Assassination Nation (2018)
Szkoda, że Sam Levinson tak rzadko kręci filmy, bo ewidentnie jest w tym dobry. "Kolejny szczęśliwy dzień" był całkiem udanym debiutem. A "Assassination Nation" jest już prawdziwą petardą. Z drugiej strony, może to właśnie fakt, że tak rzadko staje za kamerą, sprawia, że się sprawdza w roli reżysera. Jeśli tak, to rodzi to sprzeczność niemożliwą do pogodzenia, bo przecież chciałbym jednocześnie oglądać częściej filmy nakręcone przez Levinsona, ale tylko pod warunkiem, że będzie trzymał obecny ich poziom.