niedziela, 18 czerwca 2017

Team Foxcatcher (2016)

Życie może i pisze najciekawsze scenariusze, ale czasem lepiej opowiada je fabuła od dokumentu. W każdym razie tak jest w przypadku "Team Foxcatcher".



Jeśli ktoś widział "Foxcatchera", wtedy dokument Jona Greenhalgha będzie bardzo cennym jego uzupełnieniem. Oglądany w oderwaniu od filmu Bennetta Millera nie robi już takiego wrażenia. Dzieje się tak dlatego, że "Team Foxcatcher" jest dość standardowym dokumentem zarówno jeśli chodzi o wykonanie jak i o odnoszenie się do tematu. Historia Johna du Ponta i śmierci Marka Schultza nie wykracza poza dość ogólne frazesy. Oto historia o tym, że pieniądze robią z ludzi ślepców i tępią instynkt samozachowawczy. Ale reżyser poza opisaniem sytuacji, warunków, ogólnych mechanizmów, nie potrafi się wgryźć w tajemnicę, jaką był du Pont i natura jego relacji z Schultzem i Valentinem Jordanovem.

Kiedy jednak widziało się "Foxcatchera", wtedy wartość dokumentu wyraźnie rośnie. Rozbudowuje bowiem tło całej historii, rozszerza perspektywę widzenia i pozwala wzbogacić lub zmienić interpretację dwójki głównych bohaterów tego dramatu. I oczywiście stawia wobec filmu Millera poważne pytanie o to, dlaczego zignorowano wątek z Jordanovem (czy raczej zamaskowano go wyciągając na plan pierwszy historię brata Schultza).

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz