niedziela, 30 kwietnia 2017

(2016) فروشنده‎

Kiedy poznajemy Emada Etesamiego, wydaje się on być urodzonym dobrym muzułmaninem. Jest uprzejmy, wyrozumiały, uczynny. Ale czy na pewno jest dobry? Czy jego szlachetność nie jest przypadkiem oznaką słabości, strategią przetrwania w określonych warunkach? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź, kiedy Emad i jego żona znajdą się w ekstremalnej sytuacji. Pewnego dnia Rana wpuści do domu mężczyznę, który ją zaatakuje. Sama trafi z rozbitą głową do szpitala. I ona i jej mąż Emad będą musieli ułożyć sobie życie na nowo. Kim się okażą w tych warunkach?


Johnny Frank Garrett's Last Word (2016)

"Ostatnia klątwa" będzie chyba jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tego roku. Szczerze mówiąc szedłem do kina spodziewając się filmu głupiego i słabego, który być może zabawi mnie kilkoma fajnymi jatkami. Simon Rumley tymczasem zrobił coś innego. Sprytnie połączył fakty z fikcją, dzięki czemu jego film jest zarazem wyrazistym dramatem społecznym, ostrą krytyką na system sprawiedliwości i starym, dobrym horrorem o walce człowieka ze złem wcielonym.


sobota, 29 kwietnia 2017

Szatan kazał tańczyć (2017)

Jest mi bardzo żal tego filmu. "Szatan kazał tańczyć" z całą pewnością nie jest typowym reprezentantem polskiej kinematografii, z czego jestem niezwykle rad. Katarzyna Rosłaniec podjęła ogromne ryzyku i postanowiła pobawić się filmową formą. Pomysł, by pokazać życie bohaterki w serii 2-minutowych, ułożonych niechronologicznie klipów, był świetny. Niestety reżyserka zmasakrowała go straszliwą realizacją.


Search Engines (2016)

"Poszukiwacze" to opowieść o ludziach i wszechobecnym Internecie. Reżyser wykorzystuje pretekst w postaci przygotowań do uroczystej kolacji z okazji Dnia Dziękczynienia, by pokazać różne postawy wobec współczesnych technologii komunikacji. Jest więc miejsce dla sceptyków i tych, którzy z sentymentem wspominają czasy, kiedy znalezienie czegoś wymagało wysiłku. Swoich przedstawicieli mają też zagorzali fani współczesnych technologii, czasem nawet przekraczający granice uzależnienia. Są tacy, którzy mają dystans i tacy, którzy bezkrytycznie podchodzą do nowinek.


środa, 26 kwietnia 2017

(1992) חסד מופלא

"Amazing Grace" przypomniało mi, dlaczego kino undergroundowe lepiej mi się wspomina niż ogląda. Obraz Amosa Guttmana przywodzi na myśl proces szlifowania diamentów przez operatora młota pneumatycznego. Kanciaste dialogi, sztuczna gra aktorska, dziwaczne inscenizacje.



Equals (2015)

Dobry pomysł, słaba realizacja – to chyba jedno z najczęściej powtarzanych przeze mnie zdań. I niestety muszę powtórzyć je i tym razem. Punkt wyjścia jest świetny. Oto widzimy społeczeństwo tak przerażone wydarzeniami z przeszłości, które zagroziły bytowi ludzi na Ziemi, że zdecydowało się na drastyczne rozwiązanie. Proces zapładniania został poddany ścisłej kontroli tak, żeby dokonując manipulacji w genach wygasić w ludziach emocje i wzmocnić lojalność wobec wspólnoty. Proces nie jest doskonały. Niektóre dzieci rodzą się empatami (zwane defektami i poddawane natychmiastowej utylizacji). U niektórych dorosłych może pojawić się proces budzenia emocji. "Przebudzeni" to właśnie opowieść o doświadczeniach tych, którzy nagle zaczynają czuć.


poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Sand Castle (2017)

Niepotrzebny i mocno przewidywalny film o bezsensie konfliktów zbrojnych. Gdyby nie obsada, wątpię, abym dał radę wysiedzieć na nim do końca.


