wtorek, 28 marca 2017

Mr. Gaga (2015)

Kiedy wybieram się na dokumenty biograficzne, zawsze mam nadzieję, że nie będzie to po prostu krótka (a przez to pobieżna) historia bohatera filmu. Liczę, że reżyser będzie w stanie pokazać mi coś więcej, nawet jeśli przez to będzie musiał pokazać mniej. Nie przeszkadza mi to, że dokument nie jest kompletną kroniką życia, jeśli twórca potrafi przeniknąć przez publiczne maski, jeśli potrafi zgłębić naturę bohatera i jego czynów. Oczywiście w 9 na 10 przypadkach moje nadzieje się nie spełniają. I "Mr. Gaga" jest jednym z tych dziewięciu tytułów.


5 to 7 (2014)

Opowieść o tym, że ludzie wolą być nieszczęśliwi, niż zgodzić się na wymagania stawiane przez miłość. Opowieść o tym, że miłość jest uczuciem zachłannym i egoistycznym. Liczy się bowiem jedynie to, jak "ja" się czuję w miłości i nic więcej. Jest to wreszcie opowieść o tym, że szczęście w prawdziwym życiu osiąga się dzięki byciu pragmatykiem. Możemy stracić Wielką Miłość, ale za to zyskujemy stabilność, partnera/kę, na którym/ej można polegać i marzenia oparte na wspomnieniach Miłości, które pozwalają nam uwolnić się na moment od rzeczywistości, jeśli jej proza za bardzo zacznie nam przeszkadzać.


The Zookeeper's Wife (2017)

Wybierając się na "Azyl" nie miałem złudzeń, że będzie to dobry film. Gdyby nie obecność Chastain w obsadzie, pewnie w ogóle bym nie myślał o jego oglądaniu. Po cichu liczyłem jednak, że "Azyl" osiągnie przynajmniej minimum przyzwoitości. W końcu za kamerą stała Niki Caro, która ma na swoim koncie parę solidnych produkcji.


niedziela, 26 marca 2017

Stockholm, Pennsylvania (2015)

Po obejrzeniu "Sztokholmu w Pensylwanii" trudno jest dalej wierzyć w wolność i autonomiczność jednostki ludzkiej. W najlepszym razie jest to utopia – idea, do której powinniśmy dążyć, ale której w pełni nigdy nie zrealizujemy. W najgorszym razie jest to iluzja, która ma nam poprawić samopoczucie w konfrontacji ze smutną prawdą, że jesteśmy gliną uformowaną przez innych, że ci twórcy są istotami słabymi, wadliwymi, a zatem i my, jako ich twory, jesteśmy dziełem poślednim, że nasza tożsamość, nasze przekonania i wiara są programowalnymi zmiennymi.


Un bacio (2016)

Kiedy ma się 16-17 lat, życie powinno jeszcze być proste, łatwe i przyjemne. Problemami na miarę końca świata powinno być to, jak się załapać na najlepszą imprezę, jak zdać do następnej klasy i się nie przemęczyć, w co się ubrać, co zrobić, by rodzice dali spokój i może, powoli i nieśmiało, zacząć myśleć o tym, co będzie się robić w życiu. Powinno...


Ausma (2015)

'Świt" to dowód na to, że trzeba oglądać wszystko, bo nigdy tak naprawdę nie wiadomo, kiedy trafi się na wielkie kino. Sam sięgnąłem po niego kompletnie przez przypadek i tylko dlatego, że nadarzyła się ku temu sposobność. Już po paru minutach byłem nim absolutnie zachwycony. To, co zobaczyłem, przeszło najśmielsze moje oczekiwania. Przeniosło mnie w zupełnie inne filmowe czasy. I nie mam wątpliwości, iż jest to faworyt do numeru jeden w moim rocznym zestawieniu.


sobota, 25 marca 2017

I Am the Pretty Thing That Lives in the House (2016)

Już w swoim reżyserskim debiucie ("Zło we mnie") Osgood Perkins udowodnił, że nie jest typowym twórcą horrorów. Korzysta z najbardziej klasycznych form gatunku, ale układa je według własnego widzimisię. Jest (a przynajmniej oba jego reżyserskie dokonania na to wskazują) wielkim fanem niejednoznaczności i unikania udzielania odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie stawia podczas snucia opowieści. Wielką zaletą jego filmów, jest to, że żyją długo po zakończeniu seansu, za sprawą wielu interpretacji, jakie widz może ułożyć.


