Posty

Wyświetlam posty z etykietą Emma Thompson

Good Luck to You, Leo Grande (2022)

Obraz
Jedno pomieszczenie. Dwie obce sobie osoby. Seks, intymność, prawda o ludziach. A wszystko to zamknięte w tekście perfekcyjnie odgrywanym przez dwójkę utalentowanych osób.

How to Build a Girl (2019)

Obraz
Johanna Morrigan ma 16 lat. Mieszka na angielskiej prowincji w domu pełnym dzieciarni i rodziców-nieudaczników. Dziewczyna jest inteligenta, co niestety ma swoje wady. Jest bowiem w pełni świadoma tego, jak bezbarwną prowadzi egzystencję, Marzy więc, by coś się zmieniło. I tak się dzieje. Otrzymuje pracę recenzentki muzycznej w prestiżowym piśmie branżowym. Tak rozpoczyna się jej szalona podróż ku dorosłości, sławie, sukcesom, porażkom i w końcu ku zrozumieniu, co się naprawdę w życiu liczy.

Cruella (2021)

Obraz
Cóż, nie przyłączę się do chóru zachwytów nad tym filmem. Jego wymowa jak również sama forma wywołały u mnie mieszane uczucia. Z całej "Cruelli" najlepsze wrażenie robi ścieżka muzyczna. Choć i tu za dużo jest oczywistości a za mało próby przypomnienia kilku ciekawych muzycznych standardów niesłusznie dziś zapomnianych.

Missing Link (2019)

Obraz
Gdyby zrobić wideo z samymi komediowymi scenami, "Praziomek" sprawiałby wrażenie jednej z najbardziej szalonych i zabawnych produkcji roku. Wyraziste postaci zapewniają sporo przezabawnym momentów. Jest tu humor sytuacyjny, ale też wiele śmiesznych dialogów. Na licznych scenach płakałem ze śmiechu, a niektóre teksty naprawdę przypadły mi do gustu.

Dolittle (2020)

Obraz
Nie powiem, bym był zaskoczony tym, że nowy "Doktor Dolittle" mi się nie spodobał. Kiedy tylko poinformowano, że film nie trafi do kin w kwietniu ubiegłego roku, lecz dopiero w styczniu 2020, można się było domyślić, że jest z nim coś nie tak. W 9 na 10 przypadkach oznacza to bowiem desperacką próbę poprawy filmu, która to jednak próba prawie zawsze nie prowadzi do wyraźnej poprawy jakości.

Last Christmas (2019)

Obraz
Na "Last Christmas" wybierałem się pełen optymizmu. Paul Feig przyzwyczaił mnie do tego, że kręci fajne filmy (takie sobie "Ghostbusters" też miało swoje momenty). Poza tym lubię świąteczne historie i nawet produkcjom netfliksowym daję szansę. Dlatego też byłem nie tyle zawiedziony, co prawdziwie zszokowany tym, co obejrzałem. Będąc przygotowanym na fajną zabawę z co najmniej porządną dawką magii, okazałem się bezbronny w obliczu prawdy.

King Lear (2018)

Obraz
Nigdy nie podzielałem opinii tych, którzy twierdzili, że Szekspir jest nudny, niedzisiejszy, męczący. Po obejrzeniu "Króla Leara" w reżyserii Richarda Eyre'a muszę powiedzieć, że zaczynam się do niej skłaniać. Mimo gwiazdorskiej obsady jest to bowiem rzecz, której po prostu nie da się oglądać.

Johnny English Strikes Again (2018)

Obraz
Johnny English z całą pewnością nie jest szczytowym osiągnięciem Rowana Atkinsona. Zarówno Jaś Fasola jak i (mój osobisty ulubieniec) Czarna Żmija biją agenta MI7 na głowę. Jednak Atkinson potrafił rozbawić mnie grając ciapowatego szpiega na tyle, że pomimo średnich ocen zawsze chętnie wybieram się na kolejne części.

The Meyerowitz Stories (New and Selected) (2017)

Obraz
"Opowieści o rodzinie Meyerowitz" to kwintesencja reżyserskiego stylu Noaha Baumbacha. Jeśli więc ktoś go lubi, ten filmem będzie zachwycony. Ja jednak do fanów jego stylu nie należę, więc dla mnie była to najgorsza rzecz, jaką od niego widziałem. Dla mnie całość jest lepiej zagraną i nakręconą wersję tego, co od lat kręci Matt Riddlehoover.

Beauty and the Beast (2017)

Obraz
No cóż, jeśli kiedyś najdzie mnie ochota na obejrzenie baśniowego musicalu, to aktorska "Piękna i Bestia" z całą pewnością nie będzie moim pierwszym, ani nawet drugim wyborem. Już prędzej sięgnę po animowany oryginał, który jest moją ulubioną disnejowską kreskówką. Bardziej przypadł mi też do gustu drugi sezon "Galavanta", który ma równie udane numery muzyczne, a jest bardziej współczesny i ma lepsze pomysły fabularne.

