Posty

Wyświetlam posty z etykietą Kevin Kline

The Starling (2021)

Obraz
Pierwszym filmem Theodore'a Melfiego, jaki widziałem, był "Mów mi Vincent". I był to dobry przykład kina niezależnego. Niestety wszystko, co później nakręcił, było już słabsze. "Szpak" to najgorsze z jego dotychczasowych dokonań.

Here Today (2021)

Obraz
Charlie Burnz to legenda komediowego świata. Ale czasy jego świetności już minęły. O czym jeszcze nie wszyscy wiedzą. Bo Charlie skrywa przed światem tajemnicę - cierpi na postępującą demencję. Póki co wypracował strategie radzenia sobie i potrafi nieźle maskować momenty utraty pamięci. A że wszyscy są do jego ekscentrycznego zachowania przyzwyczajeni, to pierwszą osobą, która zauważy, że coś jest nie tak, będzie obca kobieta...

Beauty and the Beast (2017)

Obraz
No cóż, jeśli kiedyś najdzie mnie ochota na obejrzenie baśniowego musicalu, to aktorska "Piękna i Bestia" z całą pewnością nie będzie moim pierwszym, ani nawet drugim wyborem. Już prędzej sięgnę po animowany oryginał, który jest moją ulubioną disnejowską kreskówką. Bardziej przypadł mi też do gustu drugi sezon "Galavanta", który ma równie udane numery muzyczne, a jest bardziej współczesny i ma lepsze pomysły fabularne.

The Last of Robin Hood (2013)

Obraz
Szkoda, że "The Last of Robin Hood" jest ostatnim filmem pary Glatzer & Westmoreland. Mam do ich twórczości spory sentyment od czasu "Fluffera", a przede wszystkim za sprawą "Quinceañera". Nigdy nie zeszli poniżej poziomu przyzwoitości, ale mam wrażenie, że nie zrealizowali swojego potencjału.

Ricki and the Flash (2015)

Obraz
Interesujące. Widzę, że w amerykańskim kinie pojawiło się nowe zjawisko. Polega ono na opowiadaniu pokrzepiających i optymistycznych historii o przegrywaniu, o rozczarowaniu i rozwianych marzeniach. "Nigdy nie jest za późno" to kolejny w ostatnim czasie film, który wyraźnie mówi, że ci, którzy idą za głosem serca i snów, przegrywają życie, że roztrwonili potencjał, unieszczęśliwili siebie i inny. Ale i tak powinniśmy się cieszyć tym, co się ma, prostymi rzeczami i pogodzić się z tym, że życie to stracona sprawa.

My Old Lady (2014)

Obraz
Nie ma róży bez kolców. Nie ma też szczęścia bez ofiar. Jak powie jeden z bohaterów "Mojej staruszki": miłość jest towarem limitowanym, żeby komuś ją dać, trzeba ją komuś odebrać. Film Israela Horovitza opowiada o tych, którzy płacą za cudze szczęście. I jest to historia naprawdę poruszająca, wręcz łamiąca serce.  Horovitz doskonale uchwycił ból jednostki, która od dzieciństwa cierpi w sposób niezawiniony i która nie może się z tego cierpienia wydobyć. Żadna ze strategii na dobrą sprawę nie działa. Może jedynie złagodzić formę przeżywania bólu, ale nie jest w stanie go stłumić. Mathias pławi się w cierpieniu, poddał mu się przegrywając swoje życie już na wstępie. Chloé wybrała obojętność i pozorną ignorancję, ale choć płynie przez życie na spokojniejszych wodach, to jednak i tak nic nie była w stanie zbudować. Horovitz potrafił również świetnie oddać selektywną ślepotę tych, którzy żyją własnym szczęściem nie chcą go mącić świadomością cudzego cierpienia.

Last Vegas (2013)

Obraz
"Last Vegas" jak na dłoni pokazuje, że Hollywood panicznie boi się starości. Twórcy "Last Vegas" próbują ją oswoić. Ubierają ją w modne szaty kumpelskich zwariowanych komedii. A ponieważ najlepszą obroną jest atak, więc 90% dowcipów oparli wyłącznie na podeszłym wieku, jakby po 70-tce inne cechy charakteru traciły na znaczeniu (poza jedną cechą charakterystyczną, która zastępuje imię i wydaje się łatwiejsza do zapamiętania). Rezultat jest łatwy do przewidzenia. "Last Vegas" to kompletnie sflaczałe "Kac Vegas". Nie ma tu ognia, dynamiki, a nawet autentycznego humoru. Z czwórką głównych bohaterów twórcy obchodzą się w rękawiczkach, jakby to były zgniłe jaja, które w każdej chwili mogą się roztrzaskać. Niby próbują wpompować rubaszny humor, ale ponieważ niechybnie rzecz aż prosi się o porównanie czy to z "Kac Vegas" czy to z "Druhnami" czy z "Projekt X", to za każdym razem kończy się to zawodem. Owszem, jest tu kil...

