Posty

Wyświetlam posty z etykietą Duncan Jones

Mute (2018)

Obraz
"Mute" pokazuje, że czasem wiedza reżysera na temat gatunku, który chce wykorzystać w swoim filmie, staje się problemem. Nie mam wątpliwości, że Duncan Jones wie i rozumie, czym jest kino noir. Ta świadomość jednak stała się barierą twórczą, której nie by w stanie przeskoczyć. "Mute" nie jest filmem noir, a jedynie dziełem kogoś, kto bawi się w kręcenie filmu noir.

Source Code (2011)

Obraz
W Stanach zaczyna się nowa kinowa moda, na romanse SF. Bowiem właśnie tym jest "Kod nieśmiertelności". Niby jest tu wyścig z czasem polegający na uchronieniu Chicago przed nuklearną katastrofą, ale w rzeczywistości jest to opowieść o człowieku, który znalazłszy się w nietypowej sytuacji spotyka kobietę i się w niej zakochuje. To właśnie historia rozwoju tej relacji jest najciekawszym elementem filmu. Reszta przypomina rzecz posklejaną z wątków pożyczonych od innych produkcji. Najbardziej rzucają się w oczy podobieństwa do "Deja Vu" i "Donniego Darko". Gdyby przyjrzeć się dokładniej fabule i zacząć ją rozkładać na czynniki pierwsze, niestety niewiele by z tego wszystkiego zostało. Historia jest naiwna i nie do końca trzyma się kupy. Lepiej więc zbyt wnikliwie się wszystkiemu nie przyglądać. Wtedy pozostaje wrażenie sympatycznego klimatu, który sprawiał, że z kina mimo wszystko wyszedłem zadowolony. Ocena: 7

Moon (2009)

I kolejny dowód na to, że kino SF ma się w naprawdę dobrej formie – "Moon". Mając do dyspozycji zaledwie 5 milionów dolarów, Duncan Jones wiedział, że nie starczy to na wizualne fajerwerki, które mogłyby przyćmić pomysły Bay i reszty hollywoodzkich wyrobników. Zamiast tego sięgnął po to, co w SF zawsze było najważniejsze: historia, która stawała się pretekstem do rozważań na tematy uniwersalne, jak choćby to, co to znaczy być człowiekiem. Pomysł Jonesa na fabułę jest banalnie wręcz prosty. Samotny człowiek na Księżycu odkrywa, że ani on nie jest tym, kim wierzył, że jest, ani też rzeczywistość nie wygląda tak, jak mu się zdaje. Dla fana gatunku, zwłaszcza w jego literackim wcieleniu, historia "Moon" będzie doskonale znana. To, czym Dunca zaskarbi sobie przychylność jest egzekucja filmu. Nigdy nie idzie na łatwiznę, nie stosuje uproszczeń i skrótów filmowych. Mając w zasadzie tylko fabułę, poprowadził narrację w sposób przemyślany i atrakcyjny dla widza. "Moon...