niedziela, 30 grudnia 2018

The Strange Ones (2017)

Czas dojrzewania jako egzystencjalny horror? "Dziwni goście" pokazują, że może w tym być więcej niż tylko ziarno prawdy. Jest to w końcu okres, kiedy stare miesza się z nowym. Dorastająca osoba odczuwa już emocje typowe dla ludzi dorosłych, w tym także te związane z popędem seksualnym. Jest zdolna do zachowania wyrafinowanego, do manipulacji innymi dla osiągnięcia własnych celów. Odczuwa zazdrość, pożądanie, zaborczość, niezależność. Zarazem jednak w jej życiu wciąż obecne jest myślenie dziecięce, granice oczywiste dla dorosłych ludzi, tu jeszcze nie istnieją, rzeczy są takimi jakimi są, ale jednocześnie nimi nie są. Tak naprawdę niewiele się to różni od sytuacji, w której dziecko opętane jest przez demona, demona dorosłości.


Lola Pater (2017)

Oglądając Fanny Ardant w roli kobiety, która kiedyś była mężczyzną, zastanawiałem się, czy transseksualizm rzeczywiście istnieje. Chodzi mi tu o to, czy rzeczywiście kobieta może być uwięziona w ciele mężczyzny? Czy może raczej mamy tu do czynienia z pewną fikcją, nie tylko z rzeczywistą kobietą, ile raczej z wyobrażeniem o kobiecie, jakie rodzi się w umyśle mężczyzny/chłopca, które staje się tak silne i autonomiczne, że rodzi tęsknotę, pragnienie, by stać się tego wyobrażenia ucieleśnieniem.


Spider-Man: Into the Spider-Verse (2018)

No proszę. Sony zafundowało mi jedno z bardziej pozytywnych zaskoczeń tego roku. Na animacji "Spider-Man Uniwersum" bawiłem się naprawdę dobrze. Dużo lepiej, niż się tego spodziewałem, choć przecież docierały do mnie entuzjastyczne opinie. Jednak stwierdzam też, że efekt pozytywnego działania filmu nie jest tak trwały, jak mi się to początkowo wydawało.


Ma famille t'adore déjà (2016)

Kiedy słyszę termin "francuska komedia", staje mi przed oczami dość wyraźni obraz tego, czego mogę się spodziewać. I na szczęście nie muszę nikomu opisywać, co mam na myśli. Mogę po prostu wskazać film "Moja rodzina już cię uwielbia". Jest to właśnie kwintesencja tego wszystkiego, co w moim przekonaniu składa się na typową, średniawą francuską komedię. Są sympatyczni, nieco karykaturalni bohaterowie. Jest humor, który często nie jest wcale tak zabawny, jak się wydaje, a do tego często balansuje na granicy głupoty. Sama fabuła podąża sinusoidalną drogą wzlotów i upadków, konfliktów i godzenia się. Ale wszystko to jest mocno stonowane, choć jednocześnie twórcy próbują przekonywać, że są to kwestie kardynalne, jeśli chodzi o być albo nie być związku.


sobota, 29 grudnia 2018

(2017) פיגומים

Aszer to uczeń klasy maturalnej. Nie jest jednak do końca jasne, dlaczego w ogóle w szkole jest. Sądząc po tym, co mówi jego ojciec, edukacja do niczego w życiu mu się nie przyda. Wystarczy, by umiał liczyć, pisać i czytać. Resztę stanowić powinno doświadczenie zdobyte pod okiem ojca w rodzinnym biznesie, który Aszer ma przejąć. Chłopak może nie do końca podziela opinie ojca, ale w szkole nie czuje się najlepiej. Jego wybuchowy charakter zdecydowanie nie przystaje do warunków, jakie panują w liceum. A jednak Aszer uparcie stara się zdać egzaminy. Jednym z impulsów jest nauczyciel. Z jakiegoś powodu staje się on dla chłopaka ważny. To pod jego wpływem zacznie dostrzegać, że świat oferuje więcej niż tylko przejęcie biznesu rodzinnego, a w jego głowie zaczną kiełkować pytani natury egzystencjalnej.


