Posty

Wyświetlam posty z etykietą Clive Standen

Everest (2015)

Obraz
"Everest" ostatecznie przekonało mnie, że ja po prostu nie lubię stylu Baltasara Kormákura. Ze wszystkich jego filmów tylko jeden – "Bagno" – tak naprawdę mi się spodobało. Reszta to niestety rzeczy bardzo przeciętne, a czasem nawet i to nie. "Everest" jest równie słaby co "Na głębinie". Kormákur chyba nie powinien się inspirować prawdziwymi historiami, bo po prostu nie potrafi ich "ufilmowić".

Hammer of the Gods (2013)

Obraz
"Hammer of the Gods" to typowe kino spod znaku RPG. Zarówno w scenariusz jak i zestawie bohaterów przypomina produkcje BioWare. Oto główna postać otrzymuje zadanie odnalezienie wygnanego przed laty brata. Zaczyna się wyprawa, pełna mrocznych zwrotów akcji, w której zarówno towarzysze jak i zwyczajni NPC przetestują charakter bohatera. Sam w sobie film niczym specjalnym się nie wyróżnia. Jego zdecydowanym plusem jest jednak ton. Zaprezentowana historia jest pełna ironii, i to z rodzaju tej najbardziej dołującej. Szlachetność prowadzi do krwawej jatki. Lojalność kończy się śmiercią. Postać, która śmieje się z wiary innych uznając ją za nieracjonalną i nielogiczną, sama podejmuje decyzje, które z logiką są na bakier. I wreszcie finał, który jest połączeniem "Jądra ciemności" z najbardziej ponurymi mitami nordyckim lub tragediami antycznymi. "Hammer of the Gods" pokazuje, że zwycięstwo jest czymś strasznym, lecz przegrana jest jeszcze gorsza. Ocena: 5