poniedziałek, 17 lipca 2017

Zygote (2017)

SPOILER

Spośród wszystkich krótkometrażówek Blomkampa spod znaku Oats Studios ta chyba podoba mi się najbardziej. Ale niewiele to znaczy, bo poprzednie były straszliwymi rozczarowaniami. "Zygote" jest już tylko słabym zawodem. Choć może po prostu moje oczekiwania wobec tych krótkich metraży spadły tak nisko, że w końcu Blomkamp potrafił im sprostać.



W "Zygote" spodobały mi się dwie rzeczy. Po pierwsze sam potwór. Ma bestyjka potencjał. Wygląda ciekawie i wie, jak robić z ludzi mielonkę. A w tego typu opowieściach jest to absolutna podstawa. Po drugie spodobała mi się koncepcja ludzi, którym wmawia się, że syntetykami. Zazwyczaj to androidy chcą być ludźmi, a tu mamy do czynienia z sytuacją, kiedy lepiej byłoby nie mieć czysto biologicznego ciała.

Jak w przypadku wcześniejszych krótkometrażówek tak i tu piętą achillesową są dialogi. A raczej skłonność Blomkampa do tworzenia przydługich monologów do tego za bardzo aktorsko deklamowanych. Po pięciu słowach nie chce mi się już tego słuchać.

"Zygote" ma wyraźny klimat "Obcego". Ale niestety grana przez Dakotę Fanning Barklay nie jest mocną heroiną. W przeciwieństwie do Ripley ona nigdy nie przestaje uciekać, nie staje się twardą kobietą, która postawiona pod ścianą odkrywa, że potrafi walczyć o przetrwanie. Ten rys słabości w bohaterce był dla mnie sporym zawodem i zacząłem się cieszyć, że Blomkamp nie nakręci "Obcego". Nie chciałbym, żeby Ripley przypominała Barklay.

Ocena: 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz