Posty

Wyświetlam posty z etykietą John Waters

Excision (2012)

Obraz
"Chirurgiczna precyzja" rozczarowała mnie. Wcale nie dlatego, że jest złym filmem (bo nie jest), ale dlatego, że liczyłem na coś zupełnie innego. Miałem nadzieję na kino perwersyjne, krwawe, łączące humor, absurd, groteskę i przemoc. I tak jest, ale tylko w nakładce na historię, która jest tak naprawdę niczym więcej, jak opowieścią o outsiderze. A tych historii kino niezależne made in USA produkuje rocznie setki.

Mansome (2012)

Obraz
Lubię dokumenty Spurlocka. Dopiero co zachwycałem się jego spojrzeniem na Comic-Con w San Diego, więc z wielkimi nadziejami wybrałem się na "Męskość". Była to wielka strata czas. Nie mogłem zrozumieć, gdzie podziała się lekkość stylu, dowcip, a przede wszystkim umiejętność Spurlocka do wynajdywania ciekawego punktu zaczepiania. Tu wszystko jest przerośnięte. Większość bohaterów wygląda na pozerów, bufonów bądź też udawaczy. Trudno było mi chwilami uwierzyć w realność i szczerość tego, co widzę. Co gorsze większość sekwencji jest zbyt długa. Zupełnie jak w przypadku opowiadania dowcipu: jeśli zacznie się przeciągać historię, to nawet najzabawniejszy dowcip traci i przestaje być zabawny. Do tego wszystkiego gwiazdy komedii wypadają niezwykle blado, co jest sporym zawodem. Wyjątkiem jest chyba tylko Galifianakis, no i może Apatow. Ocena: 5

The Advocate for Fagdom (2011)

Obraz
Trochę trudno było mi traktować ten film jako dokument, tak jak z trudem przychodzi mi traktować Bruce'a La Bruce'a jako artystę. Kiedy Gus Van Sant chwali La Bruce'a za jakość jego scenariuszy, byłem prawie pewien, że "Orędownik gejowa" to kolejny żart, a może pierwszy prawdziwie artystyczny, bardzo "meta", projekt samego La Bruce'a. Dla mnie zawsze był raczej pornografem z artystycznymi ciągotami niż undergroundowym artystą wykorzystującym hardcore'owy seks w swoich dziełach. I po filmie w zasadzie nie zmieniłem zdania. Głównie ze względu na to w jaki sposób potraktowano w dokumencie temat pornografii. Jednak kilka rzeczy mnie zaciekawiło. Przede wszystkim to, co robił na początku lat 90-tych z Glennem Belverio. "Post-queer" i wyśmiewanie się z pędu gejów do bycia normalną klasą średnią oraz anarchistyczne wbijanie kija w mrowisko – to mi się bardzo podobało. Sceny z programu "Glenda and Friends" nawet dziś nic nie str...