Posty

Wyświetlam posty z etykietą Julia Roberts

Ben Is Back (2018)

Obraz
Po obejrzeniu "Powrotu Bena" dochodzę do wniosku, że byłem bardzo łaskawy dla twórców "Mojego pięknego syna". Peter Hedges nakręcił bowiem rzecz dużo lepiej opowiadającą o więzi rodzica z synem-narkomanem. A przecież nie jest to do końca dramat obyczajowy. Hedges wykorzystał tu bowiem konstrukcję fabularną częstszą w kinie akcji czy thrillerach, czyli opowieść o próbie wyjścia człowieka na prostą, czemu na przeszkodzie stają nierozwiązane kwestie z przeszłości.

Wonder (2017)

Obraz
Jestem pewien, że w ocenie tego filmu będę w mniejszości, ale "Cudowny chłopak" nie zrobił na mnie wrażenia. Nie wzruszył mnie, nie natchnął optymizmem, nie poczułem się pokrzepiony przesłaniem, że ludzie są dobrze, jeśli da się im szansę, że będzie lepiej, jeśli tylko się nie poddasz. To, co zobaczyłem na ekranie wydało mi się jednocześnie przekombinowane i mocno toporne. Trudno bowiem o bardziej wyraźny przykład odmienności, która budzi strach/agresję, od tej, jaką reprezentuje tytułowy bohater. A jednocześnie jego perypetie są mocno ułagodzone, a proces zdobywania przyjaciół zaskakująco prosty i bezbolesny. I dzieje się w ekspresowym tempie, co twórcy próbują zamaskować poprzez dodanie dodatkowych punktów widzenia na prezentowaną historię, przez co początek ma miejsce kilka razy.

Money Monster (2016)

Obraz
Możliwe spoilery. "Zakładnik z Wall Street" to idealna propozycja dla tych, którzy tęsknią za kinem sensacyjnym lat 90. Najnowszy film Jodie Foster jest młodszym bratem "Raportu Pelikana" czy "Teorii spisku", aniżeli powiązany z "Wilkiem z Wall Street" czy "Big Short". Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby okazało się, że pierwsza wersja scenariusza pochodzi z połowy lat 90. Wszystko jest tu bowiem zbudowane na ówczesną modłę: złe korporacje, jednostki walczące z wiatrakami, policja, która w najlepszym razie jest tylko przeszkodą, media i widownia, które żywią się cudzymi dramatami. Foster mogła dodać tweety i youtube'owe wirale, ale są to jedynie współczesne kostiumy dla "klasycznej" historii.

Mother's Day (2016)

Obraz
Kolejny nowelowy film Garry'ego Marshalla jest odbiciem się od dna, jakim był "Sylwester w Nowym Jorku". Poziomem przypomina "Walentynki". A to oznacza, że nie jest źle, ale też nie jest dobrze.

Secret in Their Eyes (2015)

Obraz
Nie byłem wielkim fanem "Sekretu jej oczu" . Z tego też powodu miałem nadzieję, że Hollywood wykorzystując ciekawy punkt wyjścia fabuły, zarazem poprawi to wszystko, co w oryginale nie funkcjonowało. Dlatego też byłem całkiem pozytywnie do "Sekretu ich oczu" nastawiony. Ku mojemu zdumieniu odkryłem jednak, że to oryginał jest dziełem lepszym.

The Normal Heart (2014)

Obraz
Oto opowieść o jednym z wielu okrutnych żartów losu, z których nikt się nie śmiał, a który wielu doprowadził do łez. Na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku geje zyskali realną szansę na wywalczenie normalności. Droga była jeszcze daleka, ale po raz pierwszy ujrzeli bramy Raju. Ba, te bramy właśnie się zaczynały przed nimi otwierać. W 1973 roku homoseksualizm wykreślono z DSM (klasyfikacji zaburzeń psychicznych APA). Ameryka coraz tolerancyjniej reagowała na seksualną mniejszość (nie było mowy o akceptacji, oczywiście, zamiast tego otwartą wrogość zastąpiła wystudiowana obojętność i udawana ignorancja). I wtedy pojawił się on: "gejowski rak", "pedalska dżuma". Bramy Raju nie tylko się zamknęły, ale zostały zabarykadowane od środka, a przed nimi ustawiono zasieki, wykopano fosy, zaminowano drogę. Gej stał się współczesnym trędowatym. Był obiektem przerażenia, wrogości. Być gejem oznaczało bycie chodzącym trupem, tykającą bombą i zagrożeniem dla innych. Dać wymrzeć...

