Posty

Wyświetlam posty z etykietą Christopher Nolan

Tenet (2020)

Obraz
SPOILER Christopher Nolan powinien na kilka lat rzucić kino i zająć się czymś kompletnie innym, na przykład szydełkowaniem. Jeśli bowiem "Tenet" coś pokazuje, to wyłącznie to, że jako reżyser Nolan się najzwyczajniej w świecie wypalił. Przynajmniej jeśli chodzi o pomysły, bo realizacyjnie nic mu z umiejętności nie ubyło. Jednak fabularnie "Tenet" to rzecz wtórna i to w najgorszym tego słowa znaczeniu. Jest to bowiem podobny heist movie do "Incepcji", tyle że tym razem reżyser postanowił dodać więcej pojęć z zakresu fizyki, których przeciętny widz nie zrozumie. Ale nawet w tym nie jest oryginalny. W ostatnim czasie miałem okazję obejrzeć kilka filmów, które inspirowane są dziwnymi zjawiskami fizycznymi, głównie z zakresu fizyki kwantowej ("Niebieski pył", "Clara"). Pomysły Nolana są równie bełkotliwe w tym zakresie. Jakby sądził, że wystarczy rzucić kilka niezrozumiałych pojęć, by film nagle stał się bardziej skomplikowany.

Dunkirk (2017)

Obraz
Kolejny znakomity obraz w dorobku Christophera Nolana, którego nie mam ochoty oglądać powtórnie. Co nie zmienia faktu, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co tutaj dokonał. "Dunkierka" to kino minimalistyczne, w którym nacisk położony jest na "dzianie się", a nie na fabułę w klasycznym tego słowa znaczeniu. (Nie jest to do końca prawda, w świetle końcówki, ale w pierwszym akcie Nolan buduje takie wrażenie i pozostaje ono z widzem, a w każdym razie ze mną, do końca filmu, przez co finał mnie rozczarował i odbiło się to na mojej ocenie całości.) Jednocześnie jednak zastąpił minimalistyczny sposób filmowania technikami z rasowych blockbusterów. Wyszła z tego mieszanka, która w teorii nie powinna się udać, a w rzeczywistości okazuje się fantastycznym pomysłem.

Interstellar (2014)

Obraz
Z filmami Nolana zawsze miałem to samo. Po pierwszym pokazie wychodziłem zachwycony. Ale później łapałem się na tym, że nie mam wcale ochoty na powtórkę. I tak naprawdę do dziś żadnego z jego filmów, nad którymi tak się rozpływałem, nie zobaczyłem po raz drugi. Dotąd nie wiedziałem, dlaczego tak się dzieje. Dopiero "Interstellar" wyjawiło mi to, co przeczuwałem, co podskórnie musiałem zauważyć już wcześniej: Nolan po prostu jest kiepskim reżyserem.

Man of Steel (2013)

Obraz
Na ten film naprawdę czekałem. Ale jednocześnie szedłem do kina pełen obaw. I w jednym i drugim przypadku rozczarowałem się. "Człowiek ze stali" nie był tak złym filmem, jak się tego obawiałem zważywszy na to, co ostatnio serwowali mi Snyder ("Watchmen" i "Sucker Punch") i Goyer ("Jumper" i "Nienarodzony"). Nie był jednak aż tak dobry, jakby tego pragną. Tymczasem Snyder pozytywnie mnie zaskoczył. Powstrzymał się przed przedawkowaniem slow-motion. Udowodnił, że potrafi korzystać z różnych technik filmowych (choć mógł sobie pozwolić na trochę więcej testosteronu w stylu "300", do Supermana to pasuje). Film kosztował grubo ponad 200 milionów dolarów i tym razem widać to na ekranie. Snyder, wraz z ekipą od efektów, wycisnął z kasy wszystko, co tylko się dało. Kilka sekwencji jest naprawdę efekciarski i efektownych zarazem. Jak rzadko kiedy, tak w tym przypadku nie czuło się chaosu. Oto rozmach Hollywoodu w pełnej krasie. N...

The Dark Knight Rises (2012)

Obraz
!!! MEGA SPOILERY !!! Nolan mógłby podać rękę Leni Riefenstahl, a "Mroczny Rycerz powstaje" spokojnie można postawić obok "Triumfu woli". Ja rozumiem intencje reżysera, ale sposób ich prezentacji budzi mój wewnętrzny opór. Ten film byłby przebojem w czasach McCarthy'ego i Hoovera. I pozostaje mi mieć nadzieję, że większość zadowolonych z takiej retoryki nie zauważy tego. Bo na pierwszym planie trzeci Batman wydaje się rejteradą wobec przesłania "Mrocznego rycerza", gdzie Nolan przekonywał, iż bushowska polityka totalnej inwigilacji i gwałcenia praw obywatelskich jest w pełni uzasadniona stanem wyższej konieczności i walki o wolność. Nolan demaskuje Prawo Denta jako narzędzie terroru, które tylko pozornie daje bezpieczeństwo, a w rzeczywistości rodzi coraz większe podziały. Jak ten – wzięty z życia – gdzie 1% żyje w niewyobrażalnym luksusie, podczas gdy 99% musi jakoś wiązać koniec z końcem. A im większa jest przepaść, tym bardziej prawdopodobne ...

Inception (2010)

W zasadzie powinno to być oczywiste, ale na wszelki wypadek przypomnę. Każdy post może zawierać spoilery, ktokolwiek więc je czyta musi zdawać sobie sprawę, że mogę zdradzać lub przynajmniej naprowadzać na ważne wątki fabularne. Christopher Nolan należy do tych reżyserów, którzy wciąż kręcą ten sam film. W jego przypadku za każdym razem mamy do czynienia z kinematograficznymi matrioszkami: plany w planach, paradoksy, złudzenia, nawarstwiające się rzeczywistości. Tak naprawdę "Inception" powinna nosić tytuł "Deception", podobnie jak i inne filmy Nolana (no, może "Batmanowi – Początek" dałbym tytuł "Deception 1/2"). Raz jeszcze w pełnej krasie ujawniają się obsesje reżysera kwestionowania empirycznego doświadczenia. Tym razem jednak nastąpiła jakościowa zmiana. Jeśli Hollywood nauczyło czegoś Nolana to tego, że swoje obsesje można wykorzystywać jako konstrukcję filmu, ale nie należy filmu wykorzystywać do analizy swoich obsesji. W "Memento...