Somewhere (2010)
Chciałby wierzyć, że "Somewhere" jest filmem przewrotnym, że Coppola jest reżyserką świadomą i inteligentną i że ten film nie jest głupotą, jaką się jawi. Ale jakoś trudno mi to przychodzi. Film w zasadzie ogląda się nieźle. Coppola kręci brutalnie szczery obraz życia filmowej gwiazdy. Johnny nie jest osobą szczególnie bystrą, ale na brak urody nie może narzekać. Czy jest utalentowany, tego nie wiemy. Tylko raz widzimy go w sytuacji związanej bezpośrednio z realizacją filmu, kiedy musi przez 45 minut siedzieć z całkowicie zapaćkaną głową. Jest za to osobą pozbawioną korzeni. Jedynymi stałymi punktami odniesienia w jego życiu zdaje się być obsługa hotelu, w którym mieszka. Dominuje wszechobecna pustka, którą zagłusza przypadkowy seks z atrakcyjnymi kobietami. A i to nie zawsze, czasem wagina zamiast go podniecać usypia go. W tę płytką egzystencję wkroczy 11-letnia córka Johnny'ego, którą nieoczekiwanie musi się zająć przez kilka dni. Kiedy jej zabraknie Johnny z zas...