Aquaman (2018)

No cóż. Dobra wiadomość jest taka, że "Aquaman" jest dużo lepszym, a przede wszystkim spójniejszym film, niż "Liga Sprawiedliwości". Zła wiadomość jest jednak taka, że to wciąż jest rzecz słaba. A w każdym razie na tyle słaba, że "Venom", co do którego mam dużo zarzutów, bawił mnie lepiej.


czwartek, 27 grudnia 2018

Kursk (2018)

Jeszcze trzy lata temu byłem pewien, że Thomas Vinterberg jest na fali wznoszącej, której efektem będzie cała seria mistrzowskich opowieści. W końcu "Z dala od zgiełku" był najlepszym jego filmem od dekady. Niestety już rok później zaprezentował "Komunę" i okazało się, że na szczycie wytrwał bardzo krótko. Ale i wtedy optymizm mnie nie opuszczał. "Komunę" uznałem za najgorsze dzieło reżysera, byłem więc przekonany, że może być z nim już tylko lepiej. "Kursk" udowodnił, że się myliłem.


wtorek, 25 grudnia 2018

Pech to nie grzech (2018)

Ja rozumiem, że Natalia, Piotr, Adam, Weronika i cała reszta są jedynie wymyślonymi postaciami, ale minimum szacunki i tak się im należy. Tymczasem oglądając "Pech to nie grzech" odnosiłem nieodparte wrażenie, że gdyby twórcy mogli, to pozbyliby się wszystkich bohaterów. To, co oferują, nie jest nawet ogólnym zarysem postaci jednowymiarowych. To są jakieś pierwiastki promieniotwórcze o bardzo krótkim okresie połowicznego rozpadu. W efekcie czego znikają wraz z końcem sceny, by pojawić się ponownie w kolejnej - niby identyczne, a jednak zupełnie inne. Nie ma tu mowy o jakiejkolwiek ciągłości fabularnej, o rozwoju postaci, a co za tym idzie również o budowaniu relacji między bohaterami oraz między nimi a widzami.


poniedziałek, 24 grudnia 2018

Mortal Engines (2018)

Mogę zrozumieć, dlaczego Peter Jackson sięgnął po książkę Philipa Reeve'a. Oglądając "Zabójcze maszyny" cały czas kołatała mi się po głowie myśl, że podoba mi się wykreowany świat. Miasta jako drapieżcy pożerający słabszych. Nasz świat jako mityczna przeszłość badana i często błędnie interpretowana przez historyków i archeologów. Konflikt stary jak mit o Kainie i Ablu między pokojowymi rolnikami i wojowniczo nastawionymi nomadami. Nawet zestaw bohaterów, choć przecież typowy dla kina fantastycznego, miał w sobie potencjał.


Me estás matando Susana (2016)

"Susano, zabijasz mnie" to dobry przykład na to, jak ważną rolę w opowiadaniu nieźle pomyślanej historii odgrywa reżyser. W zasadzie bowiem jest w tym filmie wszystko, co było potrzebne do stworzenia przyjemnej i niebanalnej komedii. Historia Eligio i Susany ma w sobie bowiem coś intrygująco subwersywnego jeśli chodzi o prezentację tradycyjnych w kulturze latynoskiej ról płciowych. Tyle tylko, że gdzie w procesie kręcenia i montowania filmu wszystko, co ciekawe, ulotniło się i została prawie wyłącznie nuda.


niedziela, 23 grudnia 2018

All I See Is You (2016)

Zmiana. Dla jednych jest to rzecz wyczekiwana. Może budzić strach, ale też rodzi nadzieję, szykuje niespodzianki i nowy pakiet doświadczeń. Dla innych jest to rzecz najgorsza, gdy idealny świat zaczyna się rozpadać, deformować, wyznaczając koniec szczęścia i wszystkiego, co dobre. Kiedy w związku każda z osób inaczej podchodzi do zmiany, pojawiają się problemy.


sobota, 22 grudnia 2018

A Star Is Born (2018)

Bradley Cooper zasłużył sobie ode mnie na owacje na stojąco. A to dlatego, że dokonał tego, co udaje się nielicznym, nie udało się nawet Ariemu Aterowi w "Hereditary". Sprawił mianowicie, że zapomniałem o irytacji, jaką jego film wywoływał u mnie i poddałem się magii. Bo na poziomie przesłania, tego o czym, a przede wszystkim jak, opowiada, jest to rzecz, która absolutnie mnie odrzuciła. Nie potrafiłem jednak nie wzruszyć się historią dwójki bohaterów.