Bridget Jones's Baby (2016)

Obraz
Zbędna kontynuacja. Dwie godzinny filmu potrzebne są tylko po to, by postawić kropkę nad "i". Może nie bolałoby to aż tak bardzo, gdyby nie wprowadzano sympatycznego piątego koła u wozu. Twórcy co prawda starają się jak mogą, byle tylko "zjeść ciastko i mieć ciastko", ale finałowy efekt jest daleki od ideału.

A Walk in the Woods (2015)

Obraz
Kino bezrefleksyjne, ale zarazem bezbolesne. Ken Kwapis choć sięga po prawdziwą historię, to nie jest zainteresowany tematem. Nie próbuje przeniknąć ponad oczywistości i zastanowić się, dlaczego bohater wkracza na szlak przez Appalachy. Choć oczywiście miałby z tym problem. Prawdziwy Bill Bryson był czterdziestolatkiem, kiedy wyruszył na swoją wyprawę. "Piknik z niedźwiedziami" jest zaś opowieścią o dwóch starcach, którzy (być może) przeżywają ostatnią wielką przygodę w swoim życiu. Niemniej jednak, fikcyjni czy nie, bohaterowie filmu aż prosili się o solidniejsze przyjrzenie się ich motywacjom. Tymczasem Kwapis serwuje nam kalkę kalki kina niezależnego. Motyw wędrówki potraktowany jest bardzo stereotypowo, łącznie z typowym zestawem spotkań po drodze.

Burnt (2015)

Obraz
Siłą "Ugotowanego" i w zasadzie jego jedynym atutem są zdjęcia. Kulinarne dzieła wyglądają przepięknie. Jakby żywcem zostały wyjęte z bogato ilustrowanej książki kucharskiej. Świetnie też twórcom poszło ukazanie kuchennego chaosu. Zbliżenia, ostre cięcia budują fascynujący wizerunek świata, w którym pozorny bałagan prowadzi do porządku na talerzu.

Men, Women & Children (2014)

Obraz
Ponoć nie kopie się leżącego, ale to właśnie zrobił "Uwiązanymi" Jason Reitman. Ludziom, którzy prowadzą smutne, pozbawione smaku i wyrazu egzystencje pokazał, że nie są wyjątkami, że nie mają za czym tęsknić, czego żałować, o czym marzyć, bo cały świat jest po prostu nieistotną małą, bladoniebieską kropką w przestrzeni obojętnego kosmosu. "Uwiązanymi" Reitman pokazuje, że nie ma nadziei na lepsze jutro, że wszyscy siedzimy w gównie po uszy, że ból, cierpienie, rozczarowanie definiują naszą egzystencję i że powinniśmy to zaakceptować, a może wtedy na chwilę dane nam będzie od tego wszystkiego odpocząć (co w swej naiwności nazwiemy szczęściem). Po obejrzeniu "Uwiązanych" rozsądnym rozwiązaniem byłoby podcięcie sobie żył lub połknięcie całego opakowania tabletek nasenny, ale film jest tak depresyjny, że nawet to wydaje się pozbawione sensu. Nic nie ma znaczenia, więc po co cokolwiek robić, niech sobie to życie po prostu płynie.

Love Punch (2013)

Obraz
Angielsko-francuska filmowa kooperacja tym razem okazała się fiaskiem. Jak woda i olej, tak też brytyjskie i francuskie poczucie humoru po prostu nie chciało się ze sobą połączyć. I nie pomogła tu świetna obsada, która dwoi się i troi, by wszystko wyglądało świeżo, nowocześnie i zabawnie. "Riwiera dla dwojga" nie potrafi zrzucić z siebie jarzma wymęczonego tworu zrobionego na siłę, bez zważania na konsekwencje.

Saving Mr. Banks (2013)

Obraz
"Ratując pana Banksa" dało mi wszystko to, czego oczekiwałem po "Zniewolonym" i jeszcze dużo, dużo więcej. Zazwyczaj takich emocji i wrażeń, jakich dostarczył mi film Hancocka, szukać mogłem jedynie w amerykańskich filmach niezależnych. To, że obraz pochodzący z wielkiej wytwórni może być tak magiczny, cudowny i wzruszający, jest dla mnie szokiem. Miło wyjść z kina oczarowanym i pozytywnie zaskoczonym. Dzieło Hancocka to zachwycająca opowieść o przebaczeniu i leczniczej sile wyobraźni. To również przypowieść o tym, że piękno historii rodzi się w bólu. "Ratując pana Banksa" rozgrywa się na dwóch planach czasowych. Pierwszy to opowieść o młodej Helenie Goff, która świata nie widzi poza swoim wspaniałym, obdarzonym niebywałą wyobraźnią ojcem. Tyle tylko, że ten ojciec nie jest niezwyciężonym mistrzem imaginacji, a człowiek słabym, zniszczonym przez marzenia, których nie był w stanie zrealizować. Co więcej w swej nieudolnej próbie chronienia córki, tylko ...