Madame Bovary (2014)

Zdaję sobie sprawę z tego, że "Madame Bovary" to opowieść o nudzie, której nie sposób wytrzymać. Ale mimo wszystko nie jest to powód do tego, by kręcić film, który jest tak nudy, że nie sposób wytrwać do napisów końcowych. Musiał kilka razy przerywać jego oglądanie. I naprawdę kusiło mnie, żeby go nie kończyć.


środa, 22 marca 2017

Personal Shopper (2016)

"Personal Shopper" to ekstremalna opowieść o potrzebie kontaktu z drugą osobą. Jak głęboko zakorzeniona jest w nas ta potrzeba, przekonujemy się śledząc losy Maureen Cartwright.


Amok (2017)

Mam dobrą i złą wiadomość dla wszystkich rozważających wybranie się do kina na "Amok". Dobra jest taka, że film Adamik dorównuje poziomem produkcjom amerykańskim. Zła jest taka, że chodzi mi o poziom "Prawdziwych zbrodni". To właśnie przez koszmar, jakim był tamten film, chciałem obejrzeć "Amok". Byłem przekonany, że cokolwiek wymyśliłaby Adamik, nie mogło być tak złe, jak rzyg Avranasa. Jak się okazało, byłem w błędzie.


wtorek, 21 marca 2017

Beauty and the Beast (2017)

No cóż, jeśli kiedyś najdzie mnie ochota na obejrzenie baśniowego musicalu, to aktorska "Piękna i Bestia" z całą pewnością nie będzie moim pierwszym, ani nawet drugim wyborem. Już prędzej sięgnę po animowany oryginał, który jest moją ulubioną disnejowską kreskówką. Bardziej przypadł mi też do gustu drugi sezon "Galavanta", który ma równie udane numery muzyczne, a jest bardziej współczesny i ma lepsze pomysły fabularne.


niedziela, 19 marca 2017

The VVitch: A New-England Folktale (2015)

Ciekawe, czy Robert Eggers jest zwolennikiem scentralizowanej religii. Jego film to bowiem jedna wielka przestroga przed braniem wiary we własne ręce. "Czarownica" pokazuje, co się dzieje, kiedy jednostka uznaje wiarę za swoją własną, indywidualną sprawę. Gdyby jeszcze człowiek był silny wewnętrznie, być może miałby szansę oko w oko ze światem nadprzyrodzonym. Ponieważ jednak jest słaby, kłamie, manipuluje, grozi, odrzuca bliskich, pozbawiony sztywnej, skostniałej struktury religii, staje się pokarmem Złego. Ten, kto porzuca łono kościoła, kto wywyższa się ponad wspólnotę, zostaje sam. A samotność w wierze jest tożsame z potępieniem.


sobota, 18 marca 2017

The White Helmets (2016)

Po obejrzeniu "The White Helmets" moją pierwszą myślą było: "I taki film dostaje Oscara?". Zaraz potem przyszła refleksja, że przecież Oscary nie są żadnym wyznacznikiem jakości, że jest to konkurs popularność, więc – zważywszy na okoliczności – wygrana tego filmu nie powinna w ogóle dziwić.


Deathgasm (2015)

Film wyłącznie dla koneserów pozagatunkowego kina pełnego absurdalnej przemocy, groteskowych scen rzezi i milionów litrów sztucznej krwi. Tego wszystkiego "Śmierćgazm" dostarcza w naprawdę satysfakcjonujących ilościach. Twórcy mają też kilka naprawdę mocno odjechanych pomysłów inscenizacyjnych.


