Posty

Wyświetlam posty z etykietą Morgan Freeman

The Comeback Trail (2020)

Obraz
O kulisach filmowego biznesu powstało wiele filmów, zarówno komediowych jak i bardzo poważnych. Choć w przypadku Hollywood to rozróżnienie jest dość nieostre. W biznesie tym ma miejsce tyle absurdów, że nawet w opowieściach całkiem na serio nie można na nie inaczej reagować jak tylko śmiechem. W przypadku "Cwaniaków z Hollywood" komediowy rodowód jest jednak bardzo czytelny.

Hitman's Wife's Bodyguard (2021)

Obraz
Ten film jest zupełnie niepotrzebny. Jednak w grupie równie niepotrzebnych kontynuacji "Bodyguard i żona zawodowca" zajmuje dość wysokie miejsce, bo wciąż potrafi bawić, choć jest tylko cieniem oryginału.

Coming 2 America (2021)

Obraz
Już chyba parę razy o tym wspominałem, ale osobiście nie mam nic przeciwko remake'om. Biorąc pod uwagę to, jak zmienia się świat, jakie przemiany przechodzi podejście do konkretnych tematów, wzorów zachowań itp., remake może być świetnym papierkiem lakmusowym swoich czasów. Opowiadając tę samą historię opowiada zarazem coś zupełnie innego, bo podejście do kobiet, seksualizacji postaci, przemocy ulega zmianie. Remake może być więc świetną polemiką ze swoją wcześniejszą wersją. Niestety większość z ostatnio robionych w Hollywood remake'ów zdaje się ignorować tkwiący w nich potencjał. Jedynym wyjątkiem był w zasadzie drugi "Borat", który dając nam to samo, co wcześniej, jest zarazem dziełem swoich czasów, a zatem niezależnym od poprzednika.

Angel Has Fallen (2019)

Obraz
I pomyśleć, że kiedyś wydawało mi się, że Ric Roman Waugh będzie jednym z moich ulubionych reżyserów kina sensacyjnego. Jego "Skazaniec" zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Niestety, wszystko, co nakręcił później, było już boleśnie przeciętne, świadcząc jedynie o tym, że Waugh może co najwyżej pretendować do miana solidnego wyrobnika. "Świat w ogniu" nie zmieni tej opinii.

The Nutcracker and the Four Realms (2018)

Obraz
Jakie szczęście, że na sali kinowej byłem jedyną osobą. Mogłem więc bez obaw, że komuś przeszkodzę, wstać i nerwowo chodzić między rzędami. Tylko dzięki temu wytrwałem do końca seansu. Nie potrafiłem zrozumieć, jak można było zmarnować idealny materiał na obraz magiczny, mądry, piękny. W tym roku w kinie widziałem tylko jeden film, który uważam za gorszy ("DJ").

Going in Style (2017)

Obraz
Bohaterowie "W starym, dobrym stylu" mają szczęście, że w ich świecie nie ma Spider-Mana. Bo zamiast być postaciami pozytywnymi, zostaliby złoczyńcami, którym Pajączek musi skopać tyłki. W tym filmie jednak przestrzeganie prawa i posłuszeństwo systemowi zostaje przedstawione jako wyraz naiwności graniczącej ze skłonnościami do autodestrukcji. Trójka bohaterów odkrywa, jak wielkimi idiotami byli ufając, że korporacje będą o nich dbać nawet na emeryturze, że banki trzymające ich pieniądze będą działać w ich interesie. Kiedy zorientowali się, że tak nie jest, zrozumieli też, że państwo im także nie pomoże. I tak oto odkrywają prawdę, którą przed laty przekazał Stasiowi Kali: Kalemu ukraść krowę źle, Kali ukraść krowę dobrze.

Ben-Hur (2016)

Obraz
Na "Ben-Hura" wybierałem się przekonany, że zobaczę jeden z najgorszych filmów tego roku. Byłem pewien, że postawię mu 1, maksymalnie 2. Nie podobały mi się zwiastuny. Zamiast zachęcać robiły wszystko, by obrzydzić mi film. Nie ufałem reżyserowi. "Wanted" było słabe, a "Abraham Lincoln: Łowca wampirów" jeszcze gorszy. Wreszcie większość głosów tych, co już widzieli widowisko, była druzgocąco negatywna.

Momentum (2015)

Obraz
Czyżby dla Olgi Kurylenko wzorem do naśladowania był Nicolas Cage? Tak można sądzić patrząc, w czym ostatnio zagrała. "Momentum" to przecież rasowe kino klasy C, w którym powinni pojawiać się wyłącznie nieznani kinowej widowni aktorzy. I niewielkim usprawiedliwienie dla Kurylenko jest fakt, że w obsadzie są również Freeman i Purefoy.

