Przed projekcją filmu Jean-Claude Schlim powiedział, że jego film ma młodym ludziom przypomnieć o groźbie AIDS, którą ponoć nowe pokolenie ignoruje. Jeśli rzeczywiście taki był cel filmu, to niestety Schlim go nie osiągnął. "House of Boys" przynosi jednak inną, chyba jeszcze bardziej ponurą myśl: od gównianego życia nie ma ucieczki. Z jednej strony jest Jake, który nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Po śmierci matki został sam z ojcem, który postanowił wygnać z niego grzech gwałcąc go raz za razem. W końcu udało mu się z domu uciec. Wylądował w Amsterdamie, gdzie został "gay for pay". Kiedy w końcu dowie się, czym jest prawdziwa miłość, dowie się też, że ma AIDS i kilka miesięcy życia przed sobą (akcja dzieje się w 1985 roku). Z drugiej strony jest Frank, który ma sympatycznych i tolerancyjnych rodziców, a z domu ucieka tylko dlatego, że jest wolnym i niespokojnym duchem. Baluje, uprawia przypadkowy seks, ale nic mu nie jest. Miał szczęście jako dzieciak, ma szcz...