracił go niepotrzebnymi pomysłami, rozwadniając to, co powinno być wspaniałym freskiem.


Jours de France (2016)

"Jours de France" będzie chyba należeć do największych zaskoczeń tego roku. Pełnometrażowy fabularny debiut Jérôme'a Reybauda jest bowiem dla mnie wielką tajemnicą. W teorii powinien wywołać u mnie nie zachwyt, lecz irytację i zniesmaczenie. A wszystko przez formę.


sobota, 19 sierpnia 2017

Goat (2016)

Zaczyna się obiecująco. Oto Brad wychodzi z imprezy. Po drodze do samochodu zaczepia go dwóch chłopaków, którzy – jak twierdzą – też byli na domówce i teraz proszą go o podwózkę do domu. Brad się zgadza i sam, z własnej woli, wyjechał z nimi na bezdroża, gdzie został pobity i okradziony. Przeżył. Jego obrażenia zagoiły się i nie pozostał po nich ślad. Ale rany na psychice nie zniknęły. Brad nie potrafi pogodzić się ze świadomością, że nie jest twardzielem, że nie tyle został pobity, ile w ogóle nie stawiał oporu.


Sólo química (2015)

No cóż, nie jest to z całą pewnością film, który zmieni moje życie. Za dwa miesiące pewnie w ogóle nie będę pamiętał, że go widziałem. To jednak wcale nie znaczy, że żałuję, że go obejrzałem.


Free Fire (2016)

To miała być prosta transakcja. Grupa A miała dostać kasę, grupa B miała dostać broń. Koniec kropka. Tyle tylko, że człowiek jest nieprzewidywalną zmienną. Wśród osób, które spotkały się w opuszczonej fabryce są tacy, którzy mają własne plany i tacy, którzy nie zastanawiają się nad konsekwencjami. Wystarczyła tylko chwila, by sprawy wymknęły się spod kontroli. W takich warunkach może być tylko jeden zwycięzca...


piątek, 18 sierpnia 2017

Small Crimes (2017)

No cóż, Evan Katz zrobił dużo, by roztrwonić kredyt zaufania, jaki miał u mnie po swoim debiucie "Chip Thrills". Wtedy potrafił w ograny schemat tchnąć nowe życie, pełne pomysłowych i niebanalnych atrakcji. Nie rozumiem, jak w ciągu kilku lat z obdarzonego barwną wyobraźnią twórcy zmienił się w bełkotliwego, pozbawionego pomysłów wyrobnika.


Steel (2015)

SPOILER

Gdyby patrzeć wyłącznie na samą fabułę, "Steel" byłoby po prostu jednym z miliona melodramatów nie wartych uwagi. To, co mi się spodobało i co wyróżnia film na plus, to fakt, że tak naprawdę jest to opowieść o psychoanalitycznym procesie terapeutycznym, a zjawiska, które mają w nim miejsce, tu otrzymały ludzkie kształty.


Time Lapse (2014)

Jednym z najcięższych grzechów, jakie popełnić może chrześcijanin, jest zrezygnowanie z wolnej woli poprzez oddanie kontroli nad swoim losem wróżbitom wszelkiej maści. Dziś powszechnie uważa się, że ta przestroga jest spowodowana tym, że przepowiadanie przyszłości to bzdura, jednak tak naprawdę kwestia prawdziwości wróżb nigdy nie była poddawana w wątpliwość. Właśnie dlatego, że się sprawdzają, są grzechem. A wszystko dlatego, że człowiek przestaje podejmować decyzje, a zaczyna postępować zgodnie z tym, co już zostało wytyczone.


Desert Dancer (2014)

Świat pełen jest wspaniałych historii, które kuszą filmowców swoimi narracyjnymi możliwościami. Jednak to, co jest największą wartości, jest też i przekleństwem. Twórcy czują się bowiem w obowiązku pozostać wiernym jeśli nie prawdzie historycznej to duchowi tego, co się wydarzyło. To zaś ogranicza kreatywność filmowców. Czego najlepszym przykładem jest "Taniec pustyni".


czwartek, 17 sierpnia 2017

The Hitman's Bodyguard (2017)

Zdaję sobie sprawę, że w swojej niechęci do "Baby Driver" jestem osamotniony, ale po obejrzeniu "Bodyguarda Zawodowca" tylko się utwierdziłem w przekonani, że film Edgara Wrighta jest ambitną porażką.


