Posty

Wyświetlam posty z etykietą Jon Tenney

Wild Mountain Thyme (2020)

Obraz
John Patrick Shanley w pierwszej kolejności jest dramatopisarzem. Ma jednak na swoim koncie tyle scenariuszy, że wydawać by się mogło, iż doskonale zna różnicę między pisaniem na potrzeby teatru a kina. Jak jednak dowodzi "Miłość po sąsiedzku", wcale jej nie zna.

The Seagull (2018)

Obraz
Po tę adaptację "Mewy" sięgnąłem skuszony obsadą. A powinienem był sprawdzić, kto jest reżyserem. Wtedy nie miałbym zbyt dużych oczekiwań wobec tego filmu. Michael Mayer dał mi się poznać jako mistrz spłaszczania wielowymiarowych tekstów. I - choć w przypadku "Mewy" jest to sztuka niebywała - tego właśnie dokonał i tutaj.

As Cool as I Am (2013)

Obraz
"Taka fajna jak ja" to kino obyczajowe z – teoretycznie – optymistycznym finałem. Teoretycznie, bo w praktyce trudno się z tym zgodzić. Film pokazuje bowiem, że jedynym źródłem szczęścia w życiu jest kariera. Jeśli mamy farta znaleźć posadę, w której będziemy się mogli zrealizować, to wtedy praca ta pozwoli nam zagłuszyć wszelkie problemy osobiste. Bo te nigdy się nie kończą.

Love the Coopers (2015)

Obraz
Single to mają smutne życie. Nawet w krzepiących produktach filmopodobnych nie mają szans na odrobinę szczęścia. Zamiast tego muszą zadowolić się namiastką w postaci cieszenia się szczęściem innym. Taki morał można wynieść z seansu "Kochajmy się od święta", w którym wszyscy mają szansę na odrobinę radości, z wyjątkiem dwójki bohaterów (oczywiście relegowanych na drugi plan, choć granych przez w miarę rozpoznawane osoby Tomei i Mackiego).

The Best of Me (2014)

Obraz
"Dla Ciebie wszystko" to jeden z tych filmów, w których istnienie nie da się uwierzyć, póki się ich nie zobaczy. Nie jest to pierwsza ekranizacja prozy Sparksa, którą widziałem, więc wydawało mi się, że wiem, czego mogę się spodziewać. Jego historie miłosne prawie zawsze rozgrywają się na tle dramatycznych wydarzeń, tragicznych splotów okoliczności i losu zapisanego w gwiazdach. Ale tym razem autor przeszedł samego siebie. Gorzej niż bohaterowie "Dla Ciebie wszystko" nikt już nie może mieć. Nawet potępieńcy w piekle wiodą bardziej bezproblemowy żywot. Całość przypomina rzymską ucztę: najpierw widzowi wpychane są do gardła kolejne dramatyczne historie z życia bohaterów, by następnie seria ckliwych dialogów wywołała torsje... i tak w kółko aż do finału, którego gorzko-słodkiego wydźwięku nie da się już po prostu znieść.

Green Lantern (2011)

Obraz
Oj, pogubił się Warner, mocno pogubił. Lepiej byłoby, gdyby "Green Lantern" nie powstał, jeśli to właśnie jest efekt końcowy. Jedyne, co jasno wynika z filmu to fakt, że nikt w Warnerze nie ma pomysłu na kręcenie komiksowych adaptacji. Pierwszym kardynalnym błędem jest brak pomysłu na ugryzienie takiego komiksu jak GL, by wyglądało to atrakcyjnie w kinie. Stąd miotanie się od familijnej rozrywki po awanturniczą przygotówkę, od fabuły prowadzonej całkiem na serio po dystans i autoironię. Miałkie dialogi, brak angażującej akcji, karykaturalni przeciwnicy, brak napięcia i chaos, chaos , chaos oto, co wyszło z tego braku zdystansowania. A przecież zaangażowanie Ryan Reynoldsa aż prosiło się o humorystycznej podejście (przynajmniej do sceny finałowej, kiedy film mógłby wskoczyć na poważniejsze tony). Drugim kardynalnym błędem było pisanie scenariusza wyraźnie z kategorią R, a potem kastrowanie go ze scen, które mogłyby skutkować zbyt surową kategorią wiekową. Jednak zwykła za...

