Posty

Wyświetlam posty z etykietą Billy Crudup

After the Wedding (2019)

Obraz
Jak to już nie raz powtarzałem, nie mam żadnego problemu z samą koncepcją remake'ów czy rebootów. Kiedy jednak oglądam takie potworki jak "Tuż po weselu", to trudno jest mi się trzymać powyższego poglądu.

Zack Snyder's Justice League (2021)

Obraz
Jestem zdumiony tym, jak wysoką ocenę ma "Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera". Ja rozumiem, że jest to poniekąd kolejny wyraz niezadowolenia fanów wersją Whedona, ale bez przesady. Film Snydera jest dłuższy, ale to wcale nie czyni z niego rzeczy lepszej.

The Stanford Prison Experiment (2015)

Obraz
Który to już raz filmowcy sięgają po jakiś temat, bo wygląda intrygująco, jest kontrowersyjny lub otoczony skandalem,tylko po to, by pokazać, że nic nie mają do powiedzenia poza wskazaniem, że taki temat istniej? Eksperyment więzienny Zimbardo na przestrzeni lat obrósł taką legendą, że dziś jest to bardziej mit niż rzeczywistość. Prawda już dawno przestała kogokolwiek interesować. Zimbardo potrafił zmienić fiasko swojego badania w spektakularny sukces. Fakt, że eksperyment trzeba było przerwać po kilku dniach, ostatecznie tylko mu to ułatwił. Nic więc dziwnego, że kusi on wyobraźnię twórców.

Where'd You Go, Bernadette (2019)

Obraz
Depresja jako choroba cywilizacyjna? Richard Linklater w filmie "Gdzie jesteś, Bernadette?" dość jasno to sugeruje. Zabiera nas bowiem do świata bogatych, którzy nie muszą się przejmować takimi drobnostkami, jak to, czy starczy im do pierwszego i na czym zaoszczędzić: lekach czy jedzeniu. Bohaterowie nie muszą nawet za wiele robić. Ba, wir pracy jest tu ewidentnie objawem poważnych problemów: mąż bohaterki ucieka w pracę, by nie musieć zajmować się problemami żony, a sąsiadka masą przeróżnych zajęć tłumi frustracje związane z brakiem nici porozumienia z własnym dorastającym synem. Sama Bernadette musiała coś robić w życiu jedynie wtedy, kiedy chciała się artystycznie wyrazić. A kiedy jej duma została urażona, zamknęła się w sobie i pogrążyła w depresji, z której jedynie na chwile wyrywała ją córka. Jakby musiała harować na trzech etatach, to by nie miała czasu na takie fanaberie.

20th Century Women (2016)

Obraz
"Kobiety i XX wiek" to już kolejny widziany w ostatnim czasie przeze mnie film, który przyjmuje totalną perspektywę narracyjną, czyli opowiada w zasadzie całą historię danej grupy bohaterów, dokonując refleksji nad wpływem jednostkowych decyzji na dalsze losy. Nie jest to jednak rzecz równie intrygująca co "Historia pewnego życia". Bliżej jest filmowi do "Wieczności" Anha Hunga Trana.

Youth in Oregon (2016)

Obraz
"Młodość w Oregonie" to amerykańskie kino niezależne w swoim najbardziej typowym, a przez to już trochę wymęczonym wydaniu. Oto jest typowa rodzina, choć poszczególni jej członkowie na potrzeby filmu prezentowani są jako ekscentrycy. Oto jest podróż. Nie tylko metaforyczna ale i rzeczywista. Podczas niej prawda wyjdzie na jaw, brudy zostaną wyprane, a skonfliktowani członkowie rodziny otrzymają okazję naprawienia nadwyrężonych relacji. I jest też śmierć, a w każdym razie jej widmo. Bo w niezależnym kinie amerykańskim umieranie i świadomość śmiertelności są podstawowym składnikiem umożliwiający doznanie przez innych bohaterów mikro-objawienia.

Justice League (2017)

Obraz
SPOILERY Joss Whedon chyba nie miał zbyt wielkiego wpływu na ostateczny kształt "Ligi Sprawiedliwości". Ewentualnie wciąż nie zresetował się po "Czasie Ultrona". Najnowsze dziecko DCEU nie jest dla mnie filmem. To zlepek przypadkowych scen, które często osobno robią lepsze wrażenie niż w grupie.