Annabelle: Creation (2017)

Coś mi się wydaje, że David F. Sandberg nie trafi w poczet moich ulubionych twórców horrorów. Jego "Annabelle: Narodziny zła" zbiera wśród widzów dobre opinie, których ja jednak nie jestem w stanie podzielić. W zasadzie mógłbym tu powtórzyć to samo, co napisałem po obejrzeniu jego poprzedniego filmu – "Kiedy gasną światła". Co oznacza, że nie zauważyłem u niego twórczej progresji.


środa, 16 sierpnia 2017

Chrieg (2014)

Dorastający nastolatek, który odkrywa, że w oczach rodzica jest rozczarowaniem, ma przechlapane. Pozostają mu w zasadzie dwie drogi wyjścia. Pierwszą jest porzucenie krzepnącej właśnie własnej tożsamości i próba stania się  tym, czego oczekują rodzice. Drugą jest pójście w zaparte, podkręcanie własnego zachowania, czy gra się rodzicom na nerwach. Na dłuższą metę żadna z nich się nie sprawdza i do eksplozji musi dojść.


Wild Target (2010)

Gdybym nie kojarzył nazwiska reżysera, to powiedziałbym, że twórcy "Dzikiego celu" sporo ryzykowali. Opowieść o płatnym zabójcy, atrakcyjnej oszustce i ciapowatym nikim została bowiem pomyślana jako komedia łącząca absurd, wyrafinowanie i infantylizm. To mieszanka, która rzadko się udaje. Kiedy wychodzi, wtedy mamy do czynienia z komedią, którą pamięta się latami. Ponieważ jednak za film odpowiadał Jonathan Lynn, to byłem przekonany, że będzie to dla niego bułka z masłem. Ma już na swoim koncie podobne udane projekty (jak choćby sitcom "Tak, panie ministrze" i jego kontynuacje).


Shared Rooms (2016)

Biedny Rob Williams. Kręci te swoje filmy, ale w zasadzie w ogóle się nie rozwija. Po tylu zrobionych obrazach, powinien się już nauczyć, co mu wychodzi, a co nie. Najwyraźniej jednak jest uparty i robi wszystko, na co ma ochotę.


Mississippi Grind (2015)

Oto opowieść o przyjaźni i hazardzie, bez której kino spokojnie mogło się obejść. Ryan Reynolds i Ben Mendelsohn snują się po ekranie jak przysłowiowe goryle we mgle. Nie jestem pewien, czy sami rozumieli, co i kogo mają grać. Twórcy bowiem tak rozciągają każdą myśl, że kiedy wreszcie jakimś cudem docierają do pointy, nie bardzo wiadomo, do czego ona się ma odnosić, bo zostało to już dawno przez wszystkich zapomniane. Banalne dialogi zalewane są hektolitrami nietrafionych metafor. Relacje bohaterów - czy to ze sobą, czy też z innymi - są nieczytelne tak, że wszystko, co działo się na ekranie było mi obojętne.


wtorek, 15 sierpnia 2017

Contratiempo (2016)

Dobrze, że przed obejrzeniem "Contratiempo" nie sprawdziłem, kim jest jego reżyser. Gdybym przypomniał sobie, że jest on autorem "Ciała", to pewnie nigdy bym po ten film nie sięgnął. Tym bardziej, że na pierwszy rzut oka oba filmy są do siebie podobne jak dwie krople wody.


Already Tomorrow in Hong Kong (2015)

On preferuje Azjatki i po 10 latach spędzonych w Hongkongu zdołał nauczyć się chińskiego. Ona woli białych mężczyzn i choć jej dziadkowie pochodzą z Hongkongu, sama nigdy chińskiego się nie nauczyła. Są dla siebie stworzeni, ale gdyby nie Hongkong zapewne nigdy by na siebie nie trafili. On jest bowiem z Nowego Jorku, a ona z Los Angeles. Choć los zetknął ich ze sobą daleko od domu, to jednak więź, jaka się między nimi niemal natychmiast wytworzyła, wcale nie musi być trwała. Każde z nich ma swoje sprawy zawodowe i osobiste, których ot tak nie mogą zbagatelizować.


