Posty

Wyświetlam posty z etykietą Famke Janssen

The Postcard Killings (2020)

Obraz
Nowojorski policjant przybywa do Europy na wieść o tym, że jego świeżo po ślubie córka została zamordowana. Jej mąż także, a ciała zostały dość starannie zmasakrowane i upozowane. To nie była przypadkowa zbrodnia. Próbując zrozumieć, co się stało, policjant odkrywa, że podobne morderstwo miało już miejsce. A wkrótce potem następuje kolejne. Bohater, przy oporze niektórych europejskich stróżów prawa i wsparciu innych, rozpoczyna prywatne śledztwo, które odkryje mroczną tajemnicę.

Primal (2019)

Obraz
Czuję się oszukany. Nicolas Cage jako zgryźliwy łowczy, niebezpieczny drapieżnik i równie niebezpieczny zbrodniarz wojenny. Wszyscy zamknięci na statku. Kiedy dojdzie do ucieczki zbrodniarza, rozpocznie się polowanie... Czy to nie brzmi, jak kolejny odjechany film za Cage'em z absurdalną fabułą?

A Little Something for Your Birthday (2017)

Obraz
Miałem złe przeczucia co do tego filmu. Zwiastun zapowiadał film, który powinien zostać zakopany na streamach tak, by tylko ktoś naprawdę uparty się do niego dostał. Ale ponieważ w obsadzie są Stone, Janssen, Burstyn, to postanowiłem zignorować intuicję i wybrać się do kina.

Once Upon a Time in Venice (2017)

Obraz
W jednej ze scen bohater filmu, grany przez Johna Goodmana, ogląda "Zombiebobry". To w zasadzie mówi wszystko o "Jak dogryźć mafii". Należy oczekiwać piramidalnych głupot i prymitywnych żartów oraz fabuły, która z prawdopodobieństwem, a nawet logiką nie ma zbyt wiele wspólnego. I dokładnie tak jest.

Taken 3 (2014)

Obraz
Muszę być szalony, skoro wciąż wierzę, że Luc Besson robiąc cały czas to samo może osiągnąć inne (czytaj: "lepsze") rezultaty. W ciągu ostatnich czterech lat widziałem siedem filmów, przy których babrał się w scenariuszach. Z tej liczby tylko dwa warte były obejrzenia. Co ciekawe, w obu przypadkach fabuła koncentrowała się na kobietach ("Colombiana", "Lucy"). A ponieważ Liam Neeson kobietą nie jest, więc oczywiste jest, że "Uprowadzona 3" nawet nie zbliżyła się do poziomu przyzwoitości.

X-Men: Days of Future Past (2014)

Obraz
Jestem rozdarty. Bryan Singer u sterów zaserwował widzom powrót do przeszłości. "Przeszłość, która nadejdzie" jest duchowym następcą "X-Men" i "X-Men 2". Tyle tylko, że potem Matthew Vaughn nakręcił "Pierwszą klasę". Film był powiewem świeżości. Był dziełem dojrzałym, inteligentnym, skoncentrowanym na bohaterach, a jednocześnie podporządkowanym prawom blockbusterów, kinem w pełni rozrywkowym. Vaughn nie tyle podniósł znacząco poprzeczkę, ile wyznaczył zupełnie inny kierunek serii, bez zrywania z tym, co dokonano wcześniej. Singer-reżyser postanowił zejść z tej nowej ścieżki i wrócić na dobrze udeptany, pewny i bezpieczny szlak.

The Wolverine (2013)

Obraz
Na nowego "Wolverine'a" wybierałem się z duszą na ramieniu. Spodziewałem się sporego rozczarowania. Osoba reżysera budziła moje jeszcze większe wątpliwości, bo też poprzedni film Mangolda "Wybuchowa para" mocno mnie rozczarował. Tym razem też się rozczarowałem, ale na szczęście na plus. Pierwsza godzina "Wolverine'a" wydała mi się naprawdę solidnym kinem komiksowym. Było trochę bajki, trochę rzeczy niemożliwych w prawdziwym świecie i sporo solidnej akcji. Sekwencja na Alasce (nawet z disnejowskim niedźwiadkiem) bardzo fajna. Akcja na pogrzebie jeszcze lepsza. A już najbardziej zaskoczyła mnie scena na dachu pociągu. Kiedy widziałem klip z jej fragmentem, wydała mi się beznadziejnie głupia. A jednak, na dużym ekranie, sprawdziła się. Tak, trzeba wziąć poprawkę, że jest to komiks, ale kiedy już się o tym pamięta, to całość ogląda się znakomicie. Film ma całkiem niezły soundtrack. Marco Beltrami już od lat należy do czołówki filmowych kompozyto...