Wildlife (2018)

Oto dramat każdego człowieka: jako dziecko chcemy wierzyć, że nasi rodzice są postaciami idealnymi, są dorośli, dojrzali, znają świat i wiedzą, jak się w nim poruszać. Jeśli mamy szczęście (czy raczej nieszczęście), to tak, jak młody bohater "Krainy wielkiego nieba", mamy rodziców, którzy opanowali sztukę iluzji do perfekcji i naprawdę stworzyli wrażenie domu perfekcyjnego: matka dbająca o to, by jej mężczyźni realizowali swój potencjał tworząc komfortowe ognisko domowe i ojciec, który dba o stabilność materialną i wsparcie emocjonalne. Kiedy w pierwszych scenach widzimy nastoletniego Joe, ten przygląda się swoim rodzicom z bezgranicznym uwielbieniem i pewnością, że tak właśnie wygląda świat.


Il cratere (2017)

Prawdziwi ludzie grają siebie samych, udają, że takie jest ich życie, podczas gdy kamera sprawia, że krygują się, zachowują sztucznie, przekraczają granice, które być może zostawiliby w spokoju, gdyby tylko nie presja wywierana przez samą obecność obserwatora. Jest w tym filmie coś z reality show. I choć nie przepadam za tego rodzaju rozrywką, to jednak uważam ją za bardziej szczerą od tego, co zaproponowali twórcy "Il cratere". W reality show od początku wszyscy wiedzą, co jest grane. Widzom nie zależy na prawdzie, a jedynie na rozrywce. Z kolei uczestnikom zależy na ekshibicjonistycznym odlocie, jaki daje popularność. Jednak w tym dokumencie twórcy wciąż próbują nas przekonywać, że pokazują życie takim, jakim jest ono w rzeczywistości, że aktorstwo ma tu zabieg kosmetyczny, co najwyżej wzmacniający to, co i tak by się wydarzyło.


środa, 19 grudnia 2018

Second Act (2018)

O "Teraz albo nigdy" tak naprawdę niewiele mam do powiedzenia. Ten film wygląda jak jeden z zestawów Lego, który kompatybilny jest z innymi zestawami tak, że można w nim dowolnie wymieniać ludziki albo zmieniać scenerię, a jednocześnie jego podstawowa idea/funkcja pozostanie dokładnie tak, jaka była na początku. W przypadku filmu oznacza to całkowity brak wyrazistości. Takich postaci, takich scenerii, takich perypetii było w kinie od groma. Zmieniają się tylko reżyserzy i obsada, zmieniają się okoliczności, miejsce akcji lub zawody bohaterów. I jeśli w ogóle zapamiętuje się dany tytuł, to jedynie za sprawą ulubionej aktorki/aktora, która/y akurat w nim wystąpił/a.


poniedziałek, 17 grudnia 2018

Vice (2018)

Adam McKay kontynuuje wykład na temat tego, jakie są przyczyny obecnego stanu rzecz na świecie. W "Big Short" zajął się klasą finansistów, a w szczególności systemem bankowym, którego mechanizmy kontrolne były stopniowo rozmontowywane od lat 80., czego efektem był wielki kryzys z początku XXI wieku. W "Vice" zajął się klasą polityczną i tym, jak reprezentanci narodu stali się bytami niezależnymi od woli wyborców, odwracając do góry nogami dotychczasowe mechanizmy i przywracając sposób rządzenia, od którego Ojcowie Założyciele chcieli się odciąć, kiedy wypowiedzieli posłuszeństwo Imperium Brytyjskiemu.


niedziela, 16 grudnia 2018

Mary Poppins Returns (2018)

Przyznaję się, nie byłem zbyt optymistycznie nastawiony do tego filmu. Lubię Roba Marshalla, ale wciąż w pamięci mam katastrofę, jaką byli jego "Piraci z Karaibów". I niby zrehabilitował się potem "Tajemnicami lasu", niemniej jednak niepewność co do poziomu artystycznego jego współpracy z Disneyem pozostała. "Mary Poppins powraca" rozwiała jednak wszelkie wątpliwości. Marshall przypomniał tym filmem, że jest jednym z najlepszych reżyserów kinowych musicali. I choć nie jest to może ten sam poziom, co "Chicago", to tak naprawdę niewiele mu ustępuje.