Beautiful Creatures (2013)

Obraz
"Piękne istoty" to ten sam przypadek, co "Dary Anioła" . I tu też nigdy nie kusiło mnie, żeby sięgnąć po książki. I też nie chciałem filmu zobaczyć, ale spojrzałem na obsadę i lista ulubionych aktorów skusiła mnie. Różnica polega na tym, że kiedy w końcu mogłem na film wybrać się do kina, nie było go już w repertuarze (tak samo jak niedawno z "Byzantium"). Musiałem więc poczekać, aż trafi na rynek kina domowego. Niestety to nie jedyna różnica do "Darów Anioła". "Piękne istoty" są filmem pod każdym względem słabszym. Głównym problemem jest fakt, że poza wątkiem przeklętej miłości fabularnie całość zieje pustką. Nie ma nic do zaoferowania. Szczęściem w nieszczęściu okazał się wybór reżysera. LaGravenese jest sprawnym rzemieślnikiem, więc cherlawą historyjkę daje się jakoś przełknąć. Pomaga też Alden Ehrenreich, do którego coraz bardziej przekonuję się jako do aktora. Szkoda, że partnerująca mu Alice Englert nie ma choćby odrobiny ekr...

Brave (2012)

Obraz
Wiem, że dla wielu Pixar to bóg animacji. Na mnie jednak nigdy aż takiego wrażenia dzieła studia nie robiły. Owszem, kilka filmów wyszło im naprawdę niezłych. Ale wbrew obiegowej opinii nigdy nie uważałem wytwórni za nadmiernie oryginalnej. Przeciwnie, repertuar morałów ma Pixar bardzo ograniczony. I za którymś razem musi się to już znudzić. Tak się stało w moim przypadku z "Meridą Waleczną". Najnowsza produkcja Pixara to kolejna pieśń pochwalna egoizmu. Oczywiście nazywane jest to bardziej szlachetnie, jak "bycie kowalem własnego losu". Ale kiedy spojrzy się z boku widać wyraźnie, że chodzi o to, że istotne jest "Ja" i nic więcej. Przewrotność takiego myślenia widać w drugiej części morału, zgodnie z którą, gdyby wszyscy byli egoistami, świat byłby szczęśliwszym miejscem, bowiem to myślenie wspólnotowe jest źródłem wszelkich nieszczęść. Z kolei miłość jest w świecie Pixara idealną unią egoizmu tworzącego zamknięty, wzajemnie napędzający się układ, s...

Last Chance Harvey (2008)

Harvey i Kate to osoby, dla których życie już się skończyło. Och, mogą jeszcze pobyć na tym świecie wiele lat, ale odstawieni zostali na boczny tor, samotni, pozbawieni nadziei, odepchnięci. Kate zdaje się być z tym pogodzona. Wybudowała wokół siebie warownię, w której tkwi bezpieczna, choć czasem samotność boleśnie jej doskwiera. Harvey zapominał o wszystkim dzięki pracy, którą właśnie ma stracić. I wtedy, w najczarniejszej godzinie pustki spotykają siebie. Ich pierwsze spotkania pozbawione są konwenansowej kurtuazji. Są złośliwi, wygadani, pewni siebie, jak tylko można być w sytuacjach, co do których nie przywiązuje się żadnej uwagi. I właśnie tak pozbawiona krygowania się prawda niespodziewanie przyciągnie ich do siebie. Tak rodzi się baśń o prawdziwej miłości. Nie rozumiem, dlaczego ten film przeszedł bez echa. Dlaczego nie trafił do kin. I dlaczego ma tak niskie oceny. Przecież "Last Chance Harvey" to prawdziwa perła. Piękny, prosty i bardzo ciepły film. To bajka, ale z ...

Nanny McPhee and the Big Bang (2010)

Chyba jestem już za stary na tego rodzaju kino. Miałem nieodparte wrażenie, że scenariusz pisano nie z myślą o dzieciach a o idiotach. Pomieszanie z poplątaniem, bardzo luźna ale nie skeczowa konstrukcja sprawia, że film ledwo trzyma się kupy. Wszystko dzieje się w ekspresowym tempie i jest tak płytkie, że nie sposób przejąć się bohaterami. Po Emmie Thompson spodziewałem się czegoś bardziej "witty". Dzieciakom się jednak podoba. I momentami jestem to w stanie zrozumieć. Scena z pląsającymi w wodzie prosiaczkami był naprawdę zabawna. Reszta już jednak znacznie mnie. A panny Topsey i Turvey są jakby wyjęte z zupełnie innej bajki, niepokojące i absurdalne. Mnie jednak najbardziej przypadły do gustu. W filmie pojawia się kilka znanych brytyjskich gwiazd. Szkoda, że nie mają zbyt wiele do zagrania. Odniosłem wrażenie, że pojawiają się w filmie tylko ze względu na przyjaźń z Thompson. Ocena: 6