Ученик (2016)

Słowo to broń masowego rażenia. I to najniebezpieczniejsza ze wszystkich, ponieważ dostęp do niej ma każdy. Protestanci, Gutenberg, drugi sobór watykański – to tylko niektóre z milowych kamieni na drodze do autodestrukcji gatunku ludzkiego za sprawą słowa pisanego i tego wypowiadanego przed tłumem. Słowo jest bowiem kompletnie bezradne wobec intencji tego, który robi z niego użytek. Intencja, w jakiej jest wypowiadany: kiedy rozumiany jest dosłownie, a kiedy metaforycznie, co jest wypowiadane, a co pomijane – sprawia, że nawet najwznioślejsza idea może zmienić się w przerażające narzędzie przemocy, zemsty lub (co jest chyba najgorsze ze wszystkiego) zwyczajny filar, o który oprzeć się może jednostka przerażona, ale na tyle inteligentna i charyzmatyczna, by ten filar wznieść.


Fair Haven (2016)

No cóż, "Fair Haven" okazało się produkcją tylko o poziom wyżej od amatorskiej, domowej zabawy. Co gorsza, wydaje się odbity od sztancy pożyczonej od pozbawionego wyobraźni filmowcy, który sam dostał ją z manufaktury łopatologii. Najbardziej twórczym działaniem reżysera była jego decyzja, by sceny z terapii leczenia z homoseksualizmu przeplatać z wątkiem powrotu głównego bohatera do domu. I szczerze mówiąc ta decyzja też mi się średnio podobała. Sceny z terapii w większości przypadków były po prostu redundantne.


niedziela, 23 kwietnia 2017

American Honey (2016)

Ameryka pięciu smaków. Świetny filmowy posiłek, w którym harmonijnie współgrają ze sobą sprzeczne emocje. "American Honey" to kino marzycielskie, opowieść o wolnych duchach, o wspólnocie. Ale jest to również przerażająco depresyjny portret Ameryki biednej, zniszczonej, nihilistycznej nawet (a może szczególnie), kiedy dóbr materialnych jest pod dostatkiem. Przypomina mi tym "Wszystko za życie" Seana Penna.


Apricot Groves (2016)

Nie pojmuję, czym kierował się reżyser, kiedy decydował ogólnym kształcie swojego filmu. Dlaczego w pierwszej scenie ujawnia finał, a potem przez cały film zachowuje się, jakby to była wielka tajemnica, którą ujawni nam dopiero na sam koniec? Być może scena szpitalna miała być ambiwalentna. Jeśli tak, to Pouria Heidary Oureh nie sprawdził się jako reżyser, bo jest ona na wskroś przejrzysta. Stąd kolejne sceny, w których temat tożsamości Arama jest pomijany milczeniem, były dla mnie dość męczące (przede wszystkim dla mięśni odpowiedzialnych za ruch gałek ocznych, bo oczami przewracałem co parę minut).


sobota, 22 kwietnia 2017

Victor Frankenstein (2015)

Co za bałagan! "Victor Frankenstein" to film bez pomysłu, nielot, który próbuje wznieść się wysoko ponad chmury. Jest to nieudana próba połączenia steampunku, "Sherlocka Holmesa" Ritchiego i rewizjonistycznych wersji klasycznych opowieści a la "Hansel i Gretel". Niestety więcej wspólnego ma z "Abrahamem Lincolnem: "Łowcą wampirów" niż z wymienionymi wyżej tytułami.


środa, 19 kwietnia 2017

Bikini Blue (2017)

Oglądanie "Bikini Blue" jest jak symulator pracy archeologa. Na wykopaliskach, szczególnie w nowym miejscu, zanim odkryje się coś ciekawego, najpierw trzeba cierpliwie i mozolnie przekopać i przesiać tony ziemi. Tak samo jest tutaj. Kiedy fabuła nabiera ostatecznego kształtu, kiedy poznałem źródło egzystencjalnego bólu bohatera, pojawiła mi się myśl, że to mógł być naprawdę świetny dramat psychologiczny. Problem polega jednak na tym, że to, co dobre, zostało tutaj starannie zasypane tonami śmieci w postaci zdjęć i dialogów. Forma filmu jest tak irytująca, że skutecznie niweluje wszelkiej pozytywne aspekty.


poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Rats (2016)

Po pierwszych 20 minutach filmu każdy, kto mieszka w większym mieście, będzie miał ochotę wybiec z domu z krzykiem, popędzić na pierwszy z brzegu dworzec, gdzie kupi bilet do miejsca tak oddalonego od cywilizacji, jak to tylko możliwe. Przy scenach z Nowego Orleanu niemal każdy będzie miał problemy z utrzymaniem śniadania/obiadu/kolacji w żołądku. A kiedy sceny te przypomni sobie przy okazji sekwencji wietnamskiej, wymiotować będzie tym dłużej im częściej korzystał z dobrodziejstw osiedlowej kuchni wietnamskiej.


Brick (2005)

"Kto ją zabił?" to typowy przykład filmu ze świetnym pomysłem ale kiepskim wykonaniem. Na szczęście był to jeden z pierwszych projektów Riana Johnsona i od tamtej pory znacznie poprawił swój warsztat. Dlatego też jakoś specjalnie nie przejmuję się tym, że spośród wszystkich jego filmów to właśnie ten najmniej przypadł mi do gustu.


niedziela, 16 kwietnia 2017

Arianna (2015)

To mógł być ciekawy film o poszukiwaniu własnej tożsamości. Mógł, ale nie był. A wszystko przez pierwsze zdania wypowiada przez tytułową bohaterkę. Kiedy je usłyszałem, myślałem, że ustawiają one narrację, że Arianna zna swoją historię i do tej pory była z nią pogodzona, lecz teraz, kiedy powinna wkroczyć w dorosłość, zaczyna kwestionować decyzję rodziców. Tymczasem wkrótce okazało się, że jej pierwsze słowa są spoilerem, że tak naprawdę oglądamy historię tego, jak odkrywa prawdę o sobie, a nie jak ją przewartościowuje i akceptuje lub odrzuca.


Waste Land (2014)

Leo Woeste właśnie dowiaduje się, że jego żona jest w ciąży. Jego pierwszą reakcją jest radość. Zdecydowanie większa od tej, jaką czuje żona. Ona się boi przyszłości, bo wie, że coś mrocznego tkwi w Leo. On jest pewny swego, bo przecież udowodnił już, że jest wspaniałym ojcem dla nie swojego syna. Mijają jednak tygodnie i demony kryjące się w duszy Leo zaczynają coraz śmielej harcować. Mrok spowijający jego dzieciństwo daje o sobie znać w postaci despotycznego ojca. Kiedy Leo opowiadać będzie o swoich pierwszych wspomnieniach, to nie będą do przyjemne historie. Leo zaczyna rozumieć, że czasem łatwiej troszczyć się o cudze dziecko, ponieważ własne pochodzi od niego, może więc odziedziczyć jego mrok. Jakby jeszcze tego było mało, Leo okaże się podatny na mistyczną symbolikę afrykańskich kultów pogańskich, co tylko wzmocni siłę transmisji z jego podświadomości...


sobota, 15 kwietnia 2017

Macho (2016)

Żałuję, że reżyser filmu poszedł w telenowelowy kicz. Bo w sumie "Macho" porusza temat, który – tak przynajmniej uważam – stanie się jednym ze znaków rozpoznawczych pokoleń urodzonych już w XXI wieku. Chodzi mi mianowicie o rozumienie pojęcia "orientacji seksualnej".


The Confines (2015)

Ależ to było nudne! W sumie jednak, czego innego mogłem spodziewać się po twórcach, którym nawet nie chciało się sklecić mającej ręce i nogi historii.


Un Français (2015)

"Francuska krew" to portret pokolenia dorastającego w pierwszej połowie lat 90. To właśnie wtedy z podziemia zaczął wychodzić wojujący nacjonalizm i partia Le Pena. Reżyser pokazuje 19 lat Francji z punktu widzenia Marco, którego poznajemy, jak w 1994 roku jest faszyzującym skinheadem bijącym Arabów i imigrantów z Afryki.