Good Kids (2016)

Koniec liceum to w kulturze amerykańskiej punkt graniczny. Oglądając filmy poświęcone temu momentowi w życiu, można odnieść wrażenie, że jest to uniwersalna sytuacja śmierci dotychczasowego "ja", które jesienią, kiedy zaczną się studia, zastąpione zostanie nową jakością. Jest to doświadczenie łączące się z seksem, nieodpowiedzialnością, a przede wszystkim z przedefiniowaniem relacji z dotychczasowymi najlepszymi przyjaciółmi.


Mad to Be Normal (2017)

Jak to często bywa, prawdziwa postać została zmarnowana. A to dlatego, że "Normalnie wariat" jest niczym więcej, jak solidną robotą wyrobnika. Scenariusz jest w porządku, napisany zgodnie ze sztuką, z wyraźnie nakreślonymi postaciami i liniami zależności. Aktorzy z pełnym profesjonalizmem odgrywają przygotowane sceny. Nie można im niczego zarzucić. A jednak film nie zapada w pamięci. Co w przypadku postaci Lainga jest sporym dokonaniem. Jest to bowiem osoba barwna i wyrazista. Mocno kontrowersyjna.


piątek, 14 grudnia 2018

Overlord (2018)

Zaczęło się bardzo obiecująco. Scena w samolocie lecącym nad Francją z żołnierzami, których akcja ma umożliwić aliantom lądowanie w Normandii, to efekciarstwo najwyższej próby. Kiedy samolot jest atakowany i trzeba pokazać chaos wojennej zawieruchy, reżyser dwoi się i troi, by jak najlepiej prezentowało się to na ekranie. I robi to naprawdę skutecznie. W tym momencie byłem przekonany, że "Overlord" mi się spodoba.


środa, 12 grudnia 2018

Robin Hood (2018)


W Lionsgate muszą pracować szaleńcy. Bo tylko ktoś niespełna rozumu, mógł zgodzić się na wydanie 100 milionów dolarów na produkcję widowiska "Robin Hood: Początek". I nie chodzi mi to wcale o to, jak został zrealizowany, ani o to, jak zmasakrowano historię banity z Sherwood. Podstawowym problemem filmu jest jego przesłanie, które większość widzów odrzuci.


The Favourite (2018)

Yorgos Lanthimos znów udowodnił, że nie ważny jest gatunek filmowy, on potrafi się odnaleźć w każdym z nich i opowiedzieć tę samą historię i to w taki sposób, by wydawała się świeża i niepowtarzalna. Tym razem wybrał dramat kostiumowy opowiadający wycinek z życia brytyjskiej królowej Anny.


wtorek, 11 grudnia 2018

버닝 (2018)

SPOILER

No cóż, "Płomienie" zdecydowanie będą należeć do moich największych rozczarowań roku. Przed pójściem do kina niewiele wiedziałem o samej fabule. Za to doskonale zdawałem sobie sprawę z zachwytów, jakie wzbudza na świecie. Oczekiwałem więc ciekawego, wciągającego koreańskiego kina. Zamiast tego dostałem nudną i rozwlekłą opowieść będącą tak naprawdę mieszanką motywów znanych z setek, jeśli nie tysięcy filmów, w których zostały zaprezentowane w dużo atrakcyjniejszej formie.


niedziela, 9 grudnia 2018

Piercing (2018)

Kiedy po 80 minutach "Piercing" dobiegał końca, przecierałem oczy ze zdumienia. Jak to możliwe, że film się już skończył, skoro dopiero co fabuła weszła w fazę drugiego aktu? Chyba nie byłem jedyną osobą, która miała nadzieję, że napisy nie są zapowiedzią końca seansu, bo większość widzów siedziała, zamiast - jak to się w kinie zazwyczaj dzieje - ruszyć z miejsca do wyjścia.


