Posty

Wyświetlam posty z etykietą Reshad Strik

Newcastle (2008)

Obraz
Nie znoszę filmów takich jak "Newcastle", gdzie reżyser wszystko sobie precyzyjnie poukładał i jednym tragicznym wydarzeniem rozwiązuje wszystkie problemy swoich bohaterów. W takich sytuacjach cieszę się, że człowiek nie jest bogiem, bo stworzone przez niego istoty mają przesrane. W tym filmie pech trafił na Victora. Byłego mistrza surfingu, który po odniesionej kontuzji może już tylko gorzknieć, pić i wspominać przeszłość. Co więc wymyślił dla niego reżyser? Tragiczną śmierć. Najwyraźniej dla ludzi takich jak Victor nie ma już, w oczach reżysera nadziei. Więcej szczęścia miał Andy, który surfing ma we krwi, ale któremu wcale nie śni się po nocach tytuł mistrzowski. Wobec niego reżyser był bardziej miłosierny, bo zafundował mu jedynie kontuzję, przez którą musiał wycofać się z rywalizacji. Jego miejsce mógł zająć Jesse, który marzy o surfingowych sukcesach. Ale żeby było sympatyczniej, reżyser każe mu mieć wyrzuty sumienia i wahać się zanim przejmie miejsce Andy'ego....

Don't Look Up (2009)

Obraz
Hahaha, co za szajs. Na dodatek inspirowany japońskim horrorem. Śmiechu warte. Takiego śmietniska na ekranie już dawno nie widziałem. Głównym problemem "Nie patrz w górę" jest jego chaotyczność. Naprawdę trudno zorientować się, o co w tym filmie chodzi. Narracja prowadzona jest w sposób niekonsekwentny. Reżyser często stosuje powtórzenia, zbacza z głównego toru, wprowadza sceny gore, które nie są ani straszne, ani krwawe ani nie posuwają akcji do przodu. Finał jest kompletnie pozbawiony napięcia. A "ujawnione" rewelacje nie zaskakują, bo też po półtorej godzinie nikogo już nie obchodzi to, co się na ekranie dzieje, tylko to, że film w końcu dobiegł końca. (Carmen Chaplin) Ocena: 3