The Stepfather (2009)

Obraz
Doskonałość. Któż nie chciałby mieć idealnej rodziny z kochającym ojcem/mężem, troskliwą matką/żoną i gromadką rozkosznych urwisów, które tak naprawdę są aniołkami? Takie rodziny znajdziemy jednak tylko w serialach z lat 50. W rzeczywistości nikt nie jest doskonały, każdy kiedyś nas rozczaruje. Ci zaś, którzy tego nie potrafią zaakceptować, którzy pomimo wszystko wierzą bądź pragną ideału, dzielą się na dwie grupy: ofiary raz za razem odzierane ze złudzeń i sprawców, którzy przemocą odpłacają za rozczarowania. David Harris nie istnieje. Noszący to nazwisko mężczyzna jest enigmą. Nic o nim nie wiemy. Skąd pochodzi, jaką ma przeszłość. Nie trudno jednak napisać jego tragiczną biografię. Cokolwiek przeżył w przeszłości (zapewne w dzieciństwie) pozostawiło po sobie gigantyczną, wciąż broczącą ranę na psychice. Ranę, której nie jest w stanie wyleczyć. Dlatego też próbuje ją zignorować, zapomnieć o niej. Dlatego wymazał swą przeszłość. Dlatego liczy się dla niego tylko przyszłość, która b...

Rabbit Hole (2010)

Obraz
O ileż łatwiejsze byłoby życie, gdyby można było się dzielić smutkiem straty. Niestety, żałoba pozostaje jednym z najbardziej intymnych doświadczeń, w którym nie ma reguł. To, co daje siłę do przetrwania jednej osobie, drugą tylko zirytuje. W drodze do akceptacji straty idziemy zatem samotni, bądź też towarzyszą nam zupełnie nie te osoby, które "powinny". Jak w takim razie być ze sobą, kiedy żałoba sprawia, że żyje się obok siebie? Na to pytanie muszą odpowiedzieć sobie Becca i Howie. Jeszcze osiem miesięcy temu stanowili jedność, "MY" zwarte i gotowe. Jedna chwila nieuwagi, głupi wypadek i ich wspólne życie rozpadło się na pojedyncze egzystencje. Miłość, która była sznurem oplatającym ich pewnością trwania, teraz jest delikatną jak babie lato nicią. Becca i Howie wciąż próbują być razem, jednak powoli przegrywają walkę z bólem. Czy mają jeszcze szansę? John Cameron Mitchell wydobył się z niszowo-gejowskiego grajdołka i trafił do artystycznej pierwszej ligi. Tr...

Legion (2010)

Na "Legion" wybierałem się z cichymi nadziejami, że będzie to "Armia Boga" na dobry początek nowego wieku, ale obawiając się, że bliżej mu będzie do "Gabriela". Niestety moje obawy się sprawdziły. Zamiast klimatu mam tu głupawe sceny walki i fabułę, która trzyma się kupy tylko na słowo honoru. Niezależnie jednak od słabości scenariuszowych, film ma też swoje zalety. Przede wszystkim obsada. Paul Bettany świetnie się spisał jako archanioł Michał. Mając całkowicie bezsensowną rolę do zagrania, idealną dla mięśniaka z bokserską lub zapaśniczą przeszłością, potrafił dobrze się bawiąc zachęcić mnie do oglądania całości. Jest oczywiście Lucas Black, którego uwielbiam i naprawdę bardzo żałuję, że nie zrobił jak dotąd kariery (za samą jego obecności film ma o 1 punkt więcej). Efekty specjalne są na poziomie "Xeny", a sceny nie mają większego sensu. Kilka ciekawych pomysłów ginie zalane lipnym scenariuszem. Na szczęście film nie jest tak zły jak choćby ...