The Pass (2016)

"The Pass" to opowieść o tym, że człowiek nigdy nie może być szczęśliwy. Nawet wtedy, kiedy życie ułożyło mu się całkiem dobrze albo ziściły się jego marzenia. Ten brak szczęścia wynika nie z tego, co ma, lecz ze świadomości tego, z czego zrezygnował, by to osiągnąć. Nawet na szczycie prześladować go będzie pytanie: "Co by było, gdyby na rozdrożu zachował się inaczej, podjął inną decyzję?". To pytanie jest trucizną, która niczym słynny portret Doriana Graya pokazywać będzie prawdziwą naturę człowiek i cenę, jaką płaci się za własne życie.


A Most Violent Year (2014)

Widzę, że J.C. Chandor umościł sobie całkiem wygodne gniazdko na wyższej półce wyrobników. Jego "Rok przemocy" to bardzo solidna robota, a mimo to pozostawiająca smak niedosytu.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Freistatt (2015)

Oglądając "Freistatt" doszedłem do wniosku, że psychopaci mają rację w tym, jak patrzą na świat. To szambo, w którym taplają się wyłącznie ludzie słabi, złamani, zdegenerowani. Altruizm? Otwartość? Szczerość? Miłość? Pic na wodę, ładne iluzje, których im szybciej się pozbędziemy, tym więcej na tym skorzystamy.


Amor.com (2017)

"Amor.com" to żywy dowód na to, że "kalka" wcale nie musi być zarzutem przekreślającym wartość filmu. Jeśli chodzi o fabułę, to tutaj nie ma ani jednej oryginalnej myśli. Wszystko jest prostą realizacją jeszcze prostszej konstrukcji narracyjnej: chłopak i dziewczyna z różnych światów zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, próbują być razem, ale rzeczywistość staje na przeszkodzie, rozstają się, odkrywają, ze bez siebie są nikim i próbują się zejść. Nihil novi sub sole.


The Road Within (2014)

Całkiem sporo obiecywałem sobie po tym filmie. Oryginał miał fajnych bohaterów i ciekawy pomysł na historię, ale jego wykonanie pozostawiało sporo do życzenia. Amerykanie, dla których kino drogi jest czymś powszednim i naturalnym, powinni byli więc, zachowując to, co najlepsze z "Vincent chce nad morze", uczynić z tego piękną i wzruszającą opowieść o przyjaźni, rodzicielstwie i chorobie.


niedziela, 13 sierpnia 2017

God's Own Country (2017)

Fantastyczny film o tym, jak ważna jest w życiu bliskość i jak trudno jest ją – przynajmniej mężczyznom – osiągnąć. Reżyser nie sili się na artystyczne elaboraty. Postawił na prostotę, aktorów i historię, która broni się sama.


1:54 (2016)

Ciężkie jest życie tchórza. Lęk czyni go ślepym na miłość, która dosłownie leży na wyciągnięcie ręki; czyni go podatnym na cierpienie, kiedy mrozi go w bezruchu w chwilach, gdy bliscy jego sercu najbardziej potrzebują pomocy; czyni go niemy, kiedy powinien poprosić o pomoc; czyni go bezradnym nawet w momentach, kiedy wydaje się zdeterminowany i zawzięty. Jednak ten, komu wydaje się, że może bagatelizować tchórza, popełnia śmiertelny błąd. Nie ma bowiem ludzi bardziej niebezpiecznych od tchórzy postawionych w sytuacji bez wyjścia. Są wtedy niczym wściekłe ze strachu zwierzęta: zaatakują każdego, na oślep, w sposób niemożliwy do przewidzenia. I o tym właśnie opowiada "Odwet".


