Ach ten Alan Ball. Wiem, że siedzi w telewizji robiąc kolejne seriale dla HBO, ale moim zdaniem się marnuje. Jego kinowy reżyserski debiut – "Towelhead" – jest najlepszym dowodem na to, że Ball jest znakomitym twórcą, choć nieco staroświeckim. "Towelhead" to mocne kino, wielowątkowe ze świetnie zarysowanymi, niejednoznacznymi postaciami. Za sprawą głównej bohaterki poznajemy świat młodzieńczych rozterek i dramatów, mieszanych etnicznie rodzin oraz rasizmu. Jasira ma 13 lat i jest zarazem niezwykle rezolutna i kompletnie niewinna. To efekt przedziwnego wychowania. Większość dzieciństwa spędziła z matką, która córkę zauważała tylko wtedy, kiedy stanowiła dla niej zagrożenie albo kiedy była samotna. Z kolei ojciec jest albo nieobecny, zajęty swoją nową dziewczyną, albo nadmiernie surowy, przypominając sobie o zwyczajach z odległego Libanu. W takich warunkach dorastająca Jasira, która dojrzewa wcześniej niż jej koledzy i koleżanki, musi radzić sobie z szykanami, s...