Posty

Wyświetlam posty z etykietą Said El Mouden

Arritmia (2007)

Zaczynam powoli mieć dosyć filmów o wojnie. Jeśli bowiem nie jest to kino akcji, a dramat, to już po samym haśle gatunkowym wiadomo, czego się spodziewać: bohaterów, których niszczy przemoc, którzy nie potrafią sobie z nią poradzić. I tak jest też w "Arytmii". Choć twórcy próbują zagmatwać sprawę, jest to ni mniej ni więcej, jak tylko opowiastka o młodym i przystojnym (oczywiście!) facecie, któremu więzienie Guantanamo wyszło bokiem doprowadzając go na skraj szaleństwa. A ja zamiast się wczuć w jego ból nie mogłem przestać się zastanawiać, co jest z ludźmi nie tak. Czy rozwój cywilizacyjny sprawia, że jesteśmy coraz słabsi psychicznie? A może w czasach starożytnych, czy średniowieczu ludzie też cierpieli na syndrom stresu pourazowego związanego z brutalną rzeczywistością wojny? Twórcy filmu mieli kilka fajnych pomysłów, ale też i kilka zupełnie nietrafionych. Zatarcie granicy pomiędzy rzeczywistością a fikcją zdecydowanie należy do tej pierwszej grupy. Niestety trochę nie wys...