August: Osage County (2013)

Obraz
"Sierpień w hrabstwie Osage" udowadnia, że nadmiar dobrego szkodzi nawet filmom. Wielkim problemem obrazu jest sztuka będąca podstawą scenariusza. Jest zbyt dobrze napisana. Role, jakie stworzył Tracy Letts, mają fantastyczne teksty. Są tak dobre, że nawet pieniek w nich obsadzony bez problemu wywalczyłby nominację do Oscara, więc co się dziwić, że Meryl Streep ją dostała. Tyle tylko, że te role napisane zostały z myślą o teatrze, gdzie sztuczność warunków tylko wzmocni wyrażenie, jakie wywołają znakomite kreacje. Na ekranie kinowym efekt jest jednak przeciwny – tu każda scena, każdy dialog podkreśla tylko sztuczność całej fabuły. Ani przez chwilę nie opuszczało mnie wrażenie, że aktorzy tylko grają, że nie ma w tym nawet odrobiny autentyczności. W rezultacie świetne kreacje aktorskie nie robiły na mnie większego wrażenia. Miało to swoje szersze konsekwencje w odbiorze całej fabuły. Chwilami nie bardzo rozumiałem o co tyle krzyku. Zupełnie nie przemówił do mnie dramat je...

Mirror Mirror (2012)

Obraz
Chylę czoła przed Tarsemem Singhem. Ten facet to prawdziwy geniusz, skoro potrafił przekonać wszystkich, że "Królewna Śnieżka" jest filmem dla dzieci. Fakt, całość olśniewa ferią barw i magiczną scenografią. Jednak widowisku bliżej jest nie do disnejowskiego świata baśni, a do sydneyowskiego Mardi Gras. Zła macocha sztuki retoryki uczyła się zapewne od wściekłych drag queen (czemu rzecz jasna należy przyklasnąć, dzięki temu pełno było uzbrojonych po zęby złośliwości). Nathan Lane rozbawiała opowieścią o tym, co robił z pewnym konikiem polnym. Krasnoludki rzucają takimi słowami jak fabulous. Zaś Książę okazał się kolejną ofiarą wielkiej fascynacji reżysera gołymi torsami. Na tak przygotowanym podkładzie, Singh stworzył widowisko, które miejscami jest czystą poezją rozrywkowego kina. Scena zabiegów kosmetycznych. Wymiany zdań między Księciem, a jego towarzyszem. Szczenięca miłość. Niestety "Królewna Śnieżka" jest filmem strasznie nierównym. Tym przezabawnym sc...

Larry Crowne (2011)

Obraz
"Larry Crowne" to urocza komedyjka, w której zapewne zakochałbym się na zabój, gdyby nie jej gwiazdy Tom Hanks i Julia Roberts. Jest mi niezmiernie przykro, że muszę to powiedzieć, ale niestety taka jest prawda: ani Hanks ani Roberts nie pasują do tego filmu. I to wcale nie dlatego, że źle grali, ale dlatego, że nie byli w stanie wykroczyć poza swoje emploi. I Hanks i Roberts czarują widzów sztuczkami, na które nabieraliśmy się już 20 lat temu. Hanks jak zwykle jest nieco ciapowatym facetem z sąsiedztwa, a Roberts urzeka nas swoim szerokim uśmiechem i doskonałą figurą. Wciąż mają w sobie ten ekranowy czar. Tyle tylko, że "Larry Crowne" go nie potrzebował, a wręcz przeciwnie, zrobiło to więcej szkody niż pożytku. A to dlatego, że Hanks i Roberts swoją grą przywodzą na myśl ich największe przeboje, a zatem kino wielkich hollywoodzkich wytwórni. Tymczasem "Larry Crowne" to 100-procentowe kino niezależne. A te komedie rządzą się swoimi własnymi prawami. ...

