Trzy pokolenia, trzy etapy w życiu człowieka, światy tak różne, że wydaje się, iż nie ma między nimi nic wspólnego. A jednak to właśnie na styku pokoleń, z różnic w spojrzeniach na świat rodzi się dojrzałość. I co ciekawe, jest to proces, który działa w obu kierunkach, starsi uczą młodszych, ale przy okazji sami też są nauczani. "Sztuki wyzwolone" to jedna wielka pochwała platońskiego systemu relacji międzyludzkich, opartych na zrozumieniu i uczuciu, ale nie na fizycznej miłości. Więź, autentyczna i intymna, oto podstawa wzrostu. To ona otwiera nas na innych oraz innych na nas, to dzięki temu możliwa jest komunikacja i wsparcie. Niebezpieczeństwem jest pokusa sięgnięcia po to, co jest oferowane, a czego zagarnąć nie powinniśmy. Radnor za Platonem podkreśla, jak ważne są granice, jak istotna w relacjach jest sztuka mówienia "nie". W zasadzie "Sztuki wyzwolone" jest jak 759 innych niezależnych produkcji. A jednak, mimo wszystko, polubiłem ten film. Po...