Glass Chin (2014)

Obraz
Ambicje nie idą w parze z idealizmem. Jeśli więc nie jesteś zadowolony ze swojego miejsca w świecie, jeśli chcesz od życia czegoś więcej, to musisz zapomnieć o honorze i szlachetności. Takiej lekcji udziela nam reżyser Noah Buschel opowiadając historię byłego boksera Buda "Świętego" Gordona.

Alien: Covenant (2017)

Obraz
Spełniły się moje najgorsze przewidywania. Po słabym "Prometeuszu" Scott nie poszedł po rozum do głowy i kontynuował niszczenie tego, co sam zapoczątkował. Trzy dekady temu pomógł fantastyce trafić na salony, teraz zaś sprowadza "Obcego" do poziomu bzdury ze stajni Asylum. Co być może nie dałoby aż tak złego efektu, gdyby przy okazji nie traktował siebie i swojego dzieła aż tak poważnie. "Przymierze" jest tak nieznośnie nabzdyczone, że nawet ładne zdjęcia nie były w stanie uśmierzyć mojej irytacji.

Jackie (2016)

Obraz
"Jackie" wywołuje u mnie mieszane uczucia. To, co mi się naprawdę spodobało, to sposób sportretowania tytułowej bohaterki. Pablo Larraín potrafił zbudować postać pełną paradoksów. Jackie Kennedy jest w tym filmie jednocześnie zahukaną gąską i żelazną damą, damulką z arystokratycznym kompleksem i aktorką potrzebującą widowni, by oddychać, wyrafinowaną kobietą obytą w świecie i zagubioną dziewojką. Te wszystkie elementy reżyser zlewa w jedną całość tak, że nie sposób wskazać, gdzie kończy się jedna cecha, a zaczyna druga. Chilijczyk maluje najbardziej skomplikowane charakterologiczne wzory z taką swobodą, że przez większość filmu nie mogłem wyjść ze zdumienia.

Spotlight (2015)

Obraz
Uff. Odetchnąłem z ulgą. Najwyraźniej "Magik z Nowego Jorku" był jednorazowym potknięciem. Przy "Spotlight" McCarthy powrócił na poziom przyzwoitości. Jego nowy obraz przykuwa uwagę z dwóch powodów. Pierwszym jest sentyment. McCarthy powraca do czasów, kiedy Internet dopiero na poważnie wchodził w życie zwykłych ludzi, a większość wiedzy wciąż czerpana była z materiałów drukowanych. Po drugie ze względu na sam temat, który jednocześnie wstrząsa i nie zaskakuje. Trudno się bowiem dziwić, że członkowie jakiejkolwiek zorganizowanej grupy są bardziej lojalni wobec siebie niż wobec osób postronnych, nawet jeśli nominalnie im służą, nawet kiedy członkowie grupy dokonują strasznych rzeczy.

The Convincer (2011)

Obraz
Czasami spoilery to dobra rzecz. Jestem przekonany, że gdybym przed rozpoczęciem "Śliskiej sprawy" wiedział, jak się historia zakończy, wtedy całość obejrzałbym z większym zainteresowaniem. Kiedy bowiem klocki wpadają na właściwe miejsca, moją pierwszą reakcją był: ooo, to mógł być fajny film . Niestety zanim to nastąpiło, reżyserka zdążyła mnie stracić.

Blood Ties (2013)

Obraz
Lubię francuskie filmy Caneta. Oglądając je zawsze myślałem, że powinien kręcić w Ameryce. W końcu to zrobił i niestety lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby pozostał we Francji. Nie rozumiem wyboru Caneta, który zdecydował się zrobić jako swój pierwszy angielskojęzyczny film remake obrazu, w którym już sam zagrał. Czy fakt, że zna materiał, miał stanowić dla niego swoiste koło ratunkowe, kiedy wypływał na nieznane sobie wody? Jeśli nie czuł się pewnie, to nie powinien był tego robić. Rezultat jest mocno rozczarowujący. Cała historia jest miałka, pozbawiona dynamiki, a dwójka bohaterów, mimo że grają ich fajni aktorzy, jest tak pozbawiona charakteru, że w ogóle mnie nie zainteresowały ich losy. W rezultacie najbardziej spodobała mi się muzyka. Zarówno ta napisana z myślą o filmie jak wszystkie przeboje, jakie wybrano, by oddać klimat epoki. Nawet zdjęcia nie są pomocne, bo bardzo często praca kamery jest aż za dobrze widoczna. Canet powinien wrócić do francuskiego kina imitujące...

The Watch (2012)

Obraz
Z filmu "Straż sąsiedzka" wyniosłem dwie lekcje: Po pierwsze – lepiej nie próbować zostać amerykańskim obywatelem, nawet jak ci się to uda, to i tak marnie skończysz Po drugie – nic tak nie łagodzi obyczajów jak dobrze rozkręcona orgia. W sumie to jednak żałuję, że film nie jest zabawniejszy. Dziwne to tym bardziej, że ma on wszystko, co dobra komedia powinna mieć wzorując się na najlepszych tytułach gatunku z lat 80, kiedy komedie mogły być i zabawne i brutalne. Tego drugiego filmowi nie można odmówić. Sami kosmici też są dobrze wykreowani, warci lepszego dzieła. Kilka tekstów świetnych. Scena z latającą głową kosmity albo z sercem na wierzchu – cud. Dla fanów Lonely Island fajny orgietkowy epizodzik. A jednak przez większą część film jest po prostu drętwy. Stiller chyba nie ma żadnego naprawdę mocnego momentu. Ayoade jest potrzebny tylko po to, by mówić z brytyjskim akcentem, a przecież potrafi być naprawdę zabawny. Te wszystkie niewykorzystane szanse mszczą się moż...

Too Big to Fail (2011)

Obraz
Kolejny film o wielkim kryzysie ekonomicznym XXI wieku. I kolejne sztampowe podejście do tematu. Tym razem śledzimy heroiczną walkę kilku członków gabinetu Busha, by uratować sektor bankowy przed całkowitym załamaniem. Gdyby jakimś cudem udało mi się wymazać z głowy wszystko, co wiem o kryzysie, zapewne oglądałoby mi się ten film z większą przyjemnością. Mimo bowiem, że całość odbywa się w gabinetach, że jest sporo drugoplanowych postaci, które są niczym więcej jak Wielkimi Nazwiskami, to walka o ratunek banków i całej amerykańskiej gospodarki została tu zaprezentowana jako dramatyczna, desperacka, rozgrywająca się na epicką skalę. Trudno nie kibicować głównym bohaterom. Ale ponieważ wiem co nieco. Nie potrafię przełknąć tej interpretacji. Film całkowicie ignoruje konsekwencje podjętych w 2008 roku decyzji. Dopiero w napisach końcowych pojawia się informacja sugerująca, że odniesione wtedy zwycięstwo było zwycięstwem pyrrusowym. Niemniej jednak główni rozgrywający zostają tu po...

Eat Pray Love (2010)

Nie dziwi mnie fakt, że na IMDb film ten ma dość niskie noty. Są one w pełni zasłużone, jeśli podstawowym kryterium przy ocenie jest przewodnia myśl. Ta w "Jedz, módl się, kochaj" jest bardzo naiwna i naprawdę trudno uwierzyć, by była rezultatem rzeczywistych wydarzeń. Toż to zwyczajny psychologiczny poradnik jakich miliony wypluwane są na rynek. Różnica polega jedynie na tym, że tu są bardziej egzotyczne scenerie. Trudno też uznać historię za wiarygodną, kiedy konstrukcja każdej z trzech opowieści jest niemal identyczna: nowe miejsce, przypadkowo spotkana kobieta staje się przyjaciółką, z kobietą tą związany jest mężczyzna. Kobieta pozwala bohaterce poradzić sobie ze swymi kobiecymi problemami, mężczyzna umożliwia przepracowanie problemów z dotychczasowymi partnerami. Nieprawdopodobne wydaje się także to, że w filmie nie ma ani jednej negatywnej osoby. Wszędzie spotykają bohaterkę życzliwość, otwartość i wsparcie. Piękna bajka, ale dla przeciętnego odbiorcy jest to t...

Dedication (2007)

Teoretycznie powinienem uznać "Dedykację" za jeden z najlepszych filmów tego roku. Jest nim wszystko to, co zawsze sobie cenię: nietuzinkowi bohaterowie i równie nietuzinkowa narracja. A jednak czegoś wyraźnie w nim brakuje i koniec końców czuję pewien niedosyt i rozczarowanie. Jednym z najważniejszych powodów, dla których nie do końca przepadam za "Dedykacją" jest miazga, jaką serwuje się w niej zamiast muzyki. Aż miałem ochotę zgrzytać zębami. Podobały mi się pomysły z zerwaniem ciągłości narracji. Mam jednak wrażenie, że te zabiegi choć atrakcyjne są niekonsekwentnie poprowadzone i raczej zostały pomyślane po fakcie na zasadzie 'gdzie by tu coś pozmieniać'. Za to absolutnie należą się pochwały Billy'emu Crudupowi, który popisał się znakomitą rolą, nie pierwszą zresztą i mam nadzieję, że nie ostatnią. Od czasu "Uśpionych" przeszedł on daleką drogę. Ocena: 7

Trust the Man (2005)

Tego mi było trzeba – detoksu od tych wszystkich komedii "Stary kocham cię", "Wyrolowani", "Kac Vegas" itp. itd. Jestem nawet pewien, że wyżej oceniam "Kwestię zaufania" właśnie dlatego, że potrzebowałem odmiany. W gruncie rzeczy komedia Barta Freundlicha jest niezwykle staromodna i wtórna. Ale w tych okolicznościach sprawdziła się idealnie. Dwie pary przeżywają problemy związane z byciem ze sobą. Pierwszą stanowi małżeństwo z dłuższym stażem i bagażem w postaci dwójki dzieci. On wciąż jednak chce być podlotkiem i uprawiać seks na okrągło, a kiedy nie dostaje tego w domu, zaczyna go kusić, by rozładować się na boku. Druga para żyje w wolnym związku, który zmierza donikąd. Ona chciałaby to zmienić, założyć rodzinę, on boi się jak ognia i chce, by wszystko pozostało po staremu. Cała czwórka przeżyje sporo wzlotów i upadków, zanim nauczą się sztuki kompromisu. Ta komedia mogłaby równie dobrze powstać w latach 30., jak i 60. Choć widać, że film powst...

Public Enemies (2009)

Ten film chciałbym obejrzeć na Camerimage. Byłaby wtedy okazja spytać operatora o wyjaśnienie powodów, dla których zdecydowano się na kręcenie kamerą cyfrową. Muszę powiedzieć, że kompletnie nie rozumiem. Wszystkie inne działy odwaliły kawał dobrej roboty starając się odwzorować realia epoki (może nie tyle tej prawdziwej ile tej zapamiętanej z kina): kostiumy, fryzury, scenografia, muzyka. Wszystko to bierze w łeb za sprawą kamery. I co z tego, że obraz wydaje się wyrazisty, kiedy brakuje atmosfery klasyki. Obraz jest tak ostry, że czułem się, jakby ktoś wbijał mi żyletki w gałki oczne. Tu potrzebna była większa wrażliwość fakturę i cienie. Potrzebny był ktoś taki jak Roger Deakins. Wtedy, być może, "Wrogowie publiczni" mieliby szansę znaleźć się na liście klasyków kina gangsterskiego... choć ja osobiście w to wątpię. Kamera to poważny mankament "Wrogów publicznych", jednak tak naprawdę Mann zawodzi na całej linii. Film sprawia wrażenie pracy magisterskiej,...

Watchmen (2009)

No cóż nie przypadł mi do gustu film Zacka Snydera. Chcąc być wierny komiksowi zrobił coś co przypomina rzeczywiście komiks Moore'a tyle że z powyrywanymi stronami. Kinowy "Watchman" jest filmem zdecydowanie zbyt długim i zbyt dosłownie i kurczowo trzymający się oryginału by być atrakcyjnym. Pierwsza godzina to czas całkowicie zmarnowany. Poznajemy poszczególnych bohaterów ale dla fabuły nie ma to większego sensu. Komediant jest fajną postacią i fanom komiksu byłoby źle, gdyby go nie pokazana, lecz w rzeczywistości jego rola kończy się po pierwszych paru minutach, kiedy ginie. Dopiero, kiedy w końcu zaprezentowani zostaną w pełnej krasie wszyscy Strażnicy, akcja rusza i zaczyna robić się ciekawie. Film ma jednak kilka plusów. Niektóre sekwencje są bardzo dobre: zabójstwo Komedianta czy wszystko co ma związek z Rorschachem w więzieniu. Świetnie dobrano też muzykę. Niestety ogólnie większe wrażenie zrobił na mnie pierwszy zwiastun "Strażników" niż sam film...