Posty

Wyświetlam posty z etykietą Mark Ruffalo

The Adam Project (2022)

Obraz
Shawn Levy kontynuuje tworzenie filmowej waty cukrowej. Podobnie jak "Free Guy" "Projekt Adam" nie jest filmem, który warty byłby zapamiętania. Co jednak nie zmienia faktu, że przyjemnie się go ogląda i zupełnie nie ma się poczucia straconego czasu.

Dark Waters (2019)

Obraz
Todd Haynes miał chyba parę pilnych rachunków do zapłacenia. Tylko tak potrafię sobie wytłumaczyć to, że nakręcił "Mroczne wody". Choć nie, sam fakt, że wziął się za tę historię mnie nie dziwi. Zaskakuje mnie raczej sposób realizacji.

Avengers: Endgame (2019)

Obraz
SPOILERY Szczerze mówić wolałbym, żeby to "Wojna bez granic" była finałem dotychczasowego cyklu Marvela. Bo choć miała swoje wady, to mimo wszystko jest o wiele ciekawszym filmem od tego, co tym razem zaoferowali  bracia Russo. "Koniec gry" równa raczej do najgorszych wzorców MCU, z którymi do tej pory ci akurat reżyserzy nie mieli zbyt wiele do czynienia.

Captain Marvel (2019)

Obraz
Marvel przypomina mi szkolnego prymusa. Na początku musi się on mocno postarać i wykazywać na każdym kroku tym, że jest przygotowany, ponadprzeciętnie bystry i ambitny. Kiedy jednak już wszystkich nauczycieli przyzwyczai do tego, może spasować i jechać na opinii. Wystarczy, że będzie unikał ewidentnych wpadek, a rzeczy, które innym nie uszłyby na sucho, jemu są darowane.

Avengers: Infinity War (2018)

Obraz
Bracia Russo mają u mnie spory kredyt zaufania i za "Zimowego Żołnierza" i za "Wojnę bohaterów". Mimo to nie wierzyłem, że uda im się nakręci dobrą część "Avengers". Liczba postaci jest po prostu absurdalna i ogarnąć to wszystko zakrawa na cud. I cud się wydarzył. "Wojna bez granic" to widowisko, które dobrze się ogląda. Jest akcja, są dramaty, są czyny heroiczne, są - w końcu! - adwersarze (bo większość z nich nie do końca kwalifikuje się jako czarne charaktery), których pokonać nie jest tak łatwo nawet superbohaterom. Jest to zdecydowanie więcej, niż się spodziewałem. Choć w moim prywatnym rankingu filmów MCU, "Wojna bez granic" nie znajdzie się nawet w pierwszej piątce.

Thor: Ragnarok (2017)

Obraz
Zemsta jest słodka. A dobrze zrobiona, jest też dochodowa. Taika Waititi stał się narzędziem zemsty całego pokolenia nerdów, którzy przez lata cierpieli będąc wyśmiewanymi i pogardzanymi. "Thor: Ragnarok" to zemsta idealna: najbardziej geekowski film od dawien dawna, który jednak oglądają masy i są tym zachwycone. Kicz, efekty specjalne nie najwyższych lotów, kolorowy zawrót głowy, karykaturalni bohaterowie - wszystko to są atrybuty kina, które jeszcze dekadę temu nie mogłoby powstać w Marvelu. Wtedy studio robiło wszystko, by odciąć się od podobnych skojarzeń (i swojej własnej, tragicznej historii z komiksowymi ekranizacjami jak na przykład "Kapitan Ameryka z 1990 roku). Dziś jest to ratunek dla Marvela, który uparcie stosuje tę samą recepturę na film.

Infinitely Polar Bear (2014)

Obraz
Z serii: fajny pomysł, wykonanie niekoniecznie. Podobało mi się połączenie problemu choroby dwubiegunowej z walką kobiet o prawa ekonomiczne i status społeczny. Rodzina głównego bohatera nie tylko zmaga się z jego drastycznymi zmianami nastrojów, ale również z nietradycyjnymi rolami społecznymi (akcja rozgrywa się pod koniec lat 70. ubiegłego wieku). Tu ojciec zajmuje się dziećmi, podczas gdy matka uczy się i próbuje zrobić karierę.

