The Burnt Orange Heresy (2019)
"Obraz pożądania" mógł być świetnym komentarzem do obecnej teraz w świecie sztuki "cancel culture". Mówi w końcu o różnicy między dziełem sztuki a ludźmi, którzy je tworzą, opiewają, doświadczają. W tym filmie niemal wszyscy są jednostkami zdeprawowanymi. A ci, którzy takimi nie są, skutecznie ich udają. Za to wokół nich mamy wyłącznie piękno: przyrody, architektury, wzornictwa, malarstwa itp., itd. Reżyser tworzy świat pozorów, w którym wszyscy grają, udają, kłamią. I każdy (no, prawie każdy) zna te reguły na wylot. Nikt tego nie demaskuje. Pozory są bowiem rzeczywistością, wiara zmienia wymysły w fakty i z pustego płótna czyni arcydzieło.