War Book (2014)

"Regulamin wojny" chce być czymś na kształt "Dwunastu gniewnych ludzi" czy "Metody". Grupa bohaterów, jedno pomieszczenie, cała masa dialogów, które odkrywają przed nami głębię moralnych dylematów. Niestety nie jest to film zbyt udany. Choć przecież punkt wyjścia jest ciekawy. Grupa pracowników rządowych odgrywa scenariusz globalnego konfliktu, dzięki czemu powstaną wytyczne do działania na wypadek prawdziwej wojny. Bohaterowie stają przed dramatycznymi wyborami, kogo ratować, co poświęcić, jak powinna wyglądać polityka państwa. Ale wszystko to jest błahe. Dyskusje rzadko kiedy są rozbudowane, a większość argumentów brzmi banalnie. Brakuje w tym wszystkim emocjonalnego zaangażowania. A dodanie paru aluzji na temat drugiego dna całego wydarzenia, nie zwiększa ciężaru.


Hunter (2013)

"Hunter" wygląda jak film zrobiony specjalnie ku pokrzepieniu starych ludzi, którzy mają dość młodych, ich energii, żywiołowości, radości życia. "Hunter" pokazuje bowiem, że dwudziestolatkowie pędzą smutne życie, bezskutecznie starając się znaleźć kogoś, z kim mogliby dzielić pustkę egzystencji. Są pełni kompleksów, lęków. Nie wiedzą, czego chcą. Albo boją się tego, kim mogliby się jawić światu, gdyby zaakceptowali swoje miejsce w świecie. Bycie konwencjonalnym staje się obelgą. Pragnienie kogoś na odległość ma większą wartość od rzeczywistego kontaktu. Uniwersalna jest tylko samotność, nawet jeśli jest się otoczonym przyjaciółmi.


czwartek, 16 marca 2017

La mécanique de l'ombre (2016)

"Cienie" to mocno cyniczna przypowieść o tym, jak to państwo reprezentowane przez polityków, stróżów prawa i inne (mniej lub bardziej formalne) instytucje życia publicznego wtryniają się, nicują i w ostateczności gwałcą zwyczajnych, szarych obywateli. Duval to nikt ważny: alkoholik z osobowością analną, który wykonuje nudną, niewdzięczną pracę. I fakt, że wywiązuje się z niej dobrze, w końcowym rozrachunku nic nie znaczy. Bowiem kontrakt, jaki zawarł, ma tajne klauzule albo też inne strony (o istnieniu niektórych z nich Duval na początku nie miał nawet pojęcia) nie wywiązują się z punktów umowy. Jego solidność i powolność zostaną wykorzystane przeciwko niemu w walce o władzę, która z jego punktu widzenia nie ma najmniejszego sensu.


Captain Fantastic (2016)

Ledwo co "Other People" utwierdziło mnie w przekonaniu, że amerykańskie kino niezależne się skończyło, a tu proszę – Matt Ross kręci coś tak fenomenalnego jak "Captain Fantastic". Jest to film, którego podstawę stanowi standardowa konstrukcja fabularna kina indie. Ale Ross napakował ją takim bogactwem treści, że mój umysł miał pożywkę na długi czas.


wtorek, 14 marca 2017

Gold (2016)

Po raz kolejny życie napisało świetny scenariusz, a potem Hollywood zmieniło go w pozbawioną smaku breję. Łatwo przychodzi mi zrozumieć, dlaczego filmowcy sięgnęli po historię Davida Walsha i Johna Felderhofa (którzy w filmie zostali przerobieni na Wellsa i Acostę, a z różnych prawnych powodów producenci musieli oficjalnie zaprzeczyć, że scenariusz inspirowany jest skandalem Bre-X). Film o nich powinienem oglądać  z zapartym tchem. Tymczasem Stephen Gaghan nakręcił tak słabą rzecz, że podczas seansu musiałem stoczyć dramatyczną walkę o to, by nie zasnąć. Wygrałem, ale szczerze mówiąc nie czuję się zwycięzcą. Coś mi się zdaje, że sny miałbym ciekawsze.