Mon poussin (2017)

Lubię głupawe francuskie komedie. Są kiczowate, często mają naprawdę idiotyczne pomysły (zazwyczaj z udziałem zwierząt – to chyba jakaś cecha narodowa), ale jednocześnie jest w nich coś uroczego, sympatycznego i przyjemnego. Jednak w każdym koszu dorodnych jabłek może trafić się zgniły owoc. I tym właśnie jest "Synalek".


sobota, 12 sierpnia 2017

Tulip Fever (2017)

Nie czytałem książki, więc nie mogę mieć pewności, ale wydaje mi się, że pomysł, aby tulipanowa gorączka, która w XVII wieku opanowała Holandię, funkcjonowała jako metafora (i ucieleśnienie) ludzkich obsesji, mógł się sprawdzić jedynie w prozie. W kinie, gdzie obrazy są nośnikiem informacji, takie podejście mogło łatwo stać się podstawą nieznośnej łopatologii. Co też w "Tulipanowej gorączce" rzeczywiście ma miejsce. Nie dziwi mnie to, bowiem za kamerą stał Justin Chadwick, o którego reżyserskich umiejętnościach nie mam najwyższego zdania.


czwartek, 10 sierpnia 2017

Królewicz Olch (2016)

Jest mi niezwykle ciężko traktować "Królewicza Olch" jako dzieło autonomiczne. Tematyczne i formalne podobieństwa do "Baby Bump" są bowiem aż nazbyt widoczne. Z tego też powodu w sposób automatyczny oba filmy łączą się ze sobą w pewną twórczą całość. "Królewicz Olch" pozwala dowiedzieć się, skąd wziął się dojrzały i niezwykły "Baby Bump". W tym kontekście stanowi swoisty brudnopis, pełen przeróżnych pomysłów, które później (czasami w niezbyt zmienionej postaci) pojawiły się w rewelacyjnym "Baby Bump".


wtorek, 8 sierpnia 2017

Paris pieds nus (2016)

Nie wiem, jak oni to robią. Od czasu "Rumby" każdy film Dominique'a Abela i Fiony Gordon bawi mnie i oczarowuje. Nie inaczej jest i z "Paryżem na bosaka". Oczekiwałem dziwów i je dostałem.


poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Severina (2017)

Słowa uwodzą, czarują, hipnotyzują. Kto żyje wśród nich, powinien znać ich moc. A jednak bohater tego filmu, właściciel niewielkiej księgarni, nie do końca wiedział, z czym ma do czynienia. O czym przekonał się, gdy na jego drodze stanęła piękna nieznajoma. Zna ją jako Anę, ale prawie na pewno jest to imię fałszywe. Wie, że mieszka z mężczyzną,  którego raz określa mianem "chłopaka", a innym razem "ojca". Wie również, że jej największą pasją są książki. Ale tę miłość okazuje w dość specyficzny sposób: nie kupuje ich, lecz kradnie. Tak ją zresztą poznał: kilka razy okradła jego księgarnię, co zrodziło w nim ciekawość, a ta przerodziła się w miłosną obsesję.

Watch video!

Lichožrouti (2016)

"Niedoparki" przypomniały mi czasy dzieciństwa. Wtedy produkcje dla dzieci często były z dzisiejszej perspektywy nieodpowiedzialne, prezentując zachowania, które obecnie zdają się niestosowne. Film Galiny Miklínovej pełen jest właśnie takich elementów. Mamy więc bar, w którym szansonistka stopniowo pozbywa się garderoby. Mamy pijanego menela. Są wreszcie członkowie gangu, których ulubioną używką są sfermentowane skarpety, po których padają trupem w błogim stanie nieświadomości. Jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić, by takie sceny mogły znaleźć się w animacji Pixara lub Sony.


niedziela, 6 sierpnia 2017

Verão danado (2017)

Lato. Czas zawieszenia. Przeszłość minęła. Przyszłość jeszcze nie nadeszła. Można więc być wszystkim będąc zarazem niczym. Przeżycia są bardziej intensywne, zaczynają i kończą się ekspresowo. A jednocześnie wszystko dzieje się jakby za grubą szklaną ścianą, odgrodzone od tego, kim jesteśmy na co dzień. To czas zabawy, tańców, seksu, miłości, alkoholu i narkotyków.


Hampstead (2017)

Prezentacja jest kluczem do interpretacji. Tyle wyniosłem z seansu filmu "Zawsze jest czas na miłość". Reżyser stworzył bajkowy klimat. Londyn wygląda tutaj jak rajski ogród, Arkadia mlekiem i miodem płynąca. Dwójka głównych bohaterów od początku budzi sympatię tym, jak są widzom pokazani. Ona się ciągle uśmiecha. On jest gburem, ale nikt nie ma wątpliwości, że pod opryskliwością kryje się złote serce.


Complete Unknown (2016)

"Nieznajoma" pokazuje, że człowiek jest niewolnikiem własnej natury i najczęściej w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. W zdecydowanej większości przypadków ta niewola polega na niemożliwości zmiany samego siebie. Tak jest chociażby w przypadku Toma, który nie czerpie satysfakcji z własnej pracy, a mimo to jest o włos od podkopania związku z Raminą, ponieważ nie potrafi zdecydować się na porzucenie dotychczasowego życia i podążenie za żoną do Kalifornii.


Snatched (2017)

Komedie pokroju "Babskich wakacji" zamiast poprawiać mi humor skutecznie go psują. W obsadzie cała masa aktorów, których lubię. Pomysł całkiem fajny, a w zwiastunie wystarczająco dużo śmiesznych momentów, bym liczył co najmniej na przyzwoitą zabawę. Tymczasem całość jest ponurym żartem: śmietniskiem niespełnionych obietnic, gdzie wszystko i wszyscy się marnują.


czwartek, 3 sierpnia 2017

Time Out of Mind (2014)

Biedny Richard Gere. Zatracił gdzie umiejętność rozróżniania cichych filmów artystycznych od zwyczajnie nudnych. Nie rozumiem też, jakim cudem Oren Moverman potrafi przyciągnąć do swoich projektów znane osoby. Jak długo może jechać na sukcesie debiutu reżyserskiego? (który zresztą wcale aż taki imponujący nie był)


poniedziałek, 31 lipca 2017

Atomic Blonde (2017)

Zobaczyłem już "Johna Wicka 2" i "Atomic Blonde", więc wiem już, kto z dwójki reżyserów odpowiedzialnych za pierwszego "Johna Wicka" jest lepszy. Podpowiedź: nie jest nim David Leitch, autor "Atomic Blonde".


niedziela, 30 lipca 2017

One Night (2016)

Miłość wymaga ciszy. Gdy rozgardiasz zostaje gdzie daleko w tyle, kiedy jest się tylko we dwoje i można skupić się na sobie, wtedy może rozpocząć się proces nawiązywania (lub odbudowy) więzi. Dlaczego potrzebna jest cisza i pełnia uwagi? Bo nie jest to proces łatwy i płynny. Opiera się on na komunikacji, ale tej autentycznej, a ta wymaga czasu. Trzeba się przebić przez strach, nieufność, czasem gniew i pychę. Miejscami trafia się na wyboje, które zdają się nie do przezwyciężenia. I gdyby w tym momencie pojawiły się jakieś zakłócenia, wtedy więź nigdy nie zostałaby nawiązana. Poddać się pod byle pretekstem jest niezwykle łatwo. Jeśli jest się jednak samemu ze sobą, wtedy można odejść, by po pewnym czasie wrócić i kontynuować. Aż miłość stanie się faktem dokonanym.


Klovn Forever (2015)

Pierwszy filmowy "Klovn" był dla mnie wielkim rozczarowaniem, ale postanowiłem dać ekipie jeszcze jedną szansę. I "Wieczny klaun" okazał się obrazem dużo lepszym. Niestety w ten sposób wzbił się jedynie na poziom przeciętności. W dalszym ciągu nie jest to komedia tak szalona i "niegrzeczna", jaką twórcy obiecują. Naprawdę zabawnych momentów jest niewiele. A takich, które balansują na granicy dobrego smaku, można zliczyć na placach jednej ręki... która ma kilka palców amputowanych.


