wtorek, 31 stycznia 2017

Resident Evil: The Final Chapter (2016)

Paul W.S. Anderson w swoim żywiole. "Resident Evil" nie ma żadnej wartości. Głupota została tutaj wyniesiona do rangi cnoty. Nikt już nawet nie udaje, że fabuła ma ręce i nogi. Bohaterowie są przerysowani, a spiętrzenie niezwykłych zbiegów okoliczności i zwrotów akcji wyczuwanych nosem na kilometr ma rozmiary katastrofy naturalnej. Ale to właśnie jest urokiem serii.


Sharknado (2013)

Po kilku podejściach i fragmentarycznym oglądaniu, w końcu zobaczyłem "Sharknado" w całej chwale. I okazało się, że było to wiele hałasu o nic.


Freeheld (2015)

Peter Sollett zdołał zrobić film, który ma jasno określoną propagandową tezę, a jednocześnie pozostaje opowieścią chwytającą za serce i wzruszającą. To naprawdę trudna rzecz do wykonania. Zazwyczaj tego rodzaju filmy irytują mnie, ponieważ z łatwością wyczuwam emocjonalną manipulację, tani sensacjonizm i mechaniczne wykorzystywanie cudzej tragedii dla własnych korzyści.


Hotel Transylvania 2 (2015)

Amerykanie powinni przestać kręcić animacje z przesłaniem. Z wyjątkiem może studia Laika wszyscy inni popełniają tragiczne błędy przy tworzeniu morałów. W zamyśle filmy mają mieć przesłanie pozytywne, ale w praktyce często pokazują coś kompletnie przeciwnego.


Tomorrowland (2015)

"Kraina jutra" dobrze ilustruje jeden z częściej powtarzanych w Hollywood błędów. Polega on na tym, że najpierw wybiera się uzasadnienie dla powstania filmu, a dopiero potem konstruuje się fabułę. W kinie artystycznym lub propagandowym takie podejście jest jak najbardziej uzasadnione. W kinie czysto rozrywkowym prowadzi jednak na manowce.


niedziela, 29 stycznia 2017

Moonlight (2016)

Nie lubię chodzić na filmy, które wchodzą do kin opiewane z każdej strony. Do czasu Złotych Globów "Moonlight" był najczęściej nagradzanym filmem tego sezonu. Miałem więc wobec niego wysokie oczekiwania. I z tego też powodu zawiodłem się.


Denial (2016)

"Kłamstwo" to przykład kina przezroczystego. Twórcy sięgają po najbardziej kontrowersyjne tematy, by następnie kompletnie je zignorować. "Kłamstwo" nie jest bowiem opowieścią o Holokauście i stosunku współczesnych ludzi do tej tragedii. Nie jest też opowieścią o mechanizmach kryjących się za popularnością wszelkiego rodzaju "alternatywnych faktów" i "postprawd". Nie próbuje również dokonać dekonstrukcji kontrowersyjnej jednostki, która odważyła się zanegować Holokaust i prawie odniosła sukces.


Elle (2016)

Paul Verhoeven w swoim nowym filmie pokazuje, jak przedziwną istotą jest człowiek i jak niewiele z rzeczywistością mają wspólnego zasady etyczne, moralne, jakie próbuje się ludziom narzucać.


czwartek, 26 stycznia 2017

La pazza gioia (2016)

O pacjentach szpitali psychiatrycznych mówi się, że są niezdolni do życia na zewnątrz, że są niebezpieczni dla siebie lub/i innych. Ale to nie do końca prawda. Bohaterki "Zwariować ze szczęścia" do najstabilniejszych emocjonalnie nie należą. Trudno jednak nie być pod wrażeniem ich rezolutności, sprytu, zmysłu kombinowania, zaradności i tupetu. Aby osiągnąć swoje cele są w stanie wiele zdziałać. Są żywiołem wobec którego zwykli ludzie są bezradni. Jednak nie zmienia to faktu, że w świecie ludzi "normalnych" ciężko jest im przetrwać. Ich sposób doświadczania rzeczywistości pozostaje niekompatybilny, stąd są niezrozumiane, postrzegane jako destrukcyjne, męczące, niebezpieczne. Kiedy przypięta zostaje im łatka osoby chorej, życie w świecie szarych "zwyczajniaków" staje podwójnie nieznośne.