Now You See Me 2 (2016)

Obraz
Jedno trzeba przyznać reżyserowi: Jon M. Chu trzyma równy poziom. Szkoda tylko, że jest on bardzo niski. "Iluzja 2" wypada zaledwie odrobinę lepiej od "G.I. Joe: Odwetu".

5 Flights Up (2014)

Obraz
Sympatyczny film o niczym. Całość opiera się wyłącznie na chemii między Morganem Freemanem a Diane Keaton. I źle na tym film nie wychodzi, bo aktorzy grają parę z 40-letnim małżeńskim stażem doskonale. Przyjemnie się patrzy na ich przekomarzania, drobne spory, to jak siebie pocieszają, wspierają, żartują. Jest w tym autentyzm, prawdziwe życie, piękno prostoty.

London Has Fallen (2016)

Obraz
"Londyn w ogniu" nie powtórzył sukcesu "Olimpu". Pierwsza część była prostą jak cep konstrukcją. Ale prezentowała się na tyle dobrze, że całość zostawiła po sobie niezłe wrażenie. O dwójce nie będę mógł powiedzieć tego samego. Film przypomina drożdżówkę z budyniem, w której budyniu jest tak niewiele, że równie dobrze mogłoby go nie być. Sama bułka może i nie jest zła, ale przecież nie tym miała być.

Ted 2 (2015)

Obraz
"Teda 2" oglądałem z chorą fascynacją. To było naprawdę wyjątkowe przeżycie. I wciąż nie mogę się otrząsnąć z tego, co też Seth MacFarlane zrobił. Miał w ręku wszystkie atuty. Powinien był rozegrać film koncertowo, a jednak stworzył jedną z najmniej zabawnych komedii, jakie miałem okazję zobaczyć w ostatnim czasie. Jest jeszcze mniej zabawna od "Miliona sposobów, jak zginąć na Zachodzie".

Lucy (2014)

Obraz
Czyżby Luc Besson wracał do typowego dla siebie poziomu? Trochę trudno jest mi w to uwierzyć, niemniej jednak po wielu słabych projektach, w końcu nakręcił coś, co choć w dalszym ciągu idiotyczne, to przynajmniej nieźle się ogląda.

Transcendence (2014)

Obraz
"Transcendencja" to film biblijny, tyle że zrobiony z gnostyczno-satanistycznego punktu widzenia i osadzony w realiach niedalekiej przyszłości. To, co widzimy na ekranie to powtórzenie historii o upadku człowieka. Znów mamy raj i znów człowiek się zbuntuje i doprowadzi do swego wygnania. Twórcy udowadniają swoim filmem, że człowiek jest niezdolny do przyjęcia zbawienia, że sama jego natura będzie prowadzić go do buntu, a zbawienie postrzegać będzie jako jej zaprzeczenie.

Last Vegas (2013)

Obraz
"Last Vegas" jak na dłoni pokazuje, że Hollywood panicznie boi się starości. Twórcy "Last Vegas" próbują ją oswoić. Ubierają ją w modne szaty kumpelskich zwariowanych komedii. A ponieważ najlepszą obroną jest atak, więc 90% dowcipów oparli wyłącznie na podeszłym wieku, jakby po 70-tce inne cechy charakteru traciły na znaczeniu (poza jedną cechą charakterystyczną, która zastępuje imię i wydaje się łatwiejsza do zapamiętania). Rezultat jest łatwy do przewidzenia. "Last Vegas" to kompletnie sflaczałe "Kac Vegas". Nie ma tu ognia, dynamiki, a nawet autentycznego humoru. Z czwórką głównych bohaterów twórcy obchodzą się w rękawiczkach, jakby to były zgniłe jaja, które w każdej chwili mogą się roztrzaskać. Niby próbują wpompować rubaszny humor, ale ponieważ niechybnie rzecz aż prosi się o porównanie czy to z "Kac Vegas" czy to z "Druhnami" czy z "Projekt X", to za każdym razem kończy się to zawodem. Owszem, jest tu kil...

Now You See Me (2013)

Obraz
Czy ten film jest adaptacją komiksu? Jeśli nie, to powinien być. "Iluzja" jest bardziej komiksowym filmem, niż wszystkie ostatnie adaptacje DC Comics, Marvela (może z wyjątkiem "Avengers"), Dark Horse (choć liczę na "RIPD"), IDW, Top Cow ("Iluzja" jest tym, czym tak nieudanie próbowało być "Wanted"), Vertigo i  całej reszty. Nic więc dziwnego, że "Iluzja" spodobała się w Stanach. Film Leterriera w żadnym razie nie należy traktować jako heist-movie . Fabuła jest bowiem tak absurdalna, że nie ma sensu traktować jej poważnie. Trzeba jednak przyznać, że całość fajnie jest opowiedziana i wygląda na ekranie nawet efektownie. Jak dla mnie tempo filmu niestety trochę siada. Miałem wrażenie oglądania sprintera startującego w maratonie: na początku pędzi pełen animuszu, a potem wyraźnie zaczyna mu brakować pary. "Iluzji" przydałoby się trochę więcej lekkości. Nie zaszkodziłoby też, gdyby pokazano trochę interakcji pomiędz...

