Posty

Wyświetlam posty z etykietą Jason Patric

The Yellow Birds (2017)

Obraz
Stracona okazja. Choć nie, trudno mówić o okazji, kiedy problemem jest już sam scenariusz i pomysł na formę filmu. W tym momencie już przed rozpoczęciem zdjęć, obraz był na straconej pozycji. Mamy tu więc raczej do czynienia ze zmarnowanym potencjałem obsadowym. Mieszanka młodych zdolnych i kilku uznanych gwiazd ekranu była bowiem wyśmienita. Co więcej, większość z aktorów zagrała na co najmniej dobrym poziomie. "Żółtodzioby" mogły i powinny być więc filmem wyróżniającym się wśród dramatów wojennych.

The Confines (2015)

Obraz
Ależ to było nudne! W sumie jednak, czego innego mogłem spodziewać się po twórcach, którym nawet nie chciało się sklecić mającej ręce i nogi historii.

The Prince (2014)

Obraz
Za każdym razem, kiedy oglądam filmy takie jak "Książę", nie mogę wyjść ze zdumienia, że ktoś w Hollywood naprawdę uważa kino akcji za gatunek tak prosty w realizacji, że w zasadzie każdy mógłby go nakręcić. Zwodzi ich bardzo prosta struktura fabularna: paru bohaterów, prosty konflikt oparty na zemście i/lub ratowaniu kogoś i tyle. Ale właśnie dlatego, że klisze są tak banalne, aby uczynić z nich rzecz atrakcyjną dla widza, trzeba naprawdę mocno się wysilić. Tego niestety w "Księciu" zabrakło.

The Losers (2010)

Obraz
Biedne DC Comics. Gdyby nie Nolan, ich dział aktorskich adaptacji w całości leżałby w śmietniku. "Drużyna potępionych" jest najlepszym dowodem na to, że Warner i DC nie mają żadnego pomysłu na to, jak przenosić na ekran komiksowe oryginały. Ale z drugiej strony, czego się można było spodziewać od faceta, który nakręcił "Koszmar kolejnego lata"? Zabawne było obserwować jak Sylvain White męczy się, by "wymyślne" dialogi brzmiały jak pełne ciętych ripost zabawne odzywki albo kiedy próbuje udawać Michaela Baya i mierzy się z jego słynnymi scenami slow-motion. W całym filmie jest tylko jeden naprawdę udany pomysł – nawalanka między Clayem a Aishą. Zaskakująco mocno się obijają. Reszta to tylko niezły pomysł, który nie został dobrze zrealizowany. Ocena: 5

Downloading Nancy (2008)

Żal mi Marii Bello. Zgodziła się zagrać bardzo trudną, wymagającą rolę i naprawdę widać, że się postarała. Niestety cały jej talent zmarnowany jest przez reżysera, który kompletnie nie wiem co zrobić z posiadanym materiałem oraz scenarzystów, którzy ciężki temat potraktowali z rozczarowującą naiwnością. W rezultacie powstała jednak wielka kupa gówna, której nie powstydziłby się żaden oddział szpitalny z osobami cierpiącymi na daleko posuniętego alzheimera. Bello gra tu Nancy, kobietę o zwichrowanej psychice. Nancy jest niczym delikatny kwiat, który potrzebuje nieustannej uwagi i pielęgnacji. Niestety już od dzieciństwa nikt jej tej uwagi nie poświęcał, chyba że była to uwaga negatywna. Jak to jednak mówią na bezrybiu i rak ryba, stąd też Nancy przyzwyczaiła się utożsamiać ból, przemoc, krzywdę z wyrazami miłości, bo przynajmniej wtedy istniała w oczach. Niestety na męża wybrała sobie człowieka, który nawet krzywdzić jej nie chciał. W jego oczach jest ona ledwie dodatkiem do mieszkania,...

My Sister's Keeper (2009)

Obraz
Nick Cassavetes znów powraca do formy, a może po prostu ma w sobie to coś, co sprawia, że najbardziej udają mu się sentymentalne opowieści o umieraniu. Tak było w przypadku "Pamiętnika", tak jest i teraz, choć "Bez mojej zgody" nie jest filmem aż tak dobry. Niemniej jednak jest to wzruszająca historia o tym, jak trudno jest pogodzić się ze śmiercią bliskiej osoby. Kate Fitzgerald umiera. Choruje na złośliwą odmianę białaczki i większość swego niedługiego życia spędziła cierpiąc. W tym czasie przeżyła sporo dobrych i złych chwil i w końcu jest gotowa opuścić ten padół łez. Jest jednak ktoś, kto jej na to nie pozwala. To jej matka, która ślepo i bez wytchnienia walczy z wiatrakami, walczy o kolejny dzień życia córki, nawet jeśli jest to dzień spędzony na zwijaniu się z bólu i wymiotowaniu krwią. Nie potrafi powiedzieć dość, nie potrafi się powstrzymać. Dlatego też szokiem jest dla niej pozew, jaki otrzymuje pewnego dnia. Jej druga córka chce się 'uniezależnić medy...

Shortcut to Happiness (2004)

Alec Baldwin postanowił spróbować swoich sił jako reżyser, ale chyba nie do końca był pewny swego, bo go swoim nazwiskiem nie podpisał. Nie ma się czego wstydzić, film nie jest fiaskiem. Niestety widać, że realizował go niedoświadczony twórca, pozwolił on aktorom, a przede wszystkim Anthony'emu Hopkinsowi przeszarżować. Grał on za mocno, za scenicznie, przez co najważniejsze sceny końcowego procesu wypadają słabo. Zresztą cały film jest mdły. Historia pisarza, który za sprawą ponętnej diablicy zyskuje sławę ani ziębi ani grzeje. Ot taka sobie historyjka, którą można sobie puścić w tle, kiedy mamy sprzątanie albo prasowanie na głowie. Tworzy przyjemny hałas w tle i nie wymaga skupienia uwagi. Ocena: 5