wtorek, 24 stycznia 2017

The Dressmaker (2015)

Zaczyna się genialnie. Piękna kobieta wysiada na australijskim zadupiu. To miejsce kiedyś znała i wiąże z nim bardzo niemiłe wspomnienia. Teraz wraca, by rozwikłać zagadkę z przeszłości i być może wymierzyć sprawiedliwość. Po trosze western, po trosze kino zemsty, ale wszystko to potraktowane przewrotnie, bo bronią głównej bohaterki są igły, nici i nożyce.


Pierwszy akt jest doskonały. Dziwaczni mieszkańcy świetnie komponują się z ekstrawagancją niektórych scen. A już pojawienie się Kate Winslet na meczu australijskiego futbolu jest przysłowiową wisienką na torcie. Świetny jest również finał, w którym bohaterowie dostają to, na co zasłużyli, a główna bohaterka ma wspaniałe wyjście.

Problemem jest środek, kiedy na plan pierwszy wychodzi wątek miłosny, a główna bohaterka na chwilę jakby traci cel z oczu. Wtedy to "Projektantka" staje w miejscu, robi się rozlazła i najzwyczajniej w świecie nudna. Bohaterowie, którzy wcześniej zaprezentowani zostali w całej swej szkaradnej nieprzeciętności, nagle zszarzeli, a całość bronić musi swoim nagim torsem Liam Hemsworth. Szkoda tego nierównego tempa, bo w swoich najlepszych chwilach "Projektantka" oferuje wyjątkową rozrywkę.

Ocena: 6

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Why Him? (2016)

Tęsknię za prawdziwie rubasznymi komediami. I mam już serdecznie dość fałszywek, filmów, które udają niepokorne komedie, a w rzeczywistości poza kilkoma strategicznie porozrzucanymi dowcipami z podtekstami oferują typową pochwałę małomiasteczkowej przyzwoitości. Jakby ta mentalność była w jakiś sposób wstydliwa, więc trzeba ją było przemycać niby gorzkie lekarstwo, udawać, że jest się w kontrze do wartości tradycyjnych (choć przecież nie jest się). Ten rodzaj komedii był fajny, kiedy był nowością, bo śmieszył głównie za sprawą kontrastu. Teraz jest stał się zdartą płytą.


niedziela, 22 stycznia 2017

Manchester by the Sea (2016)

To się dopiero nazywa twórcza przemiana. "Margaret" to film tak zły, że miałem nadzieję, iż Lonergan już nigdy nie stanie za kamerą i pozostanie przy tym, na czym zna się najlepiej – pisaniu scenariuszy. I rzeczywiście nie spieszył się do powrotu do reżyserii. Ale najwyraźniej przez te pięć lat sporo się w nim zmieniło, bo "Manchester by the Sea" wygląda tak, jakby nakręciła je zupełnie inna osoba.


Split (2016)

SPOILER!

"Split" to powrót M. Night Shyamalana. Powrót podwójny. Po pierwsze jest to jego najlepszy film od 10 lat i "Kobiety w błękitnej wodzie". Po drugie dlatego, że powraca do tematu, który już kiedyś poruszył.


sobota, 21 stycznia 2017

Appropriate Behaviour (2014)

Wielka pochwała Brooklynu. Film pokazuje bowiem, że tam najlepiej leczy się złamane serce. Pełno tam przystojnych mężczyzn, atrakcyjnych kobiet, a nawet par, które chętnie zaproszą do swojego łóżka. Można użalać się nad sobą wśród undergroundowych artystów albo próbować wywołać zazdrość u byłej pojawiając się w towarzystwie mniej lub bardziej przypadkowej osoby. Możliwości jest na Brooklynie tyle, że prędzej czy później to bogactwo stanie się na tyle ważnym elementem, że życie uczuciowe naturalnie zacznie się regenerować na drugim planie. Zawsze też można liczyć na własną rodzinę, która jest absorbująca za sprawą rzeczy ukrywanych przed nimi i rzeczy, których oni nie chcą ukrywać.