poniedziałek, 13 marca 2017

Kong: Skull Island (2017)

Widzę, że w przypadku swojego potwornego uniwersum Warner Bros. stosuje tę samą metodę, którą swego czasu wykorzystywał Microsoft w stosunku do Windowsa. Zamiast zrobić coś naprawdę lepszego, koncentruje się na poprawie błędów. W efekcie tak jak Windows 98 był tym, czym miał być Windows 95, tak "Kong" jest tym, czym tak naprawdę miał być "Godzilla". A to oznacza, że podstawowe problemy z tym uniwersum nie zostały nawet ruszone.


niedziela, 12 marca 2017

T2 Trainspotting (2017)

Nie tego spodziewałem się po "T2 Trainspotting". I przez chwilę byłem nawet mocno zawiedziony. Ale jakoś Danny Boyle zdołał mnie przekonać do swojej wizji. Początkowo wydawało mi się, że nostalgiczna nuta kompletnie nie pasuje do bohaterów oryginalnego "Trainspotting". Tamci bohaterowie byli pozbawieni refleksji, a mądrości, którymi się przerzucali, miały głębokość szamba, w jakim się taplali będąc wciąż pod wpływem narkotyków. To, że wciąż stoją w miejscu, wcale mnie nie zdziwiło. Ale myślałem, że będą dalej uskutecznia "tu i teraz" wzbogacone fantazjami na temat nierealnej przyszłości. Tymczasem bohaterowie filmu rzeczywiście nie ruszyli się z miejsca, ale nie jest to spowodowane tym, że cały czas tak samo się zachowują, ile raczej tym, że zatrzymali się w przeszłości. 20 lat wcześniej może przepili i przećpali swoją przyszłość, ale z perspektywy czasu są to najbardziej intensywne czasy w ich marnych egzystencjach. Zamiast więc żyć w szarej rzeczywistości, marzą o tym, jacy kiedyś byli: młodzi, bezmyślni, chojracy gotowi na każdą głupotę. To, co ich teraz motywuje, to stare krzywdy i próba odtworzenia tamtej pogoni za marzeniami.


Other People (2016)

Podręcznikowe amerykańskie kino niezależne. Jest umierająca osoba. Jest społecznie wycofany bohater. Są skomplikowane relacje rodzinne. I parę ekscentrycznych postaci drugiego planu. Są łzy, jest śmiech. Reżyser nie pominął niczego.


Queen of Earth (2015)

Alex Ross Perry – muszę zapamiętać to nazwisko. Wygląda bowiem na to, że jest on prawdziwym magiem kina. "Królowa Ziemi" to bowiem przykład najrzadszego rodzaju filmu – takiego, który potrafi przekazać stan ducha, który pozwala widzom zrozumieć skomplikowane i często sprzeczne procesy psychiczne bez odwoływania się do intelektualizacji czy racjonalizacji. W jego filmie nic nie ginie w przekładzie. Oferuje spojrzenie na surowe, nieprzetworzone emocje. Widz zanurza się bezpośrednio w świecie odczuć i subiektywnych wrażeń bohaterek, może na własnej skórze doświadczyć tego, co one przeżywają. Jest to rzecz bezcenna w kinie, która udaje się naprawdę raz na sto prób.


Monsters: Dark Continent (2014)

"Strefa X 2" to jeden z tych filmów, które w zasadzie mogłoby się obyć bez elementów SF. Potwory nie są tu bowiem elementem istotnym dla fabuły. To raczej część dekoracji, która ma nadać całość dodatkowego kolorytu. Niestety takie podejście stało się wadą. Jak na kino SF oferuje za mało, jak na dramat wojenny za bardzo rozprasza uwagę.


czwartek, 9 marca 2017

Dalida (2016)

Tak właśnie powinien wyglądać "Bodo". Oba filmy mają w zasadzie identyczną konstrukcję. Wszystko krąży wokół pragnienia jednej wielkiej miłości. W "Bodo" prowadzi to do licznych romansów z kobietami. W "Dalidzie" oczywiście co chwilę pojawia się inny mężczyzna. W obu też ważną rolę odgrywają piosenki.


