Tak naprawdę to nie jestem w stanie ocenić tego filmu jako dzieła autonomicznego. Zwłaszcza, że sam reżyser nie ułatwia sprawy. "Dla niej wszystko" jest bowiem bardzo wierną kopią francuskiego oryginału . Aż zdumiewa fakt, że do tak odtwórczego działania zaangażowaniu artystów o uznanej filmowej renomie (Crowe, Haggis). Szczerze mówiąc pierwszy lepszy wyrobnik mógłby to zrobić równie dobrze. "Dla niej wszystko" odziedziczył zatem większość zalet i wad oryginału. W jednej kwestii jest jednak lepszy (dlatego ma o jeden punkt wyższą ocenę). U Cavayégo nacisk został bardziej położony na dramat psychologiczny. Z kolei Haggis nie eksperymentuje, lecz robi solidne kino ucieczkowe. To nadało całości większej spójności, podkręciło nieco tempo. Do tego filmu Crowe pasował idealnie, jednak Banks przegrała aktorski pojedynek z Kruger. Ocena: 7