300: Rise of an Empire (2014)
To jest kino, jakie uwielbiam! Przejaskrawione widowisko będące umową pomiędzy twórcami i widzami, że żadna ze stron nie będzie do niego podchodzić serio. "300: Początek imperium" wygląda, jakby zostało nakręcone przez szaleńca. Od czasu "Piranii" nie widziałem w kinie czegoś równie pozytywnie odjechanego. A do tego, choć prawdopodobnie wyszło to twórcom przypadkiem, jest to rzecz bardzo przewrotnie inteligentna. Pierwsze "300" często, choć niesłusznie, nazywane jest filmem homoerotycznym. Dzieje się tak dlatego, że była to pieśń pochwalna na część męskości w jej najbardziej tradycyjnym wydaniu, czyli definiowanej jako fizyczność (mięśnie) i czyny (walka). "300" celebrowało ją, stawiało ponad wszystko. Kontynuacja ten mit burzy, lecz czyni to poprzez jeszcze silniejsze akcentowanie męskiej fizjonomii i męskich czynów. "300: Początek imperium" jest filmem pornograficznym. Cielesność i walka w męskim wydaniu doprowadzona została tut...