54: The Director’s Cut (1998/2015)

Obraz
Zapewne jestem w mniejszości, ale, po obejrzeniu wersji reżyserskiej "Klubu 54", pozostaję fanem kinowego filmu sprzed lat. Wolałem tamtą "ściśniętą" wersję przypowieści o upadku słynnego klubu i krótkiej karierze pracującego w niej chłopaka. Postać grana przez Mike'a Myersa robiła tam większe wrażenie. Pewnie dlatego, że nie przysłaniał jej wątek pseudotrójkąta Shane-Anita-Greg. Piszę "pseudotrójkąta", ponieważ w wersji zaprezentowanej teraz wątek ten stanowi istotny element fabuły, ale zarazem jest potraktowany bardzo po macoszemu. Reżyser się na nim nie skupia, lecz wspomina o nim od niechcenia. Tymczasem łącząca trójkę bohaterów relacja jest pełna sprzecznych popędów, ambiwalentna i trudna do określenia. Dlatego też nonszalancki, by nie powiedzieć: lekceważący, sposób jego traktowania kompletnie tutaj nie pasuje, psując i upraszczając to, co mogło stanowić solidne jądro filmu.

Now You See Me 2 (2016)

Obraz
Jedno trzeba przyznać reżyserowi: Jon M. Chu trzyma równy poziom. Szkoda tylko, że jest on bardzo niski. "Iluzja 2" wypada zaledwie odrobinę lepiej od "G.I. Joe: Odwetu".

Spotlight (2015)

Obraz
Uff. Odetchnąłem z ulgą. Najwyraźniej "Magik z Nowego Jorku" był jednorazowym potknięciem. Przy "Spotlight" McCarthy powrócił na poziom przyzwoitości. Jego nowy obraz przykuwa uwagę z dwóch powodów. Pierwszym jest sentyment. McCarthy powraca do czasów, kiedy Internet dopiero na poważnie wchodził w życie zwykłych ludzi, a większość wiedzy wciąż czerpana była z materiałów drukowanych. Po drugie ze względu na sam temat, który jednocześnie wstrząsa i nie zaskakuje. Trudno się bowiem dziwić, że członkowie jakiejkolwiek zorganizowanej grupy są bardziej lojalni wobec siebie niż wobec osób postronnych, nawet jeśli nominalnie im służą, nawet kiedy członkowie grupy dokonują strasznych rzeczy.

Avengers: Age of Ultron (2015)

Obraz
Gdybym chciał oglądać "Transformers" Baya, to bym poszedł na "Wiek zagłady". Po Whedonie spodziewałem się jednak czegoś więcej niż zwyczajnego łubudu. Niestety efekty specjalne są jedyną atrakcją "Avengers: Czasu Ultrona". I to dość kiepską. Szybko się bowiem nudzą.

Thanks for Sharing (2012)

Obraz
Jeśli czegoś nauczyło mnie "Między nami seksoholikami", to tego, że spotkania anonimowych nałogowców niczego nie leczą. Chodzenie na mitingi, kolejne żetony trzeźwości stają się społecznie akceptowaną formą obsesji. Zachowanie postrzegane jako chorobliwe zastąpione zostaje zachowaniem, które nie ma tego stygmatu. I na tym ma polegać tworzenie klimatu dobrego samopoczucia. A fakt, że obsesja pozostaje, tyle że przyjmuje inny kształt? To nie ma żadnego znaczenia. Choć nie, owszem ma znaczenie, ale jest po prostu kolejnym akceptowanym faktem. Bo przecież nałogowcem jest się całe życie, nawet jeśli jego większą część spędzi się w trzeźwości. Ta defetystyczna mantra stanowi jądro tożsamości każdego alkoholika, narkomana czy seksoholika. Nie można zmienić siebie. Za to można zmienić zachowanie.