The Magic of Belle Isle (2012)

Obraz
"Magiczne lato" nieodzownie kojarzy mi się ze świątecznymi przedpołudniowymi propozycjami telewizji publicznej. Wszyscy są rozleniwieni po wczorajszej uroczystej kolacji, panuje senna atmosfera, a telewizja nieinwazyjnie zapewnia "white noise" w tle. Tym właśnie jest najnowszy film Roba Reinera. Wypruty z wszelkiej oryginalności, jest bardzo ugrzecznioną wersją historii rozżalonego pisarza, który powoli wędruje po ścieżce prowadzącej ku autodestrukcji. Nieoczekiwanie znajduje na niej przeszkodę w postaci niespełna 10-letniej rezolutnej dziewczynki i jej pięknej matki. Chwilami film jest tak przesłodzony, że aż mdli. Ale na szczęście ma też kilka naprawdę wzruszających momentów. Szkoda tylko, że jest tak sztuczny, że nie sposób oglądać go inaczej niż tylko kątem oka, resztę czasu spędzając na czymś lepszym. Ocena: 5

Oblivion (2013)

Obraz
UWAGA SPOILERY! Tym razem muszę się zgodzić z Disneyem. Ten film nie był warty powstania. Co prawda w czasach, kiedy "Niepamięć" był jeszcze zwana "Horizons", a za produkcję miał odpowiadać Disney, fabuła była zupełnie inna. Niestety zmiany dokonane później na zlecenie Universalu wcale nie wyszły projektowi na dobre. "Niepamięć" to kompendium wiedzy o SF w pigułce. Mamy tu i "Matrixa" i "Equilibrium", praktycznie całą twórczość Dicka i "Moon", "Jestem legendą" (bardziej literacką wersję niż kinową), jak i "Battlestar Galacticę". Tak naprawdę łatwiej jest chyba wymienić tego, czego zabrakło w filmie, niż to, co zostało w nim uwzględnione. O ile jednak pierwsza część jeszcze trzyma poziom (fakt, jest rozwlekła i nudna, ale przynajmniej spójna), o tyle w drugie następuje przesyt. Cytat goni cytat, wszystko jest kopią, kalką, zapożyczeniem czegoś o wiele lepszego (a czasem gorszego). "Niepamięć...

Olympus Has Fallen (2013)

Obraz
Na początku filmu twórcy postanowili za wszelką cenę przekonać widzów, że bohaterami są dwaj 100-procentowi samce alfa i to jak najbardziej hetero. Zaczyna się więc od sceny bokserskiego sparingu, potem prezentacja żon. Jest to lina asekuracyjna, byśmy niczego zdrożnego sobie nie pomyśleli, bowiem to, co następuje później, jest przeniesionym do współczesności średniowiecznym romansem dworskim. "Olimp w ogniu" to tak naprawdę opowieść o dzielnym rycerzu, który musi dowieść tego, iż wart jest ręki białogłowej. Ta jest rzecz jasna przetrzymywana przez złych ludzi w wieży, a rycerz zanim ją uratuje musi przejść szereg prób, w których przetestowana zostanie jego waleczność, inteligencja i szlachetność. Rycerzem jest tu Butler, a jego białogłową prezydent. Sam film to klasyczne kino akcji. Owszem, cierpi na przerost gruczołów patosu i patriotyzmu, ale i tak wypada o dwie klasy lepiej od "Szklanej pułapki 5". Efekty specjalne wyglądają na tanie, ale paradoksalnie dzia...

Dolphin Tale (2011)

Obraz
Życie może i pisze lepsze scenariusze, ale to wcale nie znaczy, że kino potrafi z tego skorzystać. "Mój przyjaciel delfin" jest na to najlepszym dowodem. Kilka dni temu odświeżyłem sobie "Uwolnić orkę". Film zrealizowany 20 lat temu wciąż oglądam z wielkim rozczuleniem. Scena, kiedy Jesse po raz pierwszy dotyka Willy'ego, do dziś wzrusza mnie. "Mój przyjaciel delfin", inspirowany prawdziwą historią, nie wytrzymuje niestety porównania. Mimo że roi się tu od tragedii i historii podnoszenia się po upadku, to na próżno szukać tu podobnych wzruszeń. Za to więcej jest wygłupów i zapchaj dziur. To smutne, że film, który miał wszystko, by stać się następcą "Willy'ego" skończył jako gadżet dla kina 3D (na szczęście widziałem film w 2D). Ocena: 5