"Debiutanci" to jeden z najbardziej przygnębiających i bolesnych filmów, jakie widziałem w ostatnim czasie. To opowieść o nieustannej walce o bycie, istnienie, kształtowanie świata i siebie. Życie w tym filmie to ból związany z kompromisami, które wydają się być idealnym rozwiązaniem, a z czasem stają się przeszłością, która miażdży nas na krwistą papkę. Życie to strach przed nieuniknionym, który potrafi sparaliżować chwile szczęścia. A tylko na chwile możemy liczyć, ponieważ w tej walce nigdy nie wygramy. Śmierć zawsze nas dosięgnie. Szukając niemożliwego, oczekując absolutu otrzymujemy dokładnie to, czego się spodziewaliśmy: pustkę. To, co sprawia, że ten film tak mocno wbija się w psychikę, to nie jego szokująca czy brutalna natura. "Debiutantom" daleko do kina Seidla i Bałabanowa czy prozy Jelinek. Z boku, bez wgłębiania się w naturę fabuły, można byłoby wręcz uznać film za ciepły i radosny. Jest tu sporo scen humorystycznych, wzruszających czy ekscentrycznyc...