Foxcatcher (2014)

Obraz
Jeśli los sprawił, że zostałeś człowiekiem, to już na starcie jesteś przegrany. Jest bowiem w człowieku coś, co sprawia, że staje się żałosną bestią, że jest ofiarą i sprawcą zarazem, że cierpi i jest źródłem cierpienia. Nie można się tego czegoś pozbyć, bo jest to cecha definiująca istotę ludzką. Nie można z nią też żyć, ponieważ jest źródłem tragedii.

Begin Again (2013)

Obraz
John Carney podbił moje serce kilka lat temu znakomitym obrazem "Once". Jednak później nie zrobił nic równie udanego. "Zacznijmy od nowa" jest próbą odtworzenia tamtego klimatu. Niestety próbą tylko częściowo udaną. Za wiele jest w tym filmie schematów, sztuczności, za mało niewymuszonego uroku.

The Normal Heart (2014)

Obraz
Oto opowieść o jednym z wielu okrutnych żartów losu, z których nikt się nie śmiał, a który wielu doprowadził do łez. Na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku geje zyskali realną szansę na wywalczenie normalności. Droga była jeszcze daleka, ale po raz pierwszy ujrzeli bramy Raju. Ba, te bramy właśnie się zaczynały przed nimi otwierać. W 1973 roku homoseksualizm wykreślono z DSM (klasyfikacji zaburzeń psychicznych APA). Ameryka coraz tolerancyjniej reagowała na seksualną mniejszość (nie było mowy o akceptacji, oczywiście, zamiast tego otwartą wrogość zastąpiła wystudiowana obojętność i udawana ignorancja). I wtedy pojawił się on: "gejowski rak", "pedalska dżuma". Bramy Raju nie tylko się zamknęły, ale zostały zabarykadowane od środka, a przed nimi ustawiono zasieki, wykopano fosy, zaminowano drogę. Gej stał się współczesnym trędowatym. Był obiektem przerażenia, wrogości. Być gejem oznaczało bycie chodzącym trupem, tykającą bombą i zagrożeniem dla innych. Dać wymrzeć...

Now You See Me (2013)

Obraz
Czy ten film jest adaptacją komiksu? Jeśli nie, to powinien być. "Iluzja" jest bardziej komiksowym filmem, niż wszystkie ostatnie adaptacje DC Comics, Marvela (może z wyjątkiem "Avengers"), Dark Horse (choć liczę na "RIPD"), IDW, Top Cow ("Iluzja" jest tym, czym tak nieudanie próbowało być "Wanted"), Vertigo i  całej reszty. Nic więc dziwnego, że "Iluzja" spodobała się w Stanach. Film Leterriera w żadnym razie nie należy traktować jako heist-movie . Fabuła jest bowiem tak absurdalna, że nie ma sensu traktować jej poważnie. Trzeba jednak przyznać, że całość fajnie jest opowiedziana i wygląda na ekranie nawet efektownie. Jak dla mnie tempo filmu niestety trochę siada. Miałem wrażenie oglądania sprintera startującego w maratonie: na początku pędzi pełen animuszu, a potem wyraźnie zaczyna mu brakować pary. "Iluzji" przydałoby się trochę więcej lekkości. Nie zaszkodziłoby też, gdyby pokazano trochę interakcji pomiędz...

Iron Man 3 (2013)

Obraz
Ponoć do trzech razy sztuka. Niestety tym razem przysłowie się nie sprawdziło. Marvel miał trzy szanse zrobić dobrego "Iron Mana" i wszystkie je zmarnował. W porównaniu z pierwszym "Kapitanem Ameryką" czy "Avengers" "Iron Man 3" pozostawia spore poczucie niedosytu. I fakt, że jest to najlepsza część opowieści o Żelaznym Człowieku, jest tylko niewielkim pocieszeniem. Na pierwszy rzut oka wszystko jest git. Twórcy spróbowali pogodzić ogień i wodę. Z jednej strony mamy więc mroczną podróż w głąb psychiki bohatera, który musi zmagać się z własnymi demonami, coś, na czym oszalało Hollywood od czasu Nolana. Z drugiej strony Marvel nie zapomina, że przecież jest to komiks dla dzieciaków, więc rozładowuje mroczny nastrój bardzo dużą dawką humoru. I to właśnie to jest atutem filmu. Momentami "Iron Mana 3" można odbierać wręcz jako parodię Batmanów Nolana. Oto wielka scena chwały i nagle bach, kompletnie nieprzewidywalny komediowy zwrot akcj...