Class of Nuke 'Em High (1986)

Fajnie jest wracać po latach do takich filmów jak "Napromieniowana klasa". Dają one bowiem ciekawą perspektywę na temat tego, jak zmieniło się nie tyle kino ile raczej obyczajowość. W połowie lat 80. filmy Tromy testowały granice dobrego smaku i tolerancji widzów na obrazoburczość. Dziś jednak wiele z rzeczy, które wtedy uważano za wywrotowe, na nikim nie zrobią większego wrażenia. Dziewczęta w bikini nie są żadnym testowaniem granic. Aluzje seksualne mają w "Napromieniowanej klasie" rubasznie naiwny charakter. Są jednak rzeczy, które zapewne wciąż niektórych wzburzą (jak choćby przeróbka hymnu USA). Są wreszcie takie, które kiedyś uważano za śmieszne (nawet jeśli żarty te przekraczały granice dobrego smaku), dziś jednak mogłyby złamać karierę niejednej osobie.


Matar a Dios (2017)

Perła zagubiona w stosie śmieci. Tak mogę najkrócej określić "Zabić Boga". Jego najlepszym elementem jest finał, który może stać się przyczynkiem do wielu dyskusji na temat wolnej woli. To opowieść o tym, jak wielką i szkodliwą rzeczą jest przekonanie ludzi, że mogą podejmować decyzje dotyczące siebie i innych. Iluzji, ponieważ nigdy nie znamy pełnego obrazu sytuacji. Rzeczy, które przyjmujemy za pewnik, wcale nimi nie są. Rzeczy, które kwestionujemy, nie podlegają w rzeczywistości dyskusji.


sobota, 8 grudnia 2018

Un couteau dans le coeur (2018)

W swoim nowym filmie "Nóż + serce" Yann Gonzalez powrócił do tematów, którym poświęcił swój najlepszy (moim zdaniem) obraz - "Spotkania o północy". Zrezygnował jednak z symboliczności na rzecz większej dosłowności. Podkręcił również poziom egzaltacji tak, że miejscami odnosiłem wrażenie, że scenariusz pisał 15-latek w samy środku przeżywania pierwszej miłości, kiedy to wszystkie uniesienia i każde rozstanie ma charakter totalnie obezwładniającego doświadczenia.


Luz (2018)

No proszę. Kiedy wydawało mi się, że w temacie opętania kino nie ma już do zaoferowania nic nowego, pojawił się Tilman Singer i udowodnił, że jednak można mnie jeszcze czymś zaskoczyć. "Luz" to opowieść o nieudanym (przerwanym w połowie) opętaniu, prezentowana z punktu widzenia siły nieczystej. Ów byt pozostając w ciałach różnych gospodarzy dąży do połączenia z wybranką. Nie jest to jednak wcale takie proste, bo choć ma on moce wykraczające poza ograniczenia fizyczne naszej rzeczywistości, to jednak nie posiada pełnej swobody działania. Stąd koniecnzość wprowadzenia w życie wyrafinowanego planu, którego kolejne etapy prezentowane są w filmie Singera.


czwartek, 6 grudnia 2018

Lords of Chaos (2018)

"Władcy Chaosu" udowadniają, że żyjący członkowie zespołu Queen mieli rację, kiedy wymusili posiadanie kontroli nad filmem "Bohemian Rhapsody". Żyjący członkowie Mayhem i podobnych zespołów działających w Norwegii na przełomie lat 80. i 90. nie mieli nic do powiedzenia przy dotyczącym ich filmie, a efekt jest taki, że większość z nich została pokazana w niezbyt korzystnym świetle. Varg słusznie jeszcze przed powstaniem "Władców Chaosu" protestował przeciwko tej produkcji.