The Shack (2017)

Nie wiem czemu, ale jednak czuję się wielce rozczarowany tym filmem. A przecież już zwiastun "Chaty" niczego dobrego nie zapowiadał. Mimo wszystko do kina poszedłem pełen dobrych chęci. Liczyłem, że obsada, w której jest Sam Worthington, Octavia Spencer i Alice Braga zagwarantuje wzruszającą i katartyczną opowieść o przepracowywaniu żałoby z pomocą wiary w Boga. Zamiast tego dostałem nudne kazanie, pełne banałów i naiwnych argumentów, które w rzeczywistym sporze człowieka z Bogiem długo by się nie utrzymały.


February (2015)

SPOILERY

Gdyby "Omen" miał dziecko z "Piknikiem pod Wiszącą Skałą", to mogłoby nim być właśnie "Zło we mnie". Oz Perkins wybrał najbardziej kanoniczne z elementów niepokojących opowieści sprzed paru dekad i posklejał je na nowo. Rezultat jest ciekawy, choć dla mnie jest to bardziej udany eksperyment formalny niż prawdziwie wciągająca historia.


wtorek, 7 marca 2017

Solace (2015)

Dar widzenia całego ludzkiego życia może być przekleństwem, kiedy patrzysz, jak śmiertelna choroba prowadzi jednostkę na skraj rozpaczy, kiedy jesteś świadkiem niewyobrażalnego cierpienia. Jest to przekleństwo tym większe, jeśli widzący obdarzony jest empatią. Jak wtedy stać obojętnie? Jak milczeć, kiedy wie się, że dana osoba już wkrótce błagać będzie o miłosierdzie i śmierć?


niedziela, 5 marca 2017

I don't feel at home in this world anymore. (2017)

Jeśli "I don't feel at home in this world anymore." jest najlepszym filmem tegorocznego Sundance, to musiał być to naprawdę słaby festiwal. Macon Blair może i miał niezły pomysł. Jednak to, co zaprezentował, wystawiło moją cierpliwość na ciężką próbę.


People You May Know (2016)

Film tak naprawdę o niczym ciekawym. Ot, historia trójki osób i ich osobistych perypetii. Jedna z nich zachodzi w ciążę, drugi z nich jest ojcem, co jest problemem, bo: a) nie jest jej mężem b) jest gejem, a trzeci znajduje miłość, co może kolidować z jego karierą. I to w zasadzie tyle. Aaaa, ten drugi jest jeszcze w przedziwnym wirtualnym związku. Aaaa, jest też pisarzem, który zmaga się z blokadą twórczą.


Max (2015)

Kiedy "Max" się zaczynał, pomyślałem sobie, że będzie to jeden z najbardziej wzruszających filmów, jakie zobaczę w tym roku. Początek naprawdę wydawał się obiecujący. Historia psa będącego weteranem misji w Afganistanie, który po śmierci swojego pana nie potrafi wrócić do normalności i jedyną osobą, którą akceptuje, jest nastoletni brat zabitego – to wyglądało wspaniale...


sobota, 4 marca 2017

Logan (2017)

Zaczyna się doskonale. Pierwsza scena "Logana" wyraźnie odcina film od reszty uniwersum PG-13. Jest krwawo, brutalnie i ponuro. W tej pierwszej scenie zawarte zostały wszystkie atuty filmu, które później z powodzeniem utrzymywały moje zainteresowanie.


czwartek, 2 marca 2017

Planetarium (2016)

Matko jedyna, ileż rzeczy spróbowała upchać do jednego filmu Rebecca Zlotowski. I niestety przeliczyła się z siłami. Jej projekt przygniata monumentalna ambicja zamieniając poetycki film w ślamazarną historię, która mało kogo wciągnie (mnie z całą pewnością nie).