Handsome Devil (2016)

"Piękny drań" jest w gruncie rzeczy kinem propagandowym. Ale jego przesłanie nie wydaje mi się tak optymistyczne, jak zapewne marzyło się twórcom. Jestem przekonany, że intencjami reżysera było pokazanie, że nietolerancja, której punktem wyjścia jest to, kim jest (lub wydaje się być) dana osoba, rujnuje wspólnotę i tylko porzucenie głupich uprzedzeń może doprowadzić do sukcesu. Jednak dla mnie jest to zbyt powierzchowne i naiwne myślenie. Sprowadza bowiem jednostki do utylitarnych przedmiotów: jeśli masz wartość dla grupy, jeśli pozwalasz jej trwać w sile, wtedy to, kim jesteś prywatnie nie ma znaczenia. Akceptacja (czy raczej tolerancja) jest więc prostą konsekwencją wartości użytkowej.


Race (2016)

Gdyby nie obsada, pewnie nigdy nie sięgnąłbym po ten film. Od samego początku byłem bowiem przekonany, że jest to kolejna sztampowa biografia sportowca, który musi pokonać różne przeciwności, by wspiąć się na szczyt. Po drodze czekać go będą zmagania z tymi, którzy uważają się za lepszych od niego, jak również próby charakteru, gdy po pierwszych triumfach będzie kuszony łatwymi wyborami. I rzeczywiście "Zwycięzca" jest właśnie takim filmem. Reżyser idzie po najmniejszej linii oporu i tworzy opowieść tak uniwersalnie nijaką, że spokojnie pod postać Owensa można byłoby podstawić jakiegokolwiek sportowca.


poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Porto (2016)

Wariacja na temat "Przed wschodem słońca". Zgodnie z tytułem akcja filmu rozgrywa się w portugalskim mieście, ale jej bohaterami są obcokrajowcy. Ona jest Francuzką, on Amerykaninem. Ona zwróciła na niego uwagę, kiedy pchał taczkę na wykopaliskach, gdzie ona pracowała jako archeolog. Potrzebowała silnego faceta do przeniesienia paru pudeł. On potrzebował kogoś, przy kim mógłby poczuć sens życia. Razem spędzili noc na rozmowach i seksie.


niedziela, 9 kwietnia 2017

En man som heter Ove (2015)

"Mężczyzna imieniem Ove" to swoisty test na to, czy jest się optymistą czy też pesymistą. Dla optymistów jest to przede wszystkim film o tym, że życie zawsze może nas pozytywnie zaskoczyć, dając szczęście i powód do trwania tam, gdzie nie widać już nawet promyka nadziei. Przecież pogrążony w żałobie tytułowy Ove, zamiast popełnić samobójstwo, zacznie się aktywnie udzielać w życiach grupy osób: nowych sąsiadów, byłego przyjaciela, a nawet nieznanego mu młodego chłopaka. Optymiści zobaczą tu wielką pochwałę wspólnoty, potrzeby otwarcia się na innych, a przede wszystkim przypowieść o tym, by nie oceniać człowieka po pierwszym wrażeniu.


Ma vie de Courgette (2016)

W końcu udało mi się obejrzeć "Nazywam się Cukinia". Podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego wybrałem inny film. Nie pamiętam już który, ale pamiętam, że byłem nim zawiedziony i żałowałem, że nie poszedłem na tę animację. Teraz naprawiłem błąd. I jak to mówią, lepiej późno niż wcale.


Frantz (2016)

We "Frantzu" François Ozon odpowiada na pytanie dlaczego jest artystą. Sztuka jest dla niego formą opowiadania skomplikowanych, dopracowanych kłamstw. Na przykładzie dwójki bohaterów – Adriena i Anny – francuski reżyser pokazuje, że kłamstwo ma swoją wartość, że często jest bezcennym darem.


Testről és lélekről (2017)

Pierwsze pół godziny "Duszy i ciała" zachwyciło mnie. Głównie sposobem, w jaki reżyserka filmowała zwierzęta. Sceny z jeleniami są tak wymowne w swojej niewerbalnej komunikacji, że nikt nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem relacji, jaka łączy parę, emocji, jakie odczuwają. Jest tu delikatność, troskliwość, lęk, przyciąganie i odpychanie i całe inne spektrum uczuć, które zazwyczaj rezerwowane są dla ludzi. Świetnie filmowane są również krowy idące na rzeź. Ich spojrzenia pełne są filozoficznej kontemplacji świata. Kiedy więc widzimy, co się z nimi dzieje w rzeźni, sceny te robią wstrząsające wrażenie.