Hansel & Gretel: Witch Hunters (2013)

Obraz
Ten film nie powinien był się wydarzyć. A dokładniej: nikt w Hollywood choćby z odrobiną zdrowego rozsądku nie powinien był zgodzić się na produkcję. Dlatego też nie mogę patrzeć inaczej na Tommy'ego Wirkolę jak na jakiegoś cudotwórcę. Nie dość, że przekonał do wyłożenia kasy aż dwie (!!!) wytwórnie, to jeszcze przyciągnął wschodzące gwiazdy. Niezwykłe osiągnięcie. Ale już amerykańskiej widowni nie dało się przekonać. I nic w tym dziwnego. Ten film zaprzecza wszystkiemu, co tak bardzo pielęgnowane jest w kinach za Oceanem. Nie wyobrażam sobie, by gdzieś na środkowym zachodzie tłumy stały w kolejce po bilet na "Hansela i Gretel". A sam film? Był dokładnie taki, jak się tego spodziewałem. "Hansel i Gretel: Łowcy czarownic" jest odrobinę lepszą wersją "Zombie SS". Niestety Wirkola prawie wcale się nie poprawił. Nadal nie potrafi zbalansować brutalności i humoru. Przez co fajne sceny i makabryczne żarty sąsiadują z totalną nudą. A sama fabuła ma dość...

Taken 2 (2012)

Obraz
Powtórka z rozrywki może być fajna, ale tylko, jeśli została naprawdę dobrze przemyślana. "Uprowadzona 2" do tej grupy nie należy. Film jest ledwie bladym cieniem oryginału. Nie wnosząc nic nowego, twórcy na siłę spróbowali powtórzyć sukces. Efekt był fatalny. Intryga jest płaska jak biust anorektyczki. Zabrakło efekciarstwa jakim w jedynce był chociażby pościg samochodowy po budowie. Parkour w wykonaniu Neesona niezamierzenie śmieszył. A w całym filmie dobrych scen można było zliczyć na palcach jednej ręki (najbardziej absurdalny jest telefon do przyjaciela). Z tekstów wartych zapamiętania jest tylko jeden: "Know how to shoot?", "No.", "Then drive". Film ma niezłe tempo, więc przynajmniej nic mi się nie dłużyło. Ale chyba nie o to powinno tu chodzić. Ocena: 4

The Ten (2007)

Nie łapię poczucia humoru Davida Waina. Po "Wyrolowanych" myślałem, że tak, ale "The Ten" ponownie utwierdziło mnie w przekonaniu, że Waina śmieszą zupełnie inne rzeczy niż mnie. Z 10 opowieści składających się na ten film tylko te opowiadające o seksie wydały mi się zabawne: Winona Ryder zakochana w laleczce, animowana orgia czy więzienne love story. W miarę śmieszna była jeszcze opowieść o Jezusie Chrystusie i to wszystko. Reszta była naprawdę nędzna. Jedyne, co naprawdę mnie zaintrygowało, jakim cudem Wainowie udało się zgromadzić tak imponującą obsadę? I jeszcze bardziej to, jakim cudem nie wykorzystał tkwiącego w nich potencjału? Ocena: 5

The Treatment (2006)

Ten film jest jak pudding: lekki, przyjemny, ale szybko się o nim zapomina i tak naprawdę zamiast sycić, podsyca jedynie apetyt na coś lepszego. Sympatyczni bohaterowie, miła historyjka podszyta zbyt oczywistymi analogiami do literatury światowej, ale wszystko to jest takie niedorobione, zawieszone w próżni, gdzieś się zaczyna, ale nie prowadzi do żadnej konkretnej konkluzji. Podobała mi się Famke Janssen, Ian Holm zagrał bardzo efektowną postać, nawet Chris Eigeman irytował mnie jakby mniej niż zazwyczaj. Pewnie ze względu na nich chciałbym, że ten film był lepszy, bardziej wyjątkowy... niestety nie jest. Póki trwa ogląda się to dobrze, ale pewnie już jutro będę się zastanawiał, co też takiego wczoraj widziałem. Ocena: 6