Speech & Debate (2017)

Gorsze niż "Więcej czadu", lepsze niż "Geography Club". Jest to więc kolejna opowieść o nastolatkach dorastających w pipidówce, którzy muszą zmagać się z purytańską opresją dorosłych i poczuciem wyobcowania wśród rówieśników.


Finding Dory (2016)

No cóż, chyba nie jestem w targecie ostatnich produkcji Pixara. Żadna z nich nie zrobiła na mnie większego wrażenia. I "Gdzie jest Dory?" wpisuje się w ten trend doskonale. Co prawda "Gdzie jest Nemo?" też średnio mi się podobało, więc w tym przypadku mogę mówić o utrzymaniu poziomu. Po 13-letniej przerwie to mimo wszystko spore osiągnięcie.


piątek, 28 lipca 2017

The Wizard of Lies (2017)

Barry Levinson jest chyba obecnie na fali wznoszącej. "Arcyoszust" to jego najciekawszy film nakręcony w XXI wieku (albo drugi, musiałby sobie przypomnieć "Włamanie na śniadanie"). Współpraca z De Niro idzie mu wyraźnie lepiej niż z Pacino.


Army of One (2016)

Od paru lat, kiedy sięgam po filmy z Nicolasem Cage'em w roli głównej, spodziewam się, że on będzie najsłabszym ogniwem. I zazwyczaj tak jest. Nie tym razem. W "Misji niewykonalnej" pokazał się z komediowej strony, o której zdążyłem już zapomnieć. Cage szaleje i jest w tym naprawdę dobry. Jako Gary Faulkner, który rozmawia z Bogiem i jest przekonany, że musi pojechać do Pakistanu, by schwytać Bin Ladena, wypada wyjątkowo udanie. Dawno nie widziałem go w tak dobrej formie. Niestety niepotrzebnie się wysilał. Reżyser nie był w stanie go właściwie wykorzystać.


Pilgrimage (2017)

Thorin, Spider-Man i Punisher w jednym filmie? Do tego w filmie rozgrywającym się w średniowieczu? Dla mnie brzmiało to jak coś, co koniecznie musiałem zobaczyć. Niestety, jak to często bywa w takich przypadkach, nadzieje nie pokryły się z rzeczywistością.


czwartek, 27 lipca 2017

Bird People (2014)

Ciężkie jest życie ludzi w krajach pierwszego świata. Uwikłani w liczne mniej lub bardziej istotne relacje, obciążeni masą obowiązków, czują się niewolnikami losu, nad którym nie panują. Ale najgorsze jest to, że bardzo trudno jest się od tego wszystkiego uwolnić.


Hymyilevä mies (2016)

Są tacy ludzie, jak na przykład bohaterka "Boskiej Florence", którzy bardzo pragnął być kimś szczególnym, ale całkowicie brakuje im talentu i umiejętności. I są też tacy, jak na przykład bohater filmu "Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia", którzy nie mają ambicji być kimś wyjątkowym, a których kapryśny los obdarzył talentem. I jedni i drudzy muszą zmagać się z nierównowagą pomiędzy własnymi ambicjami (lub ich brakiem), a rzeczywistością, która za nic ma oczekiwania jednostki.


11-11-11 (2011)

Kiedy już jakimś cudem dotrwałem do końca filmu, pomyślałem sobie, że w sumie jest to całkiem fajna historia. Spodobało mi się to, że główny bohater jest ateistą, który zostaje wplątany w metafizyczną intrygę o globalnym znaczeniu. Jeszcze bardziej spodobało mi się to, że tak naprawdę bohater wcale nie jest ateistą, a jedynie neguje swoją własną wiarę, ponieważ przed laty doznał bardzo bolesnej tragedii. To właśnie ta blokada uczyniła z niego perfekcyjne narzędzie cudzych intencji. Gdyby w głębi duszy nie był wierzący, nigdy w życiu nie dałby się tak łatwo podejść.


środa, 26 lipca 2017

Bonjour Anne (2016)

WTF! – to pierwsza myśl, jak przyszła mi do głowy po obejrzeniu tego filmu. Nie mam zielonego pojęcia, co zobaczyłem, bo naprawdę z wielkim trudem przychodzi mi uznanie, że "Paryż może poczekać" został nakręcony z premedytacją jako film obyczajowy "na serio", opowiadający historię zaniedbanej żony producenta filmowego i czarującego Francuza, który rozbudzi w niej ogień namiętności.


Dunkirk (2017)

Kolejny znakomity obraz w dorobku Christophera Nolana, którego nie mam ochoty oglądać powtórnie. Co nie zmienia faktu, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co tutaj dokonał. "Dunkierka" to kino minimalistyczne, w którym nacisk położony jest na "dzianie się", a nie na fabułę w klasycznym tego słowa znaczeniu. (Nie jest to do końca prawda, w świetle końcówki, ale w pierwszym akcie Nolan buduje takie wrażenie i pozostaje ono z widzem, a w każdym razie ze mną, do końca filmu, przez co finał mnie rozczarował i odbiło się to na mojej ocenie całości.) Jednocześnie jednak zastąpił minimalistyczny sposób filmowania technikami z rasowych blockbusterów. Wyszła z tego mieszanka, która w teorii nie powinna się udać, a w rzeczywistości okazuje się fantastycznym pomysłem.


niedziela, 23 lipca 2017

Escobar: Paradise Lost (2014)

Tytuł filmu jest niezwykle mylący. Jeśli ktoś sięga po niego licząc, że pozna życiorys Escobara, ten się grubo przeliczy. Słynny handlarz kokainą jest tutaj sprowadzony do roli psychopaty, który dybać będzie na życie głównego, oczywiście naiwnego bohatera. Spokojnie mógłby się nazywać jakkolwiek, ale wtedy zapewne nie zagrałby go Benicio Del Toro.


Valerian and the City of a Thousand Planets (2017)

Rok temu "Valerian" należał do najbardziej przeze mnie wyczekiwanych premier 2017 roku. Potem jednak zobaczyłem pierwszy zwiastun i parcie na ten film uleciało ze mnie jak gorące powietrze z przebitego balonu. Mimo wszystko liczyłem, że wrażenie, jakie zrobił na mnie zwiastun jest fałszywe i Besson powrócił do kina SF ze stylem.


sobota, 22 lipca 2017

Captain Underpants: The First Epic Movie (2017)

Nie do końca rozumiem, dlaczego Nicholas Stoller z uporem maniaka wraca do kina familijnego. Nie widziałem co prawda "Bocianów", ale "Kapitan Majtas" wyraźnie pokazuje, że facet się do tego rodzaju produkcji nie nadaje.


poniedziałek, 17 lipca 2017

Zygote (2017)

SPOILER

Spośród wszystkich krótkometrażówek Blomkampa spod znaku Oats Studios ta chyba podoba mi się najbardziej. Ale niewiele to znaczy, bo poprzednie były straszliwymi rozczarowaniami. "Zygote" jest już tylko słabym zawodem. Choć może po prostu moje oczekiwania wobec tych krótkich metraży spadły tak nisko, że w końcu Blomkamp potrafił im sprostać.


niedziela, 16 lipca 2017

Tour de Pharmacy (2017)

Kocham "Siedem dni w piekle". To było czyste szaleństwo i popis komediowego absurdu najwyższej próby. Dlatego też, gdy tylko dowiedziałem się, że odpowiedzialni za niego Jake Szymanski, Murray Miller i Andy Samberg postanowili zrobić kolejny film w podobnej konwencji, z niecierpliwością wyczekiwałem jego premiery. Oczywiście, moje oczekiwania okazały się zbyt duże wobec tego, co twórcy zaprezentowali.