The Extra Man (2010)

Obraz
Naprawdę zaczynam mieć już dość amerykańskiego niezależnego kina z gwiazdami w obsadzie. Wszystkie one robione są według tego samego wzorca. Zero zaskoczeń, zero nowych wrażeń. Najgorsze jest jednak to, że mimo wszystko są dobrze zrobione, a normalnie nienormalni bohaterowie nadal przyciągają moją uwagę. Przez to, mimo wszystko, "Chłopak do towarzystwa" uzyskał pozytywną ocenę. Ale naprawdę, chciałbym, aby twórcy znaleźli inną formułę, poeksperymentowali trochę. Kline jest uroczy w roli zgryźliwego faceta, który z cynizmu zrobił sposób na życie. Dano w roli hetero ale mającego skłonność do przebieranek w kobiece ciuszki też dobrze wypada. Przy tej dwójce cała reszta z Katie Holmes na czele wypada blado. Ale nawet Kline i Dano są jedynie w stanie utrzymać moje zainteresowanie na poziomie ledwie średnim. Chcę czegoś nowego! Ocena: 6

The Conspirator (2010)

Obraz
Robert Redford nakręcił film, który jest jednym wielkim oskarżeniem demokracji. "The Conspirator" demaskuje ten system jako jeden z najbardziej fałszywych systemów wymyślonych przez człowieka. Wpaja on bowiem wiarę i przekonanie w sprawiedliwość, pozwala mieć ludziom pewność, że o każdej porze dnia i nocy mają niezbywalne prawa gwarantowane przez konstytucję. Nawet komunizm, gdzie w teorii wszyscy są równymi sobie braćmi, wszyscy wiedzieli, że jest to bujda. W demokrację ludzie naprawdę wierzą. Przypomniany przez Redforda casus Mary Surratt wyraźnie pokazuje, że w starciu z pragmatyzmem demokracja nie ma żadnych szans. Tak, sekretarz wojny miał rację, kiedy twierdził, że dla kraju lepiej byłoby, gdyby proces spiskowców został zakończony szybko i to wyrokiem najsurowszym z możliwych. I dla jedności kraju jego postępowanie było zrozumiałe. Tyle tylko, że to, co próbował bronić, nie było już demokracją. Redford pokazuje wyraźnie, że iluzja demokracji jest luksusem, na który moż...

No Strings Attached (2011)

Obraz
Byłem przygotowany na to, że "Sex Story" nie będzie filmem najlepszym. Obyło się więc bez przykrej niespodzianki. A jednak trudno zrozumieć, dlaczego film jest porażką. Jest tu wszystko, co potrzebne, by stworzyć hit. Są gwiazdy, są zabawni bohaterowie drugoplanowi, są fajne pomysły i śmieszne skecze sytuacyjne. Niestety brakuje w tym komediowej chemii. Całość zamiast bawić nudzi tak, że w pewnym momencie większą frajdę sprawiało mi obserwowanie zegarka niż tego, co się działo na ekranie – z każdą minutą byłem przecież bliżej końca. Historia dwójki bohaterów jest pozbawiona smaku. Wokół nich roi się od bohaterów, którzy pojawiają się i znikają jak fatamorgana. Eli jest postacią zabawną, ale tylko do momentu, w którym się nie zakochuje. Jeszcze zabawniejszy jest ojciec Adama i jego młoda dziewojka. Pomysł ze składanką menstruacyjną pierwsza klasa. Szkoda, że Ivan Reitman nie potrafi tego złożyć w jedną funkcjonalną całość. Ocena: 5

A Prairie Home Companion (2006)

Czy Robert Altman wiedział, że umiera, kiedy kręcił ten film? W świetle jego śmierci wkrótce po premierze trudno "Ostatnią audycję" oceniać nie biorąc tego wydarzenia pod uwagę, zwłaszcza że w sposób idealny oddaje credo reżysera i jego ostatnie miesiące życia. Film inspirowany jest audycją radiową " A Prairie Home Companion" prowadzoną przez Garrisona Keillora, który zresztą gra samego siebie. W przeciwieństwie jednak do historii w filmie, audycja radiowa wciąż jest nadawana, ale Keillor już kiedyś musiał ją zawiesić. "Ostatnia audycja" to opowieść o odchodzeniu pewnej epoki i ludzi z nią związanych. W porównaniu z dzisiejszym światem mającym obsesję na punkcie gadżetów i komputerów, tu wszystko było robiono naturalnie – nawet efekty specjalne (dźwiękowe) były dziełem człowieka nie zaś maszyny. To świat, w którym liczył się człowiek, praca niemalże w rodzinnych warunkach, gdzie nawet reklama nie wygląda jak narzucony product placement, a jest naturalnym e...