Bitter Harvest (2017)

"Gorzkie żniwa" nie są zwyczajnie złym filmem. To rzecz po prostu niedorzeczna. Oglądając film nie mogłem wyjść ze zdumienia, że ktokolwiek mógł wpaść na pomysł, by jedną z największych zbrodni przeciwko ludzkości opowiedzieć w taki właśnie sposób. Potem spojrzałem na filmografię reżysera i nagle stało się dla mnie jasne, skąd taka a nie inna estetyka. Ale wiedza ta nie zmienia mojej oceny filmu. George Mendeluk był złą osobą na złym miejscu.


sobota, 8 kwietnia 2017

Ustav Republike Hrvatske (2016)

Bałkańska wariacja historii Pawła i Gawła, co w jednym żyli domu. W rękach Rajko Grlicia przekształca się w historię o konfliktach narodowych i próbie przezwyciężenia odwiecznych animozji.


czwartek, 6 kwietnia 2017

Wilde Maus (2017)

Smutny, starzejący się pan prowadzi smutne życie, które właśnie stało się smutniejsze. Został bowiem wywalony z pracy, gdyż był za drogi. A w domu żona nieustannie nawija o potrzebie bycia zapłodnioną. W takich warunkach kryzys wieku średniego uderza w niego z wielką mocą, prowadząc go na manowce wątpliwych decyzji i wysypisko straconych okazji.


wtorek, 4 kwietnia 2017

Ghost in the Shell (2017)

Mimo że zwiastuny przygotowały mnie na to, że amerykański GITS będzie słaby, to i tak czuję się mocno rozczarowany. Liczyłem bowiem na wydmuszkę – film pusty, ale przynajmniej ładny i efekciarski. Okazało się, że nawet tak ograniczone oczekiwania, to dla GITS za wysoko zawieszona poprzeczka.


Des nouvelles de la planète Mars (2016)

W swoim najnowszym filmie Dominik Moll wziął się za najbardziej typową historię amerykańskiego kina niezależnego. Oto główny bohater prowadzi szarą, nijaką egzystencję. Aż pewnego dnia w jego życie wkracza jego przeciwieństwo – dziwak i ekscentryk. Rujnuje on świat bohatera, ale na tych zgliszczach zaczyna kiełkować nowe (w domyśle: lepsze) "Ja".


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Dræberne fra Nibe (2017)

Ole Bornedal pozytywnie mnie zaskoczył. Do tej pory kojarzył mi się głównie z ponurymi historiami o obsesjach, ksenofobi, fałszu. I w sumie "Małżeńskie porachunki" są też o tym. Tyle tylko, że tym razem Duńczyk swoje ulubione tematy wykorzystał w czarnej komedii.


Life (2017)

Nie przeszkadza mi to, że "Life" jest filmem pozbawionym oryginalnego pomysłu. Klaustrofobiczne historie o obcych atakujących grupę bohaterów w zamkniętej, ograniczonej przestrzeni kino rozpracowało już na wiele sposobów. Przeszkadza mi to, że Espinosa i spółka kompletnie nie mieli pomysłu, jak tę wyświechtaną kliszę odświeżyć.


Danielův svět (2014)

"Świat Daniela" pokazuje, że sam temat nie wystarczy, by powstał dobry dokument. A temat w tym przypadku jest naprawdę niezwykle interesujący. Veronika Lisková pokazuje młodego mężczyzny, który jest pedofilem i który stara się żyć w zgodzie z prawem i powszechnie obowiązującą moralnością. To zaś oznacza dla niego egzystencję pełną wyrzeczeń, walkę z własną naturą i popędami, które z jego subiektywnego punktu widzenia są naturalne, są częścią jego "Ja". Oznacza też świadomość, że nigdy nie będzie mógł odnaleźć szczęścia i satysfakcjonującej relacji miłosnej z drugą osobą.


Non essere cattivo (2015)

Historia stara jak świat. Dwóch kumpli z dzieciństwa. Dwóch wyrzutków, bez perspektyw na lepsze jutro. Dwa sposoby radzenia sobie z tym.