Posty

Wyświetlam posty z etykietą Oriol Vila

El cuerpo (2012)

Obraz
"Ciało" ma tylko jedną zaletę. Jest nią sama intryga: niebywale skomplikowana, a na końcu okazuje się banalnie prosta. To się Hiszpanom udało. Niestety forma, jaką przybrała opowieść, pozostawia sporo do życzenia. Gra aktorska chwilami ociera się o amatorszczyznę. Kiepsko wypada szczególnie drugi plan. Warto zwrócić uwagę na aktorów stojących w tle. To, co wyprawiają, chwilami jest tak straszne, że aż żałosne (co smutne, najgorzej wypada chyba Oriol Vila, które lubię). Reżyser jest miejscami niewiele lepsza. Kicz wylewa się z każdej praktycznie sceny. A ponieważ wszystko tu jest opowiedziane "na serio", w pewnym momencie przestaje być to możliwe do strawienia. Niestety "Ciało" to przykład najgorszej formy hiszpańskiego thrillera, na jaki można się natknąć w kinach. Ocena: 3

The Pelayos (2012)

Obraz
Jak na film rozgrywający się w kasynie, "Pasmo sukcesów" jest niebywale bezbarwny. Nie jest to do końca dramat rodzinny, bo poszczególni bohaterowie są zbyt papierowi, mają jedną, dwie wyraziste cechy i nic więcej. Nie jest to też zawadiacki film o Dawidzie i ruletkowym Goliacie. Sceny w kasynie nie są zbyt dynamiczne, a i rywalizacji za bardzo nie czuć, choć Eduard Fernández w roli szefa kasyna był dobrym obsadowym posunięciem. Jako całość jest to jednak zawód. Bardzo chciałem zobaczyć film. I choć nie jest to tragiczny obraz, czułem się zawiedziony. Po obsadzie i temacie można byłoby sądzić, że czeka mnie fajne półtorej godziny. No cóż. Mówi się trudno. Ocena: 5

Todas las canciones hablan de mí (2010)

Obraz
Ech i kolejny marny i nudny film. Ja rozumiem, że nie zawsze musi to być coś w stylu "500 dni miłości", ale to już przesada. "Wszystkie piosenki są o mnie" można przyrównać do wykładowcy mamroczącego pod nosem. Może i to, co mówi jest ciekawe, ale przez fakt, jak to mówi, jest kompletnie nieprzyswajalne i tylko męczy. I tu jest tak sama. Kilka pomysłów jest całkiem fajnych. Jak choćby cała ta sprawa ze ślubem. Albo też – chyba trochę przez przypadek – wyłaniający się obraz związku jako sytuacji rezygnacji, a to z poezji, a to z przyjaźni. I najgorsze, że nie dostaje się nic w zamian, bo kiedy związek się kończy, człowiek zostaje z niczym. Nic więc dziwnego, że dalej kurczowo trzyma się "miłości" i błaga o powrót. Lepsze znane zło niż nieznane dobro, do którego trzeba się będzie dobrać budując życie od nowa. Przekorny to morał i szkoda, że ginie w powodzi nudy. Ocena: 5