The Good Lie (2014)

"Pan Lazhar", poprzedni film Kanadyjczyka Philippe'a Falardeau, przypadł mi do gustu. Byłem więc ciekaw, jak uda mu się przeprowadzka do Stanów. Obyło się niespodzianki. Hollywood nie było zainteresowane wspieraniem jego talentu (oczywiście!). Zamiast tego dostał do nakręcenia film, który zrobić mógł nawet ślepy i głuchy.


piątek, 20 stycznia 2017

Rester vertical (2016)

Alain Guiraudie kontynuuje kontemplowanie smutnego stanu ludzkości. O ile jednak w "Nieznajomym nad jeziorem" mogliśmy łudzić się, że pusta egzystencja i desperacka próba zapomnienia o tym poprzez kontakt fizyczny z inną, pędzącą równie pustą egzystencję jednostką jest stanem przejściowym, ograniczonym do jednego miejsca, o tyle "W pionie" nie pozostawia nam już nawet tej odrobiny pociechy.


czwartek, 19 stycznia 2017

American Pastoral (2016)

Nie, to zdecydowanie nie było miłe doświadczenie. Oglądanie, jak zarzyna się bogu ducha winną opowieść, bo ktoś miał ambicje pokazać się jako reżyser, budzi przykrość. Materiał wyjściowy nie zasłużył na takie traktowanie. A skoro już Ewan McGregor podjął się jego zmasakrowania, to powinien był być w tym dokładniejszy tak, żeby nie pozostał ślad potencjału, jaki kryła w sobie historia Swede'a Levova i jego rodziny.


środa, 18 stycznia 2017

A Street Cat Named Bob (2016)

Ciepłe, przyjemne kino ku pokrzepieniu serc. Każdy znajdzie tu coś, co może go podnieść na duchu. Jedni zobaczą, że cuda się zdarzają i szczęśliwe zbiegi okoliczności możliwe są nie tylko w filmach (bo historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach). Inni mogą czuć się pokrzepieni wiarą w dobro tkwiące w ludziach, bowiem poza paroma wyjątkami na drodze bohatera nie pojawia się nikt, o kim można byłoby powiedzieć, że jest zły, zepsuty (a te wyjątki też nie stanowią szczególnie duże zawalidrogi). Jest to też film, który pokochają wszyscy amatorzy czworonożnych pupili.


poniedziałek, 16 stycznia 2017

The Autopsy of Jane Doe (2016)

Cały pierwszy akapit, który napisałem przy okazji filmu "Ja, Olga Hepnarova", mógłbym wkleić i tutaj. "Autopsja Jane Doe" to bowiem opowieść o ślepej furii, cierpieniu i zemście, które prowadzą do przemocy wobec każdego nieszczęśnika, jaki się tylko napatoczy pod rękę. Prześladowani, słabi, wyrzutki tu odnajdą swoją świętą orędowniczkę. Dokonana przez nią zemsta jest wymyślna, nieuchronna i przetacza się niczym huragan lub inny równie destrukcyjny żywioł.


La La Land (2016)

Czy to tylko koincydencja, czy może mamy do czynienia z narodzinami nowego trendu w amerykańskim kinie? Trendu polegającego na składaniu hołdu gatunkom Złotej Ery Hollywood poprzez tworzenie współczesnych wariacji popularnych przed laty standardów. Coś takiego dokonał David Mackenzie w "Aż do piekła" z westernem. A teraz musicalowi oddaje hołd Damien Chazelle w "La La Land".


Ilegitim (2016)

Zaczyna się interesująco. Oto rodzinna kolacja. Jeden z synów zadaje ojcu pytanie na temat jego przeszłości. Okazuje się, że jako ginekolog w czasach komunistycznej dyktatury zgłaszał na policję kobiety, które chciały dokonać aborcji (która była w tym czasie prawnie zakazana). Wywiązuje się wielka kłótnia, podczas niej padło kilka ciekawych zdań, które wzbudziły moje nadzieje na interesujący dramat. Pomyślałem, że będzie to historia o tym, jaka jest różnica między działaniem zgodnie z własnymi przekonaniami, a byciem pomagierem opresyjnego systemu. Albo też gdzie kończy się prawo do prywatności, a zaczyna obowiązek odkrywania prawdy przed rodziną.


