Greenland (2020)
Ło matko. "Greenland" wygląda na film, który trzy dekady temu spokojnie mógł królować w wypożyczalniach kaset wideo. Wiernie bowiem odwzorowuje schemat narracyjny, który dziś się już nie sprawdza. Mamy więc rodzinę w kryzysie, która zjednoczony się, bo czym są zdrady w obliczu końca świata. Mamy irytującego dzieciaka, który istnieje tylko po to, by w odpowiednich momentach wprowadzić komplikacje w fabule. Mamy wreszcie spojrzenie na apokalipsę przez pryzmat paru jednostek. Co odbija się na kształcie opowieści i wypacza zakończenie.