Margaret (2011)

Obraz
Ten film powstał pięć lat temu! Aż trudno w to uwierzyć. Choć nie. Po jego obejrzeniu jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tak się stało. Przez cztery lata reżyser próbował znaleźć klucz do zmontowania nakręconego materiału. Pomocy udzielili mu Martin Scorsese i Thelma Schoonmaker. Niestety ostateczny rezultat rozczarowuje i zupełnie nie mogę pojąć zachwytów co niektórych recenzentów. Jeśli o mnie chodzi, to "Margaret" jest najgorszym filmem, jaki w tym roku widziałem w kinie. Lonergan stworzył jedyne w swoim rodzaju artystyczne szambo, w którym znalazło się miejsce na wszystko. "Margaret" to tak naprawdę kilka filmów w jednym. To także kompilacja bardzo różnych stylistyk od niezależne komedii o nastolatkach wkraczających w dorosłość, przez obyczajowy dramat, po formalny eksperyment z maksymalnie wystylizowanymi dialogami.  Problem w tym, że nie składa się to w żadną całość. Na ekranie panuje chaos, co 10 minut otwierane są nowe wątki, a stare rzucane w kąt, cał...

The Avengers (2012)

Obraz
Jestem niepomiernie zdumiony faktem, że "Avengers" pobiło rekord otwarcia i wszystko wskazuje, że będzie w Stanach jednym z największych komercyjnych hitów wszech czasów. I zdumiewa mnie to nie za sprawą jakości (bo jest to dobre kino rozrywkowe), a za sprawą jego charakteru. "Avengers" to kino 100-procentowo "geekowe". To film skierowany dla Sheldona i jego kumpli z "Teorii wielkiego podrywu", a jednak masy (które z definicji nie są geekowe) kupiły i stylistykę i humor. Gdyby przyjrzeć się "Avengers" bliżej, łatwo byłoby zauważyć, że pomimo wielkiej kasy wydanej na efekty, całość jest raczej tanią produkcją, pełną fabularnych dziur (te 30 minut wyciętych scen, które zobaczymy dopiero na DVD mocno daje się we znaki, ot taka głupia sprawa: skąd Thor wie, jak nazywają się ci, którzy stanowią armię Lokiego). "Avengers" to brokat i cekiny. Lśni to wszystko w świetle projektorów mieniąc się ferią cyfrowo generowanych barw. Jes...

The Kids Are All Right (2010)

Obraz
"Wszystko w porządku" to satysfakcjonująca uczta filmowa. Nie tylko świetnie zagrana ale przede wszystkim doskonale przemyślana. Czapki z głów przed scenarzystami, którzy w tym skromnym, małym filmie byli w stanie zawrzeć tyle różnych tematów i każdy z nich potraktować z uwagą na jaki zasługują. Film Lisy Cholodenko to opowieść o syndromie pustego gniazda, kryzysie wieku średniego i problemie dzieci poczętych dzięki dawcom spermy. Nic i Jules są parą już od prawie 20 lat. Mają dwójkę dzieci, z których córka właśnie skończyła 18 lat i pod koniec lata opuści dom przenosząc się na studia. Dla kobiet to ważny moment. Powoli muszą zrozumieć, że ich dzieci stają się niezależne, że chcą żyć bez ciągłego nadzoru rodzicielek. Już tylko z tym kobiety, a zwłaszcza Nic, mają problem. Jednak zostanie on zwielokrotniony, kiedy dzieci nawiążą kontakt z biologicznym ojcem. Wzmocni to jeszcze lęk przed utratą dzieci. Na to wszystko nakłada się rutyna w związku, świadomość mijającego czasu,...