Posty

Wyświetlam posty z etykietą Chad Connell

Steel (2015)

Obraz
SPOILER Gdyby patrzeć wyłącznie na samą fabułę, "Steel" byłoby po prostu jednym z miliona melodramatów nie wartych uwagi. To, co mi się spodobało i co wyróżnia film na plus, to fakt, że tak naprawdę jest to opowieść o psychoanalitycznym procesie terapeutycznym, a zjawiska, które mają w nim miejsce, tu otrzymały ludzkie kształty.

The Mortal Instruments: City of Bones (2013)

Obraz
Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy przeczytać "Miasto kości". Nie sądziłem też, że kiedykolwiek obejrzę jego ekranizację. Niestety spojrzałem na obsadę i widząc całą masę lubianych przeze mnie aktorów nie wiedziałem, co począć. W końcu się złamałem i wybrałem do kina. Byłem pełen czarnych myśli. Widziałem jedną część "Zmierzchu", więc wiem, do czego zdolni są twórcy. Na szczęście moje obawy nie do końca się sprawdziły. Wszystko dlatego, że wątek miłosny nie jest aż tak bardzo akcentowany. Owszem jest kilka masakrycznie kiczowatych scen (jak choćby pocałunek w ogrodzie). Poza tym jednak film oferuje całkiem niezłą przygodówkę. I wcale mi nie przeszkadzało to, że jest to pokraczna wersja "Gwiezdnych wojen", w końcu dzieło Lucasa oryginalnością też nie grzeszyło. Film trzyma w zasadzie równe tempo. Kilka sekwencji ma naprawdę udanych, a bohaterowie mogliby być nawet interesujący, gdyby filmowcy zatrzymali się na chwilę i włożyli choć trochę wysiłku...

White House Down (2013)

Obraz
Roland Emmerich nie do końca stanął na wysokości zadania. Owszem, "Świat w płomieniach" jest sprawnie zrealizowanym "łubudu". Tyle tylko, że kiedy porówna się go z "Olimpem w ogniu", okaże się, że wcale nie mamy do czynienia z jakościowym skokiem. Jedyne, co wygląda lepiej, to efekty. Emmerich miał więcej kasy i dobrze wiedział, jak to wykorzystać. Ale to nie ze względu na efekty "Olimp" mi się fajnie oglądało. I tego porównania "Świat w płomieniach" nie wytrzymuje. Emmerich chciał zrobić kino kumpelskie podobne do "48 godzin" czy "Zabójczej broni". Niestety do tego potrzebny był lepszy scenarzysta od Jamesa Vanderbilta, który już w "The Losers" udowodnił, że nie potrafi dobrze budować dynamiki pomiędzy bohaterami. Tu relacja wydaje się wymuszona, dowcipne sceny wyglądają strasznie sztucznie. Kiepsko też niestety wypada sam pomysł, by prezydent był lekko ciapowaty. O wiele bardziej przemawiał do mnie t...