Diminished Capacity (2008)
Ech, "Pamięć z odzysku" może służyć jako słownikowa definicja pojęcia 'amerykański film niezależny". Ma w sobie cały sztafaż, bohaterów, sytuację i metodykę narracji typową dla kina niezależnego. Są zatem uroczy dziwacy, ludzie nie do końca przystosowani, odmienne indywidua, które jednak są najzwyczajniej normalni. Są smutne, lecz ciepłe sytuacje, w których odnajdujemy czar najprostszych życiowych mądrości. Są tragiczne sytuacje, które łączą ludzi, wydobywają z nich to co najlepsze i zamiast być oznaką końca stanowią tylko początek nowego etapu. Jest wreszcie ten specyficzny sposób opowiadania historii: intymny, pełen ciepła, lekko zadziorny, ale nigdy prześmiewczy. Niestety, to czego "Pamięci z odzysku" brakuje to autentyczność. Film Terry'ego Kinneya (którego zawsze będę wspominał dobrze za "Oz" – zresztą paru kumpli z serialu udało mu się do projektu przyciągnąć) udaje prawdziwy film niezależny, lecz jest tylko kopią. I nie ma tu znaczenia ...