Les premiers les derniers (2016)

Chyba powinienem się bliżej przyjrzeć temu, co dzieje się obecnie w Belgii. To nie może być przypadek, że w ostatnim czasie powstało kilka filmów czyniące z tego kraju ponurą Ziemię Świętą. Był przecież "Zupełnie Nowy Testament" z Bogiem jako gnuśnym mieszkańcem Brukseli, a rok później powstał "Ostatni będą pierwszymi" z Jezusem (choć może to tylko "Jezus") w roli dobrego pasterza pośród zagubionych owieczek. (Oba filmy łączą też aktorzy.)


sobota, 14 stycznia 2017

Já, Olga Hepnarová (2016)

Kolejny w ostatnim czasie film, jaki widziałem, który pokazuje, że największym wrogiem społeczeństwa są jednostki słabe, ofiary, istoty wewnętrznie pokiereszowane. W świecie, który czyni z siły wartość, te osoby są przedmiotem pogardy, przemocy lub są najzwyczajniej w świecie ignorowane. I przez lata jednostki takie godzą się z pozycją, którą narzuca im reszta społeczeństwa. Co tylko wzmacnia wrażenie, że ich słabość czyni z nich osoby nieszkodliwe. Kiedy jednak osiągnięty zostanie punkt zapalny, jednostki takie eksplodują. Są jak dzikie zwierzę złapane we wnyki, które z bólu i przerażenia rzuca się na ludzi próbujących je uratować. Atakują więc na oślep. Ich wrogiem jest świat. Każdy zabity i poszkodowany, choćby nie wiem, jak bardzo był niewinny, jest z ich perspektywy winny, ponieważ jest częścią wrogiego świata. Ich ataki są zawsze nieprzewidywalne, budzą szok, zaskoczenie i niedowierzanie. Jak ktoś, kto jest nikim, mógł dokonać czegoś tak strasznego, jak na przykład wjechać rozpędzonym samochodem w tłum ludzi idących spokojnie chodnikiem?


長城 (2016)

Polskie MSZ powinno z "Wielkiego Muru" uczynić lekturę obowiązkową dla wszystkich pracowników (z ministrem na czele), którzy wypowiadają się publicznie. Jest to bowiem piękny przykład na to, czym jest dyplomacja na najwyższym poziomie: sztuką mówienia, co istotne tak, by wszyscy czuli się pokrzepieni. "Wielki Mur" jednocześnie piętnuje to, co Zachód uważa za swoje największe zalety (indywidualizm i zaradność) jak i głosi konieczność współpracy i porozumienia.


czwartek, 12 stycznia 2017

Missing William (2014)

To mógł być piękny film o miłości, która jest jak skała pośrodku morza – bezustannie atakowana przez fale, wiatr, deszcz, a mimo to wciąż stojąca. Miłość jako uczucie, które przekracza granice życia i śmierci, które jest ponadczasowe, które jest siłą lojalności, wsparcia, które karmi się ulotną (a czasem wręcz nierealną) nadzieją.


wtorek, 10 stycznia 2017

Eliza Graves (2014)

Leczenie chorób psychicznych w XIX wieku to było czyste barbarzyństwo. Stosowane wtedy metody dziś byłyby za mocne nawet dla tajnych więzień mocarstw wszelkiej maści. Dla kina jest więc to wdzięczny temat. Tym bardziej taka jego wariacja, w której szaleńcy buntują się i przejmują władzę. I to właśnie ten pomysł (a także świetna obsada) zachęcił mnie do obejrzenia "Obłąkanych".


niedziela, 8 stycznia 2017

부산행 (2016)

Wiele hałasu o nic. "Zombie express" zamiast być doskonałym filmem o zombie, jest typową historyjką o żywych trupach, z dodanym akcentem społecznym, który komentuje aktualną sytuację w Korei Południowej. Wszystko jest tu na swoim miejscu, ale nic szczególnie ciekawego na ekranie nie zauważyłem. Z całego obrazu najlepszy jest pomysł, ale i ten wydaje się wtórny. To po prostu "Snowpiercer" tyle że z zombie.


Footprints: El camino de tu vida (2016)

To mógł być naprawdę świetny film. Trasa, jaką przemierzają pielgrzymi odwiedzający grób św. Jakuba, to doskonały temat na wiele kinowych opowieści. Można w nich poruszać temat wiary (czy szerzej rozwoju duchowego i szukania swojego miejsca na Ziemi), przyjaźni i wspólnoty (jeśli wędruje się w kilka osób), egoizmie i altruizmie, spotkaniu z Obcym. Tymczasem Juan Manuel Cotelo zrobił proste kino propagandowe, które ma zachwalać uroki pielgrzymki, ostrzegać przed możliwymi trudami, ale tak je owijać w bawełnę, by nie zniechęcać potencjalnych uczestników przed wybraniem się na duchową wyprawę.


Waffle Street (2015)

I kolejny film, który przypadł mi do gustu wyłącznie za sprawą sympatii, jaką poczułem do głównego bohatera. Za co z kolei odpowiada dobrze obsadzony aktor. James Lafferty emanuje bowiem tutaj ciepłem i pozytywną energią tak, że wszystkie jego działania chce się interpretować w jak najbardziej korzystny dla niego sposób.


Plan Bart (2014)

Film-ostrzeżenie dla każdego faceta: nie pogrywaj z zegarem biologicznym kobiety, bo tylko na tym stracisz. Bohaterka "Planu z Bartem" chce mieć dziecko. Kiedy więc jej partner od 10 lat ostatecznie deklaruje, że dzieci go nie interesują, zacznie szukać innego sposobu na zdobycie tego, czego pragnie. Ponieważ to komedia romantyczna, więc na jej drodze pojawi się jej były. Kiedyś się w nim kochała, teraz więc skorzysta z jego plemników. To, co ma być wyłącznie biznesową transakcją, zacznie się komplikować, bowiem – jak to mówią – stara miłość nie rdzewieje.


SuperBob (2015)

To zdumiewające, ale "SuperBob" w całości opiera się na barkach jednego człowieka. Gdyby nie grający tytułowego bohatera Brett Goldstein, tego filmu w ogóle by nie było. To on łącząc wygląd i urok życiowego ciamajdy sprawia, że "SuperBoba" chce się oglądać. To on odpowiada za klimat, za pozytywne wibracje, jakich całość dostarcza.


sobota, 7 stycznia 2017

Le père Noël (2014)

"Mikołaj Nieświęty" to jeden z najbardziej nieodpowiedzialnych i etycznie dwuznacznych filmów, jakie widziałem w ostatnim czasie.


Criminal Activities (2015)

SPOILERY

W pewnym momencie bohater grany przez Johna Travoltę cytując Makbeta ostrzega agentów FBI, że pozory mogą mylić. Jest to również przesłanie dla widzów. W swoim pełnometrażowym debiucie reżyserskim Jackie Earle Haley postawił na fabułę, która kryje w sobie zagadkę. Rozwiązana zostanie dopiero na końcu i jest to niestety największa wada filmu.


piątek, 6 stycznia 2017

Assassin's Creed (2016)

Justin Kurzel niech ucieka z Hollywood, póki jeszcze może! Jestem przerażony tym, co robi po opuszczeniu Australii. Po obejrzeniu "Snowtown" wierzyłem, że oto pojawił się w światowym kinie nowy ciekawy głos z australijskim rodowodem. "Makbet" był dla mnie ciosem w plecy, dziełem tak pretensjonalnym, że trudnym do zniesienia. Niestety "Assassin's Creed" to powtórka z rozrywki... nie, to nie jest właściwy dobór słów. Trudno jest bowiem mówić tutaj o "rozrywce".


czwartek, 5 stycznia 2017

El ciudadano ilustre (2016)

SPOILERY

"Honorowy obywatel" jest w gruncie rzeczy bardzo typową opowieścią o twórcy-wampirze. Ale okazuje się to tak naprawdę dopiero w ostatniej scenie. Wcześniej widzimy tego elementy w postaci różnych scenek rodzajowych, w których tytułowy bohater konfrontowany jest z osobami wskazującymi na powiązania między jego fikcją a rzeczywistością miasteczka, w którym się wychował. Jednak dopiero na samym końcu reżyser konfrontuje nas z brutalną prawdą: twórca niczego nie tworzy.


Wiplala (2014)

Trochę szkoda jest mi się znęcać nad tym filmem. Głównie dlatego, że nie jestem w jego targecie. Dla mnie jest to infantylne, głupiutkie, bardzo uproszczające wszystko filmidło. Ale czy są to wady, skoro tak właśnie definiuje się obrazy dla dzieci?


wtorek, 3 stycznia 2017

Perfetti sconosciuti (2016)

SPOILERY

"Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" zafascynowało mnie bardziej, niż może to sugerować sama ocena. Głównie przez fakt, że jestem niezwykle zaskoczony własną reakcją na film. Jedną z pierwszych myśli po jego obejrzeniu, było u mnie: "cóż za przerażającą wizję świata tworzy reżyser, że niby ludzi nie wiążą już nawet dramaty, przez co muszą jej sobie wymyślać". Ale zaraz dotarło do mnie, że to co widziałem jest niczym innym jak typowym LARPem. A RPGi są mi bliskie i wcale nie uważam ich za wyraz patologii. Dlaczego więc moja pierwsza reakcja była tak pesymistyczna? To pytanie zafascynowało mnie bardziej niż sam film. Ale to właśnie film wywołał u mnie taką reakcję, więc z tego już powodu jestem bardzo wdzięczny twórcom, że go zrobili.


niedziela, 1 stycznia 2017

Starry Eyes (2014)

SPOILER

Większość horrorów zbudowanych jest na podstawowym założeniu, które przestrzega, że wchodzenie w konszachty z siłami nieczystymi kończy się źle. "Gwiazdy w oczach" nie wpisują się w ten nurt. Tutaj obietnice Zła mają swoje pokrycie. Oczywiście cena, jaką trzeba zapłacić, jest makabrycznie wysoka. Jednak w przeciwieństwie do ofiar wielu innych horrorów, tutaj ci, którzy przyjmą propozycję i zapłacą wpisowe, nie zostają na lodzie z niczym.


Ocho apellidos catalanes (2015)

"Hiszpański temperament" sugerował szczęśliwe zakończenie. Ale Kraj Basków to nie jedyny region Hiszpanii walczący o niezależność. Po sukcesie jedynki można się było więc spodziewać, że Katalończycy także sprawią bohaterom kłopoty.


Fourth Man Out (2015)

Dobrze zaczął się dla mnie 2017 roku. Mam nadzieję, że jest to znak tego, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy zobaczę wiele filmów, które przypadną mi do gustu. Mój pierwszy obraz tego roku – "4th Man Out" – nastawił mnie niezwykle pozytywnie.


Backtrack (2015)

Umysł ludzki to niezwykły "wynalazek". Ma niesamowite umiejętności kształtowania rzeczywistości. Potrafi sprawić, byśmy zapomnieli o wydarzeniach, które są tak traumatyczne, że wydaje się, iż nic ich nie jest w stanie wymazać. A jeśli jest to z jakiegoś powodu niemożliwe, może sprawić, że będziemy je fałszywie pamiętać. Ten mechanizm obronny z pozoru wydaje się być wszechmocny. Tak jednak nie jest. Funkcjonuje tylko do pewnego momentu. Przeciążony, ulega rozkładowi. A to, co zapomniane, na powrót wyłania się z mroku.


Un illustre inconnu (2014)

Wielu ludzi pragnie zmienić swoje życie. Część z nich tylko o tym marzy. Inni zapisują się na aerobik lub uczą się języka obcego. Najbardziej odważni porzucają pracę, wyjeżdżają w nieznane, zrywają z nałogami. Mało kto jednak gotowy jest na tak drastyczną przemianę jak Sébastien Nicolas, bohater filmu "Nikt znikąd".


Ashby (2015)

Standard kina indie. Oto młody chłopak u progu dorosłości spotyka na pierwszy rzut oka mało sympatycznego mężczyznę będącego jedną nogą w grobie. Ten pierwszy potrzebuje figury ojca, która wspomoże go w procesie odkrywania, kim ma być. Ten drugi potrzebuje figury potomka, która stanie się impulsem do szukania odkupienia za dawne grzechy.