The Circle (2017)
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po obejrzeniu "The Circle. Krąg", było sprawdzenie, ile lat ma James Ponsoldt. Drugą i trzecią rzeczą, było sprawdzenie jego wieku w innych źródłach. Po prostu nie mogłem uwierzyć, że ten film mógł nakręcić ktoś tak młody. "The Circle. Krąg" to przecież kwintesencja starczego kina, zrealizowanego przez osobę pozbawioną od lat kontaktu z rzeczywistością (a przez to żyjącą przed nią w strachu), ale próbującą opowiedzieć o problemach współczesności, by udowodnić, że jako twórca jeszcze coś znaczy. Przypomina mi to żenadę, jaką było oglądanie erotycznych fantazji Kubricka w "Oczach szeroko zamkniętych".