Boże miłosierny, jakiż ten "Kongres" jest nudny! Ostatnio widziałem sporo kiepskich filmów, ale nawet one nie wynudziły mnie tak bardzo, jak nowe dzieło Formana. Chwilami chciało mi się wyć i łazić po ścianach. Los najwyraźniej chciał mi tego oszczędzić, skoro mając tyle okazji do obejrzenia filmu, zawsze coś mi wypadało i nie mogłem się wybrać do kina. Niestety, jak się uprę, to los musi skapitulować. Najdziwniejsze w "Kongresie" jest to, że pomimo swojej niebywałej, epickiej nudy, jest zarazem filmem niezwykle pięknym. Wiele scen zapiera dech w piersiach. Do tego sprytnie wykorzystuje idee Lema, by opowiedzieć o tym, że wolność nie istnieje. Prawdę od fałszu dzieli tylko stopień akceptacji zniewolenia. I jeszcze ta pętla na końcu, gdzie jedno "ja" spotyka drugie ja". Są tym samym, a jednocześnie czymś zupełnie innym. Fascynująca idea, która tak naprawdę zostaje rzucona w przestrzeń, dla widza do zastanowienia się nad nią, zaś cały film jest jed...