Eat Pray Love (2010)

Nie dziwi mnie fakt, że na IMDb film ten ma dość niskie noty. Są one w pełni zasłużone, jeśli podstawowym kryterium przy ocenie jest przewodnia myśl. Ta w "Jedz, módl się, kochaj" jest bardzo naiwna i naprawdę trudno uwierzyć, by była rezultatem rzeczywistych wydarzeń. Toż to zwyczajny psychologiczny poradnik jakich miliony wypluwane są na rynek. Różnica polega jedynie na tym, że tu są bardziej egzotyczne scenerie. Trudno też uznać historię za wiarygodną, kiedy konstrukcja każdej z trzech opowieści jest niemal identyczna: nowe miejsce, przypadkowo spotkana kobieta staje się przyjaciółką, z kobietą tą związany jest mężczyzna. Kobieta pozwala bohaterce poradzić sobie ze swymi kobiecymi problemami, mężczyzna umożliwia przepracowanie problemów z dotychczasowymi partnerami. Nieprawdopodobne wydaje się także to, że w filmie nie ma ani jednej negatywnej osoby. Wszędzie spotykają bohaterkę życzliwość, otwartość i wsparcie. Piękna bajka, ale dla przeciętnego odbiorcy jest to t...

Fireflies in the Garden (2008)

Dramat rodzinny, który w powodzi podobnych tytułów wyróżnia się jedynie gwiazdorską obsadą. "Świetliki w ogrodzie" to historia rodzinnej traumy, która trwa w ukryciu całymi latami. Michael żyje w jej cieniu pamiętając tylko złe chwile. Pełen goryczy i żółci przelał swoje żale na papier. Książka ma się ukazać już wkrótce. Tymczasem jest on świadkiem narodzin kolejne traumy u młodocianego kuzyna, który wybiegłszy na ulicę za piłką baseballową doprowadził do śmierci ciotki (matki Michaela). Jak takie zdarzenia wpływają na selektywność pamięci Michael przekona się, kiedy zobaczy archiwalny film wideo. Odkryje wtedy, że prawda, którą pamięta jest jedynie prawdą częściową. "Świetliki w ogrodzie" to całkiem niezły film zaskakujący przede wszystkim solidną próbą dramatyczną Ryana Reynoldsa. Nie jest to może popis aktorski pierwszej próby, ale Reynolds znany przede wszystkim z ról komediowych nie zbłaźnił się totalnie. Mimo to film nie jest aż tak dobry, by tłumaczył, dlacze...

Valentine's Day (2010)

Jeżeli miał to być film o miłości, to niestety twórcy polegli na całej linii. W "Walentynkach" nie ma w ogóle miłości (no, może przemyka gdzieś daleko na drugim planie, ale zdecydowanie brak jej na pierwszym). Jest to film przeraźliwie depresyjny, pokazujący ludzi jako desperatów, którzy nie potrafią żyć sami, którzy spędzają każdą wolną chwilę czepiając się innych w poszukiwaniu drugiej połówki. Zazwyczaj są jednak ślepi albo też wymyślają sobie różne przeszkody, które bycie we dwoje uniemożliwiają. To, co króluje w filmie to strach: wszechogarniający lęk przed byciem samemu. Tak naprawdę Walentynki to nie święto zakochanych, lecz święto desperatów, ale ponieważ nazwa ta jest za mało pozytywna, rozumiem dlaczego się nie przyjęła. Mimo gorzkiego i przygnębiającego portretu ludzkości, film bawi. Ku mojemu zaskoczeniu Garry Marshall dość sprawnie poradził sobie z całym tabunem równorzędnych bohaterów. Oczywiście pisząc to mam na myśli tylko to, że film trzyma się ku...

Duplicity (2009)

Nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem dlaczego ten film nie sprzedał się w Stanach. Toż to znakomita rozrywka jest i kropka. O ile "Michael Clayton" bardziej bronił się ze względu na aktorów a nie na reżysera, o tyle w swoim drugim reżyserskim dziele Tony Gilroy odwalił kawał znakomitej roboty. Otrzymałem bardzo inteligentny, zmyślny, ironiczny, zabawny i trzymający w napięciu film, który wcale nie jest przewidywalny, który nie bierze siebie na poważnie, ale zarazem nie robi błazenady. To kino spod znaku braci Coen, dopieszczone, przemyślane i piekielnie rozrywkowe. I to zakończenie! Miodzio! Ja bawiłem się na nim znakomicie, a i aktorzy chyba również. Gilroy powoli wyrasta na prawdziwego geniusza jeśli chodzi o pracę z aktorami. Nawet drobne rólki (Kathleen Chalfant czy znakomita Carrie Preston) to prawdziwe perełki. A Clive Owen i Julia Roberts są po prostu stworzeni do grania razem. Ta ekranowa chemia! Tego nie da się podrobić. Julia dawno już tak mnie nie oczarowała jak tut...