środa, 5 grudnia 2018

Assassination Nation (2018)

Szkoda, że Sam Levinson tak rzadko kręci filmy, bo ewidentnie jest w tym dobry. "Kolejny szczęśliwy dzień" był całkiem udanym debiutem. A "Assassination Nation" jest już prawdziwą petardą. Z drugiej strony, może to właśnie fakt, że tak rzadko staje za kamerą, sprawia, że się sprawdza w roli reżysera. Jeśli tak, to rodzi to sprzeczność niemożliwą do pogodzenia, bo przecież chciałbym jednocześnie oglądać częściej filmy nakręcone przez Levinsona, ale tylko pod warunkiem, że będzie trzymał obecny ich poziom.


wtorek, 4 grudnia 2018

Ništa, samo vjetar (2017)

Vedran ćwierć wieku spędził w Szwecji. Trafił tam na początku lat 90. jako uchodźca z ogarniętych wojną Bałkanów. Dla wielu osób zaaklimatyzowanie się w nowym środowisku nie jest łatwe. Vedran jednak przekonany jest, że stał się modelowym Szwedem. I do pewnego stopnia ma rację. Rzeczywiście pod niektórymi względami jest bardziej szwedzki do Szwedów. I właśnie w tym tkwi problem, z czego nie zdaje sobie sprawy, bo w przeciwieństwie do widzów, nie może liczyć na strategicznie umieszczone efekty dźwiękowe sugerujące, że jego życie nie jest tak uporządkowane i spokojne, jak mu się wydaje.


Roma (2018)

Alfonso Cuarón wziął przykład z wielkich mistrzów malarstwa i rzeźby minionych epok. Potraktował Netflix jak mecenasa sztuki, od którego artysta bierze fundusze, by realizować się twórczo. I jak najwięksi artyści, tak i on zignorował oczekiwania mecenasa. "Roma" nie jest bowiem w żadnym razie obrazem zrealizowanym z myślą o platformie streamingowej. Oglądając ją w kinie można wręcz dojść do wniosku, że z całkowitą premedytacją reżyser kręcił film tak, by na Netfliksie wypadł on dużo ubożej od wersji kinowej. Jest to szczególnie zauważalne w warstwie dźwiękowej. Cuarón korzysta, gdzie tylko może z przestrzenności dźwięku, dialogi często słychać za plecami widzów, gdzieś po kątach. Wrażeń, jakie to wywołuje, nie da się uzyskać podczas oglądania filmu na tablecie.


niedziela, 2 grudnia 2018

Creed II (2018)

Historię piszą zwycięzcy. "Creed II" chyba nie do końca świadomie, ale jednak bardzo wyraźnie, pokazuje prawdę tego powiedzenia. A wszystko przez źle zbalansowany zestaw bohaterów. Viktor Drago nie jest tu bowiem złoczyńcą, którego pokonanie wzmocni przekonanie widzów, że Adonis Creed to pozytywny bohater. Viktor Drago to raczej postać, która w większości amerykańskich filmów o underdogach byłaby kwintesencją głównego bohatera - porzucony przez matkę, wychowywany przez ojca, który nie potrafił poradzić sobie z odniesioną porażką, prowadzący smutną egzystencję robotnika bez perspektyw. Ma jednak sportowy talent i boks może być dla niego drogą do lepszego świata, do zyskania miłości, szacunku i szansy na życie. W zasadzie jest to Creed z pierwszego filmu. Tyle tylko, że Adonis osiągnął wszystko, a nawet więcej, bo poznał dziewczynę i ma szansę na założenie rodziny. Drago przegrał, bo film opowiadał nie o nim.


Buğday (2017)

Semih Kaplanoğlu "Ziarnem" daje odpowiedź na pytanie, którego chyba nikt nie zadawał: jak wyglądałby "Matrix", gdyby zamiast być efekciarskim blockbusterem został zrobiony jako kino artystyczne.


sobota, 1 grudnia 2018

L'animale (2018)

SPOILER

Na pozór "L'animale" wygląda jak jeden z tysięcy filmów o dorastaniu, kryzysach w rodzinie i poszukiwaniu własnej tożsamości. Jeśli jednak odsiejemy wszystko to, co w tego rodzaju opowieściach znaleźć się musi, to zostanie obraz, który zmrozi każdego ceniącego sobie własną niezależność i indywidualizm.