Adult World (2013)

Oglądając "Tylko dla dorosłych" zastanawiałem się, dlaczego większość amerykańskich filmów niezależnych, których tematem jest wkraczanie w dorosłość, za bohaterów bierze postaci nie mające nic wspólnego z typowym nastolatkiem. Zazwyczaj są to postaci ekscentryczne, stojące z boku (często z własnej woli), o artystycznych lub intelektualnych ambicjach. Tak jest też tutaj. Bohaterką jest dziewczyna, która marzy o karierze poetki, a chłopak, którego pozna jako kierownika sex shopu, też jest artystą.


sobota, 15 lipca 2017

Alibi.com (2017)

Philippe Lacheau powoli wyrasta na króla francuskiej komedii. Po drobnej wpadce, jaką był drugi "Babysitting", wrócił na właściwe tory i nakręcił naprawdę zabawny film. A przecież w tym roku do kin weszła też "Miłość aż po ślub", w której także maczał palce będąc jednym ze scenarzystów (i pojawiając się w epizodzie).


piątek, 14 lipca 2017

War for the Planet of the Apes (2017)

Tak oto ginie nadzieja. Liczyłem, że "Wojna o planetę małp" będzie kontynuacją tego, co Reeves tak świetnie zrobił w "Ewolucji". Tymczasem on przygotowując się do realizacji filmu musiał wielokrotnie oglądać "Genezę". Wziął bowiem z niego wszystkie najgorsze pomysły na strukturę opowieści, a z dwójki pozostały tylko ambicje. A te były ogromne.


wtorek, 11 lipca 2017

It Comes at Night (2017)

SPOILER

W kinie niezależnym od dłuższego już czasu trwa moda na pesymistyczne kino postapokaliptyczne. W tych filmach ci, którzy próbują przetrwać, albo są skazani na porażkę albo też ich trwanie okazuje się pyrrusowym zwycięstwem. "To przychodzi po zmroku" idealnie wpisuje się w ten trend.


poniedziałek, 10 lipca 2017

La tortue rouge (2016)

SPOILER

Jeśli ktoś był oburzony wymową "Pasażerów", to z seansu "Czerwonego żółwia" zapewne wyszedł wściekły. Mamy tutaj bowiem do czynienia z tą samą perwersją polegającą na pozytywnej prezentacji emocjonalnych drapieżników. Tyle że tym razem w formie jeszcze bardziej ekstremalnej.


niedziela, 9 lipca 2017

La vanité (2015)

Trójka nieznajomych, jedna przedświąteczna noc i śmierć, która wciąż się spóźnia. "Pycha" to historia o tym, jak to splot okoliczności i spotkanie z nieznajomymi może całkowicie zmienić czyjeś życie. Kiedy film się rozpoczyna, bohater ma wszystko zaplanowane. Pozostało mu tylko wypełnić kolejne punkty harmonogramu. Ale jego determinacja zostaje wystawiona na poważną próbę, kiedy kolejne punkty planu posypią się jak domek z kart. To, co na pierwszy rzut oka może się wydawać sytuacją bez wyjścia, nagle jest tylko jedną z wielu możliwych opcji. Trzeba jednak siły, by zmienić zdanie...


Im Labyrinth des Schweigens (2014)

Lata 50. Niemcy próbują dojść do siebie po przegranej wojnie i latach nazistowskiego terroru. Podstawowym mechanizmem jest zbiorowa amnezja. O przeszłości nie mówi się wcale. A całe zło zostaje spisane na karby wojny lub też propagandy pisanej przez zwycięzców historii. Jednak żyją w Niemczech nieliczni, którzy nie potrafią tak funkcjonować. Dopóki prawda jest poza ich zasięgiem, wszystko jest w porządku, kiedy jednak przejrzą na oczy, mogą zrobić tylko jedno: zostać zdrajcami narodu. Ich zdrada polega na tym, że demolują mity i bezpieczne fantasmagorie, że wynoszą zwierciadła na ulice miast i miasteczek i każą się w nich przejrzeć wszystkim, wydobywając przy tym brudne szczegóły z ich przeszłości. Niemal nikt w Niemczech nie był bez winy. Inercja, wygodnictwo, strach sprawiły, że machina śmierci mogła przez lata działać bezkarnie. I ci zdrajcy postanowili, że nie zostanie to zapomniane. Po drodze zrozumieją, że prawda nie jest narzędziem karania, ale jest bramą, przez którą mogą przekroczyć ofiary